Dodaj do ulubionych

Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobieta!"

04.05.08, 11:42
Chciałabym podsunąć pod dyskusję moje ostatnie przemyślenia:
jedyniesluszne.blox.pl/2008/05/A-jednak-to-tylko-kobieta.html
Co o tym sądzicie? Zdaje się, że jak dotąd nikt nie zastanawiał się nad tego
typu sprawami od tej strony. Odkryłam, że w naszej cywilizacji wciąż
obowiązuje równanie: kobieta = seks = ogłupienie mężczyzny. Wszystkim wydaje
się to tak oczywiste, że aż nie zwracają na to uwagi.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 12:20
      Mysle, ze forondanom nie chodzo o 'tylko kobiete'.
      Raczej to, ze w takm razie mozna - zlosliwie - uznac, ze 'cale to
      gadanie o Kosciele' Weclawskiego to byla tylko racjonalizacja i
      przykrywka obudzonej nagle chuci. Czyli zamiast natchnionego
      intelektualisty mamy prostego chlopa, co to mysli wiadomo czym.

      Tego typu sciezka myslowa u frondan zupelnie mnie nie dziwi, wiadra
      jadu wyciekaja z ich forum, jak tylko znajda jakakolwiek szczeline.
      Z msciwa, zupelnie nie chrzescijanska, satyfakca. Apage.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 17:43
        > Mysle, ze forondanom nie chodzo o 'tylko kobiete'.
        > Raczej to, ze w takm razie mozna - zlosliwie - uznac, ze 'cale to
        > gadanie o Kosciele' Weclawskiego to byla tylko racjonalizacja i
        > przykrywka obudzonej nagle chuci.

        No dokładnie, ale źródłem tejże jest - kobieta.
        Oni tam piszą otwartym tekstem "uwiodła go" etc. Zresztą nie tylko tam,
        znalazłam w internecie kilka wcześniejszych artykułów, gdzie dziennikarze mniej
        lub bardziej otwarcie sugerują, że asystentka Węcławskiego potraktowała go jak
        "zdobycz".

        Ciekawe jest się przyjrzeć, jak to świadczy o samych wypowiadających takie
        słowa. Dla nich kobieta jest mroczną władczynią chuci, która nawet profesorów
        pozbawia rozumu.
        • gotlama Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 18:28
          "Uwiedzeni" księża mają co najwyżej suspensę, o ile się żenią zamiast "po
          księżowsku mieć księżnę".
          Ten pan jest apostatą. Czyli nie został uwiedziony "hormonalnie", czy tez ożenił
          się z lęku przed samotnością.
          Po prostu w łebkach się wielu osobom nie mieści,że ktoś może odrzucić doktrynę
          KK z przyczyn filozoficznych, no i trzeba też podjąć akcję propagandową, która
          osłabi moc oddziaływania apostazji w wykonaniu takiego autorytetu teologicznego.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 19:08
            Nie no, ale o Obirku gadali dokładnie to samo, a przecież on nie wypisał się z
            Kościoła. Mówili: "Niby mówił, że walczył z instytucją kościelną, a tak naprawdę
            to wszystko przez babę."
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 19:13
              To samo, nawiasem mówiąc, gada się o Bartosiu. Który wyraźnie powiedział, że
              zostaje w Kościele, bo "w domu Ojca jest mieszkań wiele". Z tym, że tutaj
              plotkarze nie mogą się zdecydować, czy znalazł sobie babę czy chłopa.
              Zastanawiam się, co by było dla nich gorsze.
              • gotlama Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 19:18
                Dlatego jak na dłoni widać,że te wszystkie zarzuty to paplanina ludzi, którzy
                nie potrafią się pogodzić ze świadomością, że ktoś neguje w logiczny sposób
                doktrynę lub "obyczaje" KK.
                • kocia_noga Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 20:07
                  gotlama napisała:

                  > Dlatego jak na dłoni widać,że te wszystkie zarzuty to paplanina
                  ludzi, którzy
                  > nie potrafią się pogodzić ze świadomością, że ktoś neguje w
                  logiczny sposób
                  > doktrynę lub "obyczaje" KK.

                  Tak, w dodatku to kościelni intelektualiści, ludzie z
                  autorytetem.Gdyby oni przyjęli,że te osoby odeszły z KK z uwagi na
                  sumienie,musieliby pomyśleć o swoim.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 20:38
                    Och, to nie tylko ludzie z Frondy tak piszą.

                    A przede wszystkim zwróćcie uwagę, że dwaj z wymienionych byłych księży długo i
                    starannie ukrywało, że ma jakiś związek z kobietą. A więc i oni uważali, że
                    ujawniając "babę" wyszliby na ludzi niepoważnych. A tak - wyglądali na poważnych
                    myślicieli powodujących się sumieniem, a nie chucią... :-\ Ja tak to
                    przynajmniej odbieram.
                    • kocia_noga Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 21:59
                      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                      A więc i oni uważali, że
                      > ujawniając "babę" wyszliby na ludzi niepoważnych.


                      Ja tez tak to odbieram, oczywiście.
                      "Baba" to cos niepoważnego, niskiego,
                      kompromitującego.Uleganie "babie" świadczy jaknajgorzej.Człowiek
                      mądry, prawy,święty nie ulegnie 'babie'.Może ją wykorzystać,
                      oszukać,pogonić, ale jej nie ulegnie."Baba" to przecież ten gorszy
                      rodzaj człowieka.Kapłan może ulec chuciom - jest człowiekiem
                      grzesznym i słabym - to mu sie odpuści, ale nie ulegnie "babie", bo
                      to oznacza u niego słabośc rozumu i słabość moralną.
                      • bene_gesserit Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 22:06
                        Przeciez takie samo gadanie - albo jeszcze gorsze - byloby, jakby
                        sobie eks-ksieza znalezli narzeczonych, a nie narzeczone.

                        Imo nie chodzi o plec obiektu, ale o sam fakt, ze to jednak mala
                        glowka zamiast duzej. Wg frondan oczywiscie.
                        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 22:55
                          Nie dokładnie. To znaczy - na pewno gej jest jeszcze gorszy niż baba.

                          Ale żeby uzyskać dokładną analogię z narzeczonym, a nie narzeczoną - to trzeba
                          by sobie wyobrazić sytuację, gdy uczona kobieta daje nogę z Kościoła. Hehe,
                          problem taki, że mało jest takich kobiet. No ale powiedzmy gdyby taka Edyta
                          Stein "dała się uwieść" jakiemuś asystentowi. Nie chcę rzucać współczesnymi
                          nazwiskami, bo to nie o to chodzi, ale kojarzę przynajmniej jedną zakonnicę -
                          filozofa, dość znaną specjalistkę przynajmniej w kościelnych kręgach. No i
                          niechby taka specjalistka zrzuciła habit z powodu chłopa. Byłyby te same
                          komentarze co z Węcławskim? Czy nie całkiem? Nie wiem, zastanawiam się.
                          • kot_w_zimie Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 23:46
                            Myślę, że w przypadku kościelnych fanatyków i rozmaitych konserwatystów
                            komentarze byłyby podobne, tylko wulgarniejsze. Antyklerykałowie oczywiście
                            mówiliby: dobrze zrobiła, nareszcie jej rozum wrócił.

                            Tu raczej chodzi o to, że filozofia i duchowość są szlachetniejsze od
                            cielesności i że te dziedziny stoją w opozycji. Mentalność typowa dla kultury
                            Zachodu. "Baba" budzi podejrzenia, że cielesność zwyciężyła.
                            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 00:21
                              > Tu raczej chodzi o to, że filozofia i duchowość są szlachetniejsze od
                              > cielesności i że te dziedziny stoją w opozycji. Mentalność typowa dla kultury
                              > Zachodu. "Baba" budzi podejrzenia, że cielesność zwyciężyła.


                              Zatem niedawna zadyma z dziewczyną, co to ją wyświęcili na "dziewicę
                              konsekrowaną" i zaraz internauci krzyczeli "chłopa jej trza!" - jest drugą
                              stroną tego samego medalu...
                              • kot_w_zimie Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 10:56
                                Bo wyznania tej dziewczyny mają wyraźnie emocjonalny i erotyczny charakter. Taka
                                sublimacja seksualności kiedyś tam była akceptowana- Jan od Krzyża, Teresa z
                                Avili i te klimaty- ale dzisiaj raczej budzi zażenowanie. Gdyby dziewczyna
                                postanowiła np. wstąpić do zakonu czy studiować teologię, nie byłoby żadnego halo
                                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 12:17
                                  Gadanie.
                                  Również dla mnie decyzja panienki jest dziwaczna i podejrzewam problemy
                                  psychologiczne. Ale dlaczego, u diabła, wszyscy chcą uszczęśliwiać takich
                                  dziwaków na siłę? Jak im jest może dobrze, i co komu do tego?

                                  Tutaj od razu bliźni wiedzą, że "panienkę należy przepchnąć, to zmieni poglądy".
                                  Żenada.
                          • bene_gesserit Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 00:32
                            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                            > Ale żeby uzyskać dokładną analogię z narzeczonym, a nie
                            narzeczoną - to trzeba
                            > by sobie wyobrazić sytuację, gdy uczona kobieta daje nogę z
                            Kościoła. Hehe,
                            > problem taki, że mało jest takich kobiet. No ale powiedzmy gdyby
                            taka Edyta
                            > Stein "dała się uwieść" jakiemuś asystentowi. Nie chcę rzucać
                            współczesnymi
                            > nazwiskami, bo to nie o to chodzi, ale kojarzę przynajmniej jedną
                            zakonnicę -
                            > filozofa, dość znaną specjalistkę przynajmniej w kościelnych
                            kręgach. No i
                            > niechby taka specjalistka zrzuciła habit z powodu chłopa. Byłyby
                            te same
                            > komentarze co z Węcławskim? Czy nie całkiem? Nie wiem,
                            zastanawiam się.
                            Kobiety i kultura i natura wiaze silniej z cialem, wiec zapewne wg
                            takich katolicko uprzejmych frondystow 'byloby to do przewdzenia' -
                            zdziwienie mniejsze, a jad pewnie podobny.

                            Noale tak - ciekawe, ze poza Kosciolem nie slyszy sie o
                            zakonnicach - intelektualistkach.
                            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 09:28
                              > Noale tak - ciekawe, ze poza Kosciolem nie slyszy sie o
                              > zakonnicach - intelektualistkach.

                              Jest np. s. Barbara Chyrowicz, bioetyk. To ona ze strony kościelnej brała udział
                              w rządowych (rząd PO) debatach ekspertów nad prawem o komórkach macierzystych.
                              Znam to nazwisko z Tygodnika Powszechnego, często drukują tam jej teksty.

                              Jest to osoba, której trzeba przyznać, że wypowiada opinie głęboko przemyślane.
                              Mimo, że się z nimi niekoniecznie zgadzam - ale oddaję honor godnemu
                              przeciwnikowi: ona w sprawach bioetyki nie traci czasu na emocjonalne pitolenie,
                              jak większość kościelnych hierarchów (mężczyzn). Warto poczytać jej teksty -
                              zacny partner do dyskusji światopoglądowej, w przeciwieństwie do głąbów z
                              episkopatu.
                          • kocia_noga Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 09:23
                            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                            Byłyby te same
                            > komentarze co z Węcławskim? Czy nie całkiem? Nie wiem, zastanawiam
                            się.
                            >
                            Chyba jednak tak. Przypomina mi się taka znana zakonnica co się
                            dziećmi opiekuje.Ona stale podkreśla,że to nie instynkt
                            macierzyński, tylko siła wyższa.
                            A więc chodzi o to,ze sprawy płci sa z zasady 'niższe'.Człowiek
                            święty ma się odciąć od ciała - to pokutujący neoplatonizm.
                            Z tym,że - kobieta tradycyjnie jest bardziej 'cielesna' niz
                            mężczyzna.Z reguły jak się chce ją usadzić na jej przyrodzonym
                            miejscu przypomina się jej cokolwiek związanego z fizjologią.Jest to
                            taki przekaz: masz fizycznośc, jestes bytem niższym.No bo oczywiście
                            mężczyzna albo fizyczności nie ma, albo nad nia w zupełności
                            panuje.Celibat ma być tego dowodem.
                            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 09:31
                              > Z tym,że - kobieta tradycyjnie jest bardziej 'cielesna' niz
                              > mężczyzna.

                              Hm, to ciekawe w połączeniu z faktem, że zwykle to mężczyźni przedstawiają sami
                              siebie jako bezradnie ulegający impulsom cielesnym ("mężczyzna musi").
                              • kocia_noga Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 09:38
                                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                                > > Z tym,że - kobieta tradycyjnie jest bardziej 'cielesna' niz
                                > > mężczyzna.
                                >
                                > Hm, to ciekawe w połączeniu z faktem, że zwykle to mężczyźni
                                przedstawiają sami
                                > siebie jako bezradnie ulegający impulsom cielesnym ("mężczyzna
                                musi").
                                >


                                Heh, ale on musi tak, jak się wysikać - żadnego związku z mózgiem,
                                duchowością itp.Musi, bo jego wyższy duch więziony jest chwilowo w
                                ciele.Zaś kobieta jest cielesna w każdym aspekcie.Jej dusza składa
                                się z instynktu macierzyńskiego, pociągu seksualnego i jeszcze
                                czegoś.To dlatego, jak zaczyna snuć rozważania krzyczy się ,że jej
                                chłopa brakuje.
                              • kot_w_zimie Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 09:42
                                a to mi wygląda na zbitkę starej tradycji platońskiej z nowszą- postfreudowską.
                                Kompromis jest taki,że mężczyzna wprawdzie musi, ale się nie angażuje
                                emocjonalnie i pięć minut po znów może myśleć o poważnych sprawach
                                • kocia_noga Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 10:24
                                  kot_w_zimie napisała:

                                  > a to mi wygląda na zbitkę starej tradycji platońskiej z nowszą-
                                  postfreudowską.
                                  > Kompromis jest taki,że mężczyzna wprawdzie musi, ale się nie
                                  angażuje
                                  > emocjonalnie i pięć minut po znów może myśleć o poważnych sprawach



                                  Dokładnie.I o to też chodzi tym użytkownikom burdeli.Oni wykazują,że
                                  mają seks pod kontrolą.Używają przedmiotów, bo mają męską
                                  fizjologię, ale jako koneserzy, esteci (to mężczyznom wolno)no i
                                  konsumenci.
                                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 12:22
                                    No ale jak by nie było, nawet zrobienie siku może być kontrolowane przez rozum.
                                    Tymczasem jak mowa o seksie, to wszyscy ci logiczni i racjonalni mędrcy krzyczą,
                                    że nie mogli się przecież kontrolować, bo ona ich uwiodła (często jeszcze: zimno
                                    i wyrachowanie).

                                    Nie, to się nie trzyma kupy.

                                    Gdy trzeba, to taki facet mówi, że jest logiczny, racjonalny i panuje nad
                                    emocjami - w przeciwieństwie do kobiety.
                                    Innym razem gdy trzeba, to facet mówi, że zimna suka uknuła na niego spisek,
                                    żeby go uwieść, a on oczywiście nie mógł nad sobą zapanować, bo jest przecież
                                    mężczyzną.
                                    • kot_w_zimie Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 18:00
                                      > Nie, to się nie trzyma kupy.
                                      >
                                      > Gdy trzeba, to taki facet mówi, że jest logiczny, racjonalny i panuje nad
                                      > emocjami - w przeciwieństwie do kobiety.
                                      > Innym razem gdy trzeba, to facet mówi, że zimna suka uknuła na niego spisek,
                                      > żeby go uwieść, a on oczywiście nie mógł nad sobą zapanować, bo jest przecież
                                      > mężczyzną.


                                      No to wtedy mamy tzw. ludzki dramat grzechu&upadku :)
                                      "Niewiasta mi dała i zjadłem"- KK oficjalnie nie popiera tego rodzaju
                                      usprawiedliwień, raczej wzywa do brania odpowiedzialności za własne czyny
                          • saszenka2 Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 20:22
                            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                            > Nie dokładnie. To znaczy - na pewno gej jest jeszcze gorszy niż
                            baba.
                            >
                            > Ale żeby uzyskać dokładną analogię z narzeczonym, a nie
                            narzeczoną - to trzeba
                            > by sobie wyobrazić sytuację, gdy uczona kobieta daje nogę z
                            Kościoła. Hehe,
                            > problem taki, że mało jest takich kobiet. No ale powiedzmy gdyby
                            taka Edyta
                            > Stein "dała się uwieść" jakiemuś asystentowi. Nie chcę rzucać
                            współczesnymi
                            > nazwiskami, bo to nie o to chodzi, ale kojarzę przynajmniej jedną
                            zakonnicę -
                            > filozofa, dość znaną specjalistkę przynajmniej w kościelnych
                            kręgach. No i
                            > niechby taka specjalistka zrzuciła habit z powodu chłopa. Byłyby
                            te same
                            > komentarze co z Węcławskim? Czy nie całkiem? Nie wiem, zastanawiam
                            się.
                            >
                            >
                            Moja mama wychowywała się na ulicy, gdzie zamieszkała z partnerem
                            była zakonnica i po dwóch latach musiała się wyprowadzić, bo ludzie
                            nie dawali jej żyć, ciągle dokuczali, wytykali palcami, ale tam nie
                            było obwiniania faceta, tylko jej, że jak tam mogła i stąd nie
                            wytrzymała tego psychicznie.
                            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 21:45
                              > ale tam nie
                              > było obwiniania faceta, tylko jej, że jak tam mogła i stąd nie
                              > wytrzymała tego psychicznie.

                              Ano właśnie. Tak właśnie myślałam.
                        • kocia_noga Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 09:18
                          bene_gesserit napisała:

                          > Przeciez takie samo gadanie - albo jeszcze gorsze - byloby, jakby
                          > sobie eks-ksieza znalezli narzeczonych, a nie narzeczone.



                          E no,żartujesz sobie. Homoseksualizmu przecież nie ma, został
                          zawleczony wraz z prawami człowieka z krajów
                          zdemoralizowanych.Słyszałaś serio,żeby ktoś z frondzian czy tp brał
                          pod uwagę w ogóle taką możliwość?
                          Toby nie było rozpatrywane w kategorii - która główka, tylko albo
                          zignorowane jako coś co się w głowie nie mieści, albo wpływ szatana
                          pzrez duże sz.
                          Pamiętasz najsłynniejszą chyba sprawę z ks.Jankowskim, co całował
                          chłopców w usta,"ale tylko na pożegnanie"? To poszło jakby
                          niewidzialne.
                          • pavvka Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 12:23
                            kocia_noga napisała:

                            > E no,żartujesz sobie. Homoseksualizmu przecież nie ma, został
                            > zawleczony wraz z prawami człowieka z krajów
                            > zdemoralizowanych.Słyszałaś serio,żeby ktoś z frondzian czy tp
                            brał
                            > pod uwagę w ogóle taką możliwość?

                            O to to. W niekłamany podziw wprawiły mię teksty Pospieszalskiego z
                            programu o leczeniu gejów jak to dzisiaj wielu młodych ludzi wpada w
                            homoseksualizm ponieważ media przedstawiają go jako coś modnego i
                            atrakcyjnego,
                            • saszenka2 Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 20:31
                              pavvka napisał:

                              > kocia_noga napisała:
                              >
                              > > E no,żartujesz sobie. Homoseksualizmu przecież nie ma, został
                              > > zawleczony wraz z prawami człowieka z krajów
                              > > zdemoralizowanych.Słyszałaś serio,żeby ktoś z frondzian czy tp
                              > brał
                              > > pod uwagę w ogóle taką możliwość?
                              >
                              > O to to. W niekłamany podziw wprawiły mię teksty Pospieszalskiego
                              z
                              > programu o leczeniu gejów jak to dzisiaj wielu młodych ludzi wpada
                              w
                              > homoseksualizm ponieważ media przedstawiają go jako coś modnego i
                              > atrakcyjnego,

                              Chciałam się tylko zapytać Jasia, gdzież on ma te media promujące
                              homoseksualizm, bo mi chyba okularów potrzeba, bo jakoś ich dostrzec
                              nie mogę. Jak napisała Środa dla WP. Jest Manifa, jest Parada
                              Równości, to dziennikarzom nie chodzi o to, żeby pokazać, że ludzie
                              walczą o prawa, tylko tę zadymę, którą urządzają chłopcy z NOP, ONR,
                              MW, bo ta zadyma to gorący temat. Poza tym kontrmanifestanci zawsze
                              są traktowani jako jednostki równouprawne, choć ich demonstracje nie
                              zawsze są legalne, a rzuty kamieniem w legalnych manifestantów na
                              pewno już nie są.
              • saszenka2 Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 20:15
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > To samo, nawiasem mówiąc, gada się o Bartosiu. Który wyraźnie
                powiedział, że
                > zostaje w Kościele, bo "w domu Ojca jest mieszkań wiele". Z tym,
                że tutaj
                > plotkarze nie mogą się zdecydować, czy znalazł sobie babę czy
                chłopa.
                > Zastanawiam się, co by było dla nich gorsze.
                >

                W jednym i drugim przypadku mieliby kozła ofiarnego. Albo mówiono
                by, że wszystko przez te baby albo wszystkiemu winni "ci wstrętni
                geje".
          • saszenka2 Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 20:11
            Że też nikomu do głowy nie przyszło, że Węcławski zrewidował własne
            poglądy, jak każdy z nas zmienia swoją optykę pod wpływem
            doświadczeń, bardziej lub mniej ją modyfikując. Oczywiście trzeba
            znaleźć kozła ofiarnego, czyli najlepiej kobietę. Niektórym się nie
            mieści, że można się zawieść na pewnych ideach, zwątpić w nie,
            trzeba wyruszyć z krucjatą w poszukiwaniu winnego, a najlepiej
            winnej. "Fajnie" niektórzy podchodzą do sprawy. Najpierw wielbią
            księdza, robiąc z niego Boga na ziemi, a potem objeżdżają go od góry
            do dołu.
    • kot_w_zimie Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 13:37
      Złośliwi zawsze znajdą sobie pretekst. Dla Węcławskiego to mogą być odrębne
      sprawy- skoro wystąpił z Kościoła, to i w tej sferze nie musi się już
      ograniczać. Przecież wielu księży odczuwa potrzebę związku z kobietą, tylko
      rozumieją to w kategoriach walki z samym sobą w imię Chrystusa. Jak nie ma
      motywacji, to po co walczyć.
      Stąd właśnie ten chory stosunek Kościoła do kobiet- są chodzącymi pokusami,
      utrudniają życie samym faktem istnienia i posiadania określonych części ciała...
      • saszenka2 Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 20:33
        kot_w_zimie napisała:

        > Złośliwi zawsze znajdą sobie pretekst. Dla Węcławskiego to mogą
        być odrębne
        > sprawy- skoro wystąpił z Kościoła, to i w tej sferze nie musi się
        już
        > ograniczać. Przecież wielu księży odczuwa potrzebę związku z
        kobietą, tylko
        > rozumieją to w kategoriach walki z samym sobą w imię Chrystusa.
        Jak nie ma
        > motywacji, to po co walczyć.
        > Stąd właśnie ten chory stosunek Kościoła do kobiet- są chodzącymi
        pokusami,
        > utrudniają życie samym faktem istnienia i posiadania określonych
        części ciała..
        > .

        Chory stosunek to poniekąd wina celibatu. Nienawidzimy osób, które w
        jakiś sposób nas "kuszą", choćby przez sam fakt istnienia. Gdy ktoś
        się odchudza i nie może jeść słodyczy, pierogów z cebulką, to wkurza
        się na najlepszych znajomych za to, że w jego towarzystwie spożywają
        pachnącą pizzę, bo tego znajomego traktują jak "chodzącą pokusę",
        która może zwyciężyć z jego słabą wolą.
    • gotlama Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 04.05.08, 14:47
      Biedacy, muszą SOBIE jakoś zracjonalizować, że znany teolog decyduje się na
      apostazję. A że taka racjonalizacja jest bez sensu, bo do ożenku wcale apostazja
      nie była potrzebna... Jeśli fakty przeczą tezie - tym gorzej dla faktów.
      • kocia_noga trochę OT 04.05.08, 15:42
        Rozmawiałam ostatnio z pewną starsza panią.Przyszła do niej do domu
        osiemnastolatka z bardzo religijnej rodziny,zeby spytać, czy nie
        potrzebuje pomocy.Bardzo nastawała.Chodziło o to,ze chciała zaliczyć
        rekolekcje.Ksiądz jej ich nie zaliczył, bo:
        podczas lekcji mówił o tym,że chłopcom wolno zaczepić dziewczynę,
        klepnąć ją w tyłek czy uszczypnąc, zadrzeć spódnicę itp - chłopcy
        już tacy sa a dziewczyny powinny to zrozumieć i nie robić z tego
        wielkiego halo.Na końcu przemowy zadał rytualne pytanie, czy wszyscy
        się zgadzają i ta dziewczyna jedyna powiedziała "nie".Za to jej nie
        zaliczył rekolekcji.Były dalsze dzieje tej decyzji, ale już
        wszystkiego nie pamiętam, w każdym razie dziewczyna nie ustąpiła,
        nie przeprosiła katechety, ale bocznymi ściezkami usiłowała zaliczyć.
        Co o tym sądzicie?
        • kochanica-francuza Re: trochę OT 04.05.08, 16:04
          Sądzimy, że dziewczyna powinna zrobić z tego sprawę w parafii. Niemniej już jej
          cześć i chwała za niezgodę i własną drogę.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: trochę OT 04.05.08, 17:45
            > Sądzimy, że dziewczyna powinna zrobić z tego sprawę w parafii.

            Ja bym na jej miejscu od razu napisała skargę do biskupa.
            I do gazet, żeby biskup miał ostrogę w tyłek.
        • hans123 Re: trochę OT 04.05.08, 16:10
          Dobrze, że trafiła na takiego księdza, który przyczynia się do
          utraty jej wiary. Oby więcej takich księży.
          • kochanica-francuza Re: trochę OT 04.05.08, 16:23
            hans123 napisała:

            > Dobrze, że trafiła na takiego księdza, który przyczynia się do
            > utraty jej wiary.

            Wiary w księży? :-PPPPP
            • evita_duarte Re: trochę OT 04.05.08, 16:27
              Tak, wiary w cala instytucje. Na tym przeciez polega cala idea kk.
              Ludzie wierza w ksiedza i sluchaja go jako autorytetu.
        • kochanica-francuza Ksiądz się nie orientuje chyba 04.05.08, 16:24
          jakie są obecnie formy "klepnięcia w tyłek".

          Berkacw..onego też by akceptował?
          • kochanica-francuza Re: Ksiądz się nie orientuje chyba 04.05.08, 16:37
            berka cw..onego

            brak spacji i cenzura razem sprawiły, że moja wypowiedź stała się niezrozumiałam
          • saszenka2 Re: Ksiądz się nie orientuje chyba 05.05.08, 20:41
            kochanica-francuza napisała:

            > jakie są obecnie formy "klepnięcia w tyłek".
            >
            > Berkacw..onego też by akceptował?

            Nie mieści mi się to po prostu w głowie. Jak można coś takiego
            propagować, to jest chore i mówi to jeszcze osoba, która pragnie
            uchodzić za autorytet. Dlatego jestem przekonana, że jeśli będę
            miała dziecko, to nigdy nie poślę go na religię, bo to, co się na
            takich spotkaniach z księżmi wyczynia przechodzi ludzkie pojęcie.
            Myślę, że dziewczyna powinna o tym porozmawiać z kimś z "GW" albo
            jakiejś telewizji, ksiądz tylko wtedy poniesie konsekwencje, bo
            księża w "imię solidarności" chętnie uchronią pod swymi skrzydłami
            pedofila, gwałciciela, a ten z księzy, który okaże się mieć sumienie
            i sprawę zgłosić, zostanie objęty wyklęciem z Kościoła jako zdrajca,
            który jątrzy, spiskuje i na pewno ma coś wspólnego z
            homoseksualizmem. Oskarżenie o bycie gejem zawsze pomaga, bo ludzie
            nie lubią gejów.
        • gotlama Re: trochę OT 04.05.08, 18:10
          Dziewczyna może i nadal jest religijna, ale z pewnością bardziej antyklerykalna.
          • kocia_noga Re: trochę OT 04.05.08, 20:04
            Mnie chodziło o coś innego.Nie wiem, czy i dawniej takich rzeczy nie
            gadano, nie pamiętam, wydaje mi się jednak,że nie.
            I w związku z tym zastanawiam się; bo skoro ksiądz w Olsztynie
            odprawia mszę za gwałciciela a za ofiary nie chce i wobec innych
            podobnych faktów - no więc czy ten ksiądz nie jest głosicielem
            aktualnie najświętszych poglądów KK na tę sprawę.I też rozwijając
            myśl - że kościołowi najbardziej zagraża idea obywatelskości, praw
            człowieka (vide sprawa Kompasu), więc atakują ja gdzie się da, a
            najbardziej prawa kobiet.
            Bo nie wierzę,żeby kolo wygadywał takie rzeczy tak zupełnie wbrew
            proboszczowi.
            A co do samej sprawy - już pisałam,że rodzina jest ultrakatolicka
            nawet lekko fanatyczna, więc żadne skarżenie się na świętą osobę nie
            wchodzi w grę.Ale pewna tego nie jestem.Jak się zobaczę z tą osobą ,
            która z resztą jest też radiomaryjna, to spytam, jak się potoczyło
            dalej.
            • kot_w_zimie Re: trochę OT 04.05.08, 20:33
              nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę. Dosyć szokujące. Ja tylko pamiętam
              z katechezy w liceum (lata 90-e)jak ksiądz walnął mowę że dziewczęta nie powinny
              nosić trampek ani glanów, bo to niekobiece, tylko buty na obcasie- czyli też
              trochę sobie pofantazjował na 'te' tematy. Dodam, że buty na obcasie były
              zabronione przez regulamin szkolny :-)
              • kocia_noga Re: trochę OT 04.05.08, 22:04
                kot_w_zimie napisała:

                > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę.

                Myślę,że tak, ponieważ opowiadała o tym babci mocno radiomaryjnej,
                więc nie musiała się spodziewać aprobaty.No i najpierw ukrywała cel
                swojej dobroczynnej wizyty, dopiero po dłuższym wyciąganiu
                opowiedziała o rekolekcjach.
                Ale to oczywiście nie jest żaden koronny argument.
                A swoją drogą ciekawa jestem, czy klasa potwierdziłaby jej słowa,
                gdyby ktoś chciał to zbadać.Tzn skoro nikt oprócz niej nie
                zaprotestował, czy ktoś odważyłby się potwierdzić.
                • ja.sinner Re: trochę OT 04.05.08, 23:01
                  > > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę.

                  I to jest cala prawda o dochodzeniu swoich praw przez dziewczyny i
                  kobiety.
                  • kot_w_zimie Re: trochę OT 04.05.08, 23:34
                    a.sinner napisała:

                    > > > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę.
                    >
                    > I to jest cala prawda o dochodzeniu swoich praw przez dziewczyny i
                    > kobiety.

                    Ale o co chodzi, bo nie rozumiem?
                    • ja.sinner Re: trochę OT 04.05.08, 23:49
                      O to, ze slowa dziewczyny, kobiety, zawsze sa poddawane w watpliwosc.

                      > > > > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę.
                      • kot_w_zimie Re: trochę OT 04.05.08, 23:54
                        Ale ja nie poddaję jej słów w wątpliwość dlatego, że jest dziewczyną. Wcale też
                        nie sugeruję, że na pewno kłamie. Po prostu się zastanawiam.
                  • bene_gesserit Re: trochę OT 05.05.08, 00:34
                    ja.sinner napisała:

                    > > > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę.
                    >
                    > I to jest cala prawda o dochodzeniu swoich praw przez dziewczyny
                    i
                    > kobiety.

                    Niekoniecznie - ostatnio w prasie komentowana byla afera z
                    ksiedzem, ktory podczas katechezy kazal opisac broniacemu praw
                    gejow chlopakowi stosunek homosekualny. Dzieciak po lekcjach
                    poszedl z tym do rodzicow, rodzice - do dyrekcji. Klecha sie
                    wyparl, a kiedy wersje chlopaka potwierdzila klasa - poszedl w
                    zaparte. Plec wiec tu jak widac nie ma nic do rzeczy, bez histerii.
                    • kocia_noga Re: trochę OT 05.05.08, 09:33
                      bene_gesserit napisała:


                      Dzieciak po lekcjach
                      > poszedl z tym do rodzicow, rodzice - do dyrekcji. Klecha sie
                      > wyparl, a kiedy wersje chlopaka potwierdzila klasa - poszedl w
                      > zaparte. Plec wiec tu jak widac nie ma nic do rzeczy, bez histerii.
                      >

                      Chodzi o odruchowe podważenie wiarygodności.
                      A przykład nieco chybiony.On miał wsparcie klasy; ksiądz się czepił
                      jego jedynego, a nie rzucał swoje mądrości w przestrzeń całej
                      klasy.On się bronił, bo został osobiście zaatakowany, ona - jako
                      jedyna przeciwstawiła się.
                      Poza tym historia z dziewczyną miała miejsce w moherowym zagłębiu
                      naszego kraju.
                      • kot_w_zimie Re: trochę OT 05.05.08, 09:48
                        > Chodzi o odruchowe podważenie wiarygodności.

                        A zejdźcież ze mnie ludziska, jakie znowu 'odruchowe'?!! po prostu jestem
                        nieufna, taka już moja wredna natura. Warto by zbadać sprawę, popytać w
                        klasie-tylko kto ma to zrobić? jeśli rodzina dziewczyny jest moherowa, to pewnie
                        nie będzie jej wspierać
                        • kocia_noga Re: trochę OT 05.05.08, 10:28
                          kot_w_zimie napisała:

                          jeśli rodzina dziewczyny jest moherowa, to pewni
                          > e
                          > nie będzie jej wspierać

                          No i to mnie zainteresowało właśnie.Jej rodzina jest bardzo
                          katolicka i ona sama tez w tym duchu wychowana.
                          I moze o to chodzi, bo ona powaznie traktuje słowa tego księdza.Może
                          być taka interpretacja,że reszta klasy siedzi cicho, bo się po
                          księdzu rewelacji nie spodziewa - taktyka na przeczekanie.Rekolekcje
                          musza zaliczyć, ale w spory nie ma się co wdawac, nie warto.
                          Tylko ta jedna dziewczyna potraktowała go serio.
                          Jak będe miała okazję, zapytam, co było dalej.
                          • saszenka2 Re: trochę OT 05.05.08, 20:59
                            kocia_noga napisała:

                            > kot_w_zimie napisała:
                            >
                            > jeśli rodzina dziewczyny jest moherowa, to pewni
                            > > e
                            > > nie będzie jej wspierać
                            >
                            > No i to mnie zainteresowało właśnie.Jej rodzina jest bardzo
                            > katolicka i ona sama tez w tym duchu wychowana.
                            > I moze o to chodzi, bo ona powaznie traktuje słowa tego
                            księdza.Może
                            > być taka interpretacja,że reszta klasy siedzi cicho, bo się po
                            > księdzu rewelacji nie spodziewa - taktyka na
                            przeczekanie.Rekolekcje
                            > musza zaliczyć, ale w spory nie ma się co wdawac, nie warto.
                            > Tylko ta jedna dziewczyna potraktowała go serio.
                            > Jak będe miała okazję, zapytam, co było dalej.
                            >
                            A co to za szkola, że trzeba zaliczać rekolekcje? Wiem, że teraz
                            religia liczy się do średniej, może jakiś liścik do dyrektora od
                            klasy, żeby coś zrobił, bo za rekolekcje stawia się oceny, a nie za
                            sprawdziany, podobno oceny mają być tylko za wiedzę.
                    • saszenka2 Re: trochę OT 05.05.08, 20:56
                      bene_gesserit napisała:

                      > ja.sinner napisała:
                      >
                      > > > > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę.
                      > >
                      > > I to jest cala prawda o dochodzeniu swoich praw przez dziewczyny
                      > i
                      > > kobiety.
                      >
                      > Niekoniecznie - ostatnio w prasie komentowana byla afera z
                      > ksiedzem, ktory podczas katechezy kazal opisac broniacemu praw
                      > gejow chlopakowi stosunek homosekualny. Dzieciak po lekcjach
                      > poszedl z tym do rodzicow, rodzice - do dyrekcji. Klecha sie
                      > wyparl, a kiedy wersje chlopaka potwierdzila klasa - poszedl w
                      > zaparte. Plec wiec tu jak widac nie ma nic do rzeczy, bez histerii.
                      >
                      >
                      Pamiętam taką sytuację, że mialam religię w szkole i ksiądz mówi, że
                      geje są nienormalni, nie powinni być ze sobą i stek bzdur, ja wdałam
                      się w polemikę i usłyszałam, że w tej klasie jest jednak mniej osób,
                      które idą w zaparte, bo w tamtej klasie, tej humanistycznej był
                      jeden chłopak, który się kłócił najbardziej, ale koledzy go
                      wspierali, a tu sama się kłócę, ale chwilę potem moi najlepsi kumple
                      też odważyli się odezwać, potem koleżanka wyraziła swoje zdanie,
                      potem druga i zebrała się "niepokornych" cała piątka. Przy okazji
                      poznałam swojego narzeczonego, który się tak kłócił, ale co ciekawe,
                      ksiądz nie miał odwagi nas ukarać, potm wypowiadał się w bardziej
                      wyważony sposób, bo okazało się, że za humanistami, chemikami,
                      poszły też inne klasy.
              • piekielnica1 Re: trochę OT 05.05.08, 00:27
                kot_w_zimie napisała:

                > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę.
                > Dosyć szokujące. Ja tylko pamiętam z katechezy w liceum (lata 90-e)
                > jak ksiądz walnął mowę że dziewczęta nie powinny
                > nosić trampek ani glanów, bo to niekobiece,

                Szokujace jest to, ze nastolatka ma bujna wyobraznie?
                Dziewczynki maja sklonnosci do fantazjowania i tym krzywdza kosciol
                i mezczyzn?
              • saszenka2 Re: trochę OT 05.05.08, 20:46
                kot_w_zimie napisała:

                > nie wiadomo czy ta nastolatka mówiła prawdę. Dosyć szokujące. Ja
                tylko pamiętam
                > z katechezy w liceum (lata 90-e)jak ksiądz walnął mowę że
                dziewczęta nie powinn
                > y
                > nosić trampek ani glanów, bo to niekobiece, tylko buty na obcasie-
                czyli też
                > trochę sobie pofantazjował na 'te' tematy. Dodam, że buty na
                obcasie były
                > zabronione przez regulamin szkolny :-)
                A ja pamiętam zakonnicę, która powiedziala mojej przyjaciółce, że
                wygląda jak panienka spod latarni. Przyjaciółka miała wtedy 8 lat i
                była normalnie ubrana. Przez to rodzice żądali jej usunięcia ze
                szkoły, ale dalej uczyła, bo "ona tego nie powiedziała, dzieci same
                wymyśliły, bo jej nie lubią, dużo wymaga". Mama przyjaciółki
                jednakże nie zrezygnowała z posyłania jej na religię, ale po każdym
                takim wystąpieniem odwiedzała zakonnicę.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: trochę OT 04.05.08, 20:59
              > I też rozwijając
              > myśl - że kościołowi najbardziej zagraża idea obywatelskości, praw
              > człowieka (vide sprawa Kompasu), więc atakują ja gdzie się da, a
              > najbardziej prawa kobiet.

              Nie jest tak prosto.

              Jan Paweł II był bodaj pierwszym w dziejach papieżem, który w swoich apelach do
              świata odwoływał się nie do argumentów religijnych, lecz do praw człowieka
              właśnie. To mu przysporzyło popularności wśród nie-katolików i nie-chrześcijan.
              Wiem, JPII też ma swoje za uszami, ale co mu trzeba przyznać, to trzeba.

              Niepochlebne zdania o obywatelskości i prawach człowieka pojawiły się: a) w
              polskim Kościele (w innych krajach to różnie), b) po 1989 roku. Bo przed - to
              oni byli o niebo bardziej liberalni i postępowi niż teraz. I prawa człowieka
              oraz obywatelskość prawie wszyscy mieli wtedy na ustach. Naprawdę.

              Jedną z rzeczy, które ma JPII za uszami, to że nie dopilnował, kogo właściwie
              powołuje na biskupów. I oto 20 lat po 1989 ma polski Kościół katolicki
              biskupów-głąbów. Bo papież - tak przynajmniej pisze dziś jeden watykanista w
              wywiadzie w GW - puścił sprawę na żywioł, kolesie wybierali się między sobą, a
              JPII tylko podpisywał nominacje. O, tu jest link:
              www.gazetawyborcza.pl/1,75248,5163127.html
              Jak by nie było, na nim spoczywa odpowiedzialność.

              Więc według mojego rozeznania to jest tak, że Kościół - od setek lat instytucja
              konserwatywna - po ostatnim soborze znalazł się na rozdrożach. Było w nim sporo
              konserwatystów. Ale i sporo ludzi chcących nowego. Otwarcia na wartości świeckie
              - prawa człowieka, obywatelskość, też feminizm. JPII też się do nich zaliczał, w
              każdym razie na tle prawdziwych konserw, choć może tego z dzisiejszej
              perspektywy niektórzy nie widzą... Mimo że pewne sprawy zostawił odłogiem, to i
              tak wiele rzeczy rozegrał wprost rewolucyjnie. Ale on to robił samotnie, a po
              sobie nieodpowiedzialnie zostawił spore stado głąbów. Którzy się wystraszyli
              tych wszystkich rewolucji. I wybrali papę Ratzingera. I teraz Kościół przeżywa
              regres. Więc lokalnym głąbom tylko w to graj.
              • pavvka Re: trochę OT 05.05.08, 10:10
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Jedną z rzeczy, które ma JPII za uszami, to że nie dopilnował,
                kogo właściwie
                > powołuje na biskupów. I oto 20 lat po 1989 ma polski Kościół
                katolicki
                > biskupów-głąbów. Bo papież - tak przynajmniej pisze dziś jeden
                watykanista w
                > wywiadzie w GW - puścił sprawę na żywioł, kolesie wybierali się
                między sobą, a
                > JPII tylko podpisywał nominacje. O, tu jest link:
                > www.gazetawyborcza.pl/1,75248,5163127.html
                > Jak by nie było, na nim spoczywa odpowiedzialność.

                Eee, tak przecież było zawsze. To niewykonalne żeby papież blisko
                interesował się kandydatami na biskupów we wszystkich diecezjach na
                świecie. Co najwyżej może się od czasu do czasu sprzeciwiać w
                szczególnie kontrowersyjnych przypadkach.
                • bene_gesserit Re: trochę OT 05.05.08, 11:28
                  Ale on zdaje sie zatwierdza nominacje i przeciez powinien byl
                  wiedziec, jak jest w Polsce.
                  • pavvka Re: trochę OT 05.05.08, 12:10
                    Ale gdyby za bardzo się wtrącał, to z kolei byłby krzyk, że
                    niedemokratyczna ingerencja z góry (znaczy się akurat w przypadku
                    JP2 i Polski nie byłoby krzyku, ale w innych przypadkach tak).
                    Zresztą w KK też jest jakaś z grubsza ustalona ścieżka awansu i
                    papież nie wytrzaśnie nagle kandydata z kapelusza.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: trochę OT 05.05.08, 12:25
                      E tam, już zwłaszcza w Polsce to JPII tych wszystkich kolesi musiał doskonale znać.
                      • bene_gesserit Re: trochę OT 05.05.08, 15:54
                        Otoz to, i skoro zatwierdzal, znaczy ze mogl nie zatwierdzic. Ale
                        imo jemu taki dobor ludzi odpowiadal - jego polityka skupiala sie
                        na otwartosci na zewnatrz i konserwatyzmie wewnatrz Kosciola.
                        Noi mamy betonowy Kosciol.
                        • pavvka Re: trochę OT 05.05.08, 16:07
                          Ja akurat nie uważam, żeby brak ręcznego sterowania lokalnymi
                          kwestiami personalnymi należało mieć papieżowi za złe. Zresztą nawet
                          JP2 z jego autorytetem ciężko byłoby radykalnie zmienić polski KK.
                          On już taki był, i taki został.
                          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: trochę OT 05.05.08, 16:34
                            pavvka napisał:

                            > Ja akurat nie uważam, żeby brak ręcznego sterowania lokalnymi
                            > kwestiami personalnymi należało mieć papieżowi za złe. Zresztą nawet
                            > JP2 z jego autorytetem ciężko byłoby radykalnie zmienić polski KK.
                            > On już taki był, i taki został.

                            Też jest sporo racji w tym co piszesz. Bo różni ludzie raz zarzucają papieżowi
                            brak demokracji w Kościele, a kiedy indziej - że ręcznie nie posterował jakimiś
                            sprawami.

                            Rzecz w tym, że ja nie wiem, czy jest jak pisał ten watykanista, że papież
                            puścił sprawy całkiem na żywioł - czy może raczej tak jak pisał Bartoś, że
                            papież pozostawił wszystko kurii rzymskiej, a to ona sobie rządziła żelazną ręką.
                            • kocia_noga Re: trochę OT 05.05.08, 18:55
                              No własnie.Są różne zdania na ten temat.
        • saszenka2 Re: trochę OT 05.05.08, 20:35
          kocia_noga napisała:

          > Rozmawiałam ostatnio z pewną starsza panią.Przyszła do niej do
          domu
          > osiemnastolatka z bardzo religijnej rodziny,zeby spytać, czy nie
          > potrzebuje pomocy.Bardzo nastawała.Chodziło o to,ze chciała
          zaliczyć
          > rekolekcje.Ksiądz jej ich nie zaliczył, bo:
          > podczas lekcji mówił o tym,że chłopcom wolno zaczepić dziewczynę,
          > klepnąć ją w tyłek czy uszczypnąc, zadrzeć spódnicę itp - chłopcy
          > już tacy sa a dziewczyny powinny to zrozumieć i nie robić z tego
          > wielkiego halo.Na końcu przemowy zadał rytualne pytanie, czy
          wszyscy
          > się zgadzają i ta dziewczyna jedyna powiedziała "nie".Za to jej
          nie
          > zaliczył rekolekcji.Były dalsze dzieje tej decyzji, ale już
          > wszystkiego nie pamiętam, w każdym razie dziewczyna nie ustąpiła,
          > nie przeprosiła katechety, ale bocznymi ściezkami usiłowała
          zaliczyć.
          > Co o tym sądzicie?
          >
          Zastanawiam się, czy nie jest to przypadek dla jakichś służb w
          związku z promowaniem idei molestowania seksualnego, ale chyba
          jednak takiego przepisu nie ma.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 18:59
      No, to gruchnęło na gazecie.pl . Dość późno się pokapowali... Jak
      przypuszczałam, pod artykułem o Węcławskim/Polaku kolejna porcja przesłodkich
      komentarzy.
      miasta.gazeta.pl/poznan/1,36037,5180875.html
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 19:12
        Tak w ogóle, to coś się Gazecie pomyliło, bo na stronie Pracowni Pytań
        Granicznych prof. Polak nie jest już kierownikiem pracowni.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 19:16
          I jeszcze, jak się tak przypatrzeć, to chyba w tej ich pracowni dochodzi do
          jakichś tarć i odgórnie pokierowanych przegrupowań, bo są wzmianki o tym, że
          "Rektor UAM powołał", "Rektor UAM zaprosił"...
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Sprawa Węcławskiego - "a jednak to tylko kobi 05.05.08, 19:26
          > prof. Polak nie jest już kierownikiem pracowni.

          Ach, przepraszam, pomyliłam się. Jednak jest.
    • tad9 a jednak... 05.05.08, 20:51
      Trudno uniknąć podejrzeń, że teologiczna otoczka apostazji Polaka to
      racjonalizacja chuci. Freud może i przesadził z teoriami na temat kultury jako
      sublimacji popędów, ale akurat w tym przypadku coś może być na rzeczy. To
      ciekawe, że takie rzeczy zdarzają się niektórym na stare lata. Niby mężczyzna, w
      przeciwieństwie do kobiety, jest czynny w tej branży do późnej starości, ale -
      przecież - z wiekiem libido ponoć stygnie. Pojawia się tylko pytanie: nie można
      było powiedzieć wprost o co idzie? Po co dorabiać ideologię?
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: a jednak... 05.05.08, 21:40
        > Trudno uniknąć podejrzeń, że teologiczna otoczka apostazji Polaka to
        > racjonalizacja chuci. (...)
        > nie można
        > było powiedzieć wprost o co idzie? Po co dorabiać ideologię?

        A ja nie mówię, że jego poczynania nie mają nic wspólnego ze sferą szeroko
        pojętego Erosa. Przeciwnie - twierdzę, że właśnie jak najbardziej mogą mieć, ale
        to nie powód, żeby traktować taką zmianę poglądów niepoważnie. Seksualność
        człowieka to jest wręcz bardzo ważny powód do posiadania takich a nie innych
        poglądów. Tylko hipokryci oddzielają sferę seksualności od innych sfer życia,
        jako albo nieważną, albo zaciemniającą "czysty rozum".

        Zresztą... Obejrzałam właśnie różne materiały na stronie tej ich pracowni. I mam
        prywatnie coraz większe podejrzenia, że Węcławski jednak zwariował. Ale nie
        przypuszczam, żeby "baba" była powodem wariacji. To nie jest takie proste.
        • bene_gesserit Re: a jednak... 05.05.08, 21:47
          Anuszka, to jest ok, ze masz misje i jestes gotowa dyskutowac z
          kazdym, ale tad akurat jest nieuleczalny. To, ze jesli sie wypowie
          w tym watku, wypowie sie wlasnie w ten sposob, bylo do przewidzenia
          jak widok karalucha w barze mlecznym. Szkoda twojej energii - ten
          facet od poczatku swojej obecnosci na forum powtarza w kolko te
          sama melodie, nie rozwinal sie ani na milimetr, nie drgnal zaden
          jego zwoj mozgowy.
          • tad9 Re: a jednak... 05.05.08, 22:07
            bene_gesserit napisała:

            > To, ze jesli sie wypowie
            > w tym watku, wypowie sie wlasnie w ten sposob, bylo do przewidzenia
            > jak widok karalucha w barze mlecznym.

            nie wiem które bary mleczne odwiedzasz, ale radzę - zmień je!



            Szkoda twojej energii - ten
            > facet od poczatku swojej obecnosci na forum powtarza w kolko te
            > sama melodie, nie rozwinal sie ani na milimetr, nie drgnal zaden
            > jego zwoj mozgowy.

            z tego może wynikać tylko tyle, że dotąd nie znalazł się nikt sprawny na tyle,
            by mnie do czegoś przekonać. przy okazji - możesz pokazać gdzie na FF zapisano
            drgnięcie Twojego mózgu?
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: a jednak... 05.05.08, 22:22
            > Anuszka, to jest ok, ze masz misje

            Mam misję? Hm, jak mi ludzie zaczynają tak mówić, to znaczy że pora się
            wylogować na dzisiaj...
            Tak na poważnie, to ja nie za bardzo znam tutejsze forumowe osobliwości.
            Dziękuję za ostrzeżenie.
        • tad9 Re: a jednak... 05.05.08, 22:07
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
          > Obejrzałam właśnie różne materiały na stronie tej ich pracowni. I ma
          > m
          > prywatnie coraz większe podejrzenia, że Węcławski jednak zwariował.

          możesz to rozwinąć?
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: a jednak... 05.05.08, 22:26
            Zwariował, ale pod względem naukowym. Sorki że odpowiadam tadowi, ale może
            faktycznie lepiej, żebym uściśliła o co mi chodziło. Naukowo parę rzeczy w tej
            ich pracowni zaczyna się osuwać w stronę bełkotu. Może to widoczne jest dla
            specjalistów z niektórych dziedzin, a nie dla szerszej publiczności, ale ja ten
            bełkot zaczynam dostrzegać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka