turbomini
06.04.08, 23:46
Niby nie o feminizmie, ale o zielonych, więc po drodze.
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5089392.html
Powyżej link. Interesujący artykuł o ludziach, którzy potrafią i chcą żyć w
zgodzie z ekosystemem. Zanim jeszcze przeczytacie, już wiecie, że są
szaleńcami. I tak mnie zastanowiło, kto w dzisiejszych czasach jest szaleńcem:
czy ten, który zbiera jedzenie po śmietnikach, czy ten, który wyrzuca
kilogramy dobrej i zdatnej do jedzenia żywności. Czy zasilany bateriami
słonecznymi laptop to coś nie teges? A samochód z napędem hybrydowym? Czy bez
lodówki w domu się umiera?
Jedyne, co mnie zdziwiło, to pęd za byciem ekologicznym za wszelką cenę, już
nie dla samej ekologii, a dla prestiżu. Tego rzeczywiście zrozumieć nie mogę.
Za to uważałabym z tą etykietką szaleńca, zwłaszcza w kontekście
społeczeństwa, które przegina w drugą stronę.
My z mężem jesteśmy postrzegani w naszym środowisku jako szaleńcy ponieważ,
uwaga: sortujemy śmieci i sprzątamy odchody po naszym psie. Jutro wyrzucam
lodówkę.