e_wok
23.08.03, 21:03
Maciej zdaje się uważać, że odejście od stereotypu ról społecznych i
rodzinnych przypisanych płci musi się łączyć w hodowaniem biustu przez
mężczyznę, a wąsów przez kobietę. Ostatnio zdarzyło mi się rozmawiać z
dawnym kolegą, parę lat niewidzianym, który teraz przebywa na urlopie
wychowawczym z synem, podczas gdy żona robi karierę. Ponieważ pamiętałam
tego kumpla jako wiecznego malkontenta, ciągle niezadowolonego z życia,
zdziwiło mnie jak bardzo się zmienił. Nie wahałabym się go nawet nazwać
szczęśliwym. On twierdzi, że to dlatego, że dziecko nadało sens jego życiu,
ustaliło proporcje między tym, co najważniejsze, a tym, co mniej ważne. I
kiedy z przekonaniem opowiadał mi, że przecież dziecko tylko raz w życiu
będzie miało dwa lata, albo dwa i pół i jak w ogóle można coś takiego
przegapić, pomyślałam, że gdyby trzymał się kurczowo stereotypu, mógłby
przegapić swoją szansę na życiowe spełnienie, jego żona, realizująca się w
karierze zawodowej - również.