dagmama
15.07.07, 20:27
Może mnie wyprostujecie?
Bo jestem w szoku.
Przybyłam na plażę nad jeziorem. Najpierw zauważyłam, że nie ma nagich
dzieci, oprócz mojego, które oświadczyło, że "majtki też zdejmiaj, bo jak
pójdę do wody, to się zamoczą", a potem, że w majtkach są tylko chłopcy.
Dziewczynki występowały w strojach jednoczęściowych lub dwuczęściowych.
Mowa, halo, o dzieciach 0 - 3!
Mój mąż twierdzi, że dziewczynka półtoraroczna w dwuczęściowym stroju, tak,
że nie widać "biustu" to jest paranoja, sztuczne podkreślanie seksualności
( w sensie piersi, bo ona tego biustu nie będzie miała jeszcze z dekadę, to
są obiektywne rokowania)
Dla mnie to jest autentycznie dziwne; dziewczynka w stroju dwuczęściowym,
takim, jak ja noszę.
Moje dziecko było jedyne na dużej, popularnej plaży, całkowicie na golasa i
dodam, ze zaczęłam się łamać, czy by nie zalożyć majtek, ale mąż się postawił.
To jak? Jesteśmy zboczeni?
Bo naprawdę byliśmy w mniejszości.
A jeśli tak ubieracie Wasze dzieczyny na plażę, to może jakaś wskazówka,
dlaczego?