Dodaj do ulubionych

małżeństwa konserwatywne

08.08.07, 16:54
czyszcząc samobrudzącą się wykładzinę, zastanawiałam się nad tym

znam dwa takie malż.

1) mąż to dyrektor jednej kliniki, a pani w domu, trójka dzieci, z czego jedno
upośledzone
pani pracuje dla pana jako pomoc biurowa na tzw. Minijob, 400 E
kiedyś mi opowiadałam jak to inne małż. kons. z kręgu jej męża się rozpadło i
jak to pan dyrektor innej kliniki szybciutko wymienił żonę, (która wcześniej
meblowała salon na biało) na nowszy model, który miał jeszcze ambicje,
skończone studia nawet i robił popołudniowe kursy językowe

właściwie cisnęło mi się na usta mało eleganckie pytanie - a co by Pani
zrobiła w takiej sytuacji, ale pytnaie było i małoe eleganckie, a poza tym -
oni się nie rozwiodą
to jest dobry układ, on ma wyprasowane koszule, może huknąć - a gdzie jest
gazeta/herbata i palić śmierdzącą fajkę, ma dobrze prowadzony dom, imprezki
urodzinowe na 50 gości, na przygotowanie których pan nie poświęca ani minuty,
żona załatwi itepe
ona ma trójkę dzieci, dom do pielęgnacji i jest szczęśliwa

oczywiście ona też mawiała, jak inne konserwatystki, że kobietom władza nie pasuje

myślę, że są szczęśliwi, bo oboje sobie coś w małżeństwie dają, a chyba o to
chodzi

drugi przykład jest mniej udany, to renciści, pani była księgową, a ostatnie
lata pracy spędziła na coraz gorszych pracach biurowych, w końcu przeszła na
wcześniejszą emeryturę

pan domu to inżynier, chciał iść do samochodów, ale tafiły mu się pralki, więc
robił w pralkach z małym przekonaniem, ale dobrze zarabiał, wybudowali dom,
dochowali się potomstwa

w domu pojawiła się w ciągu tygodnia zmywarka, kiedy pan domu musiał raz
pozmywać, bo pani miała nieczynnę rękę
wcześniej pani domu prosiła latami o zmywarkę, ale potrzebne było coś o
nietypowych wymiarach, a to trudne

teraz pani traktuje pana jak takie duże dziecko, i jst dumna z tego, że pan
domu sobie herbaty nie zrobi, bo nie umie, bo ona w kuchni to potrafi
wszystko, a pan nie potrafi niczego i by sam zginął, ot co!

mają wypasiony samochód i dom na przedmieściu, ale ta pani jest rozgoryczona,
ma nawet lekko skrzywiony wyraz ust
bo zapłaciła za wypasiony samochód, dom i bezpieczną starość najgorszą cenę -
musiała się dopasować, bo wszystkie decyzje podejmuje pan domu i uwaga, uwaga,
dyskusja nie jest przewidziana
jest tak i koniec
oczywiście że to kwestia dogadania się, jak mówią konserwatyści, ale i tak
może wyglądać dogadanie się

Obserwuj wątek
    • bri Re: małżeństwa konserwatywne 08.08.07, 17:04
      Ale o co chodzi tak właściwie? Mamy tu opisywać znane nam
      konserwatywne małżeństwa?
      • ggigus nie musisz niczego dopisywać ani reflektować:)) 08.08.07, 17:06
        po prostu zastanowiła mnie dyskusja w innym wątku, w którym też bierzesz udział,
        jaką cenę za taki model można zapłacić
        bo elchtom pisała o dogadaniu się z małżonkiem
        a ja opisałam, jak to dogadanie się może różnie wyglądać
        • bri Re: nie musisz niczego dopisywać ani reflektować: 08.08.07, 17:11
          A, niestety to dogadanie może wyglądać jeszcze gorzej (z punktu
          widzenia kobiety) w małżeństwa niekonserwatywnych - np. on
          bezrobotny z piwem na kanapie, ona pracuje na pełen etat + dzieci i
          dom ;)
          • ggigus nie ma idealnego modelu, niestety 08.08.07, 17:12
            to widzą feministki i nie opiewają jednego modelu
            ha!
    • bleman skoro same sie tak umowily to ich problem.... 08.08.07, 19:49
      to smutne, ale co smuci bardziej to to ze nikt nie wychowal ich w poczuciu ze
      maja jakas alternatywe, ze moga zyc inaczej i w innym modelu zwiazku.
      to odnosi sie do kobiet jak i mezczyzn z tych zwiazkow, w koncu mezczyzni nie sa
      zli sami z siebie. kultura patriarchalna ich tez okaleczyla.
      • turbo_borgia zgadza się.... 08.08.07, 21:19
        halo - jestem tu nowa, tzn. pare/u już mnie zna z niemieckiego
        forum... borgia -> a tu chyba teraz turbo_borgia, bo bez turbo - się
        nie dało .... sama borgia była już zajęta, zbanowana.... a może już
        spalono ją już tu gdzieś, na stosie... aaa... tam!
        do meritum ale -
        masz rację, jesteśmy niewolnice/y naszych społeczeństw, naszych
        rodzin, systemów..... tak nas wychowano - choć i też wszystkiego nie
        można na to zwalić .... - bez przesadY! U mnie to było tak, że jak
        zaczełam samodzielnie myśleć, tak też kształtował się i mój własny
        punkt widzenia na "rzeczy" - stałam się samodzielna - ale to nie
        szafnie każda, czy każdy - dużo wchodzi w te swoje szufladki i.....
        już z nich nie wychodzą .... robą to co się od nich oczekuje...

        No po części - to też jest biologicznie - do wytłumaczenia -
        najważniejsze w naturze - to przetrwanie, danie nową generację,
        potomstwo.. Kobieta chce zapewnić jak najlepsze warunki, swojemu
        potomstwu - dlatego jest gotowa - swoje osobiste - egoistyczne
        potrzeby, przyśrubować - nie liczy się ona, lecz dzieci... Szok
        przychodzi dopiero po latach - gdy widzi, że ma dzieci nicponi - a w
        mężu - ach ... szkoda gadać - w najlepszym wypadku wariata... Wtedy
        no albo - poraz kolejny załamuje ręce - bo z życia już dużo i tak
        nie zostało - albo nastepuje maximum credible accident MCA i szlag
        wszystko trafia...
        dobrze ze zdaję sobie z tego sprawę - zdecydowałam się na
        bezdziectwo --> i dobrze mi z tym ..... turbo...
        • turbomini Re: zgadza się.... 14.08.07, 21:52
          Witaj, turbo_borgia, jakoś nie mogłam się nie uśmiechnąć widząc ten nick :)...
      • takete_malouma Re: skoro same sie tak umowily to ich problem.... 08.08.07, 21:32
        bleman napisał:

        > to smutne, ale co smuci bardziej to to ze nikt nie wychowal
        > ich w poczuciu ze maja jakas alternatywe, ze moga zyc inaczej
        > i w innym modelu zwiazku. to odnosi sie do kobiet jak i
        > mezczyzn z tych zwiazkow, w koncu mezczyzni nie sa zli
        > sami z siebie. kultura patriarchalna ich tez okaleczyla.

        "Kultura patriarchalna" czyli... mężczyźni, bo "pater" to nie może być kobieta. W ten sposób feminizm mówi, że mężczyźni wcale nie są źródłem wszelkiego zła, ale tak to mówi, żeby tego nie powiedzieć.
        • kochanica-francuza Re: skoro same sie tak umowily to ich problem.... 08.08.07, 22:55
          wszelkiego zła,
          > ale tak to mówi, żeby tego nie powiedzieć.
          >
          Nie wszelkiego, tylko kulturowego.
        • kochanica-francuza Re: skoro same sie tak umowily to ich problem.... 08.08.07, 22:56
          Nie, takete, nie wszelkiego. Nie jesteście winni temu, że zdechła mucha. Tylko
          kulturowego, a to różnica.
      • echtom Re: skoro same sie tak umowily to ich problem.... 08.08.07, 22:41
        Moi sąsiedzi mają całkiem niezły elastyczny układ konserwatywny. Ona
        pracowała do urodzenia pierwszego dziecka, potem przez 20 lat
        zajmowała się domem. Gdy dzieci dorosły, znów poszła do pracy. On w
        tej chwili pracuje na platformie wiertniczej - 4 tygodnie jest na
        Morzu Pn., 4 tygodnie w domu. Kiedyś poszłam do nich w jakiejś
        sprawie - ubawiłam się, gdy sąsiad otworzył mi drzwi ze ścierką w
        ręce i tłumaczył z przejęciem, że musi zrobić obiad, bo żona w
        pracy. Dobry układ zakłada ramowy podział ról i pewną dozę
        elastyczności.
    • kochanica-francuza to mnie dobiło 08.08.07, 22:54



      w domu pojawiła się w ciągu tygodnia zmywarka, kiedy pan domu musiał raz
      > pozmywać, bo pani miała nieczynnę rękę
      > wcześniej pani domu prosiła latami o zmywarkę, ale potrzebne było coś o
      > nietypowych wymiarach, a to trudne

      • ggigus rozumiem doskonale, mnie tez 08.08.07, 23:07
        ale to przerazajacy przyklad 100% autentyczny
        • monikaannaj troszkę OT 09.08.07, 09:18
          ale zaciekawiło mnie - co niby INŻYNIER robił w tych pralkach???
          • pavvka Re: troszkę OT 09.08.07, 09:38
            Prał?
            • ggigus ej, skroty myslowe, no! konstruowal te pralki, 09.08.07, 11:05
              marzyl o samochodachc i byl lekko nieszczesliwy
    • stephen_s Mnie natomiast ciekawi... 09.08.07, 11:10
      ... czy naprawdę są kobiety, które będą szczęśliwe mając dzieci, dom
      do prowadzenia - i nic poza tym...
      • echtom Re: Mnie natomiast ciekawi... 09.08.07, 12:41
        Między "nic" a pracą zawodową pochłaniającą 90 % czasu i energii
        jest jeszcze duuużo możliwości.
        • stephen_s Re: Mnie natomiast ciekawi... 09.08.07, 12:59
          Na przykład? :)

          Mnie generalnie ciekawi, czy kobieta, która za swoje powołanie
          życiowe uważa wychowywanie dzieci i dbanie o dom, jest mitem, czy są
          takie osoby...
          • echtom Re: Mnie natomiast ciekawi... 09.08.07, 14:53
            Na przykład? Praca w różnym wymiarze etatu, praca wykonywana w domu -
            dużo by tu wymieniać. Jeśli kobieta naprawdę nie musi pracować, bo
            nawet po odejściu czy śmierci męża będzie zabezpieczona finansowo,
            może zająć się wolontariatem lub rozwijać swoje zainteresowania.
            Znam sporo kobiet, które nie pracują zawodowo, tylko zajmują się
            domem i dziećmi - zauważyłam jednak, że większość lubi mieć jakąś
            odskocznię. Kilka moich znajomych jest uzdolnionych plastycznie - w
            wolnych chwilach zajmują się twórczością artystyczną, a nawet
            sprzedają swoje prace. Zdarza się, że kobieta zaczyna się rozglądać
            za pracą, gdy ma już dorosłe dzieci. Występuje też wspomniany
            wcześniej motyw pomocy mężowi w prowadzeniu firmy. Można naprawdę
            dużo robić i się rozwijać, nie będąc uwiązaną do etatu poza domem 8-
            12 godzin dziennie.
            PS. Kiedy byłam w klasie maturalnej i nauczycielka historii
            powiedziała, że dawniej kobiety żyły spokojniej, bo nie musiały
            pracować, zawrzałam z oburzenia. A jednak punkt widzenia zmienia się
            wraz z punktem siedzenia...
            • ggigus czym zabezpieczona finansowo? 09.08.07, 15:01
              mozesz jakos te kwestie wyjasnic?
              maz sie rozwodzi, alimentow nie daje no i gdzie to zabezpieczenie?

              i nauczycielka historii nie miala racji - spokojne zycie mialy tylko
              przedstawicielki bogatego mieszczanstwa i burzuazji i nie kiedys, a jakies
              ostatnie 100 lat, nie wiecej
              • echtom Re: czym zabezpieczona finansowo? 10.08.07, 10:09
                Miałam na myśli tylko grupę kobiet z bardzo zamożnych rodzin, którym
                po odejściu lub śmierci męża zostaje sensowny majątek do
                podziału/odziedziczenia. Zresztą kobiety niepracujące w takiej
                sytuacji na ogół podejmują pracę. I dlatego ważne jest, by przed
                założeniem rodziny zdobyły jakieś kwalifikacje i nawet nie pracując
                na pełnych obrotach podtrzymywały kontakt z zawodem (jak wspomniane
                przeze mnie plastyczki). Sporym atutem jest znajomość języków
                obcych - tłumaczenia i korepetycje można prowadzić w domu w
                ustalonym przez siebie czasie.
                • ggigus czyli kons. model malz. wymaga bycia bogatym 10.08.07, 13:13
                  z domu, jak to sie ladnie mowi
                  z korepetycji i tlumaczen ciezko jest sie utrzymac, bo masz studencka konkurencje
                  kons. malzenstwo nie daje kobiecie poczucia bezpieczenstwa
                  bo o ile po smierci meza mozna liczyc na jego majatek, to w przypadku rozwodku
                  - niekoniecznie
                  ale dzieki, ze koncu zdecydowalas sie wyjasnic swoje stanowisko
                  pozdrowka
                  • echtom Re: czyli kons. model malz. wymaga bycia bogatym 10.08.07, 13:43
                    Tak, zaplecze finansowe i "wykształceniowe" jest zdecydowanie
                    wskazane. Inaczej można skończyć tak, jak bohaterka "Placu
                    Zbawiciela". Gdyby nie przerwała studiów, mogłaby szukać pracy w
                    szkole albo wydawnictwie. Reasumując - jestem zwolenniczką pracy
                    zawodowej kobiet, tylko na zmniejszonych obrotach, zwłaszcza, kiedy
                    mają małe dzieci. Absolutnie nie popieram modelu, w którym
                    dziewczyna bez zawodu wychodzi za mąż, by miał ją kto utrzymywać.
                    Dom i dzieci powinny być świadomym wyborem, a nie sytuacją
                    przymusową, bo nic innego się nie umie.
                    Pozdrówka.
                    • ggigus no to swietnie- zaplecze finansowe 10.08.07, 13:50
                      ale nie kazda wychodzaca za maz kobieta je ma
                      mowiac inaczej- po co zabezpieczonej kobiecie malzenstwo?
                      dzieciaka /ki mozna dac sobie zrobic, pania do prowadzenia domu zatrudnic

                      po co wlasciwie maz, skoro zaplecze jest?

                      ponadto bohaterka "Placu" przerwala studia i z tego, co wiem zaplecza tez nie
                      miala, jak twoje kolezanki plastyczki (tu korzysta sie ze znajomosci i sieci
                      kontaktow zbieranych latami, takze dzieki malzenstwu, byc moze pozycji meza,
                      wiem, bo uprawiam wolny zawod), bo tlumaczenia i koerpetycje mozesz skreslic

                      i powtarzam - Twoja nauczycielka historii mowila o fenomenie niepracujacej
                      kobiety, jaki panowal u bogatego mieszczanstwa i burzuazji jakies osatnie sto
                      lat, nie wiecej
                      rozciagenie tego modelu na cala historie ludzkosci jest naciaganiem, a wlasciwie
                      zwyklym klamstwem
                      • echtom Re: no to swietnie- zaplecze finansowe 10.08.07, 14:41
                        Piszesz o pieniądzach, a zapominasz o zapleczu intelektualnym, które
                        wyraźnie podkreślałam jako nawet ważniejsze od finansowego. Tak,
                        można przyjąć, że brak konieczności pracy zarobkowej jest dla
                        kobiety swego rodzaju luksusem i niesłusznie przedstawia się go
                        wyłącznie jako życiową porażkę. Model, w którym mężczyzna zapewnia
                        rodzinie utrzymanie, przygotowana do samodzielnego życia kobieta
                        zajmuje się z wyboru domem i dziećmi, a w wolnych chwilach jakąś
                        twórczą pracą, jest według mnie bardziej atrakcyjny dla kobiety niż
                        zap... od rana do wieczora na pełnym etacie z nadgodzinami, bo potem
                        na dom i rodzinę zostaje niewiele czasu i energii.
                        • ggigus zaplecze intelektualne 10.08.07, 15:01
                          to praca, wyksztalcenie, znajomi i przyjaciele

                          nie rozumiem, co zapewnia wlaciwie ow maz, skoro - jak sama piszesz - w takim
                          modelu nalezy byc bogata z domu

                          moze zapewnia jedynie utrzymanie stanu wyjsciowego, ale bogaci z domu zawsze
                          moga tam wrocic, gdy swiat sie zawali
                          tworcza praca to piekna rzecz, sama bym tak chciala - jakies mile, tworcze
                          zajecie, dom na przedmiesciu i stukot malych stopek po schodach, stadnina na
                          weekend i co tam jeszcze, nie jestem w temacie
                          ale 1) maz zawsze moze odejsc do lmodszego modelu wyznajacego te sama filozofie
                          no i 2) ja tez mam gdzie wrocic

                          proponujesz model kobiety-bluszcza, co samo w sobie jest rzecza piekna, ale
                          wymaga wsparcia tak wielu osob i okolicznosci, ze niewiele kobiet da sie tak
                          pielegnowac

                          nie wiem, czy to ... na pelnym etacie z nadgodzinami (swoja droga, wybacz
                          zlosliwosc, ale wydawalo mi sie ze nobless oblige i ze w pewnych sferach pewne
                          slowa nie istnieja), ale moja mama tak pracowala, miala jeszcze wymagajacego
                          dyrektora, samotnego mezczyzne bez zobowiazan
                          i wiesz, teraz jest na rencie, jak i opisywana przez mnie zona inzyniera od pralek
                          zona inzyniera musi ustepowac mezowi przy wyborze taryfy telefonicznej, ktora
                          nie moze byc za droga, a moja mama wybiera sobie taryfy sama
                          pyta sie tylko mnie i siostry
                          ja uwazam, ze to jest komfort zyciowy
      • kochanica-francuza Re: Mnie natomiast ciekawi... 09.08.07, 15:18
        stephen_s napisał:

        > ... czy naprawdę są kobiety, które będą szczęśliwe mając dzieci, dom
        > do prowadzenia - i nic poza tym...

        Są . Mitem jest , że takie jesteśmy wszystkie, tylko o tym nie wiemy.
        >
        • stephen_s Re: Mnie natomiast ciekawi... 09.08.07, 15:24
          W sumie chciałbym taką spotkać kiedyś i porozmawiać z nią :)))
      • turbomini Re: Mnie natomiast ciekawi... 14.08.07, 21:56
        stephen_s napisał:

        > ... czy naprawdę są kobiety, które będą szczęśliwe mając dzieci, dom
        > do prowadzenia - i nic poza tym...
        >

        Ja w to nie wątpię. Dobrze jest jak jest dobrze, gorzej jak nagle drastycznie
        zmienia się sytuacja... np. mąż nagle zapragnie się rozwieść.
    • floric Re: małżeństwa konserwatywne 09.08.07, 13:51
      Nowoczesna kobieta umie zarobić oraz zająć się domem, dziećmi i
      swoim facetem. Nowoczesny Mężczyzna po pracy zajmuje się ulubionym
      hobby :)
      • piekielnica1 Re: małżeństwa konserwatywne 09.08.07, 19:57
        > Nowoczesny Mężczyzna po pracy zajmuje się ulubionym
        > hobby :)

        Trwa taki stan przez czas jakiś, a później zdziwiony odbiera pozew,
        bo nowoczesna kobieta dochodzi do wniosku, że lepiej zamiast
        próżniaczym facetem zająć się swoim własnym ulubionym hobby.
        • stephen_s Re: małżeństwa konserwatywne 09.08.07, 20:01
          I wtedy nowoczesny mężczyzna przechodzi na pozycje konserwatywne i zaczyna
          krzyczeć, że miejsce kobiety jest w domu :)
          • piekielnica1 Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 07:33
            I mnoży wątki o przewrotności, bezduszności i egoiźmie kobiet.
    • mbop Re: małżeństwa konserwatywne 09.08.07, 21:10
      Nie rozumiem tu czegoś.
      Zasadniczo feministki nie walczą o to, by kobiety, wszystkie kobiety szły do pracy.
      Feminizm walczy o to, by wybrały, czy chcą siedziec w domu, czy poświęcac się
      tylko karierze, czy moze to łaczyc.
      Tak trudno jest zaakceptowac, ze kobieta siedzi w domu? Kto powiedział, że facet
      się z nią rozwiedzie i zostawi bez grosza? Chyba uważacie to za naturalne, nie
      pamietając, że mężczyźni w Polsce po 40. nie wygladają jak gwiazdy filmów, a
      zwykle nawet zębów im brakuje (już o innych rzeczach nie wspominając). Bez
      przesady z tymi schematami. Wiem, że to się zdarza, ale nie podoba mi się to
      dramatyzowanie.
      Moim zdaniem trzeba zaakceptowac, że niektóre kobiety c h c ą siedziec w domu. I
      koniec. Mało tego, często chcą, a nie mogą bo jedna osoba nie utrzyma rodziny.
      Sądzę, ze nieustanne przedstawianie kobiet jako wielkich pokrzywdzonych a
      mężczyzn jako najgorszych kanalii jest krzywdzące.
      • kochanica-francuza Re: małżeństwa konserwatywne 09.08.07, 22:35
        ały, czy chcą siedziec w domu, czy poświęcac się
        > tylko karierze, czy moze to łaczyc.
        > Tak trudno jest zaakceptowac, ze kobieta siedzi w domu?

        Nie. Trudno zaakceptować, że facet nią pomiata.
      • bri Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 00:39
        Nie musi się rozwodzić - wystarczy, że straci pracę/zginie
        wypadku/umrze na raka itp.
      • goaverts Re: małżeństwa konserwatywne 23.08.07, 21:08
        No ale inna prawda jest taka, że w Polsce kobiety po 40 też nie
        wyglądają zbyt dobrze a jeśli brać pod uwagę ogół to wypadają
        znacznie gorzej niż mężczyźni (niestety).
    • mbop Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 09:16
      Kobiety chyba nie są takie głupie, i wiedzą, jakie są plusy i minusy tego, ze
      tylko mężczyzna zarabia na dom. Bo sytuacja taka ma również plusy, i kobieta
      może byc z niej bardzo zadowolona.
      Chyba że kobiety to bezwolne idiotki, które są tak bezdennie głupie, ze byle
      jełop je uwodzi a potem do końca życia nad nimi triumfuje, dzieci im robi i
      jeszcze wyzywa przy każdej okazji.
      Nie wydaje mi się, by ta wizja miała wiele wspólnego z prawdą.
      Wybierające model 'konserwatywnego' małżeństwa kobiety umiały chyba myślec o
      przyszłości większej niż kilka dni czy nawet kilka lat. Byc moze nawet przyszło
      im do głowy, że kiedyś będą stare i nie tak atrakcyjne. To był jednak ich wybór,
      z kim się wiązały i na jakich zasadach.


      • karolana Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 10:35
        > Wybierające model 'konserwatywnego' małżeństwa kobiety umiały chyba myślec o
        > przyszłości większej niż kilka dni czy nawet kilka lat. Byc moze nawet przyszło
        > im do głowy, że kiedyś będą stare i nie tak atrakcyjne.

        No więc jak wskazuje doświadczenie, kompletnie o tym nie myślały. Co w zasadzie
        jest zrozumiałe, ponieważ zawierając małżeństwo, najczęściej zawiera się je z
        wiarą w tę drugą osobę i wspólna przyszłość i nie myśli się o tym, że ten
        ukochany, szarmancki mężczyzna za 10 lat stanie się egocentrycznym chamem,
        wrzeszczącym kiedy obiad wjedzie na stół 15 minut za późno. A już na pewno żadna
        z kobiet wychodzących za mąż nie zastanawia się jak będzie wyglądała za 20 lat
        po, ciążach, chorobach i innych takich. Bo za mąż kobiety najczęściej wychodzą
        przed 30-tka, a nawet bliżej 20-stki, a wtedy życie wygląda zupełnie inaczej.
        • echtom Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 11:07
          Jakie "doświadczenie"? Przytocz statystyki rozwodów kobiet
          pracujących i niepracujących.
          • karolana Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 12:31
            > Jakie "doświadczenie"? Przytocz statystyki rozwodów kobiet
            > pracujących i niepracujących.

            ech... Uważasz, że odsetek rozwodów da ci obraz rzeczywistości? A nie jest
            przypadkiem tak, że kobieta pracująca łatwiej zgodzi się na rozwód lub sama
            wystąpi o niego zwyczajnie dlatego, że jest w stanie sama się utrzymać? Kobieta
            niepracująca poza domem jest całkowicie zależna finansowo od męża i znacznie
            trudniej podjąć jej decyzję o odejściu od niego, zwłaszcza kiedy jest po 40-tce
            i ma praktycznie zerowe szanse na znalezienie pracy. Tak więc ilość rozwodów
            kompletnie nie świadczy o tym, że kobiety niepracujące zawodowo poza domem są
            szczęśliwsze niż te, które pracują.
            • echtom Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 13:12
              To zależy, czy rozmawiamy o subiektywnym poczuciu szczęścia czy o
              obiektywnej możliwości utrzymania się.
              • piekielnica1 Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 13:38

                > To zależy, czy rozmawiamy o subiektywnym poczuciu szczęścia czy o
                > obiektywnej możliwości utrzymania się.

                Czy możliwe jest szczęście- jakiekolwiek, jeżeli wisi nad nami
                niepewność co do zapenienia sobie i potomstwu środków do życia?

                No chyba że hołdujemy zasadzie "jakoś to będzie"
                • echtom Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 13:46
                  Jeżeli małżeństwo dobrze się układa, kobieta nie myśli obsesyjnie o
                  tym, że mąż w każdej chwili może ją porzucić. Tak samo jak nikt nie
                  zakłada przedwczesnej śmierci małżonka - to po prostu wypadki losowe.
                  • ggigus to nie jest myslenie obsesyjne, ze sie malz. 10.08.07, 13:53
                    moze skonczyc
                    z taka mozliwoscia powinien sie liczyc kazdy malzonek
                    pamietam moich rodzicow, rozwiedli sie kolo 40stki i byli pierwsza para w otoczeniu
                    wyprawili sylwestra jako swiezo upieczeni rozwodnicy (utrzymuja ze soba kontakt
                    nadal) wraz z innymi szczesliwymi parami

                    a potem - w ciagu nastepnych paru lat! - rozwody posypaly sie jak dojrzale
                    czeresnie (hehe), byly to nawet pary, ktore uwazano za bardzo zgrane
                    przyczyny byly rozne, czesto banalna zdrada mezczyzn
                  • bri Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 13:59
                    Echtom, rozpada się prawie połowa małżeństw, kilkadziesiąt tysięcy
                    ludzi rocznie umiera na raka, kilka tysięcy ludzi rocznie ginie w
                    wypadkach samochodowych. To nie jest czarnowidztwo. Raczej osoby,
                    którym udaje się dożyć razem późnej starości mają dużo szczęścia.
          • piekielnica1 Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 13:56
            pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Rozw%C3%B3d&action=edit§ion=2

            Z innego źródła wiem, że w miastach jest trzy razy więcej rozwodów
            niż na wsi.
            Tam kobiety nie pracują, tylko tyrają na mężowskich hektarach od
            rana do nocy, a wypłaty nie mają, nie wspominając o kwalifikacjach.
    • mbop Re: małżeństwa konserwatywne 10.08.07, 16:50
      Z tego wynika, że należy po prostu małżeństwa 'konserwatywnego'zakazac, a
      wszystkie kobiety zmusic do pójścia do pracy.
      Ponieważ m.k. jest z definicje z ł e a związek, gdzie obie strony pracują
      jest z definicji d o b r y. Kropka. Wyboru nie ma.
      Oczywiście, drogie panie, feminizm pokazuje różne drogi i mówi: wybierzcie, a
      cokolwiek wybierzecie zasługujecie na szacunek. Pod warunkiem, że będzie to
      jedynie słuszny wybór.
      Bo w innym związku niż konserwatywny się nieszczęścia, zdrady, poniżanie etc.
      nie zdarzają. No to role 'dobrego' i 'złego' już rozdane, teraz będzie z górki.
      • kocia_noga Re: małżeństwa konserwatywne 13.08.07, 10:59
        mbop napisała:

        > Z tego wynika, że należy po prostu
        małżeństwa 'konserwatywnego'zakazac, a
        > wszystkie kobiety zmusic do pójścia do pracy.


        Nie wynika, choć byłoby ci wygodniej, gdyby wynikało.Wynika jedynie
        jaśniejszy obraz szans i perspektyw.
        Feminizm nie idzie tak daleko jak państwo zmuszające ludzi do
        ubezpieczania się.

        > Ponieważ m.k. jest z definicje z ł e a związek, gdzie obie
        strony pracują
        > jest z definicji d o b r y. Kropka. Wyboru nie ma.
        > Oczywiście, drogie panie, feminizm pokazuje różne drogi i mówi:
        wybierzcie, a
        > cokolwiek wybierzecie zasługujecie na szacunek. Pod warunkiem, że
        będzie to
        > jedynie słuszny wybór.
        > Bo w innym związku niż konserwatywny się nieszczęścia, zdrady,
        poniżanie etc.
        > nie zdarzają. No to role 'dobrego' i 'złego' już rozdane, teraz
        będzie z górki.
        >
        >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka