Gość: shemreolin
IP: *.crowley.pl
24.09.03, 14:11
Hej!
Chciałabym napisac o takiej jednej kwestii, która mnie ostatnio zastanawia.
Chodzi oczywiscie o seks. Na podstawie własnych doswiadczeń jak i opowiadań
koleżanek zauważyłam coś ciekawego. Kobiety są bierne. Nie o sam seks chodzi
ale o prowokowanie do niego. Dlaczego? Jakis czas temu mój meżczyzna
oświadczył, że sie nie staram. Zadnej nowej bielizny, kuszącego spojrzenia
ani nic. Zastanowiło mnie to, bo przyznałam mu rację. Postanowiłam odkryć co
jest nie tak... I na co wpadłam? Otóż wszyscy wiedzą, ze męski popęd jest
dosc silny, czesto silniejszy od popędu ich kochanek. Powiem szczerze, że w
pewnym momencie było tak (i nie tylko w moim zwiazku), ze nie musiałam nawet
kiwnać palcem zeby mój mężczyzna zaczął sie do mnie łasic. Ubrana w dres, z
zupełnym brakiem należytej fryzury, zażerająca sie batonikiem przed
komputerem. Zupełnie bez znaczenia... Nie musiałam go pieścić, nakłaniać,
walczyć o to by chciał mnie dotknać. Sam przychodził. To mnie całkiem
rozpusciło. Wiedziałam, ze sam przyjdzie, wiec sie nie starałam bo i po co?
Tak samo było w przypadkach koleżanek. W pewnym momencie ich faceci tez
zaczeli sie uskarzac, że tylko oni sie "starają".
Wytłumaczyłam kochanemu o co chodzi i do jakich wnosków doszłam. Poprosiłam
by dał mi czasem zawalczyć o siebie, zeby nie zawsze sie zgadzał, zeby bolała
go czasem głowa... Dostepny facet to po jakims czasie nudny facet, a kobieta
też czasem lubi zdobywać...
Mam nadzieję, ze nikt tu sie nie obrazi, ze "zrzuciłam" wine na facetów :P