Dodaj do ulubionych

w natłoku zdarzeń

17.04.10, 08:10
umyślnie gubię rozstrzygnięcie
i sobie odpowiedź na pytanie
czy to jeszcze nie dobrze
czy to już źle
jest
na spokój ducha nadto nie liczę
ale gdyby już tak miało po wsze czasy zostać
to jednak wolałabym wiedzieć
w ten piękny sobotni poranek
bo może akurat przypadkiem zdarzyłoby się
nie zauważyć jakiejś dyskretnej ciężarówki
Obserwuj wątek
    • szarodziejka Re: w natłoku zdarzeń 17.04.10, 09:00
      to się nazywa wiosna, Nevado
      3/4 forum "cierpi" i wierzga
      nie ma się co ekscytować
      • canoine Re: w natłoku zdarzeń 17.04.10, 09:16
        akurat nie tym razem. w innym drzewie sęk pogrzebany.
        • szarodziejka Re: w natłoku zdarzeń 17.04.10, 09:17
          u Ciebie zawsze jest inaczej - nikt nie będzie negował
          • canoine Re: w natłoku zdarzeń 17.04.10, 09:22
            A więc dane mi było napotkać specjalistkę od spraw mej skromnej osoby :)
            Doprawdy, czuję się zaszczycona :)
    • canoine Re: w natłoku zdarzeń 18.04.10, 21:50
      tracę panowanie albo już nie panuję.
      albo jeszcze.
      każdy kij ma te swoje nieszczęsne dwa końce.
      a więc dobrze to?
      czy źle?
      bo za Chiny Ludowe i północną Kamczatkę - nie mam pojęcia.


      pierdolę.
      nie wiem co ja tutaj robię.
      • lucyna_n Re: w natłoku zdarzeń 19.04.10, 12:47
        piszesz, czytasz, a co inni tutaj robią?
        nic w zasadzie,
        ja Ci mówię byle kwiecień przetrzymać to się jakoś potem uspokoi.
        • canoine Re: w natłoku zdarzeń 19.04.10, 17:39
          terapia mi ostatnio dała w kość.
          a że ma ekspresja emocjonalna konkurować może z lodowcem islandzkim
          toteż i cały arsenał przeciw sobie.
          wymskło mi się spod kontroli.
          i co gorsza - nie wiem czy to dobrze, czy źle..
          a wiosna.. no wiosna w tym też nie pomaga.
          aaaargh.
          • lucyna_n Re: w natłoku zdarzeń 19.04.10, 17:48
            jak widać ostatnio lodowce islandzkie są bardzo ekspresyjne, stopniały i zrobiły
            powódź. Tak więc wszystko być może.
            • canoine Re: w natłoku zdarzeń 19.04.10, 17:53
              wiedziałam, że lepiej było powołać się na alpejskie :/
              • lucyna_n Re: w natłoku zdarzeń 20.04.10, 10:53
                wszystkie się cofają:)
                jak Ty kiedyś wybuchniesz na zewnątrz to jakieś takeie krakatau chyba będzie?
                • canoine Re: w natłoku zdarzeń 20.04.10, 17:12
                  to ja wolę nie myśleć co się wtedy stanie..

                  i.. dlatego od lat krzywdzę/wykańczam siebie..

                  poczucie odpowiedzialności
                  nie pozwala mi sprawić nazbyt wielkiego kłopotu tzw. otoczeniu :|
                  • lucyna_n Re: w natłoku zdarzeń 20.04.10, 17:41
                    a może na zewnątrz byłoby to śmiesznie nikłe? wewnątrz mniej miejsca i ciśnienei
                    rośnie, a na zewnątrz szybko wytraci szwung?
                    • canoine Re: w natłoku zdarzeń 20.04.10, 18:02
                      od lat gdybam i dalej nie wiem.
    • canoine Re: w natłoku zdarzeń 24.04.10, 12:55
      nastał więc czas ulgi.
      i można znów skupić się na realizacji planów.
      zrobić kilka kroków naprzód.
      do następnego razu..
      ale i to jest jednak pocieszające
      że okresy takie zdarzają się rzadziej
      niż niegdyś
      i krótsze są
      nieco może łagodniejsze
      i chociaż gdy patrzę na swe pocięte znów nogi trudno uniknąć pytania 'czy to
      było tego warte', to jednak wiem niestety, że walczyć z tym, kiedy przychodzi
      nie ma sensu, że oczekiwać rewolucji opanowania jest naiwnością i że to cały
      proces jest, który trwa i trwać musi..
      i wiem też, że niejeden taki czas zniosłam i niejeden jeszcze zniosę.
      póki być może kiedyś
      nie wykrzyczę, nie wypłaczę, nie wyrzucę tego z siebie do reszty
      i póki nie nauczę się powolnego uwalniania
      konstruktywnego wyrażania..
      ale to jeszcze długa droga, tak czuję
      a na-ten-tym-czas mogę już znów wstać, otrzepać się, wylizać rany i iść dalej
      do celu
      czymkolwiek by on się nie okazał.
      • mskaiq Re: w natłoku zdarzeń 24.04.10, 16:13
        Beda zdarzaly sie takie trudne chwile az nauczysz sie nie ulegac im.
        Jednego dnia Ty wygrasz.
        Czesto przegrywalem rowniez, wazne bylo ze sie podnosilem i
        wyciagalem wnioski z mojej kleski.
        Nastepnym razem bylem lepiej przygotowany, przegrana nie byla juz
        tak dotkliwa, a pozniej przychodzilo zwyciestwo.
        Wtedy zwykle pojawialy sie inne problemy z ktorymi nie umialem sobie
        poradzic, czesto nowe kleski. Nie mniej coraz rzadziej przegrywalem,
        coraz lepiej rozumialem co mam robic, jak dzialac aby nie przegrac.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • canoine Re: w natłoku zdarzeń 24.04.10, 16:32
          Ja wiem. Wiem to wszystko. Jak również wiem i to, że nawet to pogorszenie, nawet
          te wybuchy autoagresji, ten dławiący tłumiony mocno ból i rozpaczliwy krzyk, że
          to wszystko choć wygląda na pogorszenie, to być może jest właśnie czymś
          paradoksalnie dobrym. Etapem procesu. Który trwa i się dzieje i musi się dziać,
          jeśli kiedykolwiek miałoby być lepiej. Spokojniej. W zgodzie z sobą.
          I nie emocje są problemem. Ale brak narzędzi do zarządzania nimi. Blokada przed
          skierowaniem na zewnątrz.
          To żadna klęska. Ani żadna przegrana. Ot, potknięcie. Jak się idzie, to czasem
          zdarza się potknąć. Byle się umieć podnieść i iść dalej.
          Bo póki się idzie, to kiedyś się jednak dokądś dojdzie.

          Dostrzegłam i w Tobie zmiany, z perspektywy dłuższej nieobecności, na widok
          których to zmian, uśmiechnęłam się :)
          W sumie, tyle razy mnie niegdyś wkurwiałeś, a jednak dziś muszę przyznać - na
          swój sposób Cię lubię :)

          Równie serdecznie pozdrawiam.
      • canoine Re: w natłoku zdarzeń 24.04.10, 20:43
        > nastał więc czas ulgi.


        albo i nie. wytłumienia jedynie. czuję w pysku boleśnie metaliczny smak wędzidła..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka