logika feministyczna

24.09.03, 19:31
Nieraz tu naśmiewaliśmy się z braku logiki w feministycznych tekstach. Miło
mi więc było przekonać się, że inni ludzie też dostrzegają to zjawisko.
Pozdrawiam -
_________________________________

LECH STĘPNIEWSKI

Artyści nie muszą myśleć logicznie, ponieważ miewają wizje i przeczucia. W
dodatku logika jest - jak to już objawiły postmodernistyczne feministki -
skrytym wyrazem męskiej agresji i żądzy dominacji, więc szczególnie artystkom
wprost nie wypada się z nią obnosić.

"Wysokie Obcasy" (dodatek "Gazety Wyborczej" dla pań) w numerze z 8 stycznia
2000 r. proponują zabawę w zgadywanie, jaka będzie kobieta XXI wieku. Pisarka
Olga Tokarczuk pisze tak: "Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to czeka nas
rozwój nauk biologicznych, w szczególności medycyny, i w końcu, przepowiadam,
około roku 2125 nastąpi kres kobiecości". Nie ma co, bardzo dobrze nam
wszystko pójdzie, a nawet znacznie lepiej, bo w tym nowym, wspaniałym świecie
również mężczyźni "będą mogli zajść w ciążę, urodzić i wykarmić dziecko".
Zapewne przy okazji będą się jeszcze samozapładniali - jak tasiemce.

"Oczywiście narobi to dużo zamętu" - dopowiada ze staroświecko kobiecą
delikatnością p. Tokarczuk - "powstaną nowe kierunki filozoficzne, nowe
religie", ale za to "dojdzie do prawdziwego równouprawnienia płci". Jak może
dojść do równouprawnienia czegoś, czego kres właśnie nastąpił, to wprawdzie
nielicha zagadka, ale do roku 2125 zostało sporo czasu, więc ludzkość
niezawodnie zdąży wymyślić jakieś "nowe kierunki filozoficzne", które rzecz
całą pięknie objaśnią. Grunt że "wielu mężczyzn odetchnie z ulgą - milsze
wyda im się chodzenie z dzieckiem na spacer niż walka o pieniądze i
władzę". "Kobiety także odetchną" - bo w żadnym parlamencie nikt ich już nie
będzie zapędzał do garów.

Więc cały ten zamęt, "rozwój nauk", a nawet "nowe religie" tylko po to, bym
mógł pójść ze szczeniakiem na spacer?!!! Owszem, z tym karmieniem własną
piersią to byłaby pewna nowość... Ale czy w takim wypadku nazwanie kogoś
mężczyzną rodzącym, karmiącym i wychowującym dziecko nie przypomina aby
twierdzenia, że herbatę można słodzić nawet solą, jeśli tylko wcześniej
dzięki skomplikowanym zabiegom chemicznym uczyni się tę sól nieodróżnialną od
cukru?

Z sekretami płci p. Olga Tokarczuk ma zresztą największe kłopoty. Za głupie
pięćset lat - wróży zrazu - i tak odkryjemy, że "płeć jest tylko cechą
biologiczną, z którą się rodzimy, jak kolor skóry czy kolor oczu". A już w
następnym akapicie z anachronicznie kobiecą niekonsekwencją odkręca tę
wróżbę: "«Płeć jest wytworem umysłu» - tak będzie brzmiało pierwsze zdanie
podręcznika wychowania seksualnego".

Więc jak właściwie wygląda sprawa z tą płcią? Czy to cecha biologiczna, "z
którą się rodzimy", czy tajemniczy "wytwór umysłu"? Bardzo proszę się
zdecydować w imię Jednolitej Teorii Świetlanej Przyszłości! Chyba że p.
Tokarczuk ma na myśli Umysł Boży, ale wtedy jej wizyjny cytat pochodzi raczej
z przyszłego podręcznika wychowania religijnego.

Ponieważ, nie ukrywam, zafrapowała mnie ta nie dająca się wtłoczyć w ciasne
przegródki logiki kobieca wyobraźnia, postanowiłem odrobić swe kulturalne
zaległości i sięgnąłem po jedną z książek Olgi Tokarczuk. Wybrałem nie
pierwszą lepszą, ale "Prawiek i inne czasy", która m.in. dostała nagrodę
Kościelskich i nominowana do NIKE 97' wygrała plebiscyt czytelników. Jej
drugie wydanie ukazało się w wydawnictwie W.A.B w 1998 roku.

Jako że niżej pozwolę sobie na kilka niewinnych złośliwości, najprzód powiem
tak: jest to bardzo ładna książka, zgrabnie napisana i czas przy jej czytaniu
miło płynie. Klarowna narracja, zajmujące historie, no i - co nie najmniej
ważne - żadnych zwariowanych eksperymentów na żywym czytelniku!

Owszem, znać że autorka pilnie terminuje - przede wszystkim u Hermana
Hessego - ale to żaden wstyd; dawniej artyści tak właśnie okazywali swój
szacunek dla solidnego rzemiosła, a i sam mistrz też przecież wysokiej miary.
Lecz książki jego są już dzisiaj dla telewizyjnego ludu chyba trochę za
trudne i odniosłem wrażenie, że p. Tokarczuk postanowiła dać nam Hessego w
wersji uproszczonej i w krajowych dekoracjach.

Do wytwarzania atmosfery swojskości służą zwłaszcza postaci-klisze: Mądry
Rabin, Pazerny Ksiądz, Stara Wariatka, Miejscowa Jawnogrzesznica, Dziedzic
Cierpiący na Spliny etc. Jest też w opowieściach "Prawieku" szczypta
Poetyckiej Metafizyki, Ludowe Bajędy, nieskomplikowane aluzje do Kabały,
jungizmu, czy wreszcie Pouczająca Gra z okruchami niby-Gnostyckiej Teologii.
Nie za dużo, by nie zmęczyło, ale w sam raz, by było głęboko i kulturalnie.

Pewne pojęcie o tej strategii pisarskiej może dać choćby taki oto cytat:

"Izydor wypożyczał tylko książki z Feniksem [z przedwojennej biblioteki
miejscowego dziedzica] i znak ten stał się marką dobrej książki. Niestety,
szybko się zorientował, że cały zbiór książek zaczyna się od litery L. Na
żadnej z półek nie znalazł autorów o nazwiskach od A do K. Czytał więc Lao-
cy, Lenina, Leibniza, Loyolę, Lukiana, Marcjalisa, Marksa, Meyrinka,
Mickiewicza, Nietzschego, Orygenesa, Paracelsusa, Pitagorasa, Porfiriusza,
Platona, Plotyna, Poego, Prusa, Pitagorasa, Quevedo, Rousseau, Schillera,
Słowackiego, Sokratesa, Spencera, Spinozę, Szekspira, Swedenborga,
Sienkiewicza, Towiańskiego, Talesa z Miletu, Tertuliana, Tomasza z Akwinu,
Verne'a, Wergiliusza, Woltera. A im więcej czytał, tym bardziej brakowało mu
autorów początkowych liter: Augustyna, Andersena, Arystotelesa, Awicenny,
Blake'a, Chestertona, Dantego, Darwina, Diogenesa, Eckharta, Eriugeny,
Freuda, Goethego, Grimmów, Heinego, Hegla, Hoffmana, Homera, Hölderlina,
Hugo, Junga, Klemensa. Przeczytał też w domu encyklopedię powszechną, lecz
nie stał się przez to ani mądrzejszy, ani lepszy" (s. 243-244).
Oczywiście, wszystkie te nazwiska to jedynie porozkładane martwe rekwizyty i
próżno byłoby na przykład pytać autorkę, w jakim języku Izydor (który liznął
wyłącznie, jak wynika ze stron 213-214, odrobinę niemieckiego) czytał
przedwojenne wydania Paracelsusa, Porfiriusza albo Plotyna. Niemniej nie
zostały one wypisane na łapu-capu: jest to najwidoczniej zestaw przeznaczony
dla czytelnika, co przełknie gładko, że między "dobre książki" policzono tu -
obok Szekspira i Homera - także Lenina i Marksa, a przy tym nie zapyta,
dlaczego w takim razie brakuje Hitlera albo Mussoliniego.
Szkoda też, że ów wielki popis erudycji został sporządzony bez zaglądania
do "encyklopedii powszechnej". Wcześniej podobne zaniedbanie skończyło się
błahą literówką w nazwisku Machiavellego (s. 78), teraz zaś wpadka jest już
kompromitująca. Trudno bowiem rozczytywać się dziś w Diogenesie czy w Talesie
z Miletu, skoro ocalała po nich zaledwie garstka niepewnych przytoczeń oraz
anegdot. Natomiast z Pitagorasem prawdopodobnie, a z Sokratesem na pewno,
nawet i to nigdy nie było możliwe - ponieważ obaj po prostu niczego nie
napisali!

Równie niefrasobliwie Olga Tokarczuk układa swoje przypowieści. W
rozdziale "Czas sadu" opisuje "dwa czasy, które przeplatają się i następują
rok po roku. To czas jabłoni i czas grusz". W roku jabłoni wszystko się
zmienia i chwieje w posadach. Ludzie "podejmują ważne decyzje [...]. Powstają
nowe idee. Zmieniają się rządy. Giełdy są niestabilne i z dnia na dzień można
stać się milionerem albo stracić wszystko". W roku grusz - przeciwnie. Owoce
pięknie dojrzewają, nasiona dają tłuste plony. "Ludzie myślą o budowie domów
[...], ale nie biorą się do roboty". Jest tak dobrze, że "wzmacniają się
rządy", "banki wykazują ogromne zyski, a w magazynach wielkich fabryk
zalegają towary" (s. 191).

Istna Kraina Pieczonych Gołąbków, ale jeśli w magazynach "zalegają towary",
to przecież znaczy, że akurat jest kryzys, albo też fabryka wyrabia okropną
tandetę! Pocieszny błąd! Jednak z drugiej strony: czy artystka powinna
    • zly_wilk logika feministyczna II 24.09.03, 19:33
      Giełdy są niestabilne i z dnia na dzień można stać się milionerem albo stracić
      wszystko". W roku grusz - przeciwnie. Owoce pięknie dojrzewają, nasiona dają
      tłuste plony. "Ludzie myślą o budowie domów [...], ale nie biorą się do
      roboty". Jest tak dobrze, że "wzmacniają się rządy", "banki wykazują ogromne
      zyski, a w magazynach wielkich fabryk zalegają towary" (s. 191).

      Istna Kraina Pieczonych Gołąbków, ale jeśli w magazynach "zalegają towary", to
      przecież znaczy, że akurat jest kryzys, albo też fabryka wyrabia okropną
      tandetę! Pocieszny błąd! Jednak z drugiej strony: czy artystka powinna znać się
      na ekonomii? Czy nie wystarczy przeczucie, że gdyby nawet nadciągnął kryzys
      najstraszliwszy wraz z "kresem kobiecości" na dokładkę, to jednak nigdy nie
      znikną pisma kobiece - a już żadną miarą te, dodawane ku oświeceniu dam
      do "Gazety Wyborczej".
      • wasza_bogini_lodziara Re: logika feministyczna II 24.09.03, 19:48
        Kolejna kompromitacja fe. Ha, ha.
      • Gość: Monika Re: logika feministyczna II IP: *.chello.pl 24.09.03, 19:56
        wilku prosze nie wyciągaj tych starych tekstów, tu nie ma nawet o czym
        dyskutowac :(
        mozesz w sumie odesłac zainteresowanych do:

        www.kobietologia.pl

        chyba nie chcesz przepisac tu całej tej strony :(
        • wasza_bogini_lodziara Re: logika feministyczna II 24.09.03, 19:59
          Stara to ty jesteś.
    • Gość: barbinator logika antyfeministyczna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 13:17
      A może najpierw udowodniłbyś, że Olga Tokarczuk jest feministką, bo bez tego
      twój "wykład" to można o kant d... rozwalić.
      Pozdr. B.

      PS
      "Prawiek i ..." to świetna książka, kto czytał ten wie. Ty zapewne nie czytałeś.
      Znam parę wypowiedzi Tokarczuk i na feministyczne mi one nie wyglądały. Ale
      chętnie wysłucham twojej wersji...
      • Gość: Jacenty Re: logika antyfeministyczna IP: 217.96.29.* 25.09.03, 13:34
        No to byłoby karkołomne zadanie bowiem Fe same nie za dobrze wiedzą jakie
        poglądy powinny głosić aby zostac dobrymi Fe. Natomiast ta "wrózba
        przyszłości", wizja 2125 roku... czy to nie jest wizja co najmniej kilku pań
        okreslających sie jako Fe?
        • Gość: barbinator Re: logika antyfeministyczna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 20:34
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > No to byłoby karkołomne zadanie bowiem Fe same nie za dobrze wiedzą jakie
          > poglądy powinny głosić aby zostac dobrymi Fe.


          To bardzo proste - wystarczy, że same uznają że są feministkami. Nikt im w
          podjęciu tej decyzji nie powinien pomagać. Czy OT deklaruje się jako feministka?


          Natomiast ta "wrózba
          > przyszłości", wizja 2125 roku... czy to nie jest wizja co najmniej kilku pań
          > okreslających sie jako Fe?


          A jak jedna feministka lubi pierogi i tata Jacenty też lubi pierogi to zapewne
          oznacza, że tata, bombek i Jacenty są feministkami?
          Do Złego Wilka: Maciek, po cholerę ty szukasz trudnych do znalezienia (sprzed
          trzech lat!!) przykładów "feministycznej" logiki rozumowania, jak tutaj
          antyfeminiści pchają ci się drzwiami i oknami i udowadniają, że logika
          antyfeministyczna - oooo, to jest dopiero COŚ...

          Pozdr. B.
          • Gość: Jacenty Re: logika antyfeministyczna IP: 217.96.29.* 26.09.03, 09:27
            Stąd tez moje pytanie sprzed kilku dni o feministyczne "wyznanie wiary", czy
            cos takiego istnieje, czy macie w XXI w jakieś prawdy kardynalne, w które
            wierzycie? Mam takie wrażenie, że poszczególne odłamy FE więcej dzieli niż
            łączy.PS. Bombek wróci dopiero za tydzień ale na pewno do Ciebie napisze!
            Wyznam Ci, ze on lubi Fe. ale pewnie nie tak jak bys chciała...zreszta kto to
            wie?
            • Gość: barbinator Re: logika antyfeministyczna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 10:42
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > Stąd tez moje pytanie sprzed kilku dni o feministyczne "wyznanie wiary", czy
              > cos takiego istnieje, czy macie w XXI w jakieś prawdy kardynalne, w które
              > wierzycie? Mam takie wrażenie, że poszczególne odłamy FE więcej dzieli niż
              > łączy.PS. Bombek wróci dopiero za tydzień ale na pewno do Ciebie napisze!
              > Wyznam Ci, ze on lubi Fe. ale pewnie nie tak jak bys chciała...zreszta kto to
              > wie?


              To sztuczny problem.Feminizm jest dokładnie tak samo spoisty (lub niespoisty,
              zależnie czy się go popiera czy chce mu się przykopać) jak każda inna
              ideologia, doktryna czy religia. Np Keynesa od R.E.Lucasa dzieli przepaść a
              obaj są liberałami gdyż łączy ich idea wolnego rynku - choć już w kwestii zasad
              funkcjonowania tej idei mają odmienne poglądy. Tym co łączy wszystkie
              feministki jest równouprawnienie i prawo do wolności wyboru - bez tego nie ma
              feminizmu. Natomiast już relacja "korzystanie z wolności wyboru vs
              odpowiedzialność" to sprawa indywidualna. Można być odpowiedzialną feministką i
              nieodpowiedzialną konserwatystką i vice versa.
              Pozdr. B.

              PS
              Sposób w jaki Bombek lubi feministki (czy w ogóle kobiety) przypomina mi sposób
              w jaki ja lubię młode jagniątka. Mianowicie lubię je wyłącznie w charakterze
              jagnięciny.
              Czy Bombek nie mógłby gdzieś wyjechać na dłużej? Wiesz, on ma na ciebie bardzo
              zły wpływ...
              • Gość: Jacenty Re: logika antyfeministyczna IP: 217.96.29.* 26.09.03, 10:58
                Jeśli rozmawiamy o Fe to pytanie o różnice pomiędzy Fe nie jest sztuczne.Dodam,
                że definicja Fe, którą podałaś(równość i wolność)powoduje, że i ja jestem Fe co
                wzbudza moje wątpliwości...Hitler, Stalin, Shreoder, Miller to wszystko
                socjaliści, a jak różni!PS co do Bombka-moja żona tez tak mówi.
                • Gość: barbinator Re: logika antyfeministyczna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 11:34
                  Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                  > Jeśli rozmawiamy o Fe to pytanie o różnice pomiędzy Fe nie jest sztuczne.


                  Pytanie o różnice nie jest sztuczne. Sztuczne jet tylko robienie problemu z
                  czegoś, co jest zwyczajną rzeczą, typową dla wszelkich ideologii. Zaś zupełnym
                  nieporozumieniem jest ustawianie sprawy tak "feminizm jest głupi, bo feministki
                  nie mają wspólnego poglądu na wiele spraw". To demagogiczny argument bo
                  liberałowie, chrześcijanie czy socjaliści też "nie mają wspólnego poglądu na
                  wiele spraw" a jakoś nikt nie uważa tylko z tego powodu chrześcijaństwa za
                  zbiorową głupotę (poza fanatycznymi antyklerykałami, oczywiście...)




                  Dodam,
                  >
                  > że definicja Fe, którą podałaś(równość i wolność)powoduje, że i ja jestem Fe
                  co
                  > wzbudza moje wątpliwości...



                  Spoko, nic ci nie grozi.
                  Primo, feministą(-tką) jest tylko osoba która sama się jako taka zdeklaruje.
                  Secundo, kiedyś wyraziłeś pogląd iż w rodzinie powinien decydować męączyzna. To
                  kłóci się z zasadą równouprawnienia.


                  Hitler, Stalin, Shreoder, Miller to wszystko
                  > socjaliści, a jak różni!PS co do Bombka-moja żona tez tak mówi.


                  Masz mądrą żonę. Może to ona powinna u was decydować o ważnych sprawach, np o
                  wysłaniu Bombka na Madagaskar?

                  Pozdr. B|.
                  • Gość: Kato Re: logika antyfeministyczna IP: 212.244.77.* 26.09.03, 11:53
                    Ojojoj! Ale nieładnie zapachniało. Madagaskar?
                    Był kiedys taki film, bodaj pt. "Dreszcze" opowiadający o czasach stalinowskich. Głównym bohaterem był chłopiec, który marzył o dalekich podróżach. Symbolem ich
                    był dla niego znaczek pocztowy z Madagaskaru właśnie. A bohaterscy zetempowcy (czy jakos tak) znaleźli go u chłopca. I co się wtedy działo! Proste skojarzenia,
                    zdecydowane działania.
                    Zatraciłaś czujność!
                    Serdeczności
                  • Gość: Jacenty Re: logika antyfeministyczna IP: 217.96.29.* 26.09.03, 12:28
                    głupi to jest pies moich rodziców, a Fe bywa groźny.Pewnie nie cały ale różne
                    jego odmiany.Dlatego pytanie o oblicza Fe jest zasadne/Twoja definicja nic nie
                    wyjaśnia po za nia pozostaja tylko dzicy/Stwierdziłem kiedyś, że w rodzinie nie
                    ma demokracji, a decyduje mężczyzna lub kobieta. Równość w prawach nie oznacza
                    równych możliwości.PS Bombek to mój pryncypał, a na Madagaskarze to chyba są
                    już Żydzi...
                    • Gość: barbinator Re: logika antyfeministyczna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 16:13
                      Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                      > głupi to jest pies moich rodziców, a Fe bywa groźny.


                      Groźny jest pies moich rodziców a głupie jest takie stawianie sprawy jakie
                      opisałam w poprzednim poście. Feminizm generalnie jest korzystnym zjawiskiem,
                      czasami bywa śmieszny - groźny nie jest nigdy.



                      Pewnie nie cały ale różne
                      > jego odmiany.Dlatego pytanie o oblicza Fe jest zasadne


                      Oczywiście, w samym pytaniu nie ma nic złego. Gorzej jak ktoś pyta a odpowiedź
                      i tak go nie interesuje, bo sam wie najlepiej.



                      /Twoja definicja nic nie
                      > wyjaśnia po za nia pozostaja tylko dzicy


                      Dzicy???



                      /Stwierdziłem kiedyś, że w rodzinie nie
                      > ma demokracji, a decyduje mężczyzna lub kobieta.


                      To czemu zachwycasz się mądrością pewnej panienki, która z uroczą naiwnością
                      deklamuje że w rodzinie decydować powinien mężczyzna a kobieta ma mu tylko
                      doradzać? Taki pogląd jest sprzeczny z równouprawnieniem.


                      Równość w prawach nie oznacza
                      > równych możliwości


                      A kto mówi, że oznacza? Na pewno nie feministki...



                      .PS Bombek to mój pryncypał,


                      Kondolencje.


                      a na Madagaskarze to chyba są
                      > już Żydzi...


                      Madagaskar obfituje w endemity i inne żywe skamieniałości to i dla
                      antyfeministycznego troglodyty miejsce się znajdzie - stado sifaków
                      madagaskarskich chętnie przyjmie swojego bliskiego kuzyna.
                      Pozdr. B.
                      • Gość: Jacenty Re: logika antyfeministyczna IP: 217.96.29.* 01.10.03, 14:24
                        feminizm w wykonaniu radykałek z "Rote Army" był groźny.stop.Ta panienka, o
                        której piszesz...myslę, że będzie rządzić w swojej rodzinie choćby z pozycji
                        szyji.stop.Pozdrowienia od sifaka nadwiślańskiego dobrze tu zakorzenionego
                        • Gość: barbinator sifaki wszystkich krajów łączcie się:)) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.03, 17:33
                          ...a lewaczki z RA były takimi samymi feministkami jak i zapewne protestantkami
                          czy katoliczkami. Niektóre być może były nawet wwegetariankami, buddystkami czy
                          miłosniczkami bonsai. Czy to ma znaczyć, że bonsai jest groźne?
                          Na wszelki wypadek wyjaśniam: musiałbyś najpierw udowodnić, że ludzie którzy np
                          zamordowali Aldo Moro (były wśród nich kobiety, może nawet feministki) zrobili
                          to z inspiracji feministycznej (albo katolickiej, wegetariańskiej itd) a celem
                          do którego dążyli było wprowadzanie przemocą feminizmu (katolicyzmu,
                          wegetarianizmu itd). Coś takiego można zaś "udowodnić" wyłącznie przy pomocy
                          wyjątkowo gruboskórnej i grubymi nićmi szytej demagogii.
                          Pozdr. B.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: logika antyfeministyczna 25.09.03, 21:40
        Też nie pojmuję, jak wyłowienie kilku nieścisłości w książce Olgi Tokarczuk
        (nie wiem, czy feministka, czy nie) miałoby świadczyć o 'logice
        feministycznej', czy nawet o 'logice Tokarczuk'.
        Swoją drogą - poważni ludzie nie powinni się wdawać w rozmowy ph. 'co będzie
        za 300 lat', a jeśli już powinni bredzić jak Nostradamus. Inaczej zawsze się
        będzie wyśmianym.
        • Gość: barbinator Re: logika antyfeministyczna IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 10:40
          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

          > Też nie pojmuję, jak wyłowienie kilku nieścisłości w książce Olgi Tokarczuk
          > (nie wiem, czy feministka, czy nie) miałoby świadczyć o 'logice
          > feministycznej', czy nawet o 'logice Tokarczuk'.
          > Swoją drogą - poważni ludzie nie powinni się wdawać w rozmowy ph. 'co będzie
          > za 300 lat', a jeśli już powinni bredzić jak Nostradamus. Inaczej zawsze się
          > będzie wyśmianym.
          >


          Nie czytałam tego artykułu (a może i czytałam, ale to było 3 lata temu...) mam
          jednak pewne podejrzenia, że wypowiedź OT nie była taka na 100% serio (dlaczego
          np tak precyzyjnie określiła datę "zrównania płci" na rok 2125?).
          Mnie też kiedyś katowali w szkole wypracowaniami pt "Polska i świat w roku
          2000" a że zawsze miałam skłonności raczej do wykpiwania niż "dawania odporu"
          to kiedyś stworzyłam dzieło ukazujące rok 2000 jako rok wwszechświatowego
          zwycięstwa komunizmu. Moja ironia spotkała się z dużym uznaniem - zostałam
          nawet zawieszona w prawach ucznia! (to był stan wojenny, więc chyba jestem
          kombatantem, nie?)
          Pozdr. B.
      • Gość: Zły Wilk prawiek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 11:54
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > "Prawiek i ..." to świetna książka, kto czytał ten wie. Ty zapewne nie
        czytałeś

        Prawiek to świetna ksiązka... dla dorastających panienek, bez cienia
        intelektualnych ambicji.
        Pozdrawiam -
Inne wątki na temat:
Pełna wersja