Gość: doku
IP: *.chello.pl
24.09.03, 21:50
Gość portalu: Kato napisał(a):
> Zajadłe feministki najbardziej wkurza, gdy przeciwko ich poglądom występują
ko
> biety. To im odbira wymyślony przez nie monopol na występowanie w interesie
i w
> imieniu kobiet.
Kiedy jednak zrozumiemy sytuację żon maltretowanych przez mężów, wtedy
przychodzi współczucie. Ileż to razy żona dostała w domu wycisk za to, że
przy ludziach powiedziała coś, co jej pan i władca uznał za feministyczne,
więc musiał jej przywalić, żeby jej się w głowie nie przewróciło. Wiele
kobiet jest maltretowanych psychicznie, bo kiedy maż jest w złym humorze, to
np. znęca się nad jej dziećmi, więc ona nauczona doświadczeniem nie ośmiela
się na szczerość w żadnych okolicznościach, bo nie ufa nikomu.
Właśnie w imieniu tych kobiet występują feministki, bo ochrona kobiet i
dzieci przed domowym terrorem jest sprawą najważniejszą. Najbardziej
oczywiście cierpią dzieci, które żyją z ojczymem lub zdradzonym mężem – nie
swoim ojcem. Matka takich dzieci często udaje, że nie widzi maltretowania i
gwałcenia, bo sama się boi o siebie i boi się o swoje młodsze dzieci,
spłodzone już przez męża.
Takie rodziny nie są rzadkością, kilkanaście procent żon jest w Polsce
ofiarami drastycznego znęcania się. Takie właśnie żony najczęściej występują
przeciwko feministkom, często zresztą ze złością, gdyż przemawia przez nie
zawiść, bo feministki postrzegają jako osoby wolne, silne i szczęśliwe, co
wywołuje u nich wstyd, rozgoryczenie, poczucie skrzywdzenia przez los i
poniżenie. Ataki na feministki pozwalają złagodzić nieco te kompleksy.
Z tych samych powodów antyfeministkami zostają panny, które były w
dzieciństwie bite i gwałcone przez opiekunów (ojców, ojczymów) lub ich synów -
niby starszych braci. Takie kobiety usiłują zatrzeć w pamięci wspomnienia z
dzieciństwa, reagują na feministki agresywnie, gdyż postrzegają je jako takie
same bite i gwałcone dziewczynki, które jednak potrafiły uporać się ze
wspomnieniami i postanowiły walczyć w obronie kolejnego pokolenia dziewczynek
maltretowanych i gwałconych bezkarnie w naszych polskich katolickich
rodzinach pełnych wartości rodzinnych. Antyfeministki gardzą sobą za to, że
same nie mają dość siły, aby walczyć o to, a za to uczucie pogardy do siebie
wściekają się na feministki.