zaloty - bierna kobieta

IP: *.crowley.pl 24.09.03, 14:11
Hej!
Chciałabym napisac o takiej jednej kwestii, która mnie ostatnio zastanawia.
Chodzi oczywiscie o seks. Na podstawie własnych doswiadczeń jak i opowiadań
koleżanek zauważyłam coś ciekawego. Kobiety są bierne. Nie o sam seks chodzi
ale o prowokowanie do niego. Dlaczego? Jakis czas temu mój meżczyzna
oświadczył, że sie nie staram. Zadnej nowej bielizny, kuszącego spojrzenia
ani nic. Zastanowiło mnie to, bo przyznałam mu rację. Postanowiłam odkryć co
jest nie tak... I na co wpadłam? Otóż wszyscy wiedzą, ze męski popęd jest
dosc silny, czesto silniejszy od popędu ich kochanek. Powiem szczerze, że w
pewnym momencie było tak (i nie tylko w moim zwiazku), ze nie musiałam nawet
kiwnać palcem zeby mój mężczyzna zaczął sie do mnie łasic. Ubrana w dres, z
zupełnym brakiem należytej fryzury, zażerająca sie batonikiem przed
komputerem. Zupełnie bez znaczenia... Nie musiałam go pieścić, nakłaniać,
walczyć o to by chciał mnie dotknać. Sam przychodził. To mnie całkiem
rozpusciło. Wiedziałam, ze sam przyjdzie, wiec sie nie starałam bo i po co?
Tak samo było w przypadkach koleżanek. W pewnym momencie ich faceci tez
zaczeli sie uskarzac, że tylko oni sie "starają".

Wytłumaczyłam kochanemu o co chodzi i do jakich wnosków doszłam. Poprosiłam
by dał mi czasem zawalczyć o siebie, zeby nie zawsze sie zgadzał, zeby bolała
go czasem głowa... Dostepny facet to po jakims czasie nudny facet, a kobieta
też czasem lubi zdobywać...

Mam nadzieję, ze nikt tu sie nie obrazi, ze "zrzuciłam" wine na facetów :P
    • Gość: Jacenty Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 217.96.29.* 24.09.03, 14:20
      Powinnaś iść razem ze swoimi koleżankami do sexuologa. Fe uczą przecież, że
      kobieca sekxualność jest taka sama jak męska! Zabij w sobie kobietę przeszłości
      (depczącą własne instynkty w patriarchacie) obudź kobiete świadomą. Wówczas
      przejmiesz inicjatywę tak samo jak postepowe Norweżki.Nech to jego "boli głowa".
      • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 24.09.03, 14:26
        hihihihi... przeprasza... juz nigdy przenigdy nie bede mieć zapedów, by swego
        meżczynzę skłaniać do seksu :D

        "Fe uczą przecież, że
        > kobieca sekxualność jest taka sama jak męska!"

        A tak poważnie to na pewno nie jest taka sama jak męska i bede sie tego trzymac
        rekami i nogami. Jestem kobietą, choc powalczyc to lubię... jak te
        Amazonki... :P Hmmm... ja po prostu chce czasem żeby mój mężczyzna był
        niedostępny i żebym sie musiała troszke postarać.

        Moje ówczesne (bo teraz sie nieco poprawiło po rozmowie)rozumowanie było
        takie: "mam dobry stanik. Mam go już długo, ale jest dobry. Po co mam kupować
        nowy, seksowny, skoro i tak mam seks, a pieniadze moge wydac na coś innego, np.
        na nowa gre komputerową :P, przeciez on i tak nawet nie patrzy w co ja sie
        ubieram"... a tutaj mały error... on patrzy O_o No i teraz muszę wydawac
        miliony na nowe staniki i stringi... :P Cóż ja biedna uczyniłam :P
        • Gość: Kato Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 212.244.77.* 24.09.03, 15:16
          Ciesz się, że twój facet jest TWÓJ. A jakbyś zareagowała, gdyby mając dość dresów i batoników przed komputerem zaczął zerkać w stronę mini
          spódniczek i pończoszek? A tak sie stanie, gdy minie trochę czasu i twój (jeszcze) facet zapragnie czegoś więcej niż tylko tego, co POD DRESEM.
          Chyba lepiej zawalczyć o niego PRZED, niż PO fakcie. Pielęgnuj swój związek i nie daj mu umrzeć śmiercią naturalną z nudów i rutyny!
          • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 24.09.03, 15:22
            kato... ja juz napisałam, ze zaczełam dbać o to po tym jak porozmawiałam z
            chłopakiem. Zreszta staram sie by nasz zwiazek był jak najbardziej partnerski i
            wymagam tego samego od niego. Popełniłam błąd, porozmaiwałam i staram sie go
            naprawic... Chyba dobrze mi idzie, bo od tamtego czasu problemów na tym tle nie
            widac.

            Chciałam tylko napisac to, zeby panowie tez zastanowili sie nad tym tak jak to
            zrobił mój kochany. Bo wina najczesciej lezy po obu stronach.

            APEL: Kobiety dbajcie o siebie ZAWSZE, a faceci NIE ZAWSZE bądxcie tacy łatwi
            do upolowania!! ;)
            • Gość: Kato Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 212.244.77.* 24.09.03, 15:46
              Wiesz, z facetami to jest nieco inaczej niż z kobietami. Jeżeli gość nie ma zasad, takich ajk na przykład wierność SWOJEK kobiecie, to znaczy że nie
              do końca jest JEJ facetem. Nie wiem, czy takich jest większośc, czy mniejszość, ale taki wzorzec zachowania jest nachalnie promowany w mediach,
              więc nie wykluczone, że niedługo stanie się niestety powszechny. To, że u nas faceci całują kobiety w rękę, przepuszczają prze drzwi itd. jest wobec
              zachowan "europejskich" zacofaniem i reliktem patiarchatu. Ale myślę, że to dobrze, że to się u nas jeszcze zdarza. I że są jeszcze facefci, dla których
              męskość nie sprowadza się jedynie do sprawności rozporkowej, ale obejmuje także (przepraszam za być może nieco górnolotne
              stwierdzenia) odpowiedzialność, wierność, miłość. I że nie wszystkim zależy na wolnych związkach, z których mogą się bezboleśnie wycofać w
              każdej chwili, ale są jeszcze tacy, którzy nie wahają się przed podjęciem całegobagażu odpowiedzialności związanej z założeniem rodziny. Wiem o
              czym mówię, mam dwójkę dzieci i troski związane z funkcjonowaniem rodziny są moimi troskami dnia codziennego. A rodzina to podstawa, dlatego
              warto dbać o to, by związek był dla obu stron atrakcyjny i by obie strony chciały w nim wytrwać.
              Serdeczności
              • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 25.09.03, 11:33
                Musze powiedzieć, nie bez radosci, że mój meżczyzna jest osoba, której bardzo
                ufam. Wiem wiem, pewnie teraz powiecie, że jak sie tak ufa to potem serce boli
                dwa razy badziej czy cos. Ale tak jest, ze on traktuje mnie bardzo poważnie.
                mówi mi czesto, że chciałby już ze mna mieszkać, ze musi sie uczyć i znaleźć
                dobrą prace zebysmy mieli z czego zyc i razem wyjeżdzac. Krótko mówiac widze,
                że bardzo sie angazuje. Zawszemówi MY a nie JA i TY. Jakis czas temu
                przeżywalismy kryzys (tak okolicach maja). On nie wyrabiał z uczelnią a ja już
                miałam dosc potrzymywania go na duchu i słuchania ciągle zalów i odpychania
                mnie. no bo ile można pocieszac jak samemu sie ma problemy a ta druga osoba
                tylko na Ciebie warczy i nie widzi uczuc bliskiej osoby. W koncu doszłam do
                wniosku że było by mu lepiej beze mnie, tzn ze mógłby sie skupić na nauce, jego
                mama nie robiła by mu wymówek, że go brakuje w domu itp itd. Zreszta
                stwierdziłam, że chyba mu juz na mie tak nie zalezy jak wcześniej. Powiedziałam
                mu to a on sie rozpłakał. Strasznie płakał i chciał wyjsc ale zatrzymałam go i
                porozmawialismy szczerze od serca. Od tamtej pory jest bardzo dobrze a kryzys
                minał.

                jestesmy razem bardzo szczesliwi ale dbamy o to żeby taka sytuacja jak wtedy
                sie nie powtórzyła. Dużo rozmawiamy o różnych rzeczach i staramy sie drugiej
                osoby nie kontrolowac ani nie zameczać. Krótko mówiąc staramy sie znaleźć złoty
                środek...

                W drugim temacie (tym o plakatach) porzadkowy wytknal mi niejako, ze nienawidze
                mezczyzn bez zadnego racjonalnego powodu. Otóż musz powiedziec, że gdyby mój
                miły nie był mężczyzna to na pewno bym go nie pokochała... :P

                A tak poza tym to podobno to otwieranie drzwi przed kobieta wzieło sie z tego,
                ze w średniowieczu, meżczyzna - dworzanin, otwierał kobiecie drzwi zeby
                przeszła pierwsza i jakby co to ona oberwała mieczem, halabardą, strzałą czy
                czyms innym równie zabójczym :D.. Od tamtej pory jakos mi to otwieranie i
                przepuszczanie zbrzydło... hihihihi
                • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 25.09.03, 11:40
                  acha... i jeszcze jedno... ja wierze (w sumie to nawet wiem...) , że nie kazdy
                  meżczyzna jest złym, strasznym potworem. Po prostu kobiety i mężczyźni sa jak
                  dwa nadajniki i odbiorniki jednoczesnie, które wysyłaja zuepełnie różne fale...
                  A zwiazek polega na tym żeby non stop krecić gałka i próbować wyłapać co ta
                  druga osoba nadaje. I czasem jest tak że czegoś nie uchwycimy a czasem tak, ze
                  zrozumiemy doskonale. Nie można sie winic za to, ze jest sie innym, trzeba to
                  zrozumiec... i krecic ta gałką ile wlezie :) (myslę, ze to też moze byc
                  przesłanie pierwszego plakatu Radia 94 :P )

                  Wy faceci nie jestescie źli... jestescie INNI :)))))))))))
                  Inna sprawa, ze bywają tacy co sa źli i takie tez kobiety, ale to już bedzie w
                  innej dyskusji zapewne... ;)
                • Gość: Kato Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 212.244.77.* 25.09.03, 11:42
                  Kryzysy w związkach są niestety nie do uniknięcia, aleto duża feajda, kiedy się je pokonuje.
                  A co do drzwi i tych śmiercionośnych narzędzi to chyba nie do końca prawda.
                  Serdeczności
                  • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 25.09.03, 12:02
                    No wiem, ze to nie prawda, ale jak mi to kumpel powiedział to potem za kazdym
                    razem jak mnie przepuszczał przez drzwi to miał taki wredny usmieszek na
                    twarzy... hihihi... Pomysł w sumie całkiem nieły jak sie chc człowiek
                    wywinac... :P
                    • Gość: Kato Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 212.244.77.* 25.09.03, 12:16
                      A to złosliwa bestia, ten twój kumpel!
                      Serdeczności
                      • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 25.09.03, 12:48
                        Tez mu to mówię... :P

                        Co ciekawe zauważyłam, ze właściwie to mam samych kumpli-facetów. To znazcy
                        koleżanki też mam ale jakos. Nie łączą mnie z nimi specjalne wiezi. Uwazam, ze
                        przyjaźń między kobieta a mężczyzna jest możliwa, tym ardziej, ze moja paczka
                        jest typowo meska. Owszem chłopaki mają swoje dziewczyny, ale najczęsicej
                        przychodzą bez nich i z kobiet jstem tylko ja. Troche nad tym ubloewam, bo
                        czasem czuje sie jak piate koło u wozu. A jesli jesteśmy przy wozach to jest to
                        temat numer jeden a ja nawet prawa jazdy nie mam :P Dobrze że łacza nas inne
                        zainteresowania i oni czasem łaskawi schodza na te tematy... :D

                        Miałam przyjaciółkę jedną.. ale niestety umarła. Dokładnie 14 sierpnia tego
                        roku... Teraz sie robi smutno, wiem... Miała na imie Gosia i była rok młodsza
                        ode mnie. Tzn dokładnie 14 grudnia miałaby 21 lat... Umarła w domu jak spała.
                        Sekcja nic nie wykryła, była całkiem zdrowa. Do końca zycia nie zapomne jak o
                        6:40 rano zadzwonił do mnie jej brat z ta wiadomoscią...

                        Powinnismy cenic nie tylko miłosć ale też i przyjaźń. HLIP :(
                        • Gość: Kato Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 212.244.77.* 25.09.03, 13:01
                          Masz rację. Pamiętam taka reklamę, bodaj hospicjum dla dzieci, W której były bardzo mądre słowa: Śpieszmy sie kochać ludzi, tak szybko odchodzą...
                          Tyle, że często przypominamy sobie o tym, gdy jest jużza późno.
                          A przyjaźń między kobietą a mężczyzną - hmmm, to skomplikowana sprawa. W moim życiu też się zdarzały takie przyjaźnie, ale muszę się uczciwie przyznać, że
                          jednak więcej była takich z podtekstem erotycznym, choć niekoniecznie od razu połączone zwzajemną konsumpcją.
                          Choć z jeszcze innej strony... ten delikatny dreszczyk emocji...
                          Serdeczności
                          • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 25.09.03, 13:56
                            Ten tekst to zdaje sie z Nałkowskiej z "Medalionów" jest... Ale teraz dobrze
                            nie pamietam.

                            Jesli chodzi o Gosie to ona miała chłopaka,którego strasznie kochała.
                            Niestetyon ja rzucił jakos w marcu i powiedział, ze musi sie wyszalec i ze
                            Gosia jest kobieta jego życia ale niestety sie nie wyszumiał itp itd... Mówiłam
                            jej ze on jest niepoważny, ze powinna o nim zapomniec, ale ona sie pierała, że
                            bedzie czekac nawet tysiac lat. i w noc w która umarła on powiedział naszej
                            wspólnej kolezance na jakiejś nasiadówie, ze chce wrócic do Gosi i ze to było
                            głupie... :( no i ona umarła nie doczekawszy tego wyznania... A tak bardzo
                            wierzyła. Nigdy o nim złego słowa nie powiedziała, tylko cieszyła sie z każej
                            chwili z nim spędzonej... Była wspaniała i kochana... bardzo mi jej brakuje.

                            Jesli chodzi o moja przyjaźn to moge powiedziec, ze jest ona zupełnie bez
                            podtekstów... mówię tu o mojej stronie... :P Znamy sie juz wiele lat i chłopaki
                            pocieszali mnie po kolejnych porażkach miłosnych. Gadali ze mna, zabierali mnie
                            na spacery i wysłuchiwali moich zali. A mojego obeznego chłopaka poznałam
                            własnie dzieki jednemu z nich... bo to jego kolega z podstawówki :) i teraz
                            jestem z moim miłym juz dwa lata (minęło 30 lipca)... jestem baaardzo szcześliwa
                            • Gość: Kato Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 212.244.77.* 25.09.03, 14:10
                              W "Medalionach" było "Ludzie ludziom zgotowali ten los". Ale może też było i to.
                              A co do tych podtekstów, to raczej chodziło mi o ten specyficzny klimat, nastrów, delikatne niezobowiązujące gesty, miłe słowa moje myśli... czy też wyobrażenia.
                              Ale bez przesady, bez przekraczania pewnych granic, samemu wytyczonych. Żeby nie zepsuć wzajemnych układów niebacznym postępkiem, którego później
                              można by żałować.
                              Ale tu piszę o tych sytuacjach, w których można było sobie na to pozwolić. Ale przyjaźnie "bez podtekstów" też oczywiście w moim życiu były i są nadal. I to mi
                              odpowiada. Zresztą mam rodzinę, a uczciwość małżeńska to dla mnie nienaruszalna zasada. I dobrze mi z tym.
                              Pozól, że nie będę pisać o twojej przyjaciółce, ale śmierć to dla mnie zbyt bolesny temat. Ale to dobrze, że o niej pamiętasz i tak ciepło o niej piszesz. Bardzo mi sie to
                              podoba i dobrze o tobie świadczy. Przepraszam za ten nieco protekcjonalny ton, jakoś tak mi wyszło.
                              Serdeczności
                              • Gość: shemreolin Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: *.crowley.pl 25.09.03, 14:18
                                hmmm kato... cieżko mi nie pamiętać jak ona umarła półtora miesiaca temu... :(
                                Ale i tak nie zapomne. Dobra... temat smierci odstawiamy na bok. Zajrzyj do
                                mojego nowego posta o Glamour ;)

                                Wracajac do tematu przyjaźni. Hmmm... no wiesz, ja tez sie czasem zastanawiałam
                                jakby to było byc z jednym z moich przyjaciół. Ale szybko waliłam sobie jakas
                                ciezka rzecza w głowę bo to zupełnie nie do pomyslenia. Najlepsze jest to, ze
                                teraz z moim byłym chlopakiem jestesmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Natomiast z
                                moim przyjacielem, który potem był moim chłopakiem kontakty jakos zeszły na
                                czystko koleżeńskie... hmmm...
                                • Gość: Kato Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! IP: 212.244.77.* 25.09.03, 14:28
                                  To cienka granica między platonicznym flirtem a czymś więcej. I po jej przekroczeniu mozna żałować, bo tak łatwo zniszczyć coś, co cenimy i chcielibyśmy
                                  zachować. Dlatego warto trzymać się w ryzach i faktycznie, coś ciężkiego warto mieć pod ręką. Przecież świat nie jest jednowymiarowy i nie na każdego człowieka
                                  trzeba patrzeć w kontekście erotycznym.
                                  Tyle, że tej erotyki jest dookoła tyle - media, reklamy, książki - że czasem nie sposób się przed nią uchronić i człowiek bezwiednie poddaje się takiemu nurtowi.
                                  A swoją drogą zauważyłaś, pod jakim idiotycznym tytułem postu rozmawiamy?
                                  Serdeczności
                                  • Gość: shemreolin teraz lepiej? IP: *.crowley.pl 25.09.03, 14:46
                                    Ha zauwazyłam i od jakiegos czasu miałam zamiar go zmienic :P Tylko ze
                                    automatycznie naciskałam "wyślij" po napisaniu posta. :)

                                    Zrobiłeś kiedys cos totalnie durnego? Ja np kiedysposzłam pogadac z moim byłym
                                    do pubu zeby obgadac jego nowa zdobycz (było to jak mi jeszcze na nim po cichu
                                    zależało). pogadalismy i wyszlismy z pubu i na ogródku siedziało kilku facetów.
                                    Zaczepili nas i usiedlismy pogadac. Były sobie poszedł a ja zostałam. Przede
                                    mną siedział chłopak, który był zupełnie nie wmoim typie a jednak tak mnie do
                                    niego ciagneło, ze nie wiem. Jestem w sumie dość rozwazna ale wtedy nie wiem co
                                    we mnie wstapiło.... Poszłam z nim do niego, zaczęliśmy sie całowac, on zdjał
                                    mi bluzke i nie wiem co by sie stało gdyby nie zdjecie które zobaczyłam na jeg
                                    szfie. On i małe dziecko. Myślałam, ze to jego rodzenstwo, ale on powiedział,
                                    że to jgo córeczka. Nie miał zony, był rozwiedziony, ale córeczke miał.
                                    Zerwałam sie i poprosiłam zeby mnie odwiózł do domu. Nie miał samochodu, ale
                                    odprowadził mnie na przystanek. Był środek nocy... Dał mi swój numer telefonu i
                                    powiedział, ze jak będe chciała to niech do niego zadzwonie. On nie chce mojego
                                    numeru bo nie chce mi sie narzucac. Postąpił bardzo miło i muszę przyznac, że
                                    przez pewien czas bałam sie że mnie nie wypusci ze swojego domu i zgwałci.
                                    Opamietałam sie ze znam go jakies 2 godziny. Nigdy wiecej mi sie cos takiego
                                    nie przytrafiło i do tej pory nie wiem gdzie ja miałam mój rozum...

                                    a ty miałes taka przygode?
                                    • Gość: Kato Re: teraz lepiej? IP: 212.244.77.* 25.09.03, 15:07
                                      No tak! Teraz lepiej!
                                      Ale powied, jesteś pewna że ja jestem ON, a nie ONA?
                                      A odpowiadając - jasne, zdarzyło mi sie kilka razy zrobić głupie rzeczy, ale muszę wygrzebać je z pamięci, bo o sprawach nieporztjemnych staram się zapomnieć jak
                                      najszybciej, zostawaijąc tylko sygnał w mózgu, zeby na pewne sprawy uważać. Więc jednak jakąś naukę z nich wyciągam. Ale jak sobie coś durnego z mojego
                                      życia przypomne to napiszę.
                                      A swoją drogą to miałaś sporo szczęścia, że trafiłaś na porządnego gościa. Bo mogło faktycznie być niewesoło. Znam taką przygodę, która niestety miała taki koniec,
                                      którego uniknęłaś.
                                      Na samą myśl o tym jeszcze cierpnie mi skóra na karku.
                                      Serdeczności
        • wasza_bogini Re: Tkwisz w błędzie! zmień się! 26.09.03, 19:47
          ale to przeciez faceci powinni kupowac kobietom seksowna bielizne, staniki,
          stringi, gorsety itd. ja chca zeby nam bylo dobrze, im tez bylo dobrze to musza
          troche rzucic tej kasy, a nawet doradzic Ci w przymierzalni w domach
          towarowych;)
    • Gość: Kato Re: zaloty - bierna kobieta IP: 212.244.77.* 25.09.03, 15:40
      Do jutra.
      Serdeczności
    • Gość: Kato Re: zaloty - bierna kobieta IP: 212.244.77.* 26.09.03, 11:05
      Jestem.
      Odnośnie tego artykułu z Glamour, to wątek tak się rozwinął, że nie wiem czy zabierać tam głos. Właściwie prócz Startreka, gdyż tego serialu nie ogladam, to
      zagadzam się z twoim stanowiskiem. Ale popatrz, coś niesłychanego! Chwalą cie nawet bojownicy antyfeminizmu - Jacenty, loko...
      Uważam, że założenie rodziny i obowiązki z tego wynikające mogą zmienić "młodzieńcze bunty" w bardzije stonowane postrzeganie rzeczywistości i kompromisy.
      Stąd być może choć częściowa akceptacja "patriarchalnej rodziny" kosztem "związku partnerskiego". Wszystko jednak zależy od dobrej woli obu stron. jeśli tej nie
      zabraknie, to szystko będzie OK.
      Serdeczności
      • Gość: shemreolin Re: zaloty - bierna kobieta IP: *.chello.pl 26.09.03, 18:02
        przez weekend mnie tu nie bedzie bo klikam z pracy a teraz wyjatkowo jestem u
        mojego mena... ;)

        odezwe sie w poniedziałek...

        pozdrawiam :)
        • Gość: Kato Re: zaloty - bierna kobieta IP: 212.244.77.* 30.09.03, 08:59
          Jestem...
          Ale gdzie?
          Za błękitną zasłoną snów...
          Pośród smutej ciszy...
          Czy jeszcze jestem?
          • Gość: shemreolin Re: zaloty - bierna kobieta IP: *.crowley.pl 01.10.03, 14:35
            no coż... moja przeygoda na forum skończyła się... zabrali nam komputer w pracy
            a teraz pisze od koleżanki. HLIP... postaram sie napisać coś od czasu do
            czzasu... co za wredność.

            TRZYMAJCIE SIE!
            • Gość: Jacenty Re: zaloty - bierna kobieta IP: 217.96.29.* 01.10.03, 15:57
              Byłaś jako ta kometa, której jasny ogon zwiastuje nowe lepsze czasy. Będziemy
              czekać.
              • Gość: Piter Re: zaloty - bierna kobieta IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 02.10.03, 22:23
                Ty, Jacuchna, to oni/one sobie gadają, nie wcinaj się!
                Pogadaj se ze mną
                Czekalski jestem!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja