Dodaj do ulubionych

Wasz feministyczny "pierwszy raz"

14.10.07, 14:04
To pytanie, które już dawno chciałam zadać, przypomniała mi biśkowa
ankieta poniżej i chciałam się dopisać, jednak otrzepało mnie na
widok wydzielin miejscowych trolli. Stąd osobny wątek.
A więc. Kiedy i w jakich okolicznościach zorientowałyście się, że
świat jest niefajnie urządzony na niekorzyść kobiet?
Ponieważ zawsze byłam molem książkowym, ta kwestia wyklarowała mi
się po lekturze "Niecierpliwości serca" Zweiga, w czułym wieku latek
chyba 12-13. Pojawia się tam lekarz, który pojął za żonę swoją
pacjentkę. A pojął tylko dlatego, że nie udało mu się uratować jej
wzroku i kobieta oślepła. Takie zadośćuczynienie, najwyższa cena, na
jaką go było stać. A kobieta "robiła" u niego mniej więcej za
służącą. Przemyśleń miałam mnóstwo, czego, że tak powiem, ubocznym
owocem był poemat zaczynający się od słów "Przychodzi baba do
lekarza aby się z kiły leczyć" :D
A Wy?
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 14:15
      Ooo, ciekawe.Mnie ruszyło po naszej poczciwej "Lalce", tez
      pochłoniętej w wieku 12-13 lat.Nie pamietam, co mnie wtedy
      najbardziej zastanowiło, bo mizoginistyczne aspekty odkrywałam potem
      długo.
      Ten Wokulski żeniący się z bogatą wdową dla pieniędzy,
      potem "nawracający" upadłe kobiety.
      Z czasów jego małżeństwa z w/w wdową jest pewien epizod mający
      świadczyć o W. dobrze.Mianowicie przykładał się on do tej
      prostytucji sumiennie - jego żona raz odwiedZiła go w sklepie i
      niemal rzuciła się na niego z wielkiej chuci.Wszyscy w sklepie
      podśmiewali się po cichu,W. zachował zimna krew.
      Znaczy dawał dupy za pieniądze i oszukiwał, w dodatku robił z żony
      błazna.
      "Lalka" jest kopalnią seksistowskich kawałków i podwójnej moralności.
      "Emancypantki" maja antyfeminizm na sztandarze, więc mniej razi.
      • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 15:14
        Czyli jakaś książka,która opowiada o wampach i fam fatalach,które
        bawią się facetami,jest jak najbardziej feministycznie pozytywna?:)
        Co do Lalki-nie zapominajmy,że Wokulski robił wszystko dla
        baby,która była taką fam fatal:)
        • kocia_noga Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 18:43
          wiarusik napisał:

          > Czyli jakaś książka,która opowiada o wampach i fam fatalach,które
          > bawią się facetami,jest jak najbardziej feministycznie pozytywna?:)

          Nie rozumiem toku twojego rozumowania, z czego wyciągnąłeś taki
          wniosek?


          > Co do Lalki-nie zapominajmy,że Wokulski robił wszystko dla
          > baby,która była taką fam fatal:)

          Guano prawda. Wokulski robił wszystko żeby się dostać na salony
          arystokracji.Izabeli nie znał i nie rozumiał.Stary pryk, dorobiwszy
          się na d. startowal do młodej laski lubiącej młodych facetów.Co jej
          oferował? Kasę - to jasne, sam się sprzedał za forsę, oraz
          spełnianie jej zachcianek.
          • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 18:52
            Wokulski dostał się na salony,by być bliżej tej właśnie Izabelli
            bodaj,czy jak jej tam...
            Wbrew pozorom stare pryki też lubią młode ciałka;)
            • kocia_noga Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 19:23
              wiarusik napisał:

              > Wokulski dostał się na salony,by być bliżej tej właśnie Izabelli
              > bodaj,czy jak jej tam...

              Nie byłabym taka tego pewna.

              > Wbrew pozorom stare pryki też lubią młode ciałka;)
              Czemu wbrew pozorom? Wokulski sie z tym nie krył,ze startuje do
              młodej.Izabela też wolała młodych gostków ze swojej sfery i
              pokolenia od facia, który chciał ją kupić.
              • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 20:31
                No to się zdecyduj-lubił młode ciałka,czy zadłużony majątek
                Izabelli?;)
                • kocia_noga Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 21:25
                  wiarusik napisał:

                  > No to się zdecyduj-lubił młode ciałka,czy zadłużony majątek
                  > Izabelli?;)


                  A czemu mam się decydować?
                  Wejście w arystokratyczne sfery przez oddłużenie majątku niejednemu
                  takiemu się powiodło, a młode ciałko w dodatku-sam smak.
                  Dziwię się, jakim cudem zdałeś egzamin wstępny na AGH.
                  • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 21:35
                    Na co zdałem?;)
                  • gotlama Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 21:36
                    Ponoć się wkręcił na salony dzięki dysleksji, pisząc na jakimś bileciku Wokulski
                    zamiast Wolkuski ;)
                    A to by był pierwszy parweniusz kupujący sobie romantyczną iluzję anielskiej
                    żonki i otwartości wstępu na salony?
              • kochanica-francuza Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią starych 14.10.07, 21:20
                pryków.

                I stare pryki winny zdawać sobie z tego sprawę.
                • wiarusik Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 14.10.07, 21:36
                  A starym prykom to tylko różaniec i ziemniaki ze śmietaną?;)
                  • kochanica-francuza Ależ skąd! Rówieśnice! 15.10.07, 16:25
                    A jeśli im się nie podobają, to cóż - z przyjemności życiowych zostaje jedzonko
                    oraz wspomniany już różaniec. Oraz pisanie pamiętników. Hehe.
                    • pavvka Re: Ależ skąd! Rówieśnice! 15.10.07, 17:02
                      kochanica-francuza napisała:

                      > A jeśli im się nie podobają, to cóż - z przyjemności życiowych
                      zostaje jedzonko
                      > oraz wspomniany już różaniec. Oraz pisanie pamiętników. Hehe.

                      Jeszcze parę dostępnych przyjemności by się znalazło...
                      • kochanica-francuza Masz na myśli skrabla? 15.10.07, 20:59
                        pavvka napisał:

                        > kochanica-francuza napisała:
                        >
                        > > A jeśli im się nie podobają, to cóż - z przyjemności życiowych
                        > zostaje jedzonko
                        > > oraz wspomniany już różaniec. Oraz pisanie pamiętników. Hehe.
                        >
                        > Jeszcze parę dostępnych przyjemności by się znalazło...
                    • wiarusik Re: Ależ skąd! Rówieśnice! 15.10.07, 22:34
                      Sama się umawiaj z rówieśnicami;P
                      Kto by się chciał bzykać z paniami koło lub po 50tce?;PPP
                      • saszenka2 Re: Ależ skąd! Rówieśnice! 15.10.07, 23:53
                        wiarusik napisał:

                        > Sama się umawiaj z rówieśnicami;P
                        > Kto by się chciał bzykać z paniami koło lub po 50tce?;PPP
                        W takim razie dlaczego oczekujesz, że młode kobiety będą chciały
                        uprawiać seks ze starszymi od nich mężczyznami? Niech każdy uprawia
                        seks, z kim chce, byle ta druga osoba się na to godziła.
                      • kochanica-francuza A kto by chciał ze starymi prykami po 50.???? 16.10.07, 19:36
                        Fuj. POrządny chłop powinien być 5-7 lat młodszy ode mnie.
                        • bitch.with.a.brain Re: A kto by chciał ze starymi prykami po 50.???? 16.10.07, 19:54
                          też uważam 17latków za słodkie stworzenia:)
                        • johnny-kalesony Re: A kto by chciał ze starymi prykami po 50.???? 16.10.07, 21:19
                          A traktor? Traktor powinien mieć?

                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
                          • kochanica-francuza Re: A kto by chciał ze starymi prykami po 50.???? 16.10.07, 21:33
                            johnny-kalesony napisał:

                            > A traktor? Traktor powinien mieć?

                            Kaleson, według ciebie traktor jest niezbędny do seksu?
                            • johnny-kalesony Re: A kto by chciał ze starymi prykami po 50.???? 17.10.07, 14:59
                              No nie wiem ... Może powinienem był tutaj użyć synonimu i napisać: ciągnik ...


                              Pozdrawiam
                              Keep Rockin'
                              • kochanica-francuza Re: A kto by chciał ze starymi prykami po 50.???? 17.10.07, 15:04
                                johnny-kalesony napisał:

                                > No nie wiem ... Może powinienem był tutaj użyć synonimu i napisać: ciągnik ...

                                images.google.pl/images?hl=pl&q=ci%C4%85gnik&btnG=Szukaj+obraz%C3%B3w&gbv=2
                                Źle z tobą, kaleson. Wszystko ci się kojarzy, nawet ciągnik na pagórku...
                        • wiarusik Re: A kto by chciał ze starymi prykami po 50.???? 16.10.07, 21:49
                          Cholera,ale wyposzczona...;PPP
                          • kochanica-francuza Bicza miała rację 17.10.07, 14:20
                            wiarusik napisał:

                            > Cholera,ale wyposzczona...;PPP
                            Chamidło jesteś , prostak i jedyną formą dyskusji z tobą jest wygaszenie cię.
                            • wiarusik Re: Bicza miała rację 19.10.07, 19:00
                              Nie prostak,tylko rozmawiam jak koleżanka z koleżanką;PPPP
                              • wiarusik Re: Bicza miała rację 19.10.07, 19:00
                                I stwierdzam przy okazji fakt:)
                • croyance Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 15.10.07, 22:40
                  Ja lubie ;-D
                  • croyance Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 15.10.07, 22:44
                    A w temacie watku;
                    zawsze bylam przeciwna feminizmowi, niewiele o nim wiedzac -
                    natrafilam kiedys na ksiazke o feminizmie (nie pamietam tytulu),
                    przeczytalam w ramach zapoznawania sie z pogladami przeciwnej
                    strony. Bardzo dala mi do myslenia. A potem, kilka dni pozniej,
                    wciaz majac ksiazke w myslach, uslyszalam w radio piosenke, gdzie
                    babeczka piskliwym tonem spiewala 'przepraszam za slonce,
                    przepraszam za deszcz, przepraszam za wszystko, za co tylko chcesz'.
                    I sie przebudzilam :-D Chociaz klasyczna feministka nie jestem, bo
                    czesto - bedac kobieta atrakcyjna i mloda - uzywalam swojego wdzieku
                    do manipulowania osobnikow meskich, bo tak mi latwiej.
                    • croyance Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 15.10.07, 22:45
                      Czemu napisalam 'uzywalam'? Wciaz jestem mloda i piekna, i wciaz
                      uzywam.
                      • croyance Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 15.10.07, 22:46
                        A gender studies nie lubie. Generalnie, popieram feminizm, kiedy
                        jest mi osobiscie na reke.
                        • wiarusik Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 15.10.07, 22:58
                          Czyli typowa feministka;)
                        • bene_gesserit Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 15.10.07, 23:33
                          Generalnie to to nie jest feminizm, ale oportunizm. Izmy ci sie
                          myla, piekna i mloda.
                          • croyance Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 16.10.07, 12:27
                            No a jaka nazwac swiadome utrudnianie sobie zycia? Oczywiscie, ze
                            chce, zeby bylo mi latwiej. Jesli feminizm spelnia ten cel; super.
                            Jesli nie; szukam innego wyjscia.
                      • bitch.with.a.brain Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 16.10.07, 09:47
                        Naert jakbyś nie uzywała to i tak ładni mają w zyciu łatwiej.
                    • six_a Re: Ale właścicielki młodych ciałek nie lubią sta 17.10.07, 00:00
                      hahaha, no typowo polska postawa: jestem przeciw,
                      chocia nie wiem przeciw czemu.
          • saszenka2 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 15.10.07, 23:44
            kocia_noga napisała:

            > wiarusik napisał:
            >
            > > Czyli jakaś książka,która opowiada o wampach i fam
            fatalach,które
            > > bawią się facetami,jest jak najbardziej feministycznie
            pozytywna?:)
            >
            > Nie rozumiem toku twojego rozumowania, z czego wyciągnąłeś taki
            > wniosek?
            >
            >
            > > Co do Lalki-nie zapominajmy,że Wokulski robił wszystko dla
            > > baby,która była taką fam fatal:)
            >
            > Guano prawda. Wokulski robił wszystko żeby się dostać na salony
            > arystokracji.Izabeli nie znał i nie rozumiał.Stary pryk,
            dorobiwszy
            > się na d. startowal do młodej laski lubiącej młodych facetów.Co
            jej
            > oferował? Kasę - to jasne, sam się sprzedał za forsę, oraz
            > spełnianie jej zachcianek.
            >
            >
            Mnie zawsze irytowało przedstawianie Jagny z "Chłopów" jako osoby,
            która "siała zgorszenie" i "nie dochowywała wierności,
            burząc "moralność" lipieckiej społeczności. Ona występowała
            przeciwko "zasadom chrześcijaństwa", zdradzała męża, a Antek już
            tego nie robił? Jego Jagna zgwałciła? A pozostali panowie, kleryk,
            wójt to też zostali "podstępnie zwabieni" i "wykorzystani", czy byli
            w nie pełni władz umysłowych i nie potrafili podejmować decyzji,
            czego tak naprawdę chcą?
            • verte34 O właśnie, Chłopi! 16.10.07, 19:55
              Ostatnio sobie odświeżyłam, bo w szkole bardzo mnie zainteresowali
              ze względu na wątek obyczajowy:)
              Czytałam cierpnąc, bo czegoś tak antyfeministycznego (i
              antysemickiego) dawno nie widziałam. Z kobiet właściwie jedna Hanka
              jest postacią mniej więcej pozytywną (chociaż rozmamłana i jęcząca);
              reszta to jakieś karykatury. Wiem że Chłopi nadal są lekturą
              obowiazkową, ale z jakim komentarzem? Oto jest pytanie.
              Inna sprawa to styl, to "kiej" po 10x na stronę... który młodziak to
              dzisiaj strawi? Chyba lepiej byłoby w wypisach.
              • saszenka2 Re: O właśnie, Chłopi! 16.10.07, 21:09
                verte34 napisała:

                > Ostatnio sobie odświeżyłam, bo w szkole bardzo mnie zainteresowali
                > ze względu na wątek obyczajowy:)
                > Czytałam cierpnąc, bo czegoś tak antyfeministycznego (i
                > antysemickiego) dawno nie widziałam. Z kobiet właściwie jedna
                Hanka
                > jest postacią mniej więcej pozytywną (chociaż rozmamłana i
                jęcząca);
                > reszta to jakieś karykatury. Wiem że Chłopi nadal są lekturą
                > obowiazkową, ale z jakim komentarzem? Oto jest pytanie.
                > Inna sprawa to styl, to "kiej" po 10x na stronę... który młodziak
                to
                > dzisiaj strawi? Chyba lepiej byłoby w wypisach.
                Hanka początkowo była uległa mężowi, dawała się bić, upokarzać, nikt
                się z nią nie liczył, jednak potem zmieniła się i zaczęła się jawić
                jako kobieta zaradna jak na tamte czasy. To jest chyba moja
                ulubiona bohaterka w "Chłopach".
              • saszenka2 Re: O właśnie, Chłopi! 16.10.07, 21:13
                Wracając do "Chłopów", to pamiętam, że moja polonistka przy okazji
                ich omawiania, a zwłaszcza zwyczajów związanych z religią,
                powiedziała o "fałszywej moralności", która jest charakterystyczna
                dla polskich katolików, który co niedziela klęczą w kościele, ale
                gdy z niego wyjdą na zawahają się plotkować o innych.
            • kochanica-francuza Motyw straszliwej uwodzicielki siejącej zgorszenie 16.10.07, 20:11
              występuje też w "Greku Zorbie".

              Przy czym jest tam skrajniejszy - wdowa, poza sianiem zgorszenia, NIC NIGDY nie
              mówi, niczego nie chce, a nawet jeżeli gdzieś chodzi w swoich sprawach, to
              wyłącznie po to, by po drodze, idąc, budzić pożądanie oraz siać zgorszenie.

              O ile Jagna zajmuje się dodatkowo gospodarką, darciem pierza, pleceniem
              warkoczy, plotkowaniem i wreszcie wyrywaniem spadku po małżonku
              współspadkobiercom, to wdowa składa się w 100%, a nawet 200% z siania zgorszenia.

              Zostaje też ciężej ukarana - zabita mianowicie (przez odrąbanie głowy) na progu
              kościoła.

              "Grek Zorba" to w ogóle taka Biblia seksistów.
            • johnny-kalesony Sytuacja sprzyjająca! 16.10.07, 21:21
              I ja wreszcie mogę użyć tego terminu naukowego, który wszedł już do kanonu
              nomenklatury tego forum.
              Oni tworzyli po prostu sytuację sprzyjającą!


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
              • six_a Re: Sytuacja sprzyjająca! 17.10.07, 00:05
                a jak nie sytuację sprzyjającą, to może przynajmniej układ?
      • johnny-kalesony Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 16:46
        Kurczę, poczytałem sobie trochę literackich analiz genderowych i refleksja pod
        mojem kaskiem rowerowem pojawiła się następujuąca: większość z tych naukowych
        analiz genderowych do złudzenia przypomina komentarze dwóch bab, oglądających
        jakiś meksykański kilkutysięcznoodcinkowy serial ...
        Wiem - ponieważ kiedyś byłem z wizytą u babci, kiedy taki serial pokazywano.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • bitch.with.a.brain Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 17:05
          A możesz to rozwinąć?Ja nie wiem jak się komentuje meksykańskie seriale.A
          ciekawa jestem czy to co napiszę w pracy magisterskiej będzie do tego podobne
          • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 17:07
            Coś mi się wydaje,że twoja praca będzie tendencyjna i nie będzie
            odbiegać od powyzszego schematu.
            • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 17:10
              W sumie i moja babka tak komentuje seriale.
              Właściwie to niefeministycznie bagatelizować coś,co oglądają nasze
              panie seniorki,prawda?;)
          • johnny-kalesony Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 15.10.07, 13:32
            Znudzone babcie, dla których serial jest wydarzeniem dnia, analizują każdy,
            najdrobniejszy gest, każde ujęcie, nawet spojrzenie aktora.
            Z feministkami genderowymi jest podobnie - doszukują się znaczeń, treści i
            przesłań tam, gdzie nikomu nawet nie przyszłoby do głowy ich zawierać (vide -
            koncepcja fizyki kinetycznej jako przejawu męskiego, mizogynistycznego szowinizmu!)


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • bitch.with.a.brain Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 16.10.07, 09:51
              Z niektórych twoich wypowiedzi wywnioskowałam,że o literaturze masz
              pojęcie.Każda analiza literatury polega na zajmowaniu się róznymi szczegółami.
              Nieistotne,czy jest to analiza z perspektywy genderowej, marksistowkiej,
              strukturalistycznej czy postkolonialnej.Najwyżej inne szczegóły stają się
              przedmiotem analizy.
      • ggigus a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksistowska 15.10.07, 16:40
        Prus dowala wielu, kobietom i mezczyznom
        moze patrzysz na Wokulskiego z dzisiejszej pespektywy?
        • kocia_noga Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 15.10.07, 19:33
          ggigus napisała:

          > Prus dowala wielu, kobietom i mezczyznom
          > moze patrzysz na Wokulskiego z dzisiejszej pespektywy?
          >

          Nie chodzi o dowalanie.Prus starał się jak mógl sportretować swój
          swiat i swojego idollo.Przekazał mimowoli podwójną
          moralność,mizoginizm epoki, brak wrażliwości w dziedzinach, którym
          wtedy nie poświęcano uwagi.
          Wg jego intencji Wokulski jest aniołem przeczystym.Jak spojrzec na
          anioła współczesnym okiem - wyłazi z niego coś innego.
          Jasne,że patzrę okiem współczesnym.No i moznaby tę powieść
          potraktować jak "Pieśń o Rolandzie", jako dokument swoich czasów,
          gdyby nie to, że całkiem współcześnie, bo nie tylko w czasach gdy
          chodziłam do szkoły, czyta sie i interpretuje prusowską wizję świata
          bezkrytycznie.
          Dam ci jeszcze taki przykład: w powieści występuje pani, której mąż
          jest uroczym hulaką, znaczy odszedł od niej, pije, balanguje
          itp.Autor sympatyzuje z nim, a z żony, która radzi sobie jak potrafi
          wynajmując pokoje studentom robi potwora.Dokuczający jej i
          niepłacący czynszu gó..arze sa tu superdowcipnymi kolesiami a
          samotna kobieta której mąż przeopija kasę a jedyne dziecko zmarło
          jest tylko odrażającym indywiduum , odrażająco- śmiesznym.
          Prus oczywiście jest dzieckiem swojej epoki, powieść jest dobra, ale
          po ponad stu latach w szkołach i w powszechnym odbiorze wszystko gra.
          Stara baba jest fuj, Wokulski to anioł, Izabela to lalka.No dejże
          spokój.
          • johnny-kalesony Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 15.10.07, 19:40
            Zawsze uwielbiałem takie koleanki jak Isabelle ... Wyniosłe, niedostępne, w
            ładnych minióweczkach. Takie koleżanki stanowią największe wyzwanie ...
            A ja - jako rowerzysta górski - lubię pokonywać wzniesienia ... pagórki ...


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
            • kochanica-francuza Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 15.10.07, 21:07
              johnny-kalesony napisał:

              > Zawsze uwielbiałem takie koleanki jak Isabelle ... Wyniosłe, niedostępne, w
              > ładnych minióweczkach.


              Kaleson, nie pij tyle! Epoki ci się plączą, biedaczku... Mówiłam, odstaw denaturat!


              Takie koleżanki stanowią największe wyzwanie ...
              > A ja - jako rowerzysta górski - lubię pokonywać wzniesienia ... pagórki ...

              Obyś nie zleciał na zbite morde i ząbków nie stracił. Bo wtedy trudniej ci
              będzie uwielbiac slicne kolezanecki.
              • johnny-kalesony O, przepraszam, skąd wiesz ... 15.10.07, 21:43
                O, przepraszam, skąd wiesz, czy nie jest to groźny wirus przywleczony z Filipin?


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
              • johnny-kalesony Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 15.10.07, 21:48
                kochanica-francuza napisała:

                > Obyś nie zleciał na zbite morde i ząbków nie stracił. Bo wtedy trudniej ci
                > będzie uwielbiac slicne kolezanecki.

                Już zleciałem i nic mi się nie stało. I na oddziale szpitala, w którym
                przebywałem, pracowały dwie urocze młode panie pielęgniarki w ładnych minióweczkach!


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • wiarusik Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 15.10.07, 22:36
                  Znam to;)
                  Kiedyś zwichnąłem sobie palec i na oddziale miałem pielęgniarkę z
                  prześwitującymi majtkami w kwiatki spod miniówki;PPP
                • bitch.with.a.brain Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 16.10.07, 09:53
                  Trzeba mieć szczęście w życiu:)Moimi kolanami w które sie troche żwiru i kamyków
                  wbiło zajmwoał się tak przystojny lekarz,że nie czułam bólu:)
            • kochanica-francuza Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 15.10.07, 21:07
              ...
              > A ja - jako rowerzysta górski - lubię pokonywać wzniesienia ... pagórki ...
              > \

              Rowerzysta pagórkowaty?
          • ggigus Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 15.10.07, 20:30
            ale wg mnie wokulski nie jest idealna postacia
            co do tej pani z umarlym dzieckiem - to masz racje
          • bitch.with.a.brain Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 16.10.07, 09:45
            Z wokulskim problem polega na tym,że aniołem jest tylko we fragmentach, w
            których narratorem jest Rzecki.Jest to więc punkt widzenia postaci literackiej a
            nie samego Prusa,nawet jeśli założymy, że "wielkiego narratora" powieści można
            utożsamić z autorem.
            ki
            Lalka może nie jest powieścią polifoniczną na miarę Zbrodni i Kary,ale jest
            powieścią jak na tamte czasy bardzo nowoczesną.
            To,że nawet z dobra literature za wszelką cenę sprowadza się szkole do
            nieistotnych banałów to zupełnie inna sprawa.
            • kocia_noga Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 16.10.07, 11:52
              bitch.with.a.brain napisała:

              > Z wokulskim problem polega na tym,że aniołem jest tylko we
              fragmentach, w
              > których narratorem jest Rzecki.Jest to więc punkt widzenia postaci
              literackiej
              > a
              > nie samego Prusa,nawet jeśli założymy, że "wielkiego narratora"
              powieści można
              > utożsamić z autorem.

              Jasne, ale narracja Prusa, nie Rzeckiego, pokazuje punkt widzenia
              autora - to on przedstawia wydarzenia w taki a nie inny sposób.
              I właściwie pieprzyć tego Prusa z jego Lalką, gdyby nie to,że jest
              żelazną pozycją w spisie lektur i do tego traktowaną bez dystansu.
              • bitch.with.a.brain Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 16.10.07, 18:05
                co z tego że żelazna jak i tak niewiele osób czyta lektury
                • pavvka Re: a ja lubie Lalke i nie uwazam jej za seksisto 16.10.07, 18:10
                  Ja przeczytałem w tym roku :-)
    • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 15:17
      Popatrzyłem na te wszystkie dziewczyny w grubych okularach,krzywym
      zgryzem i wąsikiem pod nosem,i poczułem że to niesprawiedliwe,że te
      szowinistyczne świnie omijają je szerokim łukiem i teraz walczę o
      to,by konon urody się zmienił i chcę zmusić szowinistów do chodzenia
      z tymi dziewczynami:)
      • piekielnica1 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 18:04
        > i teraz walczę o
        > to,by konon urody się zmienił i chcę zmusić szowinistów do
        > chodzenia z tymi dziewczynami:)


        czleku, kiedy ty walczysz, przecie nie opuszczasz ani na chwilke
        forum?
        po drugie, czy one by chcialy pierwszego lepszego patalacha?
        • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 18:53
          Pomiędzy moimi wpisami zdąrzyłem zrobić kilka rzeczy,czyli jakoś
          można tutaj nie siedzieć non stop;)
          • piekielnica1 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 19:04
            > Pomiędzy moimi wpisami zdąrzyłem zrobić kilka rzeczy,

            o to tak jak ja,
            znalazlam otwieracz, otworzylam piwko, zarzadzilam robotami domowymi
            i czuje sie usatysfakcjonowana
            • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 19:07
              Nie rozmawiam z forumowiczami będącymi pod wpływem;)
    • bitch.with.a.brain Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 15:30
      Zalezy co uznać za pierwszy raz.Czy moje buntowanie się przeciwko roli
      dziewczynki w rózowych falbankach.Na pewno to nie była świadomość
      feministyczna,ale dostrzeganie niesprawiedliwości w traktowaniu.
      Feminizm to dopiero studia, nowe książki i powolne uświadamianie sobie różnych
      rzeczy.
      • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 15:37
        Ja też byłem niesprawiedliwie traktowany;)
        Mówili mi,żebym nie był babą i nie płakał.Własna matka mi to mówiła;)
        • johnny-kalesony Materdeju ... 14.10.07, 16:41
          Materdeju ... Może u nas jeszcze nie, ale w takiej Norwegii na ten przykład,
          matka, która odzywa się w ten sposób do syna mogłaby pewnie zostać aresztowana
          przez jakąś feministyczną policję obyczajową ...


          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
        • saszenka2 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 16.10.07, 21:30
          wiarusik napisał:

          > Ja też byłem niesprawiedliwie traktowany;)
          > Mówili mi,żebym nie był babą i nie płakał.Własna matka mi to
          mówiła;)
          Szczerze Ci współczuję, że zmuszali Cię do udawania i tłumienia w
          sobie emocji. Kultura patriarchalna, jak widać na Twoim
          przykładzie, krzywdzi nie tylko kobiety, lecz także mężczyzn, którym
          odmawia się prawa do bycia wrażliwą jednostką.
          • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 16.10.07, 21:51
            Właśnie ;')
      • saszenka2 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 16.10.07, 21:26
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Zalezy co uznać za pierwszy raz.Czy moje buntowanie się przeciwko
        roli
        > dziewczynki w rózowych falbankach.Na pewno to nie była świadomość
        > feministyczna,ale dostrzeganie niesprawiedliwości w traktowaniu.
        > Feminizm to dopiero studia, nowe książki i powolne uświadamianie
        sobie różnych
        > rzeczy.

        Rodzice zawsze pozwalali mi wybierać ubrania, nie wciskali mnie w
        falbaneczki, bo ja zawsze preferowała spodnie, bo w nich mogłam
        skakać po pobliskich drzewach, grać w piłkę, wisieć na linie i
        tysiąc innych wspaniałych rzeczy:-) Problem pojawił się w szkole, w
        której to natrafiłam na wychowawczynię, która za każdym wpisywała mi
        brak stroju galowego, bo zawsze nosiłam czarne spodnie, a nie
        spódniczkę, za którą do dziś nie przepadam. Na szczęście rodzice
        mimo wszystko nie zmuszali mnie do chodzenia w spódnicy.
    • kropka_bordo Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 19:53
      Mam feministyczną mamę, dlatego wszelkie feministyczne olśnienia mnie ominęły.
      Po prostu dorastałam w środowisku środowisku w którym zwracało się uwagę na
      pewne rzeczy.
      Krytykę literatury z feministycznego punktu widzenia zaczęłam też prawdopodobnie
      z pierwszą przeczytaną lekturą.

      Zaintrygował mnie Twój poemat :)
      Początek ma w każdym bądź razie niezwykle frapujący :)
    • gotlama Re: Wasz "pierwszy raz" czyli hartowanie 14.10.07, 20:52
      Gdy egzaminator na "męskim kierunku studiów " szczerze mi powiedział,że chcąc
      mieć u niego piątaka muszę umieć na piętnastaka, czyli trzy razy więcej od moich
      kolegów, bo inaczej w tej branży nie mam czego szukać po studiach. Jakiś to
      musiał być feminista skoro był taki szczery ;) Na złe mi to nie wyszło i
      naprawdę jestem mu wdzięczna za to "uświadamianie", bo nie wpisywał ocen w
      indeks i o ile ktoś nie nadużywał dobroci serca, to ocenę można było
      wielokrotnie poprawiać. Po studiach pracowałam zgodnie z kierunkiem ... a teraz
      mam lepiej płatną pracę.
      Częściowo dzięki temu hartowaniu ;)
      • six_a Re: Wasz "pierwszy raz" czyli hartowanie 17.10.07, 00:16
        a ja kompletnie nie rozumiem takiego rodzaju "szczerości", a jeszcze
        bardziej chyba nie rozumiem, jak można być za to wdzięcznym.

        ale skoro tak hartowała się stal, to widocznie dobre to było
        dla Ciebie:)
    • takete_malouma Pytanie i odpowiedzi. 14.10.07, 21:01
      Pytanie brzmiało:

      > Kiedy i w jakich okolicznościach zorientowałyście
      > się, że świat ***jest*** [czas teraźniejszy, podkr.
      > T_M] niefajnie urządzony na niekorzyść kobiet?

      A oto udzielone dotychczas odpowiedzi:

      - po lekturze "Niecierpliwości serca" Zweiga, (czas akcji: przeddzień I wojny światowej)

      - po lekturze "Lalki" Prusa (czas akcji: druga połowa XIX w.)

      Pozostałe odpowiedzi:

      - pod wpływem dziecięco egocentrycznego osądu (ja przymuszana do noszenia falbanek - źle, chłopcy do czego przymuszani - who cares?)

      - pod wpływem autorytetów
      • bitch.with.a.brain Re: Pytanie i odpowiedzi. 14.10.07, 22:41
        Jeżeli chodzi o chłopców to tak samo nie rozumiałam dlaczego nie wolno im płakac
        a dziewczynki się mogą mazać.Najwyraźniej się urodziłam jako feministka:)
        Ale oczywiście w swoim podsumowaniu tendencyjnie pominąłeś ten fragment w którym
        piszę o własnych przemyśleniach.Chodziło ci o udowodnienie,że jako feministka
        jestem zbyt głupia na jakiekolwiek procesy myślowe?
        • takete_malouma Re: Pytanie i odpowiedzi. 16.10.07, 01:34
          > Ale oczywiście w swoim podsumowaniu tendencyjnie
          > pominąłeś ten fragment w którym piszę o własnych
          > przemyśleniach.

          A któryż to był fragment? Masz tylko dwa wpisy w tym wątku, więc może chodzi o to:

          > Feminizm to dopiero studia, nowe książki i powolne
          > uświadamianie sobie różnych rzeczy.

          Wcale tego nie pominąłem w swoim podsumowaniu. Opcja "pod wpływem autorytetów" dotyczy właśnie tego fragmentu.
        • takete_malouma [...] 16.10.07, 01:38
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • bitch.with.a.brain Re: Pytanie i odpowiedzi. 16.10.07, 09:40
            Nie wyrzekłam się myslenia,choć z pewnością byłoby to wygodne.Na przykład
            pozwoliłoby mi należeć do jakiejś grupy.Ale niestety samodzielne myślenie to
            uniemożliwia,bo z żadną grupą nie zgadzam się całkowicie, szybko dostrzegam
            nieścisłości.

            Ty jesteś jakiś dziwny, bo przede wszystkim nie masz w dyskusji przeciwników
            tylko wrogów.Ale to jeszcze mozna zrozumieć, sporo osób tak reaguje.Nie mogę
            natomiast zrozumieć dlaczego widzisz wrogów też w osobach,ktore się w wielu
            kwestiach z tobą zgadzają.
    • skrzydlate Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 21:02
      Poczułam to patrząc na inne kobiety, doznając frustracji z powodu ich głupoty,
      ich wyboru, aby być głupimi, tysiąc pytań - dlaczego??? to było związane z
      wydarzeniami z mojego życia, kontrowersyjnymi wyborami, niekonwencjonalnymi
      decyzjami... spotkałam sie z brakiem oparcia ze strony bliskich kobiet
      działających wręcz wbrew mojemu interesowi, kobiet mi bliskich, nie mężczyzn....
      od mężczyzn tego nie oczekiwałam, bo nie zrozumieliby mnie, chociaż o dziwo było
      z tej strony więcej poparcia... dlaczego kobiety chcą być głupie? kto co z tego ma?
      Chciałabym żeby rozumiały, bo wiem, że mniej by w życiu cierpiały i byłyby
      naprawdę dobrym oparciem dla swoich rodzin... sprawy mężczyzn mnie słabo
      interesują, nie jestem mężczyzną. Zauważyłam, że mężczyźni w wielu sprawach
      lepiej sobie radzą w życiu zawodowym i starałam się to podpatrywać z dobrym
      skutkiem.

      Taki jest mój feminizm. Nakierowany ku kobietom a nie przeciwko mężczyznom.
      Wydaje mi sie, że bardzo wiele zależy od nas, to jak będziemy traktowane ww
      rodzinie i poza nią, tylko od nas. Niezaleznie od przepisów, obyczajów i
      tradycji. Widziałam matkę i żone ortodoksyjnego muzułmanina która trzęsła domem,
      pomimo że chodziła w czarnej "szmacie" i nie miała możliwości wybierania swojej
      drogi życiowej (zresztą wcale nie miała na to ochoty).
      • gotlama Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 21:22
        Na wyrzezanie w Afryce nalegają mamusie. Obawiają się że ich córki zostaną
        wykluczone ze społeczeństwa. Dlatego działają wbrew swym córkom ryzykując ich
        życiem i skazując je na cierpienia i upośledzenie życia seksualnego.

        Napisałaś coś bardzo dobrego.
        Kiedyś na forum sportowym napisałam że prawdziwe kibicowanie to afirmacja
        "swojej drużyny" i życzliwa akceptacja ambicji tej drugiej strony.
        Kibolowanie to wyłącznie negacja ambicji drugiej strony .

        Dobry feminizm jest jak kibicowanie, fałszywy jak kibolowanie.
        Dobry patriarchalizm ... - per analogiam ;)
        • kocia_noga Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 21:31
          Gotlama, świetnie to ujęłaś.To już drugi twój post dzisiaj
          który...nie to może, żeby zaraz zwalił z nóg, ale bardzo się
          spodopbał.
        • verte34 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 16.10.07, 20:06
          gotlama napisała:
          > Na wyrzezanie w Afryce nalegają mamusie. Obawiają się że ich córki
          > zostaną wykluczone ze społeczeństwa.

          ...w który rządzą i narzucają prawa obyczajowe mężczyźni. Ideologia
          tego barbarzyństwa jest taka, że należy upośledzić seksualność
          kobiet aby pozostały wierne właścicielowi. Która kobieta by na to
          wpadła i wprowadziła w życie?
    • piekielnica1 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 14.10.07, 22:08
      gdzies kiedys wyczytalam takie zdanie:

      Byla zbyt uprzywilejowana i zbyt chroniona by byc feministka, ale
      dotyczylo to poczatkow feminizmu.
      Dzisiaj to o wiele zamalo by nia nie zostac.
    • rozczochrany_jelonek Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 15.10.07, 11:06
      Kiedy i w jakich okolicznościach zorientowałyście się, że
      > świat jest niefajnie urządzony na niekorzyść kobiet?

      zaraz po tym gdy zorientowałem się że świat jest niefajnie ułożony na niekorzyść
      mężczyzn :) założyłem że to musi być analogia :)
    • bene_gesserit Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 15.10.07, 12:05
      Feministyczne przeblyski mialam juz dosc wczesnie, podczas lektury
      licznych ksiazek Musierowicz, w ktorych nieodmiennie krolowal model
      matki-cierpietnicy-z-poblazliwym-usmiechem, czyli Mili Borejko.
      Kobiecina ta obslugiwala liczna rodzine nie proszac o pomoc oraz
      jeszcze w nocy dorabiala na overlocku, bo budzet byl napiety - az z
      tego wszystkiego trafila do szpitala, w ktorym interesowala ja
      wylacznie to, jak tez oni sobie bez niej poradza. Nie wiedzialam,
      dlaczego mi tu cos nie pasuje, ale nie pasowalo.

      A ostatecznie zakapowalam, kiedy mialam 11 lat, podczas awantury o
      sprzatanie w pokoju, kiedy mama powiedziala, ze rozumiala by moje
      balaganiarstwo i brak woli sprzatania, gdybym byla chlopcem.
      • wiarusik Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 15.10.07, 14:26
        <tulimy> ;)
      • saszenka2 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 17.10.07, 23:57
        bene_gesserit napisała:

        > Feministyczne przeblyski mialam juz dosc wczesnie, podczas lektury
        > licznych ksiazek Musierowicz, w ktorych nieodmiennie krolowal
        model
        > matki-cierpietnicy-z-poblazliwym-usmiechem, czyli Mili Borejko.
        > Kobiecina ta obslugiwala liczna rodzine nie proszac o pomoc oraz
        > jeszcze w nocy dorabiala na overlocku, bo budzet byl napiety - az
        z
        > tego wszystkiego trafila do szpitala, w ktorym interesowala ja
        > wylacznie to, jak tez oni sobie bez niej poradza. Nie wiedzialam,
        > dlaczego mi tu cos nie pasuje, ale nie pasowalo.
        >
        > A ostatecznie zakapowalam, kiedy mialam 11 lat, podczas awantury
        o
        > sprzatanie w pokoju, kiedy mama powiedziala, ze rozumiala by moje
        > balaganiarstwo i brak woli sprzatania, gdybym byla chlopcem.
        Pamiętam, że w podstawówce zawsze był problem pt. "dlaczego tak
        brudzisz się atramentem, gdybyś była chłopcem, to nie dziwiłabym
        się", potem pojawił się jeszcze wątek mojego całkowitego braku
        umiejętności łączenia kolorów, ładnego starannego wycinania,
        kolorowania etc. Za każdym razem moja plastyczka nie mogła
        zrozumieć, dlaczego dziewczynka tak bardzo nie umie wycinać z
        papieru.
    • nula8 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 16.10.07, 20:03
      A mnie uświadomił, z pewnością nieświadomie, mój tato. Jako mała dziewczynka
      byłam głęboko przekonana, że będę mężczyzną. I chciałam być kolejno: Indianinem,
      żołnierzem, górnikiem, marynarzem itp. A mój tato swego czasu (pewnie był wtedy
      pijany, bo tylko wtedy stać go było na "głębokie" rozmowy) uświadomił mi, że
      jako kobieta mogę być co najwyżej: Indianką, która czeka na wracających
      wojowników i zbiera trawę oraz daje się gwałcić wrogom; lekarką lub pielęgniarką
      w mundurze albo panią, co pisze listy generałom, podczas gdy prawdziwi żołnierze
      - mężczyźni - walczą; panią, która sobie siedzi w biurze w kopalni i oblicza
      wynagrodzenia; panią, która łączy marynarzy przez telefon z ich żonami.
      Oczywiście ojciec mój nie dostrzegał , że w tych zawodach kobiety już mogły mieć
      fajniejsze zadania niż siedzenie przy biurku. Ale sprawił, że ja: po pierwsze -
      zrozumiałam, że już zawsze będę dziewczyną, istotą płci żeńskiej, psującą dobrą
      zabawę (jak Tola) i wykonującą nudne zajęcia; po drugie - zaczęłam się
      zastanawiać dlaczego tak jest. I tak zostałam feministką w wieku lat ok. pięciu.
      • bene_gesserit Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 16.10.07, 21:44
        nula8 napisała:

        > zrozumiałam, że już zawsze będę dziewczyną, istotą płci żeńskiej,
        psującą dobrą
        > zabawę (jak Tola) i wykonującą nudne zajęcia;

        Jak cholerna Tola, jak Lale z Misia Uszatka, jak te dlugowlose
        jamniczyce z Reksia, jak przenudziarska Panna Migotka. Uh.
        • takete_malouma Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 18.10.07, 22:35
          > Jak cholerna Tola, jak Lale z Misia Uszatka, jak te
          > dlugowlose jamniczyce z Reksia, jak przenudziarska
          > Panna Migotka. Uh.

          Jak chcesz sobie poprawić samopoczucie, to pooglądaj sobie dzisiejszde kreskówki, jako że nastąpiła w nich ewidentna zmiana paradygmatu.
          • bene_gesserit Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 18.10.07, 23:11
            Maluma, sam wydziergales te makatke? Przyznaj sie.

            Filmy z Cartoon Network (bo innej stacji nie widzialam) to nie tylko
            Atomowki i to drugie, o azjatyckiej czarownicy, ale rowniez
            Laboratorium Dextera i Krowa & Kurczak. Troche nowego seksizmu,
            troche starego i sie wszystko slicznie wyrownuje. Tzn tak mi sie
            wydaje, bo nie robilam analiz - ani jakosciowej ani ilosciowej -
            seksizmow w filmach animowanych dla dzieci. Dysponujesz jakimis
            danymi, czy mam sie wzruszyc makatka?
            • takete_malouma Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 19.10.07, 04:40
              > Maluma, sam wydziergales te makatke?

              Jak to dobrze, że złośliwe określenia mają znikomą moc wpływania na istotę rzeczy.

              > Przyznaj sie.

              Przyznawać to się można do złych uczynków.

              > Filmy z Cartoon Network (bo innej stacji nie widzialam)
              > to nie tylko Atomowki i to drugie, o azjatyckiej
              > czarownicy, ale rowniez Laboratorium Dextera i
              > Krowa & Kurczak. Troche nowego seksizmu, troche
              > starego i sie wszystko slicznie wyrownuje.

              Odnośnie Krowy & Kurczaka nie wypowiadam się, ponieważ bariera estetyczna uniemożliwia mi wyodrębnienie jakiegokolwiek przekazu. Co się zaś tyczy Dextera, zauważ, że dziewczynkowatościowatość DeeDee w każdej konfrontacji wygrywa z geniuszem Dextera, który zostaje upokorzony. DeeDee co najwyżej sama z siebie robi idiotkę (podobnie jak nie raz Dexter), ale nigdy, NIGDY nie przegrywa i nie zostaje upokorzona w konfrontacji z Dexterem. Ta asymetria stanowi owszem seksizm i to jak najbardziej ten nowy.
              • bene_gesserit Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 19.10.07, 06:41
                takete_malouma napisał:

                > Jak to dobrze, że złośliwe określenia mają znikomą moc wpływania
                na istotę rzec
                > zy.

                Ja bym dyskutowala z tym twierdzeniem, ale nie o tej porze.
                I - wiedzialam, ze to ty! Serce mi podpowiedzialo.

                > Przyznawać to się można do złych uczynków.

                A co zrobisz z tym obrazeczkiem? Tworzysz, zeby dac upust furii,
                pasji i poczuciu niesprawiedliwosci, czy zamierzasz wykorzystac go w
                walce z dominacja kobiet? Bo uzyty jezyk troche ogranicza przekaz.

                > Odnośnie Krowy & Kurczaka nie wypowiadam się, ponieważ bariera
                estetyczna uniem
                > ożliwia mi wyodrębnienie jakiegokolwiek przekazu.

                No popatrz, tu sie roznimy: ja lubie hardcore, a ty jestes nie tylko
                z tych mega wrazliwych, ale i mega wysublimowanych odbiorcow sztuki.
                A w ogole to czesto ogladasz kreskowki?

                > Co się zaś tyczy Dextera, zau
                > waż, że dziewczynkowatościowatość DeeDee w każdej konfrontacji
                wygrywa z genius
                > zem Dextera, który zostaje upokorzony. DeeDee co najwyżej sama z
                siebie robi id
                > iotkę (podobnie jak nie raz Dexter), ale nigdy, NIGDY nie
                przegrywa i nie zosta
                > je upokorzona w konfrontacji z Dexterem. Ta asymetria stanowi
                owszem seksizm i
                > to jak najbardziej ten nowy.

                Co sie tyczy tego filmu zauwaz, ze postac DeeDee zostala
                zainspirowana osoba starszego _brata_ tworcy, Genndy Tartakovskiego -
                Alexem, ktory jak to starszy brat, nieustannie mieszal sie w jego
                sprawy i psul mu swietna zabawe. Zapewne kiedy maly Genndy podrosl
                pomyslal, ze najlepiej sie zemsci na swoim przesladowcy,
                przedstawiajac go swiatu jako dziewczynke-kretynke z blond kucykami.
                Podejrzewam, ze cios byl trafny, bo uderza w jeden z typowych
                meskich lęków - 'oby nie wzieli mnie za babę!'. To oczywiscie dobry,
                stary seksizm w swoim tradycyjnym wydaniu.
    • turbomini Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 17.10.07, 08:47
      Chyba nie miałam czegoś takiego. Ot, nazwałam sobie po prostu moją
      dotychczasową postawę życiową, a mam głęboką świadomość siebie i
      własnej wartości.
    • wildcat_x1 Re: Wasz feministyczny "pierwszy raz" 17.10.07, 13:06
      U mnie to się zaczęło od czytania "Zadry".
    • bitch.with.a.brain Re: mój ostatni raz:) 18.10.07, 08:40
      Najnowsze doniesienia z linii frontu(do Takete - to tylko taka metafora, nie
      nienawidzę facetów i nei chcę ich pozabijać:P):
      na zajęciach prowadząca nie radzi sobie z obsługą wieży, coś jej z CD nie
      działa.I co mówi?Oczywiście: może któryś z panów pomoże.
      Wkurzyłam się!Przecież to jest obraźliwe,żeby w sali w której jest tyle kobiet
      sugerować im,że są głupsze od facetów!
      Oczywiscie wstałam i ustawiłam ten cholerny sprzęt. Z odpowiednim komentarzem:)
      • rozczochrany_jelonek Re: mój ostatni raz:) 18.10.07, 23:03
        to ciekawe że widzisz tylko jedno uzasadnienie :-)
        gdybym ja był tym prowadzącym prawdopodobnie poprosiłbym kobietę o pomoc, a
        następnie jako podziękowanie zaproponowałbym kawę :)
        jak to dobrze że nie staram się doszukiwać wszędzie przejawów dyskryminacji :)
        • kochanica-francuza Re: mój ostatni raz:) 19.10.07, 15:40
          rozczochrany_jelonek napisał:

          > to ciekawe że widzisz tylko jedno uzasadnienie :-)
          > gdybym ja był tym prowadzącym prawdopodobnie poprosiłbym kobietę o pomoc,

          haha, już ci wierzymy

          a
          > następnie jako podziękowanie zaproponowałbym kawę :)

          a ona kawę by wypiła i poszła w swoją stronę, hehe
          • rozczochrany_jelonek Re: mój ostatni raz:) 19.10.07, 19:02
            nie pisałem tego z nadzieją że ktoś mi uwierzy, stwierdzałem tylko możliwość
            zaistnienia takiej sytuacji :)

            > a ona kawę by wypiła i poszła w swoją stronę, hehe

            wiem że mężczyźni są źli i być może niejeden Ciebie olał, ale to nie jest
            najlepszy powód do tego żeby kobiety oceniać w ten sam sposób :(

            cieszę się że jesteście zupełnie inne :-)
            • kochanica-francuza Re: mój ostatni raz:) 20.10.07, 15:55

              > > a ona kawę by wypiła i poszła w swoją stronę, hehe
              >
              > wiem że mężczyźni są źli i być może niejeden Ciebie olał

              to, że mnie olał, nie znaczy, że jest zły - zły człowiek to zupełnie co innego



              inne tzn. jakie? lecimy na każdego nieudacznika, który nas zaprosi na kawę?
              • rozczochrany_jelonek Re: mój ostatni raz:) 21.10.07, 20:12
                nie mam pojęcia na czym polega nieudacznictwo prowadzących ponieważ nigdy w ten
                sposób o nich nie pomyślałem, to chyba dobrze, w innym przypadku musiałbym
                zmienić kierunek ponieważ nieudacznik może wykształcić jedynie nieudacznika :)
                musiałaś pobierać nauki u wielu takich prowadzących skoro piszesz o nich jak o
                nieudacznikach...
        • wiarusik [...] 19.10.07, 18:58
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • rozczochrany_jelonek Re: mój ostatni raz:) 19.10.07, 19:04
            to może nie pomagaj raszplom ? ;PP to i kaw nie będą proponować :-)
          • saszenka2 Re: mój ostatni raz:) 19.10.07, 23:04
            wiarusik napisał:

            > Szlag by mnie trafił,gdyby każda raszpla zapraszała mnie na kawę
            za
            > prostą pomoc;PPP

            A skąd masz pewność, że chciałyby Cię zapraszać, tym bardziej przy
            Twoich prostackich, seksistowskich tekstach?
            • bitch.with.a.brain Re: mój ostatni raz:) 20.10.07, 09:51
              Jest głupi ale może wygląda znośnie i zaliczyć się da:)
              • wiarusik Re: mój ostatni raz:) 21.10.07, 18:09
                Chcesz mnie przebzykać?:)
                • saszenka2 Re: mój ostatni raz:) 21.10.07, 19:29
                  wiarusik napisał:

                  > Chcesz mnie przebzykać?:)

                  Cóż za wybitnie narcystyczne usposobienie i rozpaczliwe poszukiwanie
                  partnerki seksualnej.
                  • wiarusik Re: mój ostatni raz:) 21.10.07, 21:42
                    Ty też chcesz mnie bzyknąć?;)
                    Ok,tylko powiedz kiedy i gdzie na maila.Bez zobowiązań-
                    wiadomo,kobiety też mają swoje potrzeby;)Mile widziany
                    sponsoring;DDDD (serio)
                    • saszenka2 Re: mój ostatni raz:) 22.10.07, 23:44
                      wiarusik napisał:

                      > Ty też chcesz mnie bzyknąć?;)
                      > Ok,tylko powiedz kiedy i gdzie na maila.Bez zobowiązań-
                      > wiadomo,kobiety też mają swoje potrzeby;)Mile widziany
                      > sponsoring;DDDD (serio)
                      Widzę, że rozpaliłeś się do czerwoności w nadziei, że chociaż
                      złapiesz jakąś kobietę, proponując jej sponsoring. Niestety, muszę
                      Cię rozczarować. Nie skorzystam z Twojej oferty, niezależnie od
                      tego, ile płacisz.
                      • wiarusik Re: mój ostatni raz:) 23.10.07, 09:02
                        Wiedziałem,że nie będzie łatwo,bo tu same CKM(ciężko kapujące
                        mózgownice).
                        To TY masz MNIE zapłacić.A jeśli jesteś okrutnie brzydka,to będziesz
                        musiała mnie poczęstować jeszcze kieliszkiem(dwoma,trzema...zależy
                        od stopnia brzydoty)wódeczki dla dodania animuszu;)
                        Bardzo potrzebuję pieniędzy na 1-prawo jazdy,2-szkołę języków
                        obcych,3-studia w przyszłym roku na nowym kierunku,więc zlituj się;)
                        • pavvka Re: mój ostatni raz:) 23.10.07, 09:24
                          Jeśli jesteś tak zdesperowany, spróbuj na tym forum:
                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47403
                          • wiarusik Re: mój ostatni raz:) 23.10.07, 10:32
                            Co,zazdrościsz?;)
                        • saszenka2 Re: mój ostatni raz:) 28.10.07, 18:48
                          wiarusik napisał:

                          > Wiedziałem,że nie będzie łatwo,bo tu same CKM(ciężko kapujące
                          > mózgownice).
                          > To TY masz MNIE zapłacić.A jeśli jesteś okrutnie brzydka,to
                          będziesz
                          > musiała mnie poczęstować jeszcze kieliszkiem(dwoma,trzema...zależy
                          > od stopnia brzydoty)wódeczki dla dodania animuszu;)
                          > Bardzo potrzebuję pieniędzy na 1-prawo jazdy,2-szkołę języków
                          > obcych,3-studia w przyszłym roku na nowym kierunku,więc zlituj
                          się;)

                          Widzisz, nie mam takich potrzeb. Mój partner całkowicie mi
                          wystarcza. Zresztą, ja nie muszę płacić za seks. Skoro tak
                          potrzebujesz pieniędzy, nie siedź na forum, tylko rusz na dworzec
                          centralny i tam oferuj swe wdzięki. Może ktoś się skusi, jeśli cena
                          będzie wyjątkowo niska.
            • wiarusik Re: mój ostatni raz:) 21.10.07, 18:10
              Jak śmiesz wyzywać mnie od seksistów???
      • saszenka2 Re: mój ostatni raz:) 18.10.07, 23:14
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Najnowsze doniesienia z linii frontu(do Takete - to tylko taka
        metafora, nie
        > nienawidzę facetów i nei chcę ich pozabijać:P):
        > na zajęciach prowadząca nie radzi sobie z obsługą wieży, coś jej z
        CD nie
        > działa.I co mówi?Oczywiście: może któryś z panów pomoże.
        > Wkurzyłam się!Przecież to jest obraźliwe,żeby w sali w której jest
        tyle kobiet
        > sugerować im,że są głupsze od facetów!
        > Oczywiscie wstałam i ustawiłam ten cholerny sprzęt. Z odpowiednim
        komentarzem:)
        Pamiętam, jak swego czasu na zajęciach też padła prośba, aby "któryś
        z panów podłączył te kable". Siła rażąca była na tyle duża, że
        automatycznie zgłosiłam się do łączenia kabli. Widziałam to
        zdumienie w oczach co poniektórych osób, a wykładowczyni zrozumiała
        swój błąd. Od tego czasu, jak potrzebuje pomocy, nie kładzie akcentu
        na płeć ewentualnych pomocników.
        • johnny-kalesony I tu przyznaję rację feministkom! 19.10.07, 21:38
          I tu przyznaję rację feministkom!
          Gdybym prowadził wykład, a podłączenie kabli wymagałoby pochylenia się, od razu
          poprosiłbym o wykonanie tej czynności jakąś koleżankę w króciutkiej minióweczce! =)
          No i co? Czyż ja nie jestem postępowy, nowoczesny i politycznie poprawny?


          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          • kochanica-francuza Kaleson, jak bywam na wykładach... 20.10.07, 15:56
            nie widzę NIKOGO w kiecy mini. Dość niewygodnie się w tym siedzi i notuje.
            Przeważają spodnie i kiece do kolan.
            • bitch.with.a.brain Re: Kaleson, jak bywam na wykładach... 20.10.07, 23:05
              Notuje się tak samo wygodnie jak w spodniach czy kiecy do kolan:)Chociaz
              chwilowo chodzę wyłącznie w spodnaich,ale to z braku rajstop
          • kochanica-francuza Kaleson, mówiłam! 20.10.07, 15:56
            Melina u pana Miecia nie jest godna zaufania!
            • johnny-kalesony Re: Kaleson, mówiłam! 22.10.07, 01:34
              Jak rozumiem, dysponujesz znacznie bardziej wiarygodnym dostawcą?
              Nie pytam o adres, a priori zakładając, że zazdrośnie będziesz go strzec, mając
              na uwadze własne potrzeby.


              Pozdrawiam
              Keep Rockin'
        • bitch.with.a.brain Re: mój ostatni raz:) 19.10.07, 22:30
          Nie wiem czy pani zrozumiała niestosowność swojego zachowania,ale fajne było
          to,ze moja reakcja spotkała się ze zrozumieniem kolegów.
          Na usprawiedliwienie tej pani dodam,że nie jest Polką i moze to są jakieś
          uwarunkowania kulturowe.
          • verte34 Re: mój ostatni raz:) 28.10.07, 16:34
            Hihi, przypomniała mi się niedawna scena z mojej budy:
            Ja: Proszę podłączyć wideo (sprzęt jest 3 m nad ziemią, nie chce mi
            się wdrapywać na stołek).
            Chór uczennic: Dawid, idź.
            Ja(minimalnie najeżona): Dlaczego koniecznie chłopak?
            One: Bo jest najwyższy.
            No tak :)
            • piekielnica1 Re: mój ostatni raz:) 28.10.07, 17:35
              > Ja(minimalnie najeżona): Dlaczego koniecznie chłopak?
              > One: Bo jest najwyższy.
              > No tak :)

              Te wszystkie smieszne opowiastki sa prawdziwe i wynikaja z
              uwarunkowan w jakich ludzie byli wychowywani;
              ja dorastalam w czasach gdy obowiazywala zasada - dzieci nie
              dotykaja cennych przedmiotow, bo bardzo drogie i niedostepne w
              sprzedazy,
              dzisiaj moja prawie czteroletnia wnuczka (i wiekszosc znajomych
              maluchow) obsluguje WSZYSTKIE urzadzenia znajdujace sie w domu i
              jeszcze niczego nie zepsula (nawiazuje do strachu rodzicow, a
              zwlaszcza dziadkow, gdy bylam dzieckiem wcale nie malym)
    • lala1295 Feminizm 14.11.07, 13:57
      Mam tylko 12 lat, ale wiem już wiele o życiu.Jestem zwykłą
      dziewczyną jak moje koleżanki, bo jestem feministką, one nieuwarzaja
      moich poglądów za słuszne, ale ja to uwielbiam moją idolką jest
      Kazimiera Sztuka. Prosze swoje zdania na temat feminizmu pisac pod
      mój adres e-mail: miska12-95@o2.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka