Dodaj do ulubionych

To wkurza, gdy się nie rozumie

IP: *.chello.pl 24.09.03, 21:50
Gość portalu: Kato napisał(a):

> Zajadłe feministki najbardziej wkurza, gdy przeciwko ich poglądom występują
ko
> biety. To im odbira wymyślony przez nie monopol na występowanie w interesie
i w
> imieniu kobiet.

Kiedy jednak zrozumiemy sytuację żon maltretowanych przez mężów, wtedy
przychodzi współczucie. Ileż to razy żona dostała w domu wycisk za to, że
przy ludziach powiedziała coś, co jej pan i władca uznał za feministyczne,
więc musiał jej przywalić, żeby jej się w głowie nie przewróciło. Wiele
kobiet jest maltretowanych psychicznie, bo kiedy maż jest w złym humorze, to
np. znęca się nad jej dziećmi, więc ona nauczona doświadczeniem nie ośmiela
się na szczerość w żadnych okolicznościach, bo nie ufa nikomu.

Właśnie w imieniu tych kobiet występują feministki, bo ochrona kobiet i
dzieci przed domowym terrorem jest sprawą najważniejszą. Najbardziej
oczywiście cierpią dzieci, które żyją z ojczymem lub zdradzonym mężem – nie
swoim ojcem. Matka takich dzieci często udaje, że nie widzi maltretowania i
gwałcenia, bo sama się boi o siebie i boi się o swoje młodsze dzieci,
spłodzone już przez męża.

Takie rodziny nie są rzadkością, kilkanaście procent żon jest w Polsce
ofiarami drastycznego znęcania się. Takie właśnie żony najczęściej występują
przeciwko feministkom, często zresztą ze złością, gdyż przemawia przez nie
zawiść, bo feministki postrzegają jako osoby wolne, silne i szczęśliwe, co
wywołuje u nich wstyd, rozgoryczenie, poczucie skrzywdzenia przez los i
poniżenie. Ataki na feministki pozwalają złagodzić nieco te kompleksy.

Z tych samych powodów antyfeministkami zostają panny, które były w
dzieciństwie bite i gwałcone przez opiekunów (ojców, ojczymów) lub ich synów -
niby starszych braci. Takie kobiety usiłują zatrzeć w pamięci wspomnienia z
dzieciństwa, reagują na feministki agresywnie, gdyż postrzegają je jako takie
same bite i gwałcone dziewczynki, które jednak potrafiły uporać się ze
wspomnieniami i postanowiły walczyć w obronie kolejnego pokolenia dziewczynek
maltretowanych i gwałconych bezkarnie w naszych polskich katolickich
rodzinach pełnych wartości rodzinnych. Antyfeministki gardzą sobą za to, że
same nie mają dość siły, aby walczyć o to, a za to uczucie pogardy do siebie
wściekają się na feministki.
Obserwuj wątek
    • wasza_bogini Re: To wkurza, gdy się nie rozumie 24.09.03, 22:06
      Antyfeministki gardzą sobą za to, że
      > same nie mają dość siły, aby walczyć o to, a za to uczucie pogardy do siebie
      > wściekają się na feministki.

      np pewnie.
      • wasza_bogini dlatego antyfeminiscia wola 24.09.03, 22:07
        babo-chlopy, ktore nie maja nic wspolnego z kobiecoscia, a sa raczej kobiecymi
        eunuchami.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Ależ oczywiście! 24.09.03, 22:42
      Nie wiem, czemu tracisz czas na pisanie takich oczywistości. Przecież to już
      dawno ustalone, że jeśli ktoś głosi poglądy inne, od tych, które powinien w
      opinii Wiedzących głosić - musi to być nienaturalne. Taki ktoś albo był bity,
      albo jest bity, albo jest chory psychicznie. Albo wszystko razem.

      Ale my ich wszystkich wyleczymy!

      (-) Kilkujadek

      -
      Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
      • wasza_bogini Re: Ależ oczywiście! 24.09.03, 22:49
        > Nie wiem, czemu tracisz czas na pisanie takich oczywistości. Przecież to już
        > dawno ustalone, że jeśli ktoś głosi poglądy inne, od tych, które powinien w
        > opinii Wiedzących głosić - musi to być nienaturalne. Taki ktoś albo był bity,
        > albo jest bity, albo jest chory psychicznie. Albo wszystko razem.


        ALBO MUSI BYC LESBA, ALBO MIEC NIEOGOLONE NOGI ALBO NIENAWIDZIEC MEZCZYZN ALBO
        , ALBO, ALBO, ALBO............. ALBO BYC Z PRZEDSZKOLA:::)))))
        • agrafek Re: Ależ oczywiście! 25.09.03, 10:21
          wasza_bogini napisała:

          > ALBO MUSI BYC LESBA, ALBO MIEC NIEOGOLONE NOGI ALBO NIENAWIDZIEC MEZCZYZN ALBO
          > , ALBO, ALBO, ALBO............. ALBO BYC Z PRZEDSZKOLA:::)))))
          >
          No wiesz, dość radykalny feminista, Doku napisał coś takiego:
          "Z tych samych powodów antyfeministkami zostają panny, które były w
          dzieciństwie bite i gwałcone przez opiekunów (ojców, ojczymów) lub ich synów -
          niby starszych braci. "
          Nieźle by mi się oberwało, podejrzewam, gdybym pokusił się o autorstwo takiego
          stwierdzenia:). Bo z tego wynika, że z feminizmu można wyleczyć a jest on
          wynikiem bolesnych doświadczeń z dzieciństwa. Podobnie jak różne patologie...
          Dla Barbinator - nie napisałem, że się z tym zgadzam, nie napisałem, że to
          popieram ani nie ogłosiłem, że feminizm to patologia:).
          pozdrawiam.
          • wasza_bogini Re: Ależ oczywiście! 25.09.03, 18:31
            > No wiesz, dość radykalny feminista, Doku napisał coś takiego:
            > "Z tych samych powodów antyfeministkami zostają panny, które były w
            > dzieciństwie bite i gwałcone przez opiekunów (ojców, ojczymów) lub ich synów -
            > niby starszych braci. "
            > Nieźle by mi się oberwało, podejrzewam, gdybym pokusił się o autorstwo
            takiego
            > stwierdzenia:).

            moim zdaniem tak wlasnie jest. to sie odnosi nietylko do kobiet, przeciez
            czesto sie mowi, o tym, ze ofiara staje sie katem. to stalo sei na przyklad w
            liberii, gdzie niewolnicy ze stanow zrobili sobie niewolnictwo w afryce i
            zaczeli sie tak samo zachowywac w stosunku do tambylcow.
            a nawet zwrocmy uwage na sekretarki, czy tez pielegniarki, to sa zawody
            podlegle, zalezne. zauwaz, ze jak sie cos chce od sekretarki lub kiedy ona
            czuje, ze ma wladze, to staje sie nadeta pania i wladczynia.
      • Gość: doku oczywiście mężowie nie bijają swoich żon IP: *.chello.pl 24.09.03, 23:29
        to oczywiście oszczerstwa i wymysły feministek, przecież wszyscy wiedzą, że
        mężowie byli i są wobec żon zawsze szarmanccy i rycerscy, a jeśli mimo to żony
        czasem potykają się i przewracają na schodach, to tylko dlatego, że mąż nie
        może stale podtrzymywać niezręcznej kobiety bo musi zarabiać, dlatego żony są
        często posiniaczone
        • nadszyszkownik.kilkujadek Chyba nie zrozumiałes... 25.09.03, 03:13
          ...tego, co chciałem Ci przekazać. Trudno, pozostaniesz nieuswiadomiony.


          (-) Kilkujadek

          -
          Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
    • Gość: Monika Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: *.chello.pl 25.09.03, 00:17
      Własnie słuchałam radia... kolejna miła historyją. Tatuś trzymał w klatcę 6-
      letnią córkę. Cud, że wreszcie interweniowali sąsiedzi, przyjechała policja,
      dziecko jest tak wykończone, że nie potrafi stać na własnych nogach.... na
      szczęscie teraz jest już w szpitalu.
      • Gość: Kato Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: 212.244.77.* 25.09.03, 08:31
        A kochająca mamusia zamordowała piątkę swoich dzieci i zakopała w beczce po kiszonej kapuscie. I co, licytujemy się dalej?
        Serdeczności
        • e_wok Re: To wkurza, gdy się nie rozumie 25.09.03, 09:31
          Gość portalu: Kato napisał(a):

          > A kochająca mamusia zamordowała piątkę swoich dzieci i zakopała w beczce po
          kis
          > zonej kapuscie. I co, licytujemy się dalej?
          > Serdeczności



          O, dziękuję za ten przykład, bo cokolwiek bym nie sądziła na temat postu Doku
          to akurat ten świetnie ilustruje to, co napisał. Matka zamordowała noworodki,
          ponieważ, jak eufemistycznie określił prokurator, "mąż niechętnie odnosił się
          do jej kolejnych ciąż". Jak mawiał Kwinto - trzeba było uważać.
          • Gość: Jacenty taaak, a mała Gosia IP: 217.96.29.* 25.09.03, 09:57
            odmroziła sobie uszka bo niechętnie odnosiła się do czapeczki. Biedna
            sterroryzowana matka potopiła własne dzieci. Fe do boju w obronie waszej nowej
            siostry! Ręce opadaja od klawiatury po takich postach jak Twoje. Ale nie
            sądzisz, że bardziej szkodzisz swojemu fe niz pomagasz?
            • Gość: EWOK Re: taaak, a mała Gosia IP: *.acn.waw.pl 25.09.03, 19:39
              Jasne, masz rację. Pewnie działa to na takiej samej zasadzie jak fala w
              wojsku - starzy są przemili dla kotów i zupełnie nie ma powodu popełniać
              samobójstwa.
              • Gość: Jacenty Re: taaak, a mała Gosia IP: 217.96.29.* 26.09.03, 11:07
                A może to Ty masz rację...mamusia bardzo kochało swoje kolejne dzidziusie, ale
                tak bała sie tatusia, który ich nie kochał, że szybciutko je topiła. Myslę, że
                powinnaś doradzać adwokatowi tej baby...niechybnie dostanie dożywocie.
                • e_wok Re: taaak, a mała Gosia 26.09.03, 11:29
                  Na razie identyczny zarzut został postawiony matce jak i ojcu. O współudział.
                  Ale co tam prokurator może wiedzieć, w końcu miał tylko wgląd w akta. Jacenty,
                  co to usłyszał, że gdzieś dzwonili i to też niedokładnie - wie przecież lepiej.
                  To jasne.
          • Gość: Kato Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: 212.244.77.* 25.09.03, 10:08

            Monika napisała:
            Tatuś trzymał w klatcę 6- letnią córkę. Cud, że wreszcie interweniowali sąsiedzi, przyjechała policja, dziecko jest tak wykończone, że nie potrafi stać na
            własnych nogach.... na szczęscie teraz jest już w szpitalu.
            To klasyczny przykład manipulacji faktami. Nie tatauś, tylko rodzice, a więc i masmusia. tatuś siedzi, a mamusia nie, bo musi się zajmować resztą dzieci. Ale ją też
            posadzą.
            Serdeczności
            • Gość: Jacenty Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: 217.96.29.* 25.09.03, 10:24
              Nie posadzą bo mamusie tatuś zmusił. Wiadomo, że mamusia jest ze swej natury
              dobra, a tatus jest zły. gdyby bowiem mamusia była zła to czy pozwolono by jej
              na opiekę nad resztą dzieci?????
              • Gość: Kato Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: 212.244.77.* 25.09.03, 11:35
                No tak, przepraszam, poniosło mnie. Polam i wszystko jasne.
                Serdeczności
              • Gość: doku Czy ty naprawdę wierzysz w to... IP: *.chello.pl 26.09.03, 20:24
                Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                > Nie posadzą bo mamusie tatuś zmusił. Wiadomo, że mamusia jest ze swej natury
                > dobra, a tatus jest zły. gdyby bowiem mamusia była zła to czy pozwolono by
                jej
                > na opiekę nad resztą dzieci?????

                ... że żony tak często same spadają ze schodów i walą się niechcący drzwiami w
                głowę? A dobrzy tatusiowie tymczasem pilnują dziecka, żeby rozhisteryzowana
                matka nie zrobiła mu przypadkiem krzywdy?

                Nie oszukujmy się, na naszym dzikim wschodzie wciąż władzę mają damscy
                bokserzy, a wolność, kapitalizm, liberalizm, feminizm itp. to jeszcze dla
                naszego postsowieckiego religijnego motłochu jest zbyt wysoko podniesioną
                poprzeczką.
            • Gość: Monika Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: *.chello.pl 25.09.03, 14:56
              Gość portalu: Kato napisał(a):
              > To klasyczny przykład manipulacji faktami. Nie tatauś, tylko rodzice, a więc
              i
              > masmusia. tatuś siedzi, a mamusia nie, bo musi się zajmować resztą dzieci.
              Ale
              > ją też
              > posadzą.

              Tu muszę sprostować:
              pierwsza informacja jaka do radia dotarła, a raczej jaką ja wysłuchałam,
              wymieniała tylko tatusia, jakby mamy tam wogóle nie było. ALe co to zmienia ?
              No chyba, że na gorsze...
            • sharon_s Re: To wkurza, gdy się nie rozumie 25.09.03, 19:10
              >> To klasyczny przykład manipulacji faktami. Nie tatauś, tylko rodzice, a więc
              i
              > masmusia. tatuś siedzi, a mamusia nie, bo musi się zajmować resztą dzieci.
              Ale
              > ją też
              > posadzą.

              posadza ja za pare lat.
              • Gość: Piter Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 25.09.03, 19:40
                Ale najważniejsze, żeby ograniczono lub odebrano im prawa rodzicielskie. Bo
                dobrze dzicka nie wychowają.
                Degeneraci jacyś czy co?
                Wkurzalskinatakichdebili jestem
        • Gość: doku Takaś pewna? IP: *.chello.pl 26.09.03, 20:25
          Gość portalu: Kato napisał(a):

          > A kochająca mamusia zamordowała piątkę swoich dzieci

          A ja twierdzę, że to jej maż mordował lub zmuszał ją aby wspólnie mordowali.
          Oto do czego doprowadza władza damskiego boksera.
      • agrafek Re: To wkurza, gdy się nie rozumie 25.09.03, 10:22
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > Własnie słuchałam radia... kolejna miła historyją. Tatuś trzymał w klatcę 6-
        > letnią córkę. Cud, że wreszcie interweniowali sąsiedzi, przyjechała policja,
        > dziecko jest tak wykończone, że nie potrafi stać na własnych nogach.... na
        > szczęscie teraz jest już w szpitalu.
        Brawo Monika. Ciekawe, w którym to radiu powiedzieli: "tatuś". Bo w GW
        piszą: "rodzice". W RMF i Zet-ce też: "rodzice". Czy znasz jakieś feministyczne
        radio? Chętnie bym posłuchał.
        pozdrawiam
        • Gość: Monika Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: *.chello.pl 25.09.03, 15:01
          Ja tego słuchała okoł 1.00 w nocy, chyba na moim poście jest data i godzina,
          Jak już mówiłam wymieniony był tylko ojciec.... jesli była matka to tym
          gorzej... Jakośc ten instynkt macierzyński, tak imputowany kobietom, tu
          zawiódł...
          • Gość: Kato Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: 212.244.77.* 25.09.03, 15:29
            " instynkt macierzyński, tak imputowany kobietom"
            Jak to imputowany? No coś podobnego!
            • Gość: Monika Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: *.chello.pl 25.09.03, 15:32
              Gość portalu: Kato napisał(a):

              > " instynkt macierzyński, tak imputowany kobietom"
              > Jak to imputowany? No coś podobnego!

              Ano tak to. Może nie wiesz, ale nie wszystkie kobiety go posiadają
            • agrafek Re: To wkurza, gdy się nie rozumie 25.09.03, 15:57
              Gość portalu: Kato napisał(a):

              > " instynkt macierzyński, tak imputowany kobietom"
              > Jak to imputowany? No coś podobnego!
              Nie rozumiesz? To był ten zły ojciec/mąż, który imputował szowinistycznie
              matce/żonie instynkt macierzyński a potem (pewnie, żeby ją pokarać) zamknął ich
              córkę w piwnicy. A jeśli ona mu w tym pomogła (widać nie dość skutecznie
              imputowana) to i tak gorzej dla mężczyzn. Czemu? Nie pytaj, ja tu tylko
              trywializująco ironizuję. Żal mi siebie, starego.
              pozdrawiam.
              • Gość: Monika Re: To wkurza, gdy się nie rozumie IP: *.chello.pl 25.09.03, 16:12
                agrafek napisał:

                > ja tu tylko trywializująco ironizuję.

                No nie wiem czy nad dzieckiem zamkniętym w klatce jest duzo do ironizowania...
                pewne natomiast jest, że tak instynk macierzyński jak i ojcowski zawiodły.
                Pewne, że miłość rodziców do dzieci nie sprawdza się we wszystkich
                przypadkach. Pewne, że mamy ogromną liczbę rodzin patologicznych, toksycznych,
                czy jak to chcesz nazwac. Pewne, ze dzieci zakiszone w beczkach to tylko
                wierzchołek góry lodowej. Ile takich przypadków nie zostanie nigdy odkrytych ?

      • nadszyszkownik.kilkujadek Brzydki Tata, a fe! 25.09.03, 15:34
        Jak widać z krótkiej dyskusji, która się wywiązała, myślisz szablonami,
        kawałkami wyciętymi z gazet. Nic w tym zresztą szczególnego, wszyscy tak
        robią - przecież feminizm też nie zwalcza stereotypów jako takich, to byłoby
        niemożliwe. Feministki chciałyby zastąpić te, które je rażą, nowymi - które
        będą razić innych.


        (-) Kilkujadek

        -
        Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
        • Gość: Piter Re: Brzydki Tata, a fe! IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 25.09.03, 16:45
          Nie dziw się Nadszyszkowniku. Żyjemy w cywilizacji obrazkowej, gdzie medialna
          papka okraszona powtarznymi do znudzenia hałami namolnej propagandy oducza
          samodzielnego myślenia. To smutne, ale niestety powszechne.
          Pozdrowiska
        • Gość: EWOK Re: Brzydki Tata, a fe! IP: *.acn.waw.pl 25.09.03, 19:43
          Przemoc mieści się w Twoich stereotypach i razi wyłącznie feministki? A
          eliminacja przemocy będzie razić innych, w tym Ciebie? Pozwolę sobie wyrazić
          zdziwienie.
          • Gość: Piter Re: Brzydki Tata, a fe! IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 25.09.03, 20:33
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Przemoc mieści się w Twoich stereotypach i razi wyłącznie feministki? A
            > eliminacja przemocy będzie razić innych, w tym Ciebie? Pozwolę sobie wyrazić
            > zdziwienie.

            Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem. Głupi jestem, albo niewyspany, ale
            proszę, trochę jaśniej.
            Niezrozumialski jestem
          • nadszyszkownik.kilkujadek Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... 25.09.03, 21:36
            ...że nie zrozumiałaś, o co mi chodzi. Po starej znajomości - wyjaśnię.
            Informację o tym, że *rodzice* trzymali dziecko w klatce umieszczono, jako 'o!
            znowu!' w kontekście dyskusji o mężczyznach bijących żony. Ot, zapaliło pani
            Monice żaróweczkę, bo pani Monika operuje (tutaj, nie wątpię, że w życiu pani
            M. zachowuje się przytomniej) bardzo uproszczoną wizją rzeczywistości -
            podobnie jak feminizm. Stąd moja uwaga.
            Wiem, nie na miejscu. Jest wszak wspólne doświadczenie dyskryminacji. Feminizm
            przytuli wszelkie mniejszości.

            Cała historia zdaje się ilustruje stosunek niektóych 'normalnych'
            do 'upośledzonych'.

            (-) Kilkujadek

            -
            Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
            • Gość: Piter Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 25.09.03, 22:17
              No tak. Jak się okazuje kontekst to rzecz istotniejsza od istoty sprawy. jadnak
              niewyspany jestem i zatraciłem partyzancką czujność.
              Dzięki za przywrócenie mnie do ideologicznego FePionu.
              Niweuważalski jestem
            • wasza_bogini Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... 25.09.03, 22:25
              (tutaj, nie wątpię, że w życiu pani
              > M. zachowuje się przytomniej) bardzo uproszczoną wizją rzeczywistości -
              > podobnie jak feminizm. .

              feminizm, uproszczona??? wydaje mi sie, ze jest dokladnie na odwrot. feminizm
              walczy z tym, zeby wszystkie kobiety wsadzac do jednego wora.
              >
            • Gość: Monika Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.chello.pl / *.chello.pl 25.09.03, 23:32
              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

              > ...że nie zrozumiałaś, o co mi chodzi. Po starej znajomości - wyjaśnię.
              > Informację o tym, że *rodzice* trzymali dziecko w klatce umieszczono,
              > jako 'o! znowu!' w kontekście dyskusji o mężczyznach bijących żony. Ot,
              > zapaliło pani Monice żaróweczkę,

              Nie tylko w tym kontekście, także chodzi mi o to dobro jakim jest rodzina, jak
              dużo może dla dzieci zdziałać, o rolę rodziców, tak ojca jak i matki, a przede
              wszystkim te "naturalne" predyspozycje jakimi są obdarzeni. Znaczy ojciec
              obrońca i opiekun rodziny i matka stworzona do rodzenia i wychowywania dzieci,
              a w razie potrzeby gotowa do oddanie swego życia w obronie pociech.

              > bo pani Monika operuje (tutaj, nie wątpię, że w życiu pani M. zachowuje
              > się przytomniej) bardzo uproszczoną wizją rzeczywistości - podobnie jak
              > feminizm.

              No chętnie dowiem się jaką to ja mam wizję ? Moze jakiś konkret

              > Stąd moja uwaga. Wiem, nie na miejscu. Jest wszak wspólne doświadczenie
              > dyskryminacji. Feminizm przytuli wszelkie mniejszości.

              Niestety nie znam wszystkich mniejszości, mozesz wymienić o które ci chodzi
              >
              > Cała historia zdaje się ilustruje stosunek niektóych 'normalnych'
              > do 'upośledzonych'
              >
              No ja jako feministka zaliczam się do uposledzonych :-)))

              pozdrawiam
              Monika
              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... 25.09.03, 23:41
                Gość portalu: Monika napisał(a):

                > No ja jako feministka zaliczam się do uposledzonych :-)))
                Absolutnie nie to miałem na myśli. Ludzi niesprawnych umysłowo bądź rozwojowo
                traktuje się w Polsce bardzo podle. Feminizm nie ma absolutnie nic z tym
                wspólnego - ani nie jest ruchem w obronie upośledzonych, ani też nie świadczy
                o upośledzeniu.

                Nie wiem dlaczego zakładasz, że moje ataki na to, co piszesz, wynikają z tego,
                że malujesz się jako feministka?
                • Gość: Monika Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.chello.pl 25.09.03, 23:50
                  nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                  > Nie wiem dlaczego zakładasz, że moje ataki na to, co piszesz, wynikają z
                  > tego, że malujesz się jako feministka?

                  Ja wcale tego nie zakładam. To ja napisałam a nie ty. Niktórzy tak myślą i na
                  tym forum jasno o tym piszą.

                  Bardziej mnie jednak interesuje jakią to ja mam wizję. Możesz mi ją wyłozyć ?
                  I jeszcze te "wszystkie mniejszości" z którymi się feministki solidaryzują. Bo
                  w koncu chcę wiedziec co myślę. Oświeć mnie proszę.

                  Pozdrawiam
                  Monika

                  • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... 26.09.03, 00:00
                    Gość portalu: Monika napisał(a):

                    > nadszyszkownik.kilkujadek napisał:
                    >
                    > > Nie wiem dlaczego zakładasz, że moje ataki na to, co piszesz, wynikają z
                    > > tego, że malujesz się jako feministka?
                    >
                    > Ja wcale tego nie zakładam. To ja napisałam a nie ty.
                    Skąd zatem zwrot 'jestem upośledzona, bo jestem feministką'? Odniosłem
                    wrażenie, że imputujesz mi pogardliwy stosunek do Ciebie z powodu Twoich
                    poglądów. A to nie prawda. No, ale jeśli nie o to Ci chodziło, to ja nie
                    rozumiem o co - i w związku z tym wycofuję niefortunne stwierdzenie.

                    >
                    > Bardziej mnie jednak interesuje jakią to ja mam wizję. Możesz mi ją
                    wyłozyć ?
                    > I jeszcze te "wszystkie mniejszości" z którymi się feministki solidaryzują.
                    Bo
                    > w koncu chcę wiedziec co myślę. Oświeć mnie proszę.
                    To była zwrot skierowany głównie do Ewok, 'na motywach' dyskusji w
                    wątku 'Triumf woli' i artykułu 'Brygady politycznej poprawności'. Pozwolisz,
                    że na ten temat rozpiszę się kiedy indziej.

                    (-) Kilkujadek

                    -
                    Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
                    • Gość: Monika Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.chello.pl 26.09.03, 00:37
                      Ok zgadzm się, będą jeszcze okazje powymieniac opinie.
                      Co do stwiedzenia o uposledzonych feministkach, potraktowałam to zbyt skrótowo
                      i faktycznie mogłeś to przyjąc do siebie.

                      Może powinnam napisać: Jako feministkę, zapewne wiele osób uznaje mnie za
                      uposledzoną (albo coś w tym stylu).

                      pozdrawiam
                      Monika
              • Gość: Piter Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.elartnet.pl / 212.244.223.* 26.09.03, 00:24
                Psia kostka, chciałbym cos dorzucic, ale boję sie że znowu umknie mi kontekst i
                zbiorę ochrzan. No, raz kozie śmierć.
                W swietle tego, co monika deklaruje, to wszyscy jesteśmy w błędzie. Ona nie
                jest feministką. No bo któraż publicznie zadeklarowałaby paternalisyczno-
                konserwatywno-męskoszowinistycznoświńskie poglądy?
                No bo sama napisała: "chodzi mi o to dobro jakim jest rodzina, jak
                dużo może dla dzieci zdziałać, o rolę rodziców, tak ojca jak i matki, a przede
                wszystkim te "naturalne" predyspozycje jakimi są obdarzeni. Znaczy ojciec
                obrońca i opiekun rodziny i matka stworzona do rodzenia i wychowywania dzieci,
                a w razie potrzeby gotowa do oddanie swego życia w obronie pociech."
                No i co? Sam bym tego lepiej nie ujął. a gdzie miejsce na kariere,
                kobietowyzwolenie itp. istotne sprawy?
                Nie, to niemozliwe! na pewno nie zauważyłem kontekstu i bredzę, a Monika zaraz
                mi przywali.
                Ale to zabrzmiało tak miło ni naturalnie, że aż mi się ciepło na sercu zrobiło.
                Znowu bredzę, przecież samcy nie mają serc.
                Marzycielski jestem

                • Gość: Monika Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.chello.pl 26.09.03, 00:57
                  Gość portalu: Piter napisał(a):

                  > Psia kostka, chciałbym cos dorzucic, ale boję sie że znowu umknie mi
                  > kontekst i zbiorę ochrzan. No, raz kozie śmierć.

                  Trenuj, trenuj, tu na tym forum możesz dostać ochrzan, za najbardziej niewinną
                  opinie.

                  > W swietle tego, co monika deklaruje, to wszyscy jesteśmy w błędzie. Ona nie
                  > jest feministką.

                  No i zaraz ci się dostanie, bo ja jestem zdeklarowaną feministką :-)))

                  > No bo któraż publicznie zadeklarowałaby paternalisyczno-konserwatywno-
                  > męskoszowinistycznoświńskie poglądy?
                  > No bo sama napisała: "chodzi mi o to dobro jakim jest rodzina, jak
                  > dużo może dla dzieci zdziałać, o rolę rodziców, tak ojca jak i matki, a
                  > przede wszystkim te "naturalne" predyspozycje jakimi są obdarzeni. Znaczy
                  > ojciec obrońca i opiekun rodziny i matka stworzona do rodzenia i
                  > wychowywania dzieci, a w razie potrzeby gotowa do oddanie swego życia w
                  > obronie pociech."

                  No fakt tak napisałam

                  > No i co? Sam bym tego lepiej nie ujął. a gdzie miejsce na kariere,
                  > kobietowyzwolenie itp. istotne sprawy?
                  > Nie, to niemozliwe! na pewno nie zauważyłem kontekstu i bredzę, a Monika
                  > zaraz mi przywali.
                  > Ale to zabrzmiało tak miło ni naturalnie, że aż mi się ciepło na sercu
                  > zrobiło.

                  Tylko, że ja pisałam to w kontekscie tej rodziny trzymającej dziecko w kaltce.
                  Piękne teorie sobie a rzeczywistość skrzeczy. Jeśli zaakceptujemy
                  rzeczywistość to się okaże, że wiele kobiet nie ma tego pieknego "naturalnego"
                  wrodzonego instynktu, a wielu ojców nie broni wcale swych dzieci, wręcz
                  odwrotnie, dom to miejsce gwałtu i przemocy.

                  > Znowu bredzę, przecież samcy nie mają serc.

                  Mają maja tylko, że serce to pompa. Samo serce nie wystarczy, uczucia rodzą
                  się z empatii wyuczonej w odpowiednim okresie i w odpowiedni sposób.
                  Faktycznie w naszym wychowaniu duzo większy nacisk się kładło na uczuciowośc
                  dziewczynek, chłopak za to musiał być twardy, odważny, mężny, a zwłaszcza:
                  chłopaki nigdy nie płaczą. Nawet niektórzy w to uwierzyli. Jeśli ty nie
                  uwierzyłeś to super.

                  > Marzycielski jestem

                  I dobrze

                  pozdrawiam
                  Monika
                  • Gość: Piter Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 26.09.03, 01:33
                    Napisałaś:

                    > Tylko, że ja pisałam to w kontekscie tej rodziny trzymającej dziecko w
                    kaltce.
                    > Piękne teorie sobie a rzeczywistość skrzeczy. Jeśli zaakceptujemy
                    > rzeczywistość to się okaże, że wiele kobiet nie ma tego
                    pieknego "naturalnego"
                    > wrodzonego instynktu, a wielu ojców nie broni wcale swych dzieci, wręcz
                    > odwrotnie, dom to miejsce gwałtu i przemocy.

                    Wiedziałem, że znowu pokiełbasiłem z tym kontekstem. Ale abstrahując odeń, to
                    rzeczywiście to, co napisałaś, zabrzmiało tak pięknie… A może nie każdy facet
                    jest potworem marzącym tylko o tym, żeby swoje dziecko wsadzić do klatki? Może
                    niektórzy to „obrońcy i opiekunowie rodziny”? Ja na przykład się staram, dzieci
                    nie biję i nie molestuję, żony tez nie biję, nawet jak zupę za słona uwarzy. A
                    tak nawiasem mówiąc gotuję znacznie lepiej niż ona. I lubię, a ona nie. Robię
                    zakupy, odwożę dziecko do szkoły? I nie lubię zadeklarowanych feministek. No to
                    jestem pantoflem, męskoszowinistyczną świnią, czy uczestnikiem związku
                    partnerskiego? Sam już nie wiem.
                    I dlatego tak ciepło mi na duszy (no bo serce to pompa, ale myślałem nie o
                    organie, ale o delikatnym męskim duchowym wnętrzu) gdy przeczytałem w twoim
                    poście, że to już Matka Natura podzieliła role między samce i samice (kobiety i
                    mężczyzn, babki i facetów?). Szkoda, że rozwiałaś te niewielką nadzieję na
                    tlące się w tobie naturalne instynkta.

                    > Faktycznie w naszym wychowaniu duzo większy nacisk się kładło na uczuciowośc
                    > dziewczynek, chłopak za to musiał być twardy, odważny, mężny, a zwłaszcza:
                    > chłopaki nigdy nie płaczą. Nawet niektórzy w to uwierzyli. Jeśli ty nie
                    > uwierzyłeś to super.

                    Otóż nie uwierzyłem, ale moja żona uwierzyła i mamy z tym problem. A ona
                    również deklaruje feminizm. I jak to pogodzić? T znaczy o tych twardszych nie
                    płaczących chłopakach, jakiej to postawy wymaga ode mnie feminizująca żona? Oj,
                    moim zadaniem brak tu )i nie tylko tu) logiki, no ale zaraz ktoś napisze, że
                    faceci lubią babochłopy, bo chcą, żeby kobiety myślały tak jak oni (patrz wątek
                    nieco niżej). Ja tam lubię kobiety kobiece, a walka do kobiet nie za bardzo
                    pasuje. Nawet walka o kobietowyzwolenie.

                    No to teraz mnie skop (ale nie jestem maso-).

                    I niechcący napisałem twoje imię z małej litery – przepraszam stukrotnie!

                    Znadziejąpozostalski jestem
                  • Gość: Piter Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 26.09.03, 02:15
                    W bezduszny sposób mnie porzuciłaś. No to do rana oka nie zmrużę, bo może
                    przemysliwasz nad jakimś wobec mnie okrucieństwem...
                    Z drżeniem serca (pompy) czekam wyroku...
                    Strachalski jestem
                    • Gość: Monika Re: Pozwolę sobie wyrazić zdziwienie... IP: *.chello.pl 26.09.03, 15:47
                      Gość portalu: Piter napisał(a):

                      > W bezduszny sposób mnie porzuciłaś. No to do rana oka nie zmrużę, bo może
                      > przemysliwasz nad jakimś wobec mnie okrucieństwem...
                      > Z drżeniem serca (pompy) czekam wyroku...
                      > Strachalski jestem

                      To nie ja ciebie rzuciłam, to Morfeusz porwał mnie w swoje ramiona.
                      A z feministkami to jest róznie, kazda inna. Są te z pierwszej, drugiej i
                      trzeciej fali, radykal, anarcho, liberal, less.... z prawicy, lewicy, centrum
                      i apolityczne, ateistki i wierzące, prorodzinne i anty, itd.

                      O niektórych mówią, że w tajmniczych rytuałach, w ciemnych lochach, przy
                      blasku pochodzni chłepczą męską juchę. Inne notorycznie mordują dzieci. Nawet
                      są takie co nic innego nie robią tylko na okragło zachodzą w ciąże po to tylko
                      by się poddac zabiegowi usuwania ciązy. Wtedy i tylko wtedy przezywają orgazm.

                      pozdrawiam
                      Monika
    • Gość: barbinator polityczna poprawność? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 20:25
      Mam mieszane uczucia. Z jednej strony trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem,
      ze teksty w stylu "została feministką, bo żaden facet jej nie chciał"
      albo "każdy feminista to impotent" to żenada.
      Zastanawiam się jednak czy nie popadamy przypadkiem w drugą skrajność - czy
      rodzaj forumowej "politycznej poprawności" nie uniemożliwia nam dostrzec
      prawdziwości pewnych tego typu obserwacji. Cóż, zapewne wydam się niektórym
      niepoprawna politycznie ale faktycznie często spotykam takie kobiety o jakich
      napisał Doku. Na wszelki wypadek dodam, że NIE OZNACZA to, że uważam WSZYSTKIE
      antyfeministki za bite przez mężów frustratki.
      Jednak faktycznie spośród znanych mi kobiet wyrażających się wrogo i agresywnie
      o feministkach prawie wszystkie mają mocno nieciekawe, nieudane życie.
      Zauważyłam przy tym, że dla takich kobiet często słowo "feministka" kojarzy się
      właśnie z kobietą sukcesu, zwłaszcza finansowego i prestiżowego - sama
      parokrotnie zarobiłam "feministką" (wypowiadaną w formie obelgi, coś na
      zasadzie ty k...) w sytuacjach który z feminizmem doprawdy nic wspólnego nie
      miał, natomiast miał i to wiele z zazdrością o to, co ja mam a czego one nie
      mają.
      Uważam, że udawanie iż tego co napisałam nie ma a wszystkie antyfeministki (i
      wszyscy antyfeminiści) to osoby zaniepokojone istnieniem gender studies czy
      pomysłami "feministycznych ekonomistek" - to chowanie głowy w piasek w imię
      politycznej poprawności.
      Czy warto?

      Pozdr. B.
      • wasza_bogini Re: polityczna poprawność? 25.09.03, 20:39

        wystarczy spojrzec na watek o bakule na FK, jakie tam sie pomyje na nia wylewa
        przy okazji, ze kts jej schrzanil operacje plastyczna.
      • nadszyszkownik.kilkujadek To akurat... 25.09.03, 21:29
        ... że ktoś odnosi się wobec Ciebie, świata, feministek i
        innych 'nieokreślonych sił' wrogo i agresywnie można z pewnością powiązać z
        nieudanym życiem i związanymi z tym frustracjami. Tylko że akurat powiązanie
        każdego sprzeciwu wobec feminizmu i jego różnych maści ideolo z przemocą,
        biciem kobiet i podobnymi (a to właśnie robi Doku) do niczego nie prowadzi.
        Ja, dla przykładu jeno - wybacz formę - nazwę Ciebie 'brzydkim babsztylem', tu
        stwierdzisz w rewanżu, że z pewnością biję żonę i dzieci (albo sam jestem
        przez tę żonę bity) i w ten sposób zakończymy 'dyskusję'.

        Prawda o stosunku kobiet do feminizmu jest troszkę taka, jak piszesz, troszkę
        taka, że osobom naprawdę wybitnym żadne ideolo nie jest potrzebne do
        uzasadnienia tego, co robią, a trochę taka, że feminizm *jest* lewicujący, a
        kobiety (o dziwo) prezentują postawy nieco bardziej konserwatywne od mężczyzn.
        W związku z czym, przynajmniej formalnie, od feminizmu się odcinają. Od
        feminizmu, nie od równych praw.

        Najbardziej interesującym aspektem forum staje sie obserwacja umysłowych
        kolein, którymi jeżdżą rozmówcy. No, wiesz: mężczyźni biją i gwałcą;
        feministki to brzydkie frustratki; antyfeministki mają nieciekawe życie;
        katolicy są zacofani; ateiści biegają z nożem w zębach i mordują dzieciątka;
        kobiety są mniej inteligentne; nie mogą się spełnić, bo im patriarchat nie
        pozwala; kobieta nie może być faszystką; mniejszości łączcie się; wspólne
        doświadczenie dyskryminacji; piekło kobiet; dwadzieścia pięć do trzeciej; ale
        bełkot, prawda...?

        Słowem, Ci którzy myślą tak jak my, są cacy. Ci, którzy myślą inaczej - są
        paskudni. Z przyjemnością zauważam, że nikt tutaj nie myśli tak, jak ja. Ergo -
        wszyscy jesteście popieprzeni i napewno bito Was w dzieciństwie.
        • wasza_bogini Re: To akurat... 25.09.03, 21:51
          > ... że ktoś odnosi się wobec Ciebie, świata, feministek i
          > innych 'nieokreślonych sił' wrogo i agresywnie można z pewnością powiązać z
          > nieudanym życiem i związanymi z tym frustracjami. Tylko że akurat powiązanie
          > każdego sprzeciwu wobec feminizmu i jego różnych maści ideolo z przemocą,
          > biciem kobiet i podobnymi (a to właśnie robi Doku) do niczego nie prowadzi.

          a do czego ma prowadzic?? jestesmy na liscie dyskusyjnej, a nie na wyscigach
          crossowych.
          > Ja, dla przykładu jeno - wybacz formę - nazwę Ciebie 'brzydkim babsztylem',
          tu
          > stwierdzisz w rewanżu, że z pewnością biję żonę i dzieci (albo sam jestem
          > przez tę żonę bity) i w ten sposób zakończymy 'dyskusję'.

          w ten sposob to dyskusja moze sie dopiero zaczac.
          >
          > Prawda o stosunku kobiet do feminizmu jest troszkę taka, jak piszesz, troszkę
          > taka, że osobom naprawdę wybitnym żadne ideolo nie jest potrzebne do
          > uzasadnienia tego, co robią,

          osoby wybitne, jak piszesz, ze swoimi pogladami feministycznymi wola sie nie
          wychylac, zwazywszy realia, w ktorych zyja. gdyby sie wychylaly, to od razu by
          im przyprawiono rozne latki. nie wiem czy bakula kiedykolwiek powiedziala, ze
          jest feministka, a ludzie jej nie lubia i uwazaja za wstretna feministke.
          niektore kobiety zaczynaja mowic to co mysla jak zdobeda juz pozycje zawodowa.

          a trochę taka, że feminizm *jest* lewicujący, a
          > kobiety (o dziwo) prezentują postawy nieco bardziej konserwatywne od
          mężczyzn.

          niektore kobiety.

          > W związku z czym, przynajmniej formalnie, od feminizmu się odcinają. Od
          > feminizmu, nie od równych praw.


          bo czesto sa nieswiadome, wogole co to jest feminizm, a swoja wiedze czerpia na
          przyklad z TVN i komentarzy lisa. niekazda kobieta ma dostep do zadry,
          internetu itd.

          > ale
          > bełkot, prawda...?

          no wlasnie, belkot. ale kto glownie tutaj tworzy taki belkot???

          > Słowem, Ci którzy myślą tak jak my, są cacy. Ci, którzy myślą inaczej - są
          > paskudni.

          na przyklad barbinator zaglosowalaby w wyborach na giertycha ale nie uwazam,
          zeby byla paskudna. natomiast o kindze dunin to juz duzo bluzgow tutaj
          polecialo, wlacznie z tym, ze jest suka.
          Z przyjemnością zauważam, że nikt tutaj nie myśli tak, jak ja. Ergo -
          > wszyscy jesteście popieprzeni i napewno bito Was w dzieciństwie.

          ale czy inne myslenie ma rownac sie z tym, ze ktos sie do kogos non stop
          przypieprza????
        • Gość: barbinator Re: To akurat... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 11:16
          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

          > ... że ktoś odnosi się wobec Ciebie, świata, feministek i
          > innych 'nieokreślonych sił' wrogo i agresywnie można z pewnością powiązać z
          > nieudanym życiem i związanymi z tym frustracjami. Tylko że akurat powiązanie
          > każdego sprzeciwu wobec feminizmu i jego różnych maści ideolo z przemocą,
          > biciem kobiet i podobnymi (a to właśnie robi Doku) do niczego nie prowadzi.
          > Ja, dla przykładu jeno - wybacz formę - nazwę Ciebie 'brzydkim babsztylem',
          tu
          > stwierdzisz w rewanżu,



          Phi, krasnal jeden się odezwał...:)
          Pamiętaj, że każda brzydka ropucha ma swojego przydziałowego księcia, którego
          pocałunek zamieni babsztyla-ropuchę w Monikę Belucci - a taki krasnal, to co?
          Choćby chciał, to nie urośnie...


          że z pewnością biję żonę i dzieci (albo sam jestem
          > przez tę żonę bity) i w ten sposób zakończymy 'dyskusję'.


          Osobiście bardziej mnie frapują argumenty odwołujące się do impotencji
          antyfeministów. Z tobą mam tu pewien dylemat. Jako wierna czytelniczka
          Sapkowskiego wiem bowiem, że krasnalom można zarzucić wszystko ale nie
          impotencję. Z drugiej strony mamy przecież te nieszczęsne aseksualne stworki od
          sierotki Marysi i co gorsza - tych co to ich trzeba było aż siedmiu żeby
          zadowolić jedną lolitkowatą królewnę Śnieżkę...



          >
          > Prawda o stosunku kobiet do feminizmu jest troszkę taka, jak piszesz, troszkę
          > taka, że osobom naprawdę wybitnym żadne ideolo nie jest potrzebne do
          > uzasadnienia tego, co robią, a trochę taka, że feminizm *jest* lewicujący, a
          > kobiety (o dziwo) prezentują postawy nieco bardziej konserwatywne od
          mężczyzn.


          Niezupełnie. Feminizm lewicowy jest lewicujący, owszem. Natomiast feminizm
          liberalny jest... no, jest liberalny po prostu.



          > W związku z czym, przynajmniej formalnie, od feminizmu się odcinają. Od
          > feminizmu, nie od równych praw.



          Moje obserwacje są inne od twoich. Uważam, że kobiety znacznie częściej niż z
          powodu swojego konserwatyzmu (częstszego niż u mężczyzn - ta obserwacja jest
          słuszna) odrzucają feminizm z powodu...hmmm...pewnych impoderabiliów. Choćby
          tego, że feministki uchodzą za brzydkie, zaniedbane i agresywne a żadna kobieta
          nie chce być postrzegana w ten sposób. Nie chcę uogólniać (koleżanki
          feministki, proszę nie bijcie za mocno...) ale dość częsta u feministek
          fryzura "na jeża", buty bez obcasów, luźne swetrzyska i hasła typu "mój brzuch
          należy do mnie" faktycznie sporo kobiet od feminizmu odstręczają. Taka reakcja
          jest głupia, ale psychologicznie zrozumiała.



          >
          > Najbardziej interesującym aspektem forum staje sie obserwacja umysłowych
          > kolein, którymi jeżdżą rozmówcy. No, wiesz: mężczyźni biją i gwałcą;
          > feministki to brzydkie frustratki; antyfeministki mają nieciekawe życie;
          > katolicy są zacofani; ateiści biegają z nożem w zębach i mordują dzieciątka;
          > kobiety są mniej inteligentne; nie mogą się spełnić, bo im patriarchat nie
          > pozwala; kobieta nie może być faszystką; mniejszości łączcie się; wspólne
          > doświadczenie dyskryminacji; piekło kobiet; dwadzieścia pięć do trzeciej; ale
          > bełkot, prawda...?


          Hi hi hi cieszę się, że nie tylko ja to zauważyłam.
          Poważnie: strasznie nie lubię takich uogólnień, bo to one uniemożliwiają
          sensowną rozmowę. Co z tego, że imho to co napisałam wyżej o NIEKTÓRYCH
          feministkach i w poprzednim poście o NIEKTÓRYCH antyfeministkach jest prawdziwe?
          Przecież dyskusji nad tym i tak nie będzie, bo zaraz wmieszają się ci wszyscy
          bardziej papiescy od papieża i będzie po balu.



          >
          > Słowem, Ci którzy myślą tak jak my, są cacy. Ci, którzy myślą inaczej - są
          > paskudni. Z przyjemnością zauważam, że nikt tutaj nie myśli tak, jak ja.
          Ergo -
          > wszyscy jesteście popieprzeni i napewno bito Was w dzieciństwie.



          Czyżby to był fragment twojej pracy naturalnej pt "Motyw alienacji w
          literaturze na podstawie losów bohatera romantycznego" :))
          Pozdr. B.



          >
          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: To akurat... 26.09.03, 16:55
            > Z drugiej strony mamy przecież te nieszczęsne aseksualne stworki od
            > sierotki Marysi i co gorsza - tych co to ich trzeba było aż siedmiu żeby
            > zadowolić jedną lolitkowatą królewnę Śnieżkę...
            Oni byli w porządku, to ona była ...nietypowa.

            > Niezupełnie. Feminizm lewicowy jest lewicujący, owszem. Natomiast feminizm
            > liberalny jest... no, jest liberalny po prostu.
            Tylko że ten 'liberalny' w porównianiu z resztą zdaje się być skrajną prawicą.
            Muszę przyznać, że taka szeroka unia mnie by osobiście nie leżała, bo z
            anarchistami byłoby mi tak samo niepodrodze, jak z faszystami. Zauważ, że
            najlepiej słychać tych, którzy najgłośniej krzyczą. Najgłośniej zaś
            krzyczą 'lewicówki' - ergo, w odbiorze 'zewnętrznym' całość ma odcień różowy.

            > Czyżby to był fragment twojej pracy naturalnej pt "Motyw alienacji w
            > literaturze na podstawie losów bohatera romantycznego" :))
            > Pozdr. B.
            Naturalna czy maturalna? Bez różnicy - nie zdawałem matury z polskiego.

            (-) Kilkujadek

            -
            Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
    • Gość: doku Zresztą przeciętna polska katolicka żona nie ... IP: *.chello.pl 26.09.03, 20:28
      ... wymaga nawet zbyt częstego czy brutalnego bicia. Ma po prostu zakazane
      przez męża wyrażać się z sympatią o feministkach, o Ameryce czy w ogóle o
      zachodzie, i w ogóle żeby sobie za dużo nie myślała
      • wasza_bogini Re: Zresztą przeciętna polska katolicka żona nie 26.09.03, 20:33
        Ma po prostu zakazane
        > przez męża wyrażać się z sympatią o feministkach,

        nietylko o feministkach ale generalnie o kobietach i o samej sobie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka