Dodaj do ulubionych

Czy kobiecość/męskość to dla was ważna kategoria?

07.08.07, 09:55
Czy bycie kobietą/meżczyzną uważać za ważny składnik Waszej
tożsamości? Czy odwrotnie: checie wyjść poza ten podział i w
większosci sytuacji nie być postrzegani przez pryzmat płci, ale
tego, na co macie wpływ jak np. poglądy polityczne, wyznanie etc.

W jakim kierunku powinien iść feminizm - afirmacji i
dowartościowania kobiecości czy ślepoty na płeć? Mnie bliższa jest
druga opcja, ale zdaje sobie sprawę, że dla znacznej liczby kobiet
róznie rozumiana kobiecość jest ważna kategorią.
Obserwuj wątek
    • johnny-kalesony Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 12:04
      Zecydowanie tak!
      Dlaczego?
      1. Sprzymierzone polit-pop i genderowy feminizm propagują glutowatą bezpłciowość
      lub też jednopłciowość ze wskazaniem na męskość. Genderowy feminizm właściwie
      traktuje kobiecość jak rodzaj kalectwa, wrodzonej ułomności, choroby, z której
      stara się koleżanki "leczyć".

      2. Kiedy glutowata bezpłciowość - podobnie jak żywe trupy w amerykańskich
      horrorach z l. 50' - opanuje już świat, ostatnie grupki niezainfekowanych,
      prawdziwych ludzi: koleżanek i kolegów, schronią się w niedostępnych dla
      potworów ostępach. Jak uczy nas doświadczenie, zawsze pomimo perypetii -
      ludzkość zwycięża!


      3. Polit-pop i feminizm są już tzw. dyskursem dominującym. Z dawnej subkultury
      kontestatorów, przeistoczyły się w skostniałe, zinstytucjonalizowane organizmy,
      roszczące sobie prawo do tego, by regulować życie ludzi. Ingerencja ideologii
      gender feministycznej w prywatność do złudzenia przypomina tezy komunistycznych
      komisarzy ludowych. Ba - z lamusa historii wygrzebano nawet hasło: "Wszystko
      jest polityczne!".
      Dzisiaj to polityczna niepoprawność i antyfeminizm są kontestacją.



      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • vivian.darkbloom czemu bezpłciowość jest glutowata? 07.08.07, 12:35
        mylisz się. w feminizmie są różne nurty - niektóre np. feminizm
        kulturowy wiążą się z przekonaniem, że kobiety rzeczywiscie maja
        inną niż meżczyźni wrażliwość, potrzeby etc. a feminizm powinien
        dążyć do tego by kobiece wartości, zachowania, wybory były równie
        cenione w społeczeństwie jak męskie, a nie do przyjęcia męskiego
        modelu zachowań jako wzorca dla kobiet, bo jest on niejednokrotnie
        desytrukcyjny (patrz: agresja, wojny etc.)

        co rozumiesz przez glutowatą bezpłciowość? i czemu jest ona
        glutowata? Moim zdaniem im wiecej ludzie mają swobody w
        kształtowaniu własnej tożsamosci tym lepiej, więc dobrze, ze
        przestajemy się przejmować czy jakieś zainteresowani, zawód etc. są
        zaszufladkowane jako męskie czy kobiece. chodzi o wolnosć wyboru -
        niech każdy robi to co lubi.
        • kochanica-francuza Re: czemu bezpłciowość jest glutowata? 07.08.07, 14:22
          bo kaleson zawsze tak bredzi, jakby spożywał wyłącznie środki dopingujące dla
          koni i popijał bimbrem
        • bene_gesserit Re: czemu bezpłciowość jest glutowata? 07.08.07, 22:05
          Dzony, jak wielu niesmialych i cichych, hoduje w ukryciu zapedy
          dyktatorskie. Wolnosc wyboru wg kalesona polegalaby na tym, ze
          wszystkie kobiety mialyby wdziewac miniowki, najlepiej skorzane i w
          ogole nosic sie jak cory Koryntu oraz dzielic swoj czas miedzy jasia
          sypialnie a kuchnie. O feminizmie kolega nie ma pojecia, bo za
          bardzo zajety jest zywieniem tego typu mzonek, zeby se poczytac o
          tym, o czym tak zywo i chetnie sie wypowiada.

    • echtom Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 13:07
      Ja np. uważam, że facet powinien być zaradny i dobrze zarabiać, a
      kobieta mieć dzieci i umieć gotować. Inne kategorie (poglądy,
      zainteresowania) są unisex. Swoją kobiecość traktuję wybiórczo -
      spełniam dwa powyższe kryteria, ale ciuchy i kosmetyki mogą dla mnie
      nie istnieć (poza niezbędnym minimum higienicznym) i zdecydowanie
      wolę literaturę faktu od Harlequinów.
      • vivian.darkbloom serio z tym gotowaniem? 07.08.07, 14:04
        serio uważasz, że kobieta powinna umieć gotować i mieć dzieci czy
        żartujesz? jakoś nie potrafię tego rozpoznać :) co do zaradnosci i
        dobrych zarobków to uważam je za cechy mile widziane u każdego.
        Jeśli już jesteśmy przy ciuchach i kosmetykach - ja jestem
        przykładem bardzo (tak mi się przynajmniej wydaje) nietypowego
        połączenia. kosmetyków mam poza tymi "higienicznymi", bardzo mało,
        prawie w ogóle się nie maluję. Ale ubrań mam sporo i lubię je
        kupować.
        • echtom Re: serio z tym gotowaniem? 07.08.07, 15:10
          Zupełnie serio. Że dzieci są ważne, wiedziałam od dawna, "kobiecość
          domową" doceniłam dopiero w wieku 40 lat, bo w młodości byłam
          nastawiona na karierę zawodową i wszelkie zajęcia domowe uważałam za
          stratę czasu (ze sprzątaniem do dziś kiepsko:). Zarabiać lubię do
          dziś, ale doszłam do tego, że czasem trzeba sobie trochę odpuścić
          pracę zawodową i zająć się czymś ważniejszym.
          • karolana Re: serio z tym gotowaniem? 07.08.07, 17:12
            a jeśli kobieta nie może mieć dzieci, to nie jest kobietą? a jak nie chce mieć
            dzieci, to też nie jest kobietą? a mężczyzna, który nie zarabia dużo nie jest
            mężczyzną? gratulejszyn...
            • echtom Re: serio z tym gotowaniem? 07.08.07, 21:35
              Jeżeli nie może, to nie jest jej wina i nie można tego wartościować.
              jeżeli nie chce - jest w moim odczuciu mało kobieca, bo kobiecość
              kojarzy mi się z ciepłem, a nie emocjonalnym chłodem i wygodnictwem.
              Co do zarabiania pieniędzy - samo pojęcie "dużo" jest względne i
              każdy może tu podstawić inną liczbę. Liczy się nastawienie - facet,
              który nie poczuwa się do obowiązku utrzymania rodziny, to katastrofa.
              • bene_gesserit Re: serio z tym gotowaniem? 07.08.07, 22:07
                Ple ple ple.
                Mozna nie miec dzieci z tysiaca powodow, a kojarzenie tego typu
                swiadomej decyzji z 'emocjonalnym chlodem i wygodnictwem' jest
                wyjatkowo glupie i plytkie.
              • six_a Re: serio z tym gotowaniem? 08.08.07, 00:14
                to kto jest ten chłodny emocjonalnie i wygodnicki?
                mężczyzna?
                normalnie zgadłam! ;)
              • karolana Re: serio z tym gotowaniem? 08.08.07, 01:00
                > Jeżeli nie może, to nie jest jej wina i nie można tego wartościować.
                > jeżeli nie chce - jest w moim odczuciu mało kobieca, bo kobiecość
                > kojarzy mi się z ciepłem, a nie emocjonalnym chłodem i wygodnictwem.
                > Co do zarabiania pieniędzy - samo pojęcie "dużo" jest względne i
                > każdy może tu podstawić inną liczbę. Liczy się nastawienie - facet,
                > który nie poczuwa się do obowiązku utrzymania rodziny, to katastrofa.

                no więc jeszcze raz gratuluję :D niech żyją płytkie i prymitywne stereotypy :)
      • pavvka Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 14:05
        echtom napisała:

        > Ja np. uważam, że facet powinien być zaradny i dobrze zarabiać, a
        > kobieta mieć dzieci i umieć gotować.

        Znaczy te dzieci to ma tylko kobieta? Dzieworództwo cy cóś?
        • echtom Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 15:05
          Czekałam na tę uwagę, dzięki. "Mieć dzieci" znaczy dla mnie urodzić
          je, wykarmić i nacieszyć się nimi przed powrotem do pracy na pełny
          etat. To dość naturalne, że kobieta spędza więcej czasu z malutkim
          dzieckiem i szkoda, że niektóre traktują to jak dopust Boży, a nie
          jak wyjątkowe życiowe doświadczenie.
          • vivian.darkbloom a ojcostwo? 07.08.07, 15:09
            a co z relacją ojcostwo-męskość? czy ojcostwo jest o wiele mniej
            ważnym elementem męskosci niż macierzyństwo kobiecości?
            • echtom Re: a ojcostwo? 07.08.07, 15:12
              Bardzo ważnym, ale w liczbach bezwzględnych ojciec spędza z dziećmi,
              zwłaszcza małymi, mniej czasu niż matka. Kiedyś musi w końcu
              zarabiać tę kasę:)
              • bene_gesserit Re: a ojcostwo? 07.08.07, 22:11
                Sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze ojciec powinien dzieci widywac od
                swieta, bo jego milosc ma sie wyrazac w liczbie zer na koncie, ktore
                zabezpiecza ich terazniejszosc i przyszlosc. Sa ludzie, ktorzy
                uwazaja, ze ojciec powinien miec wybor - tak samo jak kobieta - czy
                dzialac bardziej na zewnatrz rodziny czy w srodku czy tez dzielic te
                role z matka.

                Mozesz jakos umotywowac, ze twoj pomysl na szczesliwa rodzine jest
                lepszy dla wszystkich jej czlonkow. Chodzi o argumenty, a nie 'bo
                tak mi sie wydaje'.
                • echtom Re: a ojcostwo? 07.08.07, 22:28
                  Po prostu wyrażam swoją opinię - gdybym tak myślała 20 lat
                  wcześniej, pewniej lepiej bym sobie ułożyła życie. Zresztą lubię
                  wyrażać niepopularne i wsteczne opinie na tym postępowym forum, bo
                  bawią mnie ataki młodych feministek.
                  • bene_gesserit Re: a ojcostwo? 08.08.07, 06:43
                    No tak, ale czy twoja opinia jest oparta na czyms, co mogloby sluzyc
                    jako argument w dyskusji? Bo jesli nie, to to taki nudnawy
                    monolog 'starszej, a wiec z urzedu madrzejszej'.
                    • echtom Re: a ojcostwo? 08.08.07, 08:23
                      Na doświadczeniu i obserwacji. Możesz to spokojnie olać i nie tracić
                      czasu na dyskusję.
                      • bene_gesserit Re: a ojcostwo? 08.08.07, 09:21
                        echtom napisała:

                        > Na doświadczeniu i obserwacji.

                        Tak, zrozumialam. Chodzi o to, zebys ewentualnie podzielila sie tymi
                        doswiadczeniami i obserwacjami. Trudno mi zrozumiec twoje
                        stanowisko, wiec chcialabym miec szanse zobaczyc, skad ono sie
                        wykluło i jak sie ma do jakichkolwiek obiektywnych kryteriow.
                        • echtom Re: a ojcostwo? 08.08.07, 09:49
                          Z błędów młodości. Nastawiłam się na pracę zawodową i zaniedbałam
                          dom i moja rodzina mocno na tym ucierpiała. Znam dużo kobiet, które
                          pracują zawodowo tylko dorywczo albo odbębnią minimum w pracy i
                          resztę czasu poświęcają domowi i wszyscy znacznie lepiej na tym
                          wychodzą.
      • johnny-kalesony Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 14:17
        Unisex jest nudny i mało rock'n'rollowy jak Wanda Wasilewska.
        Unisex - rzecz jasna nie używano tej nazwy - propagowano w czasach stalinizmu.
        Takie wizerunki koleżanek można znaleźć na socrealistycznych obrazach m. in.
        Wojciecha Fangora.

        Poprawnie polityczna, zaangażowana feministka i jej towarzysz z dezaprobatą
        spoglądają na przedstawicielkę zepsutego, dekadenckiego zachodu:
        (Wojciech Fangor, postacie 1950)

        czytelnia.onet.pl/_i/obrazki/sztuka400.jpg

        Wojciech Fangor - odsłona druga. Politycznie poprawna kobieta solo (o
        minióweczkach rzecz jasna mowy być nie może).

        strasznasztuka.blox.pl/resource/fangor.jpg

        Kazia, Kinga i inne dzisiejsze feministki są spadkobierczynami tego nurtu, w
        którym być kobietą oznacza rodzaj ułomności, defektu wrodzonego.
        Swoją drogą - jak już dawno temu na tym forum pisałem - ten nie do końca
        uświadomiony proces ciągnie się od czasów średniowiecza, kiedy uroda koleżankowa
        została wyklęta, uznana za nieczystą, niegodną.
        Kobiety islamu do dziś noszą czadory, niechęć do atrakcyjności wśród feministek
        również jest jakąś formą istnienia takiego czadoru u nas.

        Jedno jest pewne: radykalny islam, komunizm i feminizm jako ideologie czysto
        totalitarne wkraczają do sfery prywatnej, starając się objąć rząd dusz,
        kontrolować wszystkie możliwe aspekty życia, regulować, ustawiać, rozkazywać.


        Tak czy inaczej - rock'n'roll zwycięży!


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • vivian.darkbloom a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 14:37
          czyżbys zabraniał ludziom lubić unisex? i kto tu jest totalitarystą?
          chyba przyjmujesz ukryte założenie, że niemożliwościa jest by
          kobieta nie lubiła "minióweczek", a jak jej sie wydaje, że nie lubi
          to znaczy, że feministki jej to wmówiły - coś a la teoria fałszywej
          świadomości.
          w obszarze ubioru celem feminizmu w moim rozumieniu jest sytuacja,
          gdy każda kobieta nosi to co lubi - fanki mini nie czują sie
          zmuszane do noszenia bojówek, a fanki bojówek do noszenia mini.
          A Ty widzę chciałbyś "oświecić" kobiety - wszystkie lubią kobiecy
          styl, ale część jeszcze o tym nie wie.
          • kochanica-francuza Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 15:32

            > w obszarze ubioru celem feminizmu w moim rozumieniu jest sytuacja,
            > gdy każda kobieta nosi to co lubi - fanki mini nie czują sie
            > zmuszane do noszenia bojówek, a fanki bojówek do noszenia mini.

            Ja bym się wręcz posunęła do heretyckiej tezy, że można czasem nosić bojówki, a
            czasem kiece (będąc jedną i tą samą kobietą).

            Ale nie przekonasz o tym jednej, dogorywającej szarej komórki kalesona.
            • johnny-kalesony Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 18:49
              kochanica-francuza napisała:

              > Ale nie przekonasz o tym jednej, dogorywającej szarej komórki kalesona.

              Jeżeli masz na myśli Gonzaleza, uprzedzam wątpliwości - nie dogorywa. A wręcz
              przeciwnie ...


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • kochanica-francuza Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 19:55
                johnny-kalesony napisał:

                > kochanica-francuza napisała:
                >
                > > Ale nie przekonasz o tym jednej, dogorywającej szarej komórki kalesona.
                >
                > Jeżeli masz na myśli Gonzaleza, uprzedzam wątpliwości - nie dogorywa. A wręcz
                > przeciwnie ...

                Nie, miałam na myśli takie coś, co nazywa się mózg. Ale tego , widzę, nie masz
                już wcale...
                • johnny-kalesony Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 22:46
                  Używając zsłowa "mózg" najwyraźniej mamy na myśli nieco odmienne desygnaty ...


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • kochanica-francuza Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 23:04
                    Google się upiera, że to jest to

                    www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/kog-m/mozg-caly.jpg
                    Możesz oczywiście mówiąc "mózg" mieć na myśli nawet wściekłego kota, albo maki
                    polne, ale co z tego...
                  • kochanica-francuza Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 23:05
                    johnny-kalesony napisał:

                    > Używając zsłowa "mózg" najwyraźniej mamy na myśli nieco odmienne desygnaty ...
                    >
                    Ale tylko ja używam słowa właściwie.
                    • johnny-kalesony Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 23:21
                      A czy ja powiedziałem, że Gonzaleza niewłaściwie używam?

                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • kochanica-francuza Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 23:25
                        johnny-kalesony napisał:

                        > A czy ja powiedziałem, że Gonzaleza niewłaściwie używam?

                        Myślisz nim? Zastępuje ci szare komórki?
                        • johnny-kalesony Re: a jak ktoś wybiera unisex? 07.08.07, 23:49
                          Dziwi mnie jedynie fakt, żeś jeszcze tego - po ponad dwóch latach - nie dostrzegła.


                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
        • six_a Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 08.08.07, 00:22
          ja przepraszam, ale który rock'and'roll masz na myśli, bo akurat w
          świecie muzyki najwięcej wizerunków przemieszanych płciowo, facetów
          w falbanach z włosiem do pasa, eterycznych młodzieńców a la ofelia
          ścięta na krótko i różnych tam julii z wyczesem a la elvis presley

          unisex to wynalazek jak najbardziej rock'and'rollowy

          a kazia to Ci się chyba bardzo podoba :)
    • tsun_am Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 14:23
      No i jak zwykle trzeba by zaczac od tego, co znaczy "kobiecość"
      i "męskość" - bo jak sie okazuje co innego dla każdego i tak tu
      sobie możemy gadać do białego rana. Ja chciałam odpowiedziec bez
      namysłu że kobiecość/meskość" jest dla mnie ważna, ale już nastepnym
      rzutem oka zobaczyłam wpis o gotowaniu, więc - mi jakos kobiecość
      nie kojarzy się automatycznie z gotowaniem, a męskość z
      majsterkowaniem, i w gruncie rzeczy nie umiem podać kryteriów
      kobiecości czy meskości, ale z cała pewnością odbiegają one od
      stereotypowego - najpowszechniejszego.
      • vivian.darkbloom Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 15:12
        pewnie, ze każdy ma prawo rozumiec męskość/kobiecosć inaczej i na
        inne sposoby może być ona ważna. to tak jak bycie katolikiem może
        być subiektywnie równie ważne dla katolika tzw. otwartego i dla
        moherowego bereta - a przejawia się całkiem inczej.
    • aurelia_aurita Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 21:09
      dla mnie najważniejszą kategorią jest człowieczeństwo.
      • piekielnica1 Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 21:58
        > dla mnie najważniejszą kategorią jest człowieczeństwo.

        To piękna teoria, ale wielu dzieli płeć na "człowieka i kobietę",
        i z uporem godnym lepszej sprawy upierają się przy tym jak osły.
        • johnny-kalesony Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 22:38
          Istotą człowieczeństwa jest koleżankowatość albo kolegowatość. Innymi słowy:
          podział według płci.
          Jak rozumiem, współczesnemu, genderowemu feminizmowi bardziej odpowiada wzór
          społeczeństwa idealnie bezpłciowego. Takiego, w którym podział na płeć zostanie
          zatarty w możliwie jak największym stopniu.
          I oto jest! Feministki znalazły sobie wzór hmmm ... osobowy!
          Tym wzorem osobowym jest ameba.
          Idealnie mdła, bezpłciowa jako ta Kazia, również - jak to Kazia i inne
          aktywistki - pozbawiona mózgu.
          Ameba ... Idealnt wzór paranetyczny społeczeństwa przyszłości.

          Kazia i Kinga już go osiągnęły i teraz zachwalają koleżankom w telewizorze!



          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          • piekielnica1 Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 23:18
            > Ameba ... Idealnt wzór paranetyczny społeczeństwa przyszłości.
            >
            > Kazia i Kinga już go osiągnęły i teraz zachwalają koleżankom w
            telewizorze!

            Brak mi skali porównawczej, wskaż imiennie wzorce przeciwstawne Kazi
            i Kindze
            • johnny-kalesony Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 23:34
              Ostatnio nie mogę się napatrzeć na Nią i na ten film Tego reżysera ...

              pl.youtube.com/watch?v=IT7P7ijpAPY

              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • piekielnica1 Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 08.08.07, 06:26
                > Ostatnio nie mogę się napatrzeć na Nią i na ten film Tego
                reżysera ...

                To miłe, że nie przeszkadza ci to, co OSTATNIO z nią zrobił upływ
                czasu.
                Mniej miłe, bo chyba cię kręci przemoc jaką się w tym filmiku widuje
          • vivian.darkbloom możesz rozwinąc teorię mdłego społeczeństwa? 08.08.07, 08:18
            feministkom nie zalezy na tym co Ty rozumiesz pod pojęciem
            społeczeństwa idealnie bezpłciowego. Chcą po prostu by
            szufladki "męskie" i "kobiece" nie ograniczały ludzkich wyborów. Tak
            by (dajmy na to) jako meżczyzna móc równocześnie, nie spotykajac się
            z dezaprobatą, lubić "męski" futbol i "kobiece" gotowanie, a jako
            kobieta interesować sie równocześnie motoryzacja i lubić chodzić do
            kosmetyczki. Przecież w takim społeczeństwie byłaby większa
            różnorodność.
            • echtom Re: możesz rozwinąc teorię mdłego społeczeństwa? 08.08.07, 10:07
              Wydaje mi się, że ten problem jest wydumany. Mój śp. wujek rocznik
              1918 od dziecka uwielbiał gotować i w niczym nie ujmowało mu to
              męskości - wystarczy mieć silną osobowość i umieć narzucić swój
              punkt widzenia otoczeniu. Ludzie przegrywają, bo na samym starcie
              poddają się stereotypom i nie próbują walczyć o swoje. Ja np. od lat
              interesuję się piłką nożną i tylko raz spotkałam się z dezaprobatą
              ze strony mężczyzn, bo normalną reakcją był ich podziw i szacunek.
              Paradoksalnie, częściej spotykałam się z niezrozumieniem ze strony
              innych kobiet.
        • aurelia_aurita Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 08.08.07, 02:19
          i dlatego jest potrzebny feminizm: żeby nauczyć ludzi widzieć człowieczeństwo w
          KAZDYM człowieku, niezależnie od płci.
    • bene_gesserit Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 22:21
      Bycie M/K odbywa sie na tylu plaszczyznach, ze trudno, aby to wazne
      dla tozsamosci nie bylo. Trudno lekcewazyc kwestie fizjologii i
      biologii w ogole, trudno zapomniec o tym, ze spoleczenstwo mnie
      postrzega nade wszystko przez kategorie wieku i plci. Trudno mi
      sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej te dwie sprawy - biologia i
      kultura przestaja sie dla tozsamosci liczyc. Moze w poznej starosci,
      nie wiem. Wtedy nie jest sie 'kobieta' ale 'kims starym', liczy sie
      nie plec, ale wiek.

      Jesli pytasz o kategorie wewnetrzne, jak wlasne poczucie tozsamosci
      i, bo ja wiem, duchowosc - to kobieta bywam. Ten kawalek mojej
      tozsamosci 'dzieje sie' i 'staje sie' spontanicznie, od czasu do
      czasu. Duzo wazniejsze od bycia kobieta jest dla mnie bycie soba, co
      u mnie jest dosc absorbujace akurat. Jednak bycie kobieta miesci sie
      w pierwszej piatce (a moze trojce, musialabym sie zastanowic) cech,
      ktore sa dla mojej tozsamosci najwazniejsze.
      • vivian.darkbloom a klasa? 08.08.07, 08:27
        ja odnoszę wrażenie, że (przynajmniej w Polsce, cyz szerzej w
        świecie zachosu) klasa ma jednak większe znaczenie w określaniu
        szans życiowych niż płeć.
        Możesz mieć gorsze szanse np. na karierę, zdobycie prestiżowego
        stanowiska niż mężczyzna pochodzący z rodziny o podobnym kapitale
        kulturowym i statusie społecznym co Twoja, ale od ludzi z biednych i
        niewykształconych rodzin was oboje dzieli przepaść.
        • echtom Re: a klasa? 08.08.07, 08:52
          Czy my dyskutujemy o poczuciu tożsamości czy praktycznych szansach
          życiowych związanych z płcią? Co do klasy - zgadzam się z Tobą,
          kapitał kulturowy i wykształcenie dają dużą pewność siebie w
          zmaganiach ze światem - zwłaszcza kobiecie, bo mężczyzna może zdobyć
          pieniądze i szacunek społeczny pracując fizycznie (jako tzw. dobry
          fachowiec).
          • vivian.darkbloom klasa a tożsamość 08.08.07, 09:03
            no, właśnie rzucam hipotezę, że to z jakiej klasy czy warstwy
            społecznej się wywodzimy silniej oddziałuje na naszą tożsamość niż
            płeć - choć o wpływie klasy tyle się nie dyskutuje, co o płci.
        • bene_gesserit Re: a klasa? 08.08.07, 09:06
          W Polsce jest inaczej, to jedna z tych dobrych rzeczy, ktora zostala
          (na razie) po komunie - mobilnosc spoleczna jest dosc spora, ambicja
          i chec szczera zrobily niejednego inteligenta.

          W swiecie Zachodu ta mobilnosc jest sporo mniejsza (najmniejsza w
          USA, GB i chyba Szwajcarii). Oczywiscie to samo bedzie u nas w
          nastepnym pokoleniu, poniewaz w tej chwili juz staje sie tak, ze
          lepsze staja sie szkoly platne, tak samo jak platne sa kursy
          jezykowe za granica, nauka jazdy konnej, uczestnictwo w sportach i
          rozwijanie talentow. A to jakosc wyksztalcenia decyduje o przyszlej
          karierze i drodze zyciowej. Tak wiec klasa spoleczna staje sie
          dziedziczna, jak w calym, ekhem, cywilizowanym swiecie.

          Piszac o tym, ze inni postrzegaja mnie glownie przez pryzmat plci i
          wieku mialam na mysli to, ze klasy spolecznej na pierwszy rzut nie
          widac raczej.
          • pavvka Re: a klasa? 08.08.07, 09:51
            bene_gesserit napisała:

            > Piszac o tym, ze inni postrzegaja mnie glownie przez pryzmat plci
            i
            > wieku mialam na mysli to, ze klasy spolecznej na pierwszy rzut nie
            > widac raczej.

            Widać, widać (chociaż nie w 100% przypadków).
            • bene_gesserit Re: a klasa? 08.08.07, 10:04
              Widac i nie widac. Mozna sie niezle naciac. Lysa glowa nie oznacza
              kibola, nawet jesli jej wlasciciel odziany jest w dresik i sportowy
              obuw. Garniak od Armaniego nie oznacza menedzerii korporacyjnej, bo
              rownie dobrze moze nalezec do gangstera. Wystrojony plastik ze
              skunksem na glowie moze byc inteligencka corka, ktora kontestuje
              akurat w ten sposob. Itd. Ja np czesto wygladam jak lump, a w
              zasadzie nie jestem lumpem. To sa charakterystyczne przypadki - ale
              jest tez cala masa dwudziestoparolatkow, ktorzy ubieraja sie w
              roznych haendemach, sekonhandach itd - skichalbys sie a nie zgadl,
              czy to mlodzi robotnicy, studenciaki czy pracownicy biur po
              godzinach.
              • pavvka Re: a klasa? 08.08.07, 10:13
                No, wyjątków oczywiście jest sporo, ale na podobnej zasadzie jest
                wielu ludzi, który zupełnie nie wyglądają na swój wiek (w jedną lub
                w drugą stronę). A niektórzy nie wyglądają na swoją płeć.
                • bene_gesserit Re: a klasa? 08.08.07, 10:31
                  A jeszcze inni to w ogole nie wygladaja jak ludzie.

                  Pisalam i o wyjatkach, ktorych jesli jest sporo to przestaja byc
                  wyjatkami, ale i o ludziach w wieku miedzy dzieciectwem a
                  dorosloscia (17-35 a moze i dalej, bo to sie zaczyna wydluzac w
                  nieskonczonosc), po ktorych w ogole nie widac, kim sa, bo ubieraja
                  sie w tych samych sklepach w to samo. Robotnikow i robotnic z mojej
                  firmy nie sposob odroznic od ich rowniesnikow-studentow.
                  • pavvka Re: a klasa? 08.08.07, 11:02
                    bene_gesserit napisała:

                    > Robotnikow i robotnic z mojej
                    > firmy nie sposob odroznic od ich rowniesnikow-studentow.

                    Pewnie przy rekrutacji głównym kryterium jest styl ubierania ;-)
    • heretic_969 Re: Czy kobiecość/męskość to dla was ważna katego 07.08.07, 23:17
      > Czy bycie kobietą/meżczyzną uważać za ważny składnik Waszej
      > tożsamości?

      Nie ważny, ale jakiś na pewno. Nie ma wątpliwości, że mężczyźni i kobiety się
      różnią, więc z pewnością, gdybym był kobietą, byłbym inną osobą, zachowywałbym
      się inaczej.

      Czy odwrotnie: checie wyjść poza ten podział i w
      > większosci sytuacji nie być postrzegani przez pryzmat płci, ale
      > tego, na co macie wpływ jak np. poglądy polityczne, wyznanie

      Zdecydowanie tak.
      • vivian.darkbloom kiedy płeć ma znaczenie 08.08.07, 09:10
        gdy kupuję ubrania to moja płeć ma znaczenie, jako mężczyzna nie
        chodziłabym raczej na aerobik, więc są sprawy, które bez wątpienia
        zależą od płci.
        Ale z drugiej strony - nie mam poczucia, że lubię zupę pomidorową,
        bo jestem kobietą albo czytam tych a nie innych pisarzy, słucham
        określonej muzyki z powodu mojej płci. Jest bardzo dużo ważnych
        dziedzin życia, w których (przynajmniej subiektywnie) nie działam
        jako kobieta, tylko po prostu jako jednostka.
        • pavvka Re: kiedy płeć ma znaczenie 08.08.07, 09:56
          vivian.darkbloom napisała:

          > Ale z drugiej strony - nie mam poczucia, że lubię zupę pomidorową,
          > bo jestem kobietą albo czytam tych a nie innych pisarzy, słucham
          > określonej muzyki z powodu mojej płci. Jest bardzo dużo ważnych
          > dziedzin życia, w których (przynajmniej subiektywnie) nie działam
          > jako kobieta, tylko po prostu jako jednostka.

          Ja to widzę podobnie, ale na Forum Książki ciągle pełno wątków "Jaką
          książkę kupić kobiecie 37-letniej?" Wielu (większość?) ludzi uważa,
          że płeć i wiek są wyznacznikami w prawie wszystkich dziedzinach
          życia.
          • vivian.darkbloom choć kto wie... 09.08.07, 12:16
            moze się tylko łudzimy, że to nie zalezy od płci. Nie natknęłam się
            nigdy na badania "płeć a słuchana muzyka" czy "płeć a cyztana
            literatura". ale wiadomo np., że kobiety statystycznie więcej
            czytają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka