Dodaj do ulubionych

Ślub humanistyczny

10.12.07, 10:51
Właśnie się odbył po raz pierwszy w Polsce:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4746293.html
Zdecydowałybyście się na coś takiego? Bo ja chyba nie odczuwałbym
wewnętrznej potrzeby przysięgania przed publicznością... Ale sama
ceremonia sądząc z relacji była fajna.
Obserwuj wątek
    • bitch.with.a.brain Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 16:15
      Mnie to odrzuca tak samo jak każda inna tego typu ceremonia. Nie mam potrzeby
      publicznego przysięgania.
    • bri Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 17:11
      Byłoby OK, gdyby to miał być jedyny ślub, a tu trzeba jeszcze dla
      uzyskania efektu prawnego wziąć cywilny i trochę się z tego robi
      bezcelowa szopka.
      • kocia_noga Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 17:25
        No ale niektóre/rzy tego potrzebują i dobrze,że mogą.
        • pavvka Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 17:38
          Eee, no prywatnie to zawsze można było sobie zorganizować taką
          uroczystość jeśli ktoś miał taki kaprys. Może nawet niektórzy
          organizowali, tylko prasa o tym nie pisała.
        • saszenka2 Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 20:54
          Z partnerem skorzystalibyśmy z takiej możliwości. Pomysł wydaje mi
          się ciekawy, można stworzyć własną przysięgę etc. Dla mnie jest to
          inny wymiar od tego związanego z samym ślubem cywilnym.
    • kot_w_zimie Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 17:34
      Mnie się przypomniało 'Love Story'- tam właśnie jest taki ślub a przecież to się
      dzieje w latach sześćdziesiątych. Do nas obyczaj dotarł teraz, a niektórzy tak
      się bulwersują że szok - poczytajcie sobie komentarze pod artykułem :-o
    • monikaannaj Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 17:34
      a dzielenie sie materiałem genetycznym to na czym ma polegac, wiecie może?
      • pavvka Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 17:39
        Na mieniu dzieci, a myślałaś, że co?
        • monikaannaj Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 10:19
          Prawdę mówic tak myslałam, ze po humanistach można sie spodziwać iz poczęcie potomka nazwą "wymianą" materiału genetycznego...
          • bri Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 10:25
            "Wymiana" moim zdaniem nie pasuje - poczęcie to bardziej mieszanie
            materiału genetycznego.
            • pavvka Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 11:27
              W takim razie może chodzi o wymianę płynów ustrojowych - one też
              zawierają jakiś materiał genetyczny :-)
              • bri Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 11:30
                Może nie tylko płynami się wymieniają Ci humaniści ;)
            • saszenka2 Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 20:58
              bri napisała:

              > "Wymiana" moim zdaniem nie pasuje - poczęcie to bardziej mieszanie
              > materiału genetycznego.

              Z tą "wymianą" to z biologicznego punktu widzenia nie najwłaściwsze
              stwierdzenie, niemniej nazywajmy rzeczy po imieniu. Zapłodnienie to
              zapłodnienie, zygota to zygota, a nie "fasolka", "dzidzia".
          • saszenka2 Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 20:56
            monikaannaj napisała:

            > Prawdę mówic tak myslałam, ze po humanistach można sie spodziwać
            iz poczęcie po
            > tomka nazwą "wymianą" materiału genetycznego...

            I skąd to oburzenie? Przecież to prawda, że w wyniku zapłodnienia
            materiał genetyczny matki łączy z materiałem genetycznym ojca.
            • monikaannaj Re: Ślub humanistyczny 12.12.07, 11:18
              Oburzenie? a skad. raczej rozbawienie tym jak język polski traktują humanisci-racjonaliści.

              Przecież to prawda, że w wyniku zapłodnienia
              > materiał genetyczny matki łączy z materiałem genetycznym ojca.

              Nie tyle "w wyniku" co zapłodnienie po prostu JEST połaczeniem materiałów genetycznych. Ale ani mezczyzna nie dostaje materiału genetycznego kobiety, ani kobieta mezczyzny.

              A może mieli na myśli przeszczepy?
    • tad9 ok, ale.... 10.12.07, 18:28

      ...co w tym racjonalistycznego? to raczej ślub surrealistyczny...
      • gotlama Re: ok, ale.... 10.12.07, 22:29
        Biorąc pod uwagę obserwowany gwałtowny przyrost wniosków o unieważnienie ślubu
        kościelnego....to chyba podniosła uroczystość która towarzyszyła zazwyczaj
        sakramentalnemu "tak" w kościele, nabiera posmaku surrealizmu.
      • kochanica-francuza Tadziku, a co w tym surrealistycznego? 11.12.07, 21:25
        Masz braki w rozumieniu pojęcia "surrealizm".
    • six_a Re: Ślub humanistyczny 10.12.07, 23:18
      ciekawam, jak przy rozwodzie równie humanistycznym będzie wyglądało
      dzielenie myśli i materiału genetycznego.
      • goblin.girl Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 11:30
        six_a napisała:

        > ciekawam, jak przy rozwodzie równie humanistycznym będzie wyglądało
        > dzielenie myśli i materiału genetycznego.

        No właśnie, rozwód rzadko bywa humanistyczny, tzn. z zachowaniem godności i
        klasy obu stron. Trudno się temu dziwić, skoro najczęstsze przyczyny rozwodu są,
        jakie są - jeśli któras ze stron nie dochowała zwykłych ludzkich wartosci w
        małżeństwie, to nie ma co sie spodziewać, zeby były one obecne przy rozwodzie.
        Ale wracajac do slubow humanistycznych - to dość sympatyczne, aczkolwiek ja nie
        miałabym takiej potrzeby, jakoś do afirmacji naszego człowieczeństwa i zwiazku
        wystarczyl nam zwykły ślub cywilny z odbębnieniem tradycyjnej formułki. Liczyło
        się to, ze tego chcieliśmy.
    • kochanica-francuza Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 21:24
      Idiotyczne. Jak mam przysięgać/obiecywać, to przez ogólnie uznaną rotę
      przysięgi/obietnicy. A jak mi się ta rota nie podoba, to nie przysięgam, proste.

      Panna młoda idiotycznie ubrana, zupełnie nieceremonialnie.
      • bitch.with.a.brain Re: Ślub humanistyczny 11.12.07, 21:30
        też to zauważyłam:)Jedyne co jest fajne w jakimkolwiek slubie to możliwość
        wystrojenia się:)
      • pavvka Re: Ślub humanistyczny 12.12.07, 11:25
        kochanica-francuza napisała:

        > Idiotyczne. Jak mam przysięgać/obiecywać, to przez ogólnie uznaną
        rotę
        > przysięgi/obietnicy. A jak mi się ta rota nie podoba, to nie
        przysięgam, proste

        A tu się właśnie nie zgodzę. Małżonkowie mają prawo zdecydować czym
        wg nich ma być ich małżeństwo, i przysiąc, że właśnie do tych
        wspólnych ustaleń będą się stosować. Bo przysięgają sobie nawzajem,
        a nie teściom, społeczeństwu, istocie wyższej itp.
        • monikaannaj Re: Ślub humanistyczny 12.12.07, 11:54
          Bo przysięgają sobie nawzajem,
          > a nie teściom, społeczeństwu, istocie wyższej itp.


          To zupełnie jak na slubie katolickim.
          • pavvka Re: Ślub humanistyczny 12.12.07, 12:15
            Nie, niezupełnie. KK definiuje czym ma być małżeństwo zgodnie z wolą
            Boga, i małżonkowie-katolicy mają się do tego dostosować. A
            niewierzący mogą sobie stworzyć własną definicję.
            • monikaannaj Re: Ślub humanistyczny 12.12.07, 12:24
              No, oczywiste jest ze skoro ide do kościoła to dlatego ze jestem katoliczką i nie "mam sie do tego stosowac" tylko CHCĘ.

              Najwyrażniej jednak nie jest oczywiste że stojąc w kościele slubuję miłość, wierność i uczciwośc małżeńską nie Bogu, tylko meżczyźnie stojacemu naprzeciwko.

              A generalnie to precyzownie w przysiędze małżęńskiej takich kwestii jak poranna kawa czy wymiana myśli - wydaje mi sie infantylne.
            • kochanica-francuza Ależ puffciu, od dawna istnieją śluby cywilne! 12.12.07, 17:58
              Oczywiście można iść sobie na wzgórze za miastem i przysięgać przy świetle księżyca, że się partnerowi nie będzie opowiadało świńskich dowcipów (odnośnie kawy itp. - zgoda z monikąannaj), tylko po co mieszać do tego urzędników, skoro i tak cała impreza nie ma mocy prawnej?

              Dla mnie to jest wyważanie drzwi otwartych i infantylizacja (vide Monikaaannaj - porównaj te kawki i przytulania z rotą ślubu cywilnego).
              • goblin.girl Re: Ależ puffciu, od dawna istnieją śluby cywilne 13.12.07, 10:01
                kochanica-francuza napisała:

                tylko po co mieszać do tego urzędników, skoro i t
                > ak cała impreza nie ma mocy prawnej?

                Ślub kościelny (nie konkordatowy) też nie miał mocy prawnej, stworzono go dla
                zaspokojenia duchowej potrzeby. Dlaczego więc ludzie niewierzący nie mieliby też
                mieć możliwosci zaspokojenia swoich duchowych potrzeb - jeśli chcą? Mnie ten
                tekst też wydaje sie trochę naiwny, ale dla nich ma osobiste znaczenie.
                Co prawda widzialabym wiecej sensu w tej ceremonii, gdyby oznaczała ona
                równoczesnie zawarcie ślubu cywilnego, jak przy ślubie konkordatowym.
                Obecnie mozna już zawierać slub cywilny np. w plenerze - kwestia dogadania sie z
                urzędem i dodatkowych kosztów przejazdu urzednika (co prawda urząd nie musi sie
                zgodzic, ale i tak podobno są bardziej elastyczni niz Koscioł), wiec dlaczego
                nie można by dopasowac formuły slubu cywilnego, jeśli para tego chce.
                • saszenka2 Re: Ależ puffciu, od dawna istnieją śluby cywilne 13.12.07, 19:30
                  Odnajduję tę wartość w indywidualnej przysiędze, która nie jest
                  podyktowana ani tym, co nakazuje Kościół, ani sztywną urzędową
                  formułką, lecz jest naszym własnym tesktem, opiera się o zasady
                  szczególnie bliskie danym osobom.
                • kochanica-francuza Re: Ależ puffciu, od dawna istnieją śluby cywilne 13.12.07, 20:49
                  goblin.girl napisała:

                  > kochanica-francuza napisała:
                  >
                  > tylko po co mieszać do tego urzędników, skoro i t
                  > > ak cała impreza nie ma mocy prawnej?
                  >
                  > Ślub kościelny (nie konkordatowy) też nie miał mocy prawnej, stworzono go dla
                  > zaspokojenia duchowej potrzeby.

                  Ściśle biorąc, był ślubem w obrządku konkretnej religii.

                  Wychodzi na to, że ślub humanistyczny jest ślubem w indywidualnej "religii"
                  dwojga ludzi.

                  Proponuję jeszcze PASC humanistyczny. ;-)
                  • saszenka2 Re: Ależ puffciu, od dawna istnieją śluby cywilne 13.12.07, 21:19
                    Ja nie mam nic przeciwko różnorodności religii, światpoglądów,
                    ślubów. Chyba lepiej wstąpić do nowo powstałego Kościoła, niż dusić
                    się w Kościele, z którego dogmatami się nie zgadzamy.
                    • kochanica-francuza Re: Ależ puffciu, od dawna istnieją śluby cywilne 13.12.07, 21:21
                      saszenka2 napisała:

                      > Ja nie mam nic przeciwko różnorodności religii, światpoglądów,
                      > ślubów. Chyba lepiej wstąpić do nowo powstałego Kościoła, niż dusić
                      > się w Kościele, z którego dogmatami się nie zgadzamy.

                      Można wystąpić, nie trzeba się dusić.
                      • saszenka2 Re: Ależ puffciu, od dawna istnieją śluby cywilne 13.12.07, 21:25
                        No można wystąpić, ale jak ktoś ma jakąś potrzebę duchową, samo
                        wystąpienie go nie satysfakcjonuje, to może wstąpić do Kościoła
                        protestanckiego czy jakiegoś innego.Ilu ludzi tyle potrzeb.
                        Osobiście nie poszukuję dla siebie nowego Kościoła, nie mam takiej
                        potrzeby. Ale jak ktoś odczuwa taką potrzebę, to rozumiem go i
                        szanuję jego wybór.
    • facet123 Re: Ślub humanistyczny 13.12.07, 16:46
      A ja przeczytałem wszystko i na racjonaliście.pl też i nie rozumiem czemu taki
      ślub służy. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to naśladownictwo obrzędowości
      religijnej, tyle że z założenia pozbawione religijnych podstaw.
      A jeżeli już odwoływać się do psychologicznej potrzeby obrzędów (co do której i
      tak nie jestem pewien czy taka w ogóle istnieje) to przecież normalny ślub
      cywilny jest właśnie takim obrzędem - nie jest to tylko załatwienie formalności
      przy okienku w urzędzie, ale cała ceremonia z powtarzaniem przysięgi i tak dalej.

      Jaki sens ma tworzenie świeckich obrzędów? Dla mnie obrzędowość religijna to
      jeden z bardziej absurdalnych elementów religii - dorośli ludzie na zmianę
      klękają, powtarzają formułki, posypują sobie głowę popiołem albo polewają się
      wodą - tylko że oni przynajmniej wierzą, że z góry patrze na nich jakiś bóg,
      któremu takie zachowanie się podoba... A jaki sens ma mieć obrzęd który z
      definicji nie opiera się o żadną wiarę religijną?
      • saszenka2 Re: Ślub humanistyczny 13.12.07, 19:33
        Facet, każdy człowiek ma inny wachlarz potrzeb natury emocjonalnej,
        duchowej, kulturowej etc. Jedni siadają do wigilijnego stołu, choć
        nie wierzą w Boga, jest to świecka Wigilia, inni szukają chrzestnych
        świeckich, jeszcze inni pieką pierniki, bo widzą w tym jakiś element
        tradycji. To zależy od jednostki.
        • facet123 Re: Ślub humanistyczny 14.12.07, 09:26
          > Facet, każdy człowiek ma inny wachlarz potrzeb natury emocjonalnej,
          > duchowej, kulturowej etc.

          Jeżeli tak na to patrzeć, to ślub humanistyczny okazuje się imprezą ściśle
          religijną, tyle, że dotyczącą innej religii niż katolicyzm. Tym samym czuję się
          zawiedziony tym, że środowisko, które wydawało mi się racjonalistycznym frontem
          stanowiącym przeciwwagę dla religii i zabobonów okazuje się w wcale nie być tak
          racjonalnym.

          > Jedni siadają do wigilijnego stołu, choć nie wierzą w Boga

          To np. ja. A co ma wspólne żarcie z rodziną wspólnego z bogiem?

          > jeszcze inni pieką pierniki, bo widzą w tym jakiś element tradycji.

          To też ja. Pierniki są smaczne.
          • kocia_noga Racjonalność 14.12.07, 10:17
            Tradycyjnie zawarcie małżeństwa było aktem ważnym dla wspólnoty i
            musiało być otoczone takimi wydarzeniami,żeby utkwiło w pamięci.
            Dużo się zmieniało: pzrede wszystkim łączyły się dwie rodziny, bo
            małżeństwo to nie była sprawa pomiędzy dwojgiem ludzi, lecz dwiema
            rodzinami.Dlatego urządzano ucztę dla całej wspólnoty, a głównie dla
            dwóch rodzin - spędzały pewien czas razem, poznawały się i odtąd
            były połączone.To ważny aspekt - po to planowano kogo z kim
            pożenić,żeby wejść jakoś do konkretnej rodziny.
            Uroczyste przysięgi w obecności rodzin i dalszej społeczności też
            miały swój sens - wstępujący w związek musieli osobiście potwierdzić
            to, czego się po nich wspólnota spodziewa.
            Uroczysta otoczka tej imprezy, te suknie, obrzędy i przywoływanie
            bóstwa wraz z lokalnym kapłanem - chyba po to,zeby fakt zaistniał w
            zbiorowej pamięci.
            To jeszcze nie anachronizm, nadal łączą się dwie rodziny, w
            mniejszych społecznościach też ważne jest,żeby wszyscy wiedzieli,ze
            powstała nowa rodzina, ci dwoje już sa zajęci i będą prowadzili
            odrębne gospodarstwo.To na ślubie i weselu poznają się ci wszyscy
            szwagrowie, zięciowie itp.Potem nie mogą już tego faktu zignorować.
            Teraz gładko pzrechodzimy z katolicyzmu w konsumpcjonizm i zaczyna
            być to wazna okazja do wydawania mnóstwa pieniędzy, bez sensu.
            Dla dziewczynek sensem może być życiowa rola - zagranie królewny w
            przepięknej sukni.
          • saszenka2 Re: Ślub humanistyczny 14.12.07, 22:48
            facet123 napisał:

            > > Facet, każdy człowiek ma inny wachlarz potrzeb natury
            emocjonalnej,
            > > duchowej, kulturowej etc.
            >
            > Jeżeli tak na to patrzeć, to ślub humanistyczny okazuje się
            imprezą ściśle
            > religijną, tyle, że dotyczącą innej religii niż katolicyzm. Tym
            samym czuję się
            > zawiedziony tym, że środowisko, które wydawało mi się
            racjonalistycznym frontem
            > stanowiącym przeciwwagę dla religii i zabobonów okazuje się w
            wcale nie być tak
            > racjonalnym.
            >
            > > Jedni siadają do wigilijnego stołu, choć nie wierzą w Boga
            >
            > To np. ja. A co ma wspólne żarcie z rodziną wspólnego z bogiem?

            Czyli sam w przypadku Wigilii poniekąd czerpiesz z tradycji. Poza
            tradycją religijną, istnieje jeszcze świecka tradycja, zwyczaje. Dla
            mnie takim jest ślub humanistyczny, kolacja wigilijna, którą w moim
            domu także się odbywa. A co ma przysięga własnego autorstwa
            wspólnego z Bogiem i religią? Czy każdy zwyczaj, np. wspólna kolacja
            w rocznicę ślubu, też jest zabobonem i elementem religijnym?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka