Dodaj do ulubionych

W kwestii aborcji

22.09.08, 13:42
Myślałem ostatnio na ten temat i doszedłem do wniosku, że uważam, że aborcja
powinna być dozwolona w dwóch wypadkach:

- gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki,
- gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.

Nie powinna być dozwolona, gdy dziecko jest obarczone wadą genetyczną (nie
można karać dziecka za to, że jest ułomne), ani tym bardziej z powodów
społecznych.

Rozumiem, że pojawia się tutaj argument, że kobiet nie można zmuszać do
rodzenia dzieci, że ciąża powinna być wyborem kobiety... Tyle, że wg mnie to,
co piszę, wcale tej zasadzie nie przeczy. Takie zasady nie odbierają kobietom
wyboru: uprawianie seksu jest przecież właśnie dokonaniem takiego wyboru - a
zajście w ciążę jest konsekwencją tego wyboru, za którą trzeba wziąć
odpowiedzialność.

Chciałbym podkreślić, że jednocześnie opowiadam się za dostępnością do środków
antykoncepcyjnych oraz że nie mówię, że dziecko jest odpowiedzialnością
wyłącznie kobiety, a mężczyzna ma prawo od niego umyć ręce...
Obserwuj wątek
    • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 14:28
      acha. ja bym nie chciała wydać na świat kalekiego dziecka. z litości
      • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:36
        Ale czy naprawdę możesz być pewna, że takie dziecko nie chciałoby żyć?
        • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:41
          jestem
          • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:42
            No wiesz - czy pytałaś jakiekolwiek człowieka z zespołem Downa, czy wolałby nie żyć?
            • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:43
              a ty pytałeś?
              • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:43
                A nie. Ale myślę, że w takich kwestiach lepiej chyba zakładać, że ktoś chce żyć...
                • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:46
                  lepiej dla kogo?
                  • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:48
                    Dla takiego człowieka.
                    • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:50
                      to adoptuj upośledzone dziecko którego nikt nie chce
                      • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:54
                        > to adoptuj upośledzone dziecko którego nikt nie chce

                        A dlaczego ja? A rodzice nie mogą sie nim zająć?
                        • kochanica-francuza Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:55

                          >
                          > A dlaczego ja? A rodzice nie mogą sie nim zająć?
                          >
                          A może nie chcą? Patrz moje posty niżej. Ja bym nie chciała.
                          • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:55
                            To co to za rodzice?
                            • kochanica-francuza Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 16:02
                              stephen_s napisał:

                              > To co to za rodzice?
                              >
                              Stawianie kwestii w ten sposób (MASZ KONIECZNIE URODZIĆ I POŚWIĘCIĆ CAŁE ŻYCIE,
                              BO INACZEJ JESTEŚ WYRODNYM RODZICEM) raczej nie zapobiega aborcji.
                            • kropka_bordo Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 20:32
                              stephen_s napisał:

                              > To co to za rodzice?


                              HAHAHAHA

                              to rodzice np zmuszeni do rodzicielstwa
                            • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:12
                              stephen_s napisał:

                              > To co to za rodzice?
                              >
                              Normalni. Każdy z nas jest tylko człowiekiem i ma prawo nie podołać
                              tej ogromnej odpowiedzialności.
                            • e.cartman Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 23:15
                              stephen_s napisał:

                              > To co to za rodzice?
                              >
                              bo sptephen_s nam kazał
                        • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:56
                          nie ja bym się nie zajęła
                          • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:13
                            nekomimimode napisała:

                            > nie ja bym się nie zajęła

                            Podejrzewam, że i ja nie dałabym rady. Nie mam w sobie cierpliwości
                            do dzieci w ogóle, a dzieci upośledzone potrzebują więcej
                            zainteresowania.
                        • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:10
                          stephen_s napisał:

                          > > to adoptuj upośledzone dziecko którego nikt nie chce
                          >
                          > A dlaczego ja? A rodzice nie mogą sie nim zająć?
                          >
                          No właśnie. Piękny sposób myślenia. Zamykam oczy i udaje, że nie
                          widzę, że rodzice mogą nie podołać swej roli, ale jednocześnie
                          takiego dziecka sam bym nie adoptował, bo to dla mnie za trudne, ale
                          oni niech się męczą, co mnie tam obchodzą.
                          • kochanica-francuza Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 15:49

                            > oni niech się męczą, co mnie tam obchodzą.
                            >
                            Nie, nie! Oni są rodzicami, to muszą!
                            • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 24.09.08, 02:52
                              kochanica-francuza napisała:

                              >
                              > > oni niech się męczą, co mnie tam obchodzą.
                              > >
                              > Nie, nie! Oni są rodzicami, to muszą!
                              Bo Stefek każe im wkalkulowywać ryzyko w uprawianie seksu. Chciało
                              im się współżyć, to niech teraz męczą siebie i upośledzone dziecko.
                    • kochanica-francuza Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 15:52
                      się takim dzieckiem opiekować?

                      Bo to nie tylko żywienie i ubranie - obecnie rodzice są pod potworną presją,
                      żeby zrobić dla jego zdrowia wszystko, co się tylko da... Polega to na
                      zajmowaniu się dzieckiem całymi dniami (i po nocach często też), żebraniu
                      poprzez ogłoszenia celem uzbierania pieniędzy na kursy rehabilitacyjne,
                      poświęcenia całego życia...

                      Urodzić, to ja bym takie dziecko urodziła. Ale przedtem skontaktowałabym się z
                      katolikami od "duchowych adopcji" i innych tego typu zajęć. Niech adoptują.
                      • pavvka Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 15:53
                        Co to jest duchowa adopcja?
                        • kochanica-francuza Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 15:54
                          pavvka napisał:

                          > Co to jest duchowa adopcja?

                          www.pawlowski.dk/duchowa%20adopcja.htm
                          Ja chętnie duchowo popracuję, i oczekuję realnych pieniędzy. Tak jak ludzie od
                          duchowych adopcji oczekują realnych efektów.
                        • saszenka2 Re: Stephen, a ty byś wolał 23.09.08, 03:15
                          pavvka napisał:

                          > Co to jest duchowa adopcja?
                          Modlenie się przez 9 miesięcy za jakiś płód, który może zostać
                          poddany zabiegowi aborcji. Oni wierzą, że w ten sposób pomagają
                          płodowi uniknąć zabiegu. Chyba o to chodzi, tak mi się wydaje.
                          • kochanica-francuza Re: Stephen, a ty byś wolał 23.09.08, 15:48

                            > Modlenie się przez 9 miesięcy za jakiś płód, który może zostać
                            > poddany zabiegowi aborcji. Oni wierzą, że w ten sposób pomagają
                            > płodowi uniknąć zabiegu. Chyba o to chodzi, tak mi się wydaje.
                            >
                            > Płód jest im osobiście znany? (mam na myśli: czy znana im jest matka?) Czy
                            modlą się za nieokreślony płód, który może teoretycznie etc.?
                            • saszenka2 Re: Stephen, a ty byś wolał 24.09.08, 02:53
                              kochanica-francuza napisała:

                              >
                              > > Modlenie się przez 9 miesięcy za jakiś płód, który może zostać
                              > > poddany zabiegowi aborcji. Oni wierzą, że w ten sposób pomagają
                              > > płodowi uniknąć zabiegu. Chyba o to chodzi, tak mi się wydaje.
                              > >
                              > > Płód jest im osobiście znany? (mam na myśli: czy znana im jest
                              matka?) Cz
                              > y
                              > modlą się za nieokreślony płód, który może teoretycznie etc.?

                              Modlą się chyba za teoretyczny.
                      • stephen_s Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 15:55
                        Ale przecież to jest człowiek!
                        • kochanica-francuza Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 16:01
                          stephen_s napisał:

                          > Ale przecież to jest człowiek!
                          >
                          No to adoptuj.
                        • nekomimimode Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 16:02
                          płód?
                          • kochanica-francuza Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 16:03
                            nekomimimode napisała:

                            > płód?

                            Poczeka do porodu i adoptuje. Adopcja płodu istotnie nie jest prawnie przewidziana.
                          • stephen_s Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 16:19
                            Płód to nie człowiek..?
                            • nekomimimode Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 16:25
                              nie ,ja jestem człowiek
                              • stephen_s Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 17:06
                                Ty jesteś Neko ;)

                                A tak poważnie, to i Ty, i płód jesteście ludźmi.
                                • kropka_bordo Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 20:46
                                  hola, hola, Ja, Ty, Nekomimi mamy jednak inny status niż płód.

                                  Sam niżej stwierdziłeś że co do człowieczeństwa płodu nie ma zgody, i nie ma
                                  ustalonego statusu, więc nie przepychaj tu jakiś szemranych tez, które ci akurat
                                  pasują.
                            • kochanica-francuza Re: Stephen, a ty byś wolał 22.09.08, 16:43
                              stephen_s napisał:

                              > Płód to nie człowiek..?
                              >
                              Wedle niektórych ustaw - tak. Wedle innych - nie. Pretensje miej do prawodawców.
                              • kochanica-francuza Stefula, ty tu tak ideolo... 22.09.08, 17:27
                                "CO TO ZA RODZICE, KTÓRZY NIE CHCĄ DLA UPOŚLEDZONEGO DZIECKA ZREZYGNOWAĆ Z
                                CAŁEGO ŻYCIA" - a sam z czego rezygnujesz dla bliźnich?
                                • kochanica-francuza A propos dziecka z syndromem Downa, urodzonego 22.09.08, 23:56
                                  przez Sarę Palin.

                                  W przypadku Downa nie ma akurat tego ciśnienia "a gdyby miało operację, jeszcze
                                  jedną operację, a może operację u tego świetnego lekarza w Monachium, a może
                                  rehabilitację, a może jeszcze jeden turnus rehabilitacyjny".

                                  Nie ma tego poczucia, że coś TRZEBA zrobić i należy w tym celu ZROBIĆ WSZYSTKO,
                                  CO SIĘ DA (po czym mieć do siebie pretensje, że może jednak za mało).

                                  Osobnik z zespołem Downa - jeśli nie ma innych wad - i tak osobnikiem z zespołem
                                  Downa pozostanie.
            • six_a Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 21:08
              a jak Ci powie, że nie chce żyć, to jakie będziesz miał dla niego
              propozycje?
              proponujesz odsiew dopiero po porodzie?
              przepraszam za brutalizm, ale trochę to nieskładne, co piszesz.
        • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:08
          stephen_s napisał:

          > Ale czy naprawdę możesz być pewna, że takie dziecko nie chciałoby
          żyć?
          >
          A chciałbyś być warzywem albo nie móc samodzielnie funkcjonować?
    • pyzz Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 14:29
      O matko! Daj spokój!
      Ja uważam, że Państwo powinno, jako prawo sankcjonować tylko takie społeczne
      zasady, które są w obrębie społeczeństwa uniwersalne. Zgoda, że pełna aborcja na
      życzenie nie byłaby uczciwa, bowiem w takim rozwiązaniu łamane są prawa ojca
      dziecka do wychowywania go. Ale jeżeli oboje z biologicznych rodziców się na to
      zgodzi, to uważam, że JAKIMKOLWIEK osobom trzecim nic do tego, a nawet przepis
      pozwalający lekarzom na odmowę wykonania zabiegu ze względów "światopoglądowych"
      jest skandalem.

      Za to mężczyzna powinien mieć prawo do "męskiej aborcji", czyli zrzeczenia się
      na początku praw rodzicielskich, ale RAZEM z obowiązkami, tak samo, jak ma do
      tego prawo kobieta już obecnie.
      • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:40
        > Ja uważam, że Państwo powinno, jako prawo sankcjonować tylko takie społeczne
        > zasady, które są w obrębie społeczeństwa uniwersalne.

        Czyli żadne :)

        > Ale jeżeli oboje z biologicznych rodziców się na to
        > zgodzi, to uważam, że JAKIMKOLWIEK osobom trzecim nic do tego

        Ale dziecko to też człowiek, nie można go tak po prostu zabić.
        • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:42
          widzę ,ze coraz bardziej zbliżasz się do tzw.
          katolickich "feministek" (najfeld, palin itd)
          • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:44
            > widzę ,ze coraz bardziej zbliżasz się do tzw.
            > katolickich "feministek" (najfeld, palin itd)

            Możliwe. Ale czy to źle?
            • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:48
              wg mnie tak
              • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:55
                Dlaczego?
                • nekomimimode Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 16:26
                  bo takie podejście do kobiet jest niepokojace
                  • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 17:03
                    Niepokojące z jakiego powodu? Przecież powtarzam: ja rozumiem, że kobieta
                    powinna mieć prawo wyboru - stąd absolutnie nie mam nic przeciw antykoncepcji.
                    Natomiast uważam, że płód też jest już człowiekiem i nie można go tak po prostu
                    usuwać... Zwłaszcza, że jeśli do seksu kobieta nie jest przymuszona, to właśnie
                    zaangażowanie się w akt seksualny jest wg mnie podjęciem decyzji co do tego, że
                    kobieta godzi się na możliwe konsekwencje seksu, czyli ciążę.
                    • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:22
                      stephen_s napisał:

                      > Niepokojące z jakiego powodu? Przecież powtarzam: ja rozumiem, że
                      kobieta
                      > powinna mieć prawo wyboru - stąd absolutnie nie mam nic przeciw
                      antykoncepcji.
                      > Natomiast uważam, że płód też jest już człowiekiem i nie można go
                      tak po prostu
                      > usuwać... Zwłaszcza, że jeśli do seksu kobieta nie jest
                      przymuszona, to właśnie
                      > zaangażowanie się w akt seksualny jest wg mnie podjęciem decyzji
                      co do tego, że
                      > kobieta godzi się na możliwe konsekwencje seksu, czyli ciążę.
                      >

                      Stefciu, zwróć uwagę, iż antykoncepcji dającej 100% bezpieczeństwa
                      do tej pory nie wynaleziono.
                      • heretic_969 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:25
                        > Stefciu, zwróć uwagę, iż antykoncepcji dającej 100% bezpieczeństwa
                        > do tej pory nie wynaleziono.

                        Wynaleziono. Nazywa się "nie idę z nim do łóżka".
                        • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:31
                          heretic_969 napisał:

                          > > Stefciu, zwróć uwagę, iż antykoncepcji dającej 100%
                          bezpieczeństwa
                          > > do tej pory nie wynaleziono.
                          >
                          > Wynaleziono. Nazywa się "nie idę z nim do łóżka".

                          Antykoncepcja i abstynencja zaczynają się na "a", brzmią podobnie,
                          ale nie są swoimi synonimami.
                          • heretic_969 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:37
                            Nikt nie twierdzi, że są. Ale seks jest wyborem, prawda?
                            • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 24.09.08, 02:55
                              heretic_969 napisał:

                              > Nikt nie twierdzi, że są. Ale seks jest wyborem, prawda?
                              Nie zawsze, ale w niepatologicznej sytuacji jest wyborem. Ale nie
                              oznacza to, że uprawiając seks, chce się przekazać swoje geny dalej.
                              Ludzie powinni mieć prawo wyboru, gdy antykoncepcja zawiedzie.
                        • ja.sinner Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 07:25
                          > Wynaleziono. Nazywa się "nie idę z nim do łóżka".

                          Co ty nie powiesz?
                          A obowiazek POSLUSZENSTWA wobec ojca i meza?
                          • pavvka Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 09:34
                            Gdzie jest zapisany taki obowiązek?
                          • ja.sinner Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 11:03
                            A czy ofiarom kaziorodczych ciaz pokazywano jakies zapisy?.
                            Nie wierzysz w gwalty malzenskie?
                  • stephen_s Dodam... 22.09.08, 17:05
                    ... że przyjmując taką postawę, nei wymagam od kobiet niczego, czego nie wymagam
                    od mężczyzn. Uważam bowiem, ze mężczyzna też musi brać odpowiedzialność za to,
                    że uprawia seks - i jeśli spłodzi dziecko, musi się nim zająć.

                    Dlatego ja np. nie uprawiam seksu - bo po prostu nie jestem gotowy, by być ojcem.
                    • six_a Re: Dodam... 22.09.08, 21:13
                      za to do mówienia innym, co mają zrobić ze swoim życiem jesteś
                      gotów w 100 procentach? :)))

                      >Dlatego ja np. nie uprawiam seksu - bo po prostu nie jestem gotowy,
                      by być ojcem
                      to jednak nie bardzo masz zaufanie do tej antykoncepcji?
                    • bri Re: Dodam... 23.09.08, 10:31
                      > Dlatego ja np. nie uprawiam seksu - bo po prostu nie jestem
                      gotowy, by być ojcem.

                      Wybacz Stefek, może będę okrutna, ale Twoje przeróżne wypowiedzi na
                      tym forum pozwalają mi przypuszczać, że masz więcej powodów dla
                      których nie uprawiasz seksu, a najważniejszy z nich to brak
                      partnerki. I myślę, że gdybyś tylko taką znalazł, przestałbyś
                      widzieć seks, jako tak nieodwołalnie związany z płodzeniem
                      potomstwa, żeby z niego zrezygnować jedynie z braku gotowości do
                      pełnienia roli ojca.
                    • saiza Re: Dodam... 25.09.08, 20:31
                      stephen_s napisał:

                      > Dlatego ja np. nie uprawiam seksu - bo po prostu nie jestem gotowy, > by być
                      ojcem.

                      Stefanie, a czy choć masturbujesz się troszkę? Od tego ojcem nie zostaniesz, a
                      zawsze jest to seks z kimś, kogo się kocha... ;)
            • kochanica-francuza A to ułomne dziecko to kto będzie wychowywał? 22.09.08, 15:49
              Bo to wymaga zrezygnowania z pracy i poświęcenia 16 godzin na dobę...
              • nekomimimode Re: A to ułomne dziecko to kto będzie wychowywał? 22.09.08, 15:51
                trafi do domu dziecka gdzie będzie źle traktowane i wyśmiewane, w
                najlepszym wypadku. chyba ,że stefan adoptuje...
                • pavvka Re: A to ułomne dziecko to kto będzie wychowywał? 22.09.08, 15:52
                  Samotnemu facetowi nie dadzą dziecka do adopcji. Zaraz wszyscy
                  kojarzą, że pewnie pedofil.
                • kochanica-francuza Re: A to ułomne dziecko to kto będzie wychowywał? 22.09.08, 15:52
                  nekomimimode napisała:

                  > trafi do domu dziecka gdzie będzie źle traktowane i wyśmiewane

                  bite i gwałcone
              • stephen_s Re: A to ułomne dziecko to kto będzie wychowywał? 22.09.08, 15:56
                Więc prościej zabić, tak?
                • kochanica-francuza Re: A to ułomne dziecko to kto będzie wychowywał? 22.09.08, 16:05
                  stephen_s napisał:

                  > Więc prościej zabić, tak?
                  >
                  Stephen, ty się widzę przerzucasz z obrony grup uciskanych na moralizowanie
                  rodziców. Nie - prościej oddać do adopcji. Wtedy ŻYJE, tak? Ale i tego się czepiasz.
    • sir.vimes chrzanisz jak ziemkiewicz 22.09.08, 14:46
      Tyle, że wg mnie to,
      > co piszę, wcale tej zasadzie nie przeczy. Takie zasady nie odbierają kobietom
      > wyboru: uprawianie seksu jest przecież właśnie dokonaniem takiego wyboru - a
      > zajście w ciążę jest konsekwencją tego wyboru, za którą trzeba wziąć
      > odpowiedzialność.
      • stephen_s To znaczy? (n/t) 22.09.08, 15:35

        • sir.vimes Re: To znaczy? (n/t) 22.09.08, 20:27
          wiesz co , Stephen, ja rozumiem, że w jesienne wieczory warto rozmawiać. I że
          temat trzeba rzucić ciekawy, porywający tłumy itd itp. Ale naprawdę - pisanie ,
          że kobieta podejmuje decyzję o ciąży w momencie podjęcia współżycia jest
          żenujące jak Ziemkiewicz (choć może raczej jak Zaręba?).
          • heretic_969 Re: To znaczy? (n/t) 23.09.08, 03:24
            Nie podejmuje decyzji o ciąży, ale zachodzi w nią dobrowolnie. Jest za swoją
            ciążę w stu procentach odpowiedzialna. Ciąża jest ryzykiem, którą wzięła w
            kalkulację i zaakceptowała.
            • kocia_noga Re: To znaczy? (n/t) 23.09.08, 09:34
              heretic_969 napisał:

              > Nie podejmuje decyzji o ciąży, ale zachodzi w nią dobrowolnie.
              Jest za swoją
              > ciążę w stu procentach odpowiedzialna. Ciąża jest ryzykiem, którą
              wzięła w
              > kalkulację i zaakceptowała.


              Dokładnie tak jak ofiara wypadku samochodowego nie powinna była
              wsiadać do auta, a jak już wsiadła, to nie powinna mieć pretensji do
              jakichś odszkodowań, pomocy drogowej, leczenia i innych wymysłów.
              Wiadomo przecież,że wypadki się zdarzają bez względu na umiejętność
              prawidłowej jazdy.
              Chciało się autkiem pojeździć? To leż tera na poboczu i ponoś
              konsekwencje.
              • ja.sinner Re: To znaczy? (n/t) 23.09.08, 11:06
                Ba, mozna powiedziec, chcialo sia przechodzic na druga strone ulicy?
                Tam przeciez wiadomo, jezdza autka.
                • saszenka2 Re: To znaczy? (n/t) 24.09.08, 02:56
                  ja.sinner napisała:

                  > Ba, mozna powiedziec, chcialo sia przechodzic na druga strone
                  ulicy?
                  > Tam przeciez wiadomo, jezdza autka.
                  Chciało się pracować na budowie, to nie jęcz teraz, że cegła Ci na
                  głowę spadła.
              • heretic_969 Re: To znaczy? (n/t) 23.09.08, 16:07
                Sprytne, ale nie do końca trafne:)
                Po pierwsze, idąc na piechotę czy jadąc rowerem/motocyklem szanse na wypadek też
                są. Pewnie nawet większe. Poza tym dochodzą inne ryzyka, np. napadnięcie
                dresiarzy. A zgodzimy się, że jakoś człowiek musi się przemieszczać. Zabrzmi to
                strasznie radiomaryjnie, ale z seksem tak nie jest - nie trzeba go uprawiać, by
                przeżyć.
                Po drugie, ciężko mimo wszystko porównać zajście w ciążę z wypadkiem. Z powodu
                wypadków człowiek doznaje większych lub mniejszych szkód. Praktycznie wszyscy
                zgadzają się, że jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla matki, to powinna ona mieć
                prawo ją usunąć.
                • piekielnica1 Re: To znaczy? (n/t) 23.09.08, 16:25
                  Przewaznie tylko pogardzane feministki potrafia takich mezow i
                  partnerow poslac do diabla i do wiezienia. Pozostale "PRAWDZIWE"
                  kobiety czesto nie maja za co odejsc od meza gwalciciela.
                  Wytlumacz im, ze to one sa winne niechcianej ciazy.

                  www.we-dwoje.pl/moj;maz;mnie;gwalcil,artykul,7690.html
                  • heretic_969 Re: To znaczy? (n/t) 23.09.08, 17:25
                    Sorry, ale w przypadku gwałtu nie ma mowy o wolnym wyborze kobiety. To
                    oczywiste, że w sytuacji gwałtu kobieta ma prawo usunąć ciążę, bo nie jest za
                    nią odpowiedzialna. Dyskutujemy o normalnym seksie, którego kobieta chce.
                    • piekielnica1 Re: To znaczy? (n/t) 23.09.08, 17:51
                      Dyskutujemy o normalnym seksie, którego kobieta chce.

                      Mysle, ze problem niechcianych ciaz w zwiazkach o jakich piszesz
                      jest marginalny.
                      Natomiast aspekt, a ktorym ja pisze jest niestety szeroki i
                      baaardzo wstydliwy. Wiele kobiet nie poskarzy sie nikomu z powodu
                      wymuszanego przez meza seksu, bo sie po prostu wstydzi.
                      I rezygnuje z dowodzenia, ze ciaza jest wynikiem gwaltu
                      malzenskiego, czy partnerskiego. Bo jest to czesto spowodowane
                      wychowaniem i wzorcami rodzinnymi. Przeciez seks mezczyznie nalezy
                      sie jak psu micha. I mozesz sobie dowodzic ile chcesz, ze
                      w "tradycyjnych" rodzinach zawsze jest inaczej.
                      I ze wszystkie kobiety maja wybor, ze nie ma przymusu chocby
                      emocjonalnego.
                • saszenka2 Re: To znaczy? (n/t) 24.09.08, 02:58
                  heretic_969 napisał:

                  > Sprytne, ale nie do końca trafne:)
                  > Po pierwsze, idąc na piechotę czy jadąc rowerem/motocyklem szanse
                  na wypadek te
                  > ż
                  > są. Pewnie nawet większe. Poza tym dochodzą inne ryzyka, np.
                  napadnięcie
                  > dresiarzy. A zgodzimy się, że jakoś człowiek musi się
                  przemieszczać. Zabrzmi to
                  > strasznie radiomaryjnie, ale z seksem tak nie jest - nie trzeba go
                  uprawiać, by
                  > przeżyć.
                  > Po drugie, ciężko mimo wszystko porównać zajście w ciążę z
                  wypadkiem. Z powodu
                  > wypadków człowiek doznaje większych lub mniejszych szkód.
                  Praktycznie wszyscy
                  > zgadzają się, że jeśli ciąża stanowi zagrożenie dla matki, to
                  powinna ona mieć
                  > prawo ją usunąć.
                  No ale z domu wychodzić nie musisz. Możesz pracować w domu, robić
                  zakupy przez Internet. A seks jest jedną z potrzeb fizjologicznych
                  w piramidzie Maslowa.
                • kocia_noga Re: To znaczy? (n/t) 24.09.08, 08:17
                  heretic_969 napisał:

                  A zgodzimy się, że jakoś człowiek musi się przemieszczać.

                  Nie zgodzimy się, przemieszczanie się nie jest konieczne do życia -
                  istnieje wielu ludzi którzy się nie przemieszczali i zyli.
                  Uprawianie seksu też nie jest potrzebne do życia, są podobno
                  przypadki nieuprawiania seksu i nie mam tu na myśli zaspokajania się
                  w inny sposób. Takie przypadki są równie rzadkie, co życie w jednym
                  pokoju bez przemieszczania.
                  A teraz sedno: decydując się na seks człowiek powinien równocześnie
                  decydować się na urodzenie dziecka, zarówno mężczyzna jak i kobieta,
                  ponieważ każdy stosunek może do tego prowadzić, zatem człowiek
                  powinien mieć stosunki tylko wtedy gdy chce potomstwa.To wielki krok
                  wstecz- tak własnie zachowują się zwierzęta i to nie te najwyżej
                  rozwinięte.
                  Chyba że masz na mysli to,że jeśli ktoś nie chcce mieć dziecka a
                  natura woła o seks, to powinien zaspokoić głód seksualny w sposób
                  niezagrażający ciążą - i tu się zgodzę - oral, anal, masturbacja,
                  owszem. Dla obu płci.
    • margot_may Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:21
      Myślę Stephen, ze twoje poglądy to wynik emocji. Wczuwasz się bardziej w matkę w
      przypadku gwałtu i zagrożeniu dla zdrowia i dlatego pozwalasz na aborcję. Wiesz,
      wydaje mi się, ze prawa nie polegają na wczuwaniu się.
      • stephen_s Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 15:34
        > Myślę Stephen, ze twoje poglądy to wynik emocji. Wczuwasz się bardziej w matkę
        > w
        > przypadku gwałtu i zagrożeniu dla zdrowia i dlatego pozwalasz na aborcję. Wiesz
        > ,
        > wydaje mi się, ze prawa nie polegają na wczuwaniu się.

        Jak to nie? Empatia to jedna z przesłanek do stanowienia prawa. Inaczej prawo
        byłoby nieludzkie.

        Co do tej konkretnej sprawy: generalnie uważam, że ponieważ nie wiadomo, od
        kiedy płód staje się człowiekiem, w ogóle ciąży nie powinno się przerywać.
        Jednak nie można wymagać od człowieka narażania życia pod przymusem - stąd
        wyjątek dla sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia przez ciążę. A wyjątek w
        przypadku gwałtu to konsekwencja zasady, że kobieta ma prawo decydować, kiedy
        zachodzi w ciążę - w przypadku gwałtu wyboru zdecydowanie nie ma.
        • kropka_bordo Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 20:25
          cholera co jest z tym argumentem z "nie wiadomo od kiedy płód staje się
          człowiekiem, ergo powinno się zakazać aborcji". To nie ma sensu! Jedynym
          wnioskiem z "ponieważ nie wiadomo od kiedy płód staje się człowiekiem" (bo
          definicja człowieczeństwa jest PŁYNNA) jest "nie wiadomo od kiedy płód staje się
          człowiekiem". I tyle. Co to, mamy jakis nowy rodzaj argumentu? Argument z
          niewiedzy? Ponieważ nie wiadomo czy ufoludki istnieją, powinniśmy zbudować dużo
          muchomoropodobnych instalacji chroniących przed atakiem ufo. Stef, nie wiadomo,
          więc nie można wysnuć wniosków. A wszelkie, "lepiej ograniczyć" włóż sobie
          między bajki, albo nazwij rzecz od razu po imieniu czyli despotyzmem. Bo w
          sytuacji w której na dwoje babka wróżyła, odebranie możliwości jednej
          interpretacji jest cokolwiek nieteges.
          Zresztą, to jest identyczny tok myślenia co: nie wiadomo czy bóg istnieje, ergo
          zabrońmy ateizmu. Po prostu nie kapuje tego toku rozumowania.
        • margot_may Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 00:43
          Empatia może i jest przesłanką, ale nie podstawą prawa.

          > Jednak nie można wymagać od człowieka narażania życia pod przymusem - stąd
          > wyjątek dla sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia przez ciążę.

          Zdrowie? A który jego aspekt? Tylko fizyczny? A psychiczny już się nie liczy?
          Czyli pomijasz fakt, że kobieta wpada w depresję czy stany nerwicowe, bo dziecko
          ma się urodzić poważnie upośledzone? To zdecyduj się, którego argumentu używasz,
          bo tego ochronie zdrowia nie możesz.

          A wyjątek w
          > przypadku gwałtu to konsekwencja zasady, że kobieta ma prawo decydować, kiedy
          > zachodzi w ciążę - w przypadku gwałtu wyboru zdecydowanie nie ma.

          Nie ma zdecydowanie wyboru także w wielu innych sytuacjach: pomyłkach lekarskich
          co do płodności, kłamstwach partnera, niedoskonałościach środków
          antykoncepcyjnych...
          Ty uważasz, że tylko w sytuacji gwałtu nie ma wyboru, a w innych sytuacjach
          wybór jest i konsekwencją tego kobieta powinna stracić prawo do ciała.
          Więc musisz tym samym uznać, że każda sytuacja, która zależy od nas w choćby
          minimalnym stopniu, a w której ktoś może być pokrzywdzony, sprawia, że tracimy
          prawo do własnego ciała na rzecz tej osoby. Czyli: wsiądziesz do samochodu,
          spowodujesz wypadek i oddajesz nerkę, palec, nogę, rękę...
          Powiedz mi Stephen czemu takiego prawa nie ma? Ot, taka mała dyskryminacja
          kobiet co?



          • kocia_noga Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 09:36
            margot_may napisała:

            > Nie ma zdecydowanie wyboru także w wielu innych sytuacjach:
            pomyłkach lekarskic
            > h
            > co do płodności, kłamstwach partnera, niedoskonałościach środków
            > antykoncepcyjnych...
            > Ty uważasz, że tylko w sytuacji gwałtu nie ma wyboru, a w innych
            sytuacjach
            > wybór jest i konsekwencją tego kobieta powinna stracić prawo do
            ciała.
            > Więc musisz tym samym uznać, że każda sytuacja, która zależy od
            nas w choćby
            > minimalnym stopniu, a w której ktoś może być pokrzywdzony,
            sprawia, że tracimy
            > prawo do własnego ciała na rzecz tej osoby. Czyli: wsiądziesz do
            samochodu,
            > spowodujesz wypadek i oddajesz nerkę, palec, nogę, rękę...
            > Powiedz mi Stephen czemu takiego prawa nie ma? Ot, taka mała
            dyskryminacja
            > kobiet co?
            >
            >
            >
            Dokładnie! Napisałam coś podobnego, zanim przeczytałam twój post -
            to sie samo narzuca.
            Dyskryminacja kobiet z jednej strony, zazdrość o uprawianie seksu -
            z drugiej.
          • stephen_s Re: W kwestii aborcji 24.09.08, 13:37
            > Zdrowie? A który jego aspekt? Tylko fizyczny? A psychiczny już się nie liczy?
            > Czyli pomijasz fakt, że kobieta wpada w depresję czy stany nerwicowe, bo dzieck
            > o
            > ma się urodzić poważnie upośledzone? To zdecyduj się, którego argumentu używasz
            > ,
            > bo tego ochronie zdrowia nie możesz.

            No wiesz, gdzieś trzeba postawić granicę. Bo jakby uznać argument ze zdrowiem
            psychicznym, to w ogóle trzebaby dopuścić aborcję w każdym wypadku - bo zawsze
            możnaby powiedzieć, że dana ciąża zagraża dobrostanowi psychicznemu kobiety...

            W tym podejściu, jakie przedstawiłem, granica jest postawiona tam, gdzie w
            przypadku obrony koniecznej. Wolno Ci przecież zrobić komuś krzywdę, gdy ta
            osoba zagraża Twojemu zdrowiu lub życiu. Jednak nie wtedy, gdy przebywanie z nią
            grozi Ci depresją...

            > Nie ma zdecydowanie wyboru także w wielu innych sytuacjach: pomyłkach lekarskic
            > h
            > co do płodności, kłamstwach partnera, niedoskonałościach środków
            > antykoncepcyjnych...

            Co do kłamstw i pomyłek lekarskich, to jest to faktycznie problem. Jednak
            uważam, że należy działać na rzecz likwidacji tychże problemów, nie zaś skutków
            tych problemów, czyli dzieci.

            Co do niedoskonałości antykoncepcji - jak wiadomo, doskonałej antykoncepcji nie
            ma i pewnie nie będzie. Więc korzystanie z antykoncepcji jest godzeniem się na
            ryzyko, że ona nie zadziała.

            > Ty uważasz, że tylko w sytuacji gwałtu nie ma wyboru, a w innych sytuacjach
            > wybór jest i konsekwencją tego kobieta powinna stracić prawo do ciała.
            > Więc musisz tym samym uznać, że każda sytuacja, która zależy od nas w choćby
            > minimalnym stopniu, a w której ktoś może być pokrzywdzony, sprawia, że tracimy
            > prawo do własnego ciała na rzecz tej osoby. Czyli: wsiądziesz do samochodu,
            > spowodujesz wypadek i oddajesz nerkę, palec, nogę, rękę...
            > Powiedz mi Stephen czemu takiego prawa nie ma? Ot, taka mała dyskryminacja
            > kobiet co?

            Absolutnie nie zgadzam się. Jasne, sprawca wypadku nie oddaje palca, nerki itd.
            Ale ponosi karę za spowodowanie wypadku, w tym - odszkodowanie na rzecz osoby,
            która poniosła uszczerbek na zdrowiu. Czyli: płaci za jej leczenie.
            • margot_may Re: W kwestii aborcji 25.09.08, 14:36
              > No wiesz, gdzieś trzeba postawić granicę. Bo jakby uznać argument ze zdrowiem
              > psychicznym, to w ogóle trzebaby dopuścić aborcję w każdym wypadku - bo zawsze
              > możnaby powiedzieć, że dana ciąża zagraża dobrostanowi psychicznemu kobiety...
              >
              > W tym podejściu, jakie przedstawiłem, granica jest postawiona tam, gdzie w
              > przypadku obrony koniecznej. Wolno Ci przecież zrobić komuś krzywdę, gdy ta
              > osoba zagraża Twojemu zdrowiu lub życiu. Jednak nie wtedy, gdy przebywanie z ni
              > ą
              > grozi Ci depresją...

              Aha, czyli kobieta decydująca się na aborcję, bo ma depresję po gwałcie to
              nadużycie?
              Ty chyba coś pomyliłeś. Wszystkie przypadki, gdy kobieta moze zrobić aborcję
              opierają się na jej stanie zdrowia. Argumentem jest stan zdrowia, fakt czy
              kobieta sobie radzi lub nei z ciążą. Argument, że w razie gwałtu aborcja jest
              dozwolona ponieważ kobieta nie chciała seksu jest niepoprawny.
              Jeśli kobieta nie chciała seksu to mężczyzna jest skazywany, jeśli kobieta nie
              chce ciąży to jest wykonywana aborcja. To jest poprawna analiza i argumentacja.
              Dlatego, że jeśli zaczniesz argumentować, że aborcja jest wynikiem niezgody
              kobiety na seks to wychodzi ci, że dziecko jest karane wraz z gwałcicielem. Co
              jest jakimś myślowym połamańcem i bzdurą.

              Teraz: dlaczego w ogóle nie można stosować argumentu o niezgodzie na seks jako
              sposobie na nabycie praw do własnego ciała już pisałam wcześniej. Bo prawa do
              własnego ciała mamy zawsze. Nawet, gdy podpisaliśmy dokument, że zrzekamy się
              prawa do jakiejś części swojego ciała możemy to odwołać. Nawet gdy spowodujemy
              wypadek i ktoś na tym straci zdrowie lub życie, to nadal zachowujemy prawa do
              własnego ciała, a odpowiadać przed sprawiedliwością możemy wyłącznie finansowo
              bądź utratą prawa do wolności. Zresztą sam to przyznałeś:

              > Absolutnie nie zgadzam się. Jasne, sprawca wypadku nie oddaje palca, nerki itd.
              > Ale ponosi karę za spowodowanie wypadku, w tym - odszkodowanie na rzecz osoby,
              > która poniosła uszczerbek na zdrowiu. Czyli: płaci za jej leczenie.
              • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 28.09.08, 02:13
                margot_may napisała:

                > > No wiesz, gdzieś trzeba postawić granicę. Bo jakby uznać
                argument ze zdro
                > wiem
                > > psychicznym, to w ogóle trzebaby dopuścić aborcję w każdym
                wypadku - bo z
                > awsze
                > > możnaby powiedzieć, że dana ciąża zagraża dobrostanowi
                psychicznemu kobie
                > ty...
                > >
                > > W tym podejściu, jakie przedstawiłem, granica jest postawiona
                tam, gdzie
                > w
                > > przypadku obrony koniecznej. Wolno Ci przecież zrobić komuś
                krzywdę, gdy
                > ta
                > > osoba zagraża Twojemu zdrowiu lub życiu. Jednak nie wtedy, gdy
                przebywani
                > e z ni
                > > ą
                > > grozi Ci depresją...
                >
                > Aha, czyli kobieta decydująca się na aborcję, bo ma depresję po
                gwałcie to
                > nadużycie?
                > Ty chyba coś pomyliłeś. Wszystkie przypadki, gdy kobieta moze
                zrobić aborcję
                > opierają się na jej stanie zdrowia. Argumentem jest stan zdrowia,
                fakt czy
                > kobieta sobie radzi lub nei z ciążą. Argument, że w razie gwałtu
                aborcja jest
                > dozwolona ponieważ kobieta nie chciała seksu jest niepoprawny.
                > Jeśli kobieta nie chciała seksu to mężczyzna jest skazywany, jeśli
                kobieta nie
                > chce ciąży to jest wykonywana aborcja. To jest poprawna analiza i
                argumentacja.
                > Dlatego, że jeśli zaczniesz argumentować, że aborcja jest wynikiem
                niezgody
                > kobiety na seks to wychodzi ci, że dziecko jest karane wraz z
                gwałcicielem. Co
                > jest jakimś myślowym połamańcem i bzdurą.
                >
                > Teraz: dlaczego w ogóle nie można stosować argumentu o niezgodzie
                na seks jako
                > sposobie na nabycie praw do własnego ciała już pisałam wcześniej.
                Bo prawa do
                > własnego ciała mamy zawsze. Nawet, gdy podpisaliśmy dokument, że
                zrzekamy się
                > prawa do jakiejś części swojego ciała możemy to odwołać. Nawet gdy
                spowodujemy
                > wypadek i ktoś na tym straci zdrowie lub życie, to nadal
                zachowujemy prawa do
                > własnego ciała, a odpowiadać przed sprawiedliwością możemy
                wyłącznie finansowo
                > bądź utratą prawa do wolności. Zresztą sam to przyznałeś:
                >
                > > Absolutnie nie zgadzam się. Jasne, sprawca wypadku nie oddaje
                palca, nerk
                > i itd.
                > > Ale ponosi karę za spowodowanie wypadku, w tym - odszkodowanie
                na rzecz o
                > soby,
                > > która poniosła uszczerbek na zdrowiu. Czyli: płaci za jej
                leczenie.
                Każdy z nas jest człowiekiem i ma prawo do decydowania o swoim
                ciele. I to decyzja każdego człowieka, co zrobi ze swoim ciałem.
                Inni nie mają prawa decydować za nas, czy będziemy nosiły płód, czy
                nie, czy będziemy mieli operację, czy nie. Na tym polega wolność
                każdej/każdego z nas. To moje ciało i tylko ja mam prawo o nim
                decydować.
    • heretic_969 No cóż... 22.09.08, 15:34
      > Nie powinna być dozwolona, gdy dziecko jest obarczone wadą genetyczną (nie
      > można karać dziecka za to, że jest ułomne)

      Zwłaszcza, że to "kara", której nie odczuje. Za to można karać dziecko
      ułomnością, którą sam odczuje i w dodatku odczują inni.

    • inflacja.wyobrazni Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 20:11
      Tylko co z dramatem starych rodzicow, ktorzy wiedza, ze moga niedlugo umrzec i
      zostawia chore dziecko (50letnie np.), nie maja pieniedzy bo nigdy nie mieli sie
      szans dorobic itp itd
      Dlatego uwazam, ze decyzja o urodzeniu takiego dziecka powinna byc podejmowana z
      pelna swiadomoscia.
      • bene_gesserit Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 21:03

        Co z dramatem osieroconego 50ciolatka, ktory nie jest w stanie
        samodzielnie funkcjonowac i ma 450 zl renty. Jesli kto widzial
        kiedy, jak wygladaja domy dla uposledzonych doroslych, to bedzie
        wiedzial, ze przedsmiertna meka rodzicow to pikus w porownaniu do
        tego, co czeka po ich smierci dziecko, na ktore 'sie zdecydowali'.
        • inflacja.wyobrazni Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 21:29
          do aborcji nikogo nie zmusisz
          marzy mi sie jednak kraj, w ktorym kobieta jest rzetelnie poinformowana o ryzyku
          i ma szanse na aborcje bez zbednych cyrkow

          a o dramacie rodzicow wspomnialam bo przypomnial mi sie artykul chyba w Polityce
          o starszych paniach, ktore wlaczyly o kazda cegle, zeby zdazyc wybudowac dom
          opieki dla swoich dzieci przed smiercia
          Watpie, czy te panie 50 lat temu mialy szanse podjac swiadoma decyzje.
          • bene_gesserit Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 01:35
            Instytucja 'babki' jest tak stara, jak odkrycie zaleznosci
            stosunkow i zachodzenia w ciaze. Mialy. Meka tych kobiet konczy sie
            jednak wraz ze smiercia, a dziecko - kochane dotad i bezradne -
            staje sie otepialym, nikomu nie potrzebnym meblem. Magazyny takich
            niepotrzebnych ludzi, o ktorych wszyscy chca zapomniec to miejsca
            smutniejsze od domow starcow.
            • evita_duarte Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 23:39
              bene_gesserit napisała:

              > Instytucja 'babki' jest tak stara, jak odkrycie zaleznosci
              > stosunkow i zachodzenia w ciaze.

              To tak, ale nie mialy mozliwosci dowiedziec sie zawczasu czy dziecko
              bedzie zdrowe czy nie.
    • six_a Re: W kwestii aborcji 22.09.08, 21:03
      >gdy dziecko jest obarczone wadą genetyczną (nie
      można karać dziecka za to, że jest ułomne)

      życie z niektórymi przypadłościami jest gorsze niż śmierć w
      nieświadomości, to co dla dziecka będzie większą karą Twoim zdaniem?
      i dlaczego w zasadzie rozpatrywać to w kategoriach kary? czy lekarz
      karze pacjenta zaprzestaniem uporczywej terapii?
      • saszenka2 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 03:34
        six_a napisała:

        > >gdy dziecko jest obarczone wadą genetyczną (nie
        > można karać dziecka za to, że jest ułomne)
        >
        > życie z niektórymi przypadłościami jest gorsze niż śmierć w
        > nieświadomości, to co dla dziecka będzie większą karą Twoim
        zdaniem?
        > i dlaczego w zasadzie rozpatrywać to w kategoriach kary? czy
        lekarz
        > karze pacjenta zaprzestaniem uporczywej terapii?
        >
        Aborcja dla takiego płodu to może być największy wyraz empatii. Nie
        chciałabym być meblem.
    • andreas3233 Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 00:21
      Po prostu: Kolego - bredzisz...:((( Ograniczasz kobiety w ich
      prawach do decyzji.
      Moim zdaniem: do 20 tygodnia - na zadanie i bez zadnej dyskusji,
      potem po medycznej konsultacji; i tyle.
    • znana.jako.ggigus no to nie dopuszczaj do 23.09.08, 12:30
      usuwania w ww wypadkach, ale od decyzji innych ludzi PO PROSTU SIE ODCZEP
    • evita_duarte Re: W kwestii aborcji 23.09.08, 17:45
      stephen_s napisał:

      > Myślałem ostatnio na ten temat i doszedłem do wniosku, że uważam,
      że aborcja
      > powinna być dozwolona w dwóch wypadkach:
      >
      > - gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki,
      > - gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.


      Ot- konserwa z Ciebie i tyle, nic nowego naprawde. Ja bym poszla
      jeszcze dalej. Zabronilabym seksu w celach innych niz prokreacyjne.
      To dopiero bdzie liberalizm.
      • evita_duarte I jeszcze 23.09.08, 17:55
        zabronilabym bezproduktywnego jajeczkowania, nocnych polucji, nie
        wspominajac juz o masturbacji. W koncu nie mozna dopuscic do
        zabijania komorek, z ktorych kiedys moglyby wytworzyc sie dzieci.
        • stephen_s Re: I jeszcze 23.09.08, 19:23
          Przesadzasz i wkładasz mi w usta rzeczy, pod którymi się nie podpisuję.

          Czemu? :((
          • kochanica-francuza A mnie to nawet wody nie przyniesie! 23.09.08, 19:40
            Wodę mi wyłączyli, ciepłą i zimną - Steph ani nam nie pomoże nosić 80 litrów
            dziennie, ani łazienki z pralką nie udostępni, tylko od innych wymaga...
            • stephen_s ?????????????????????? 23.09.08, 19:44
              To pojechałaś...
              • kochanica-francuza No wiesz, skoro od innych wymagasz obowiązkowo 23.09.08, 20:02
                poświęcenia całego życia... Nawet oddanie do adopcji źle osądzasz... A mnie nie
                poświęcisz jednego popołudnia - to coś tu jest nie tak?

                Nie martw się stephen, poradzę sobie. Nie musisz się męczyć, możesz nadal
                siedzieć przed kompem.
          • evita_duarte Re: I jeszcze 23.09.08, 22:08
            A coz ja ci takiego wlozylam w usta, he? Alez nigdzie nie
            stwierdzilam, ze to powiedziales ty. JA to mowie, JA. Kieruje sie
            tylko twoja logika.
            • stephen_s Re: I jeszcze 23.09.08, 22:28
              Moja droga, gdzie widzisz logiczny związek między tym, co mówię, a zakazem
              polucji nocnych?
              • evita_duarte Re: I jeszcze 23.09.08, 23:36
                stephen_s napisał:

                > Moja droga, gdzie widzisz logiczny związek między tym, co mówię, a
                zakazem
                > polucji nocnych?
                >

                Moj drogi Stefanku, jak ktos uwaza, ze zaplodniona komorka zasluguje
                na ochrone to rownie dobrze moznaby chronic plemniki i jajeczko.
                • kochanica-francuza Re: I jeszcze 23.09.08, 23:39

                  > Moj drogi Stefanku, jak ktos uwaza, ze zaplodniona komorka zasluguje
                  > na ochrone to rownie dobrze moznaby chronic plemniki i jajeczko.
                  >
                  Evito tu się nie zgadzam! Zapłodniona komórka jest czymś innym niż plemnik i
                  jajeczko osobno!
                  • evita_duarte Re: I jeszcze 23.09.08, 23:45
                    kochanica-francuza napisała:

                    >
                    > > Moj drogi Stefanku, jak ktos uwaza, ze zaplodniona komorka
                    zasluguje
                    > > na ochrone to rownie dobrze moznaby chronic plemniki i jajeczko.
                    > >
                    > Evito tu się nie zgadzam! Zapłodniona komórka jest czymś innym niż
                    plemnik i
                    > jajeczko osobno!

                    Od ktorego zatem dokladnie momentu nalezy ja chronic, skoro nawet
                    nie wiadomo w ktorym momencie dochodzi do zaplodnienia? W momencie
                    stosunku juz, czy sekunde po, czy sekunde po tym, albo ulamek
                    sekundy.
                  • kropka_bordo Re: I jeszcze 24.09.08, 00:03
                    racja

                    tak jak zapłodniona komórka nie jest tym samym co ośmiomiesięczny płód, który
                    nie jest tym samym co dziecko.
                    Zgadzam się absolutnie, nie mieszajmy pojęć.

                    Tyle że to właśnie IMO evita chciała pokazać
          • saszenka2 Re: I jeszcze 24.09.08, 03:01
            stephen_s napisał:

            > Przesadzasz i wkładasz mi w usta rzeczy, pod którymi się nie
            podpisuję.
            >
            > Czemu? :((
            >
            A czy Ty nie przesadzasz, odbierając kobietom prawo do wyboru i to w
            przypadku, w którym nawet polscy ustawodawcy potrafili się zgodzić i
            uznać, że kobieta ma prawo przerwać ciążę, gdy płód jest
            upośledzony. Chcesz ludzi zmuszać do heroizmu.
    • stephen_s To może ja się tak zbiorczo odniosę... 23.09.08, 23:01
      ... bo niestety, nie mam czasu odpowiadać obecnie na wszystkie posty po kolei.

      Więc tak: naprawdę, nie rozumiem, skąd oburzenie z powodu mojego stwierdzenia,
      że uprawianie seksu jest już dokonaniem pewnego wyboru, którego ciąża może być
      konsekwencją. Przepraszam, a nie jest tak? Wiecie, ja naprawdę nie twierdzę, że
      seks uprawia się wyłącznie w celu prokreacji. Jednak chyba nie zaprzeczycie, że
      prokreacja *jest* jednym z celów seksu, prawda? I zajście w ciążę w wyniku
      uprawiania seksu nie jest żadnym tam wypadkiem, tylko naturalną konsekwencją. No
      chyba nie będziecie wmawiać, że z natury seks do ciąży nigdy nie prowadzi, a
      ciąża w wyniku uprawiania seksu jest efektem tego, że coś poszło nie w tą dziurkę...

      Powtarzam: absolutnie zgadzam się, że kobieta powinna mieć prawo do decydowania,
      kiedy zachodzi w ciążę. I dlatego jestem ZA antykoncepcją. Jestem ZA
      równouprawnieniem kobiet. Jestem PRZECIWKO sytuacjom, kiedy kobieta uprawia seks
      z mężem tylko dlatego, że "mężowi się nie odmawia". Słowem, jestem za wszystkimi
      działaniami mającymi na celu doprowadzenie do sytuacji, żeby kobieta zachodziła
      w ciążę tylko wtedy, kiedy jest na to gotowa. Jedyne, czemu się sprzeciwiam, to
      twierdzeniu, że aborcja powinna być dostępna każdej kobiecie, jeśli tylko nie
      chce być w ciąży. Dlatego, że - czy to naprawdę taka herezja, nawet we
      współczesnych czasach? - mam wątpliwości, czy płód jest czy nie jest
      czlowiekiem. A skoro tak, to - ponieważ może chodzić o ludzkie życie - opowiadam
      się przeciwko aborcji. Czy to jest naprawdę coś tak zdumiewającego, cenić sobie
      ludzkie zycie? Przecież dokładnie z tych samych powodów opowiadam się przeciwko
      karze śmierci. Za to też mnie skrytykujecie?

      Tak na marginesie: z całym szacunkiem, ale po prostu nei rozumiem, jak można być
      przeciwko zabijaniu zwierząt, krytykować ludzi za jedzenie mięsa, a jednocześnie
      nie mieć żadnych wątpliwości moralnych w kwestii aborcji. Litości, przerwanie
      ciąży, czyli potencjalne zabicie istoty ludzkiej mniej niektórych z Was obchodzi
      niż to, że kotlety robi się z mięsa???

      Wracając do tematu: przykro mi, ale uważam, że trzeba brać trochę elementarnej
      odpowiedzialności za to, co się robi. Uprawianie seksu naprawdę nie jest
      czynnością niezbędną do przeżycia. Jasne, niewątpliwie ważną i przyjemną - i
      dlatego, powtarzam: nie mam problemu z antykoncepcją. Ale jednak ciąża jest
      NATURALNYM efektem uprawiania seksu - i każda para uprawiająca go musi się z tym
      liczyć. I jeśli już do tej ciąży dojdzie, to nieodpowiedzialnością jest
      stwierdzanie: "Sorry, nie stać nas na dziecko, pozbądźmy się go". Jeśli kogoś
      nie stać na dziecko, jeśli pod żadnym pozorem nie może wziąć na siebie takiej
      ewentualności, to niech nie uprawia seksu, do licha!

      Co do dzieci chorych, to znowu: przeraża mnie łatwość, z którą stwierdzacie, że
      z litości takie dzieci najlepiej zabić. Rozumiem w takim razie, że nie uważacie,
      by starożytni Spartanie robili źle, zrzucając wszystkie ułomnie dzieci ze skały?
      Bo to było dokładnie to, co Wy teraz proponujecie wobec dzieci z zespołem Downa:
      że czeka je ciężkie życie, więc najlepiej od razu je zabić. Bo oczywiście, nie
      wolno polować na łosie i jeść kotletów, to jest zbrodnia! Ale lekką ręką
      przekreślić życie człowieka tylko z powodu wady genetycznej jest OK.

      Na koniec: przeczytajcie jeszcze raz wszystko, co pisaliście do mnie i
      zastanówcie się, czy ta cała agresja była potrzebna? Ja przecież nie
      powiedziałem nic ponad to, że sprzeciwiam się aborcji. W odpowiedzi zjechaliście
      mnie, jak - nie przymierzając - Tada za dywagacje o sytuacjach sprzyjających,
      czy Kalesona za jego minióweczki... Przepraszam, ale koleżanka Saszenka w każdym
      swoim poście ma w podpisie blog o "bogactwie różnorodności". To co, ta
      "różnorodność" niezgody na aborcję nie obejmuje? Pytam ponownie: to jest taka
      znowu herezja, powiedzieć coś takiego?

      PS. Tekstów Kochanicy o noszeniu wody to nawet szkoda komentować. KF, powtarzam:
      jak Ci w domu wyłączyli wodę ileś dób temu i nie chcą włączyć, to zawiadom
      odpowiedni urząd (choćby służby sanitarne na wypadek, zagrożenia
      epidemiologicznego) albo media, i zrób aferę, a nie wyżywaj się na mnie. Czy Ty
      na poważnie uważasz, że nie mam nic do roboty, tylko jeździć na drugi koniec
      miasta i nosić Ci wodę???
      • kochanica-francuza Na pewno masz mnóstwo szalenie ważnych zadań!!! 23.09.08, 23:11
        1. Jaki urząd? Administracja wezwała hydraulików, trwają prace. Chcą włączyć.
        Bądź tak uprzejmy i czytaj całe moje posty, nie tylko tytuły.

        2. Naprawdę sądzisz, że media na to polecą, bo nie mają ciekawszych tematów?

        3. Naprawdę sądzisz, że wszystko da się załatwić "zgłoszeniem do odpowiedniego
        urzędu"? Czy ty cokolwiek załatwiałeś w życiu?

        Opowiedzieć ci kilkadziesiąt anegdotek o "załatwianiu w urzędach", a także
        "składaniu pozwów sądowych"? Z TEGO systemu, nie z poprzedniego?

        4.

        Cytat:

        Czy Ty
        > na poważnie uważasz, że nie mam nic do roboty, tylko jeździć na drugi koniec
        miasta i nosić Ci wodę???

        Nieee, no skąd. Masz na pewno mnóstwo niezwykle ważnych rzeczy do roboty!

        Wyszukiwanie różnych aktorek i marzenie na ich temat... zakładanie tysiąca
        postów na forum feminizm...

        Jakżebym śmiała zajmować czas komuś tak ważnemu i tak zajętemu jak ty!

        Tylko... jeżeli oczekujesz od ludzi, z dnia na dzień, porzucenia CAŁEGO ŻYCIA i
        oddania go upośledzonemu dziecku - to może nędznej Kochanicy byś poświęcił z
        jedno popołudnie?

        No nie, skądżeby znowu, na to jesteś ZBYT WAŻNY i masz ZBYT ISTOTNE ZADANIA...
      • kochanica-francuza Widzę stephen że nie czytasz moich postów. 23.09.08, 23:16
        Ja proponuję ADOPCJĘ.

        Powtórzę, żebyś dobrze zapamiętał:

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        \JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        JA, KOCHANICA, PROPONUJĘ ADOPCJĘ.

        Czy to już jasne, czy jeszcze nie?
        • kochanica-francuza CIEBIE, Stephen, jak dupa zaswędzi... 23.09.08, 23:28
          ... to sklamrzysz przez 40 postów na forum, opisując swoją tragiczną sytuację i
          rozliczne aspekty swędzenia dupy, w tym wyobrażanie sobie kilkunastu ciężkich
          chorób (a trzech śmiertelnych), których objawem owo swędzenie dupy może być.

          Opisujesz, o której cię jak swędziało, w jaki sposób i z jakim natężeniem oraz
          jaki to miało wpływ na twoje relacje z sąsiadem, dozorcą, koleżanką z pracy oraz
          szefem (które to relacje w wyniku swędzenia dupy uległy nieodwracalnemu rozkładowi).

          Na wszystkie możliwe posty i wątki o czymkolwiek odpisujesz "A mnie dupa swędzi!"

          oraz:

          "Gdyby to was swędziała dupa, inaczej byście patrzyli na problem (opisywany w
          danym wątku".

          Analizujesz wpływ siedzenia, leżenia, wiszenia, klęczenia i mycia uszu na
          swędzenie dupy oraz tworzysz Roboczy Wykres Swędzenia Dupy.

          Upewniasz się, po ilu dniach swędzenia dupy należy bezwzględnie zwrócić się do
          lekarza.

          Wyznajesz, że wstydzisz się iść do swędzeniodupologa, bo nigdy nie byłeś i nie
          wiesz, jak to jest.

          Pytasz, czy aby nadmiar lub brak jedzenia/mycia/spania/oglądania
          telewizji/pisania na forum/dłubania w nosie może mieć jakiś wpływ na swędzenie
          dupy - żądając odpowiedzi z wyczerpującym uzasadnieniem.

          Guglujesz "swędzenie dupy" i odkrywasz, że może być syndromem poważnych chorób,
          ale tylko gdy występuje razem ze swędzeniem nosa.

          Przez 30 postów zastanawiasz się - wciągając w to kilkunastu forumowiczów - czy
          twoje odczucia w związku z nosem można nazwać swędzeniem. I czy musi cię
          swędzieć cały dzień, czy co pięć minut, czy wystarczy, jak zaswędzi raz rano
          przy kawie.

          Po tych wszystkich rozrywkach zamieszczasz na forum post:

          NA SZCZĘŚCIE NIC MI NIE GROZI!!! DUPA MNIE SWĘDZIAŁA, BO ZAPLĄTAŁ MI SIĘ POD
          SPODNIE KAWAŁEK NITKI!!!

          A n mnie to próbujesz rozkazywać, co mam robić i jak. Stefunia. Ja naprawdę dużo
          się w życiu nazałatwiałam, wierz mi.

      • six_a Re: a dlaczego 23.09.08, 23:32
        Twoje wątki zawsze kończą się tak samo, tzn. jakimś fochem
        generalnym? musi jakiś błąd w systemie operacyjnym;)

        produkujesz kontrowersyjne myśli i chcesz być bardziej papieski niż
        nasze papieskie państwo, to weź na siebie konsekwencje tego, tak jak
        każesz tym uprawiającym seks brać na siebie konsekwencje.
      • kochanica-francuza a tak poza tym, to ja się nie wyżywam... 23.09.08, 23:35
        czworo znajomych zaoferowało mi łazienki (w tym dwoje - także pralki, jedna
        pralki nie ma, a jedna oferta nie wiem, czy zawiera pranie) - ja tylko sugeruję
        ci, że żądasz poświęcenia, okazuj je sam.

        Proste.
        • saszenka2 Re: a tak poza tym, to ja się nie wyżywam... 24.09.08, 03:12
          kochanica-francuza napisała:

          > czworo znajomych zaoferowało mi łazienki (w tym dwoje - także
          pralki, jedna
          > pralki nie ma, a jedna oferta nie wiem, czy zawiera pranie) - ja
          tylko sugeruję
          > ci, że żądasz poświęcenia, okazuj je sam.
          >
          > Proste.
          Przyjaciele w takich sytuacjach bywają niezawodni;)
      • kropka_bordo Re: To może ja się tak zbiorczo odniosę... 23.09.08, 23:51
        stephen_s napisał: czy to naprawdę taka herezja, nawet we
        > współczesnych czasach? - mam wątpliwości, czy płód jest czy nie jest
        > czlowiekiem. A skoro tak, to - ponieważ może chodzić o ludzkie życie - opowiada
        > m
        > się przeciwko aborcji. Czy to jest naprawdę coś tak zdumiewającego, cenić sobie
        > ludzkie zycie? Przecież dokładnie z tych samych powodów opowiadam się przeciwko
        > karze śmierci. Za to też mnie skrytykujecie?

        Oczywiście. Bo my jesteśmy za kulturą śmierci.


        A teraz ad meritum:
        ładne hasła głosisz, i fajnie że szanujesz życie (naprawdę), tylko przyjmij że
        świat nie jest czarno biały, i istnieje multum różnych sytuacji. Jeżeli masz
        takie poglądy, to wg mnie super! Nie rób sobie skrobanki, a jeżeli twoja
        partnerka będzie miała wątpliwości, to przekonuj ją do swoich racji. To zawsze
        możesz.
        Ja natomiast uważam że niezależnie od tego czy płód jest człowiekiem, czy też
        nie, kobieta tym człowiekiem jest niezaprzeczalnie. I ma prawo decydować o
        WŁASNYM CIELE. Ciąża, która nie jest chciana, płód który rozwija się wewnątrz
        czyjegoś ciała a nie jest oczekiwany, nie jest dla kobiety synonimem dziecka,
        jest odczuwany jak pasożyt. To jest ciało obce żyjące wewnątrz organizmu swojej
        nosicielki. To nie są historie o dzidziusiu pod serduszkiem, ani o człowieku z
        duszą, tylko o czymś jak tasiemiec, co żywi się tobą a dodatkowo najczęściej
        wiążą się z nim jakieś nieprzyjemne konotacje. Tak, niechciana ciąża jest
        obrzydliwa i tylko w takich kategoriach jest odczuwana przez KOBIETĘ KTÓRA JEST
        W TEJ NIECHCIANEJ CIĄŻY.
        A teraz, niezależnie od tego czy kobieta podczas prokreacji miała fun czy nie (a
        zdarzają się sytuacje w których w bardzo niedługim czasie okazuje się że ktoś
        wcale nie jest tym kim się wczesniej wydawał) oraz niezależnie od tego czy
        ktokolwiek trzeci uzna płód rozwijający sie w ciele kobiety za człowieka czy też
        nie, uważam że wyłącznie właścicielka macicy w której ten płód się znajduje ma
        prawo decydować o nim. Nikt więcej.

        Ale jak ci tak bardzo żal ludzi nienarodzonych, to proszę, stwórz organizację
        realnie pomagającą tym kobietą które np wybierają aborcję ze strachu przed tym
        czy dadzą radę - materialnie ale nie tylko, bo samo utrzymanie to rybka w
        porównaniu do odpowiedzialności jaka spada na rodzica.


        A co do zwierząt i twojego niezrozumienia: to oburzenie bierze się z etycznej
        zasady mówiącej o ograniczaniu cierpienia. Ta zasada nie wypowiada się nic a nic
        na temat człowieczeństwa i innych atrybutów, ale mówi: jeżeli coś może sprawić
        jakiejkolwiek odczuwającej istocie cierpienie, to należy tego unikać albo
        ograniczać do koniecznego minimum. Płód do pewnego momentu, jak zapewne wiesz,
        nie czuje, ryba/koń/świnia/mysz itd owszem, odczuwają. I to jest też czesto
        podstawą dla poparcia aborcji na życzenie - ograniczanie realnego cierpienia
        ludziom którzy je odczuwają, zamiast chronienie bytów które niczego jeszcze nie
        czują.
        • stephen_s Re: To może ja się tak zbiorczo odniosę... 24.09.08, 13:48
          > Oczywiście. Bo my jesteśmy za kulturą śmierci.

          Niech to, i można tutaj w ogóle z kimkolwiek dyskutować? Skoro non stop
          przypisujecie mi rzeczy, których nie mówię? Czy ja kiedykolwiek komukolwiek
          zarzuciłem popieranie kultury śmierci?

          Co do meritum: ja rozumiem Twoją argumentację o tym, jak się odczuwa niechcianą
          ciążę. Jednak pamiętaj, że dziecko to jednak NIE JEST tasiemiec. To jest
          człowiek! I nie można go tak po prostu zabić. I nie możesz ode mnie wymagać,
          żebym podchodził do tego tak, że skoro dla mnie aborcja jest zła, to mam jej nie
          robić, a innym tego zdania nie narzucać. Bo to jest stwierdzenie w stylu "Skoro
          uważasz, że bicie żony jest złe, to jej nie bij, ale nie mieszaj się do wyborów
          innych".

          Co do ograniczania cierpienia - ale co w takim razie z aborcją w krajach takich
          jak UE, gdzie aborcji można dokonać naprawdę bardzo późno? Nawet wtedy, gdy
          dziecko ból już odczuwa? Powinnaś być temu przeciwna. Jesteś?
          • kropka_bordo Re: To może ja się tak zbiorczo odniosę... 24.09.08, 15:25
            stephen_s napisał: dziecko to jednak NIE JEST tasiemiec. To jest
            > człowiek! i nie można go tak po prostu zabić.

            Absolutnie się z tobą zgadzam!!!
            Dziecko jest człowiekiem a nie tasiemcem. Nie ma co do tego wątpliwości.
            Natomiast płód nie jest ani dzieckiem, ani człowiekiem, nie zabija się go ale
            abortuje. Jest płodem, w dodatku "wmontowanym" w organizm człowieka. I dalej
            upieram się że wyłącznie osoba posiadająca organizm w który płód jet wmontowany
            powinna podejmować decyzje o swoim organizmie.

            Natomiast co do krajów w których aborcja jest dopuszczalna w bardzo późnym
            stadium ciąży, to nie mam jakiegoś jasnego stanowiska, choć bardziej się
            przychylam do jednak oddania decyzji kobiecie będącej w ciąży. Jeżeli płód jest
            na tyle rozwinięty że przeżyje poza ciałem kobiety, to zawsze może być
            przedwcześnie urodzony. Natomiast cała się sprzeciwiam pomysłom wymuszania na
            kimś użyczania swojego ciała komuś innemu.
      • margot_may Re: To może ja się tak zbiorczo odniosę... 24.09.08, 00:45
        Stephen, nie rozmawiam z tobą agresywnie i bardzo interesuje mnie twoja
        odpowiedź na mój post. Więc może byś tak odpowiedział...?
      • saszenka2 Stefciu 24.09.08, 03:08
        Nie mam absolutnie nic do Twojego poglądu, masz sobie prawo myśleć,
        że zygota to dziecko. Ale jestem przeciwniczką ograniczania kobietom
        prawa do decydowania o sobie, zwłaszcza w sytuacji, gdy płód jest
        upośledzony i kobieta całe życie będzie musiała mu poświęcić. Ty,
        nie zgadzając się na aborcję, uniemożliwiasz kobietom jej
        wykonywanie, więc o różnorodności mowy tu być nie może. Prawo do
        aborcji nie jest zmuszaniem do aborcji. Możesz ciążę usunąć lub nie
        i tu mamy różnorodność, bo każda kobieta wybiera własną drogę.
        • stephen_s Saszko 24.09.08, 13:59
          Rozumiem, że dzieci też pozwalasz bić - w imię promowania różnorodności metod
          wychowawczych i nieograniczania swobody rodziców?
      • sir.vimes Nie, nie jest tak 24.09.08, 09:14
        naprawdę, nie rozumiem, skąd oburzenie z powodu mojego stwierdzenia,
        > że uprawianie seksu jest już dokonaniem pewnego wyboru, którego ciąża może być
        > konsekwencją. Przepraszam, a nie jest tak?

        Piszesz o naturalnych konsekwencjach - jasne . U królików to tak właśnie
        wygląda. Natomiast ludzie zdobyli pewną wiedzę o własnym rozrodzie i odkryli np.
        możliwość świadomego planowania konsekwencji seksu.


        Osoba, która decyduje się na seks i ufa antykoncepcji, którą stosuje - nie
        podjęła decyzji o zajściu w ciążę w momencie pójścia do łóżka, Stephen.

        Osoba, która z powodu żenującej niewiedzy uwierzyła partnerowi seksualnemu, że
        "na stojąco w czwartki zajść nie można" - też nie podjęła decyzji .

        Osoba, która została okłamana co do płodności partnera (lub nieświadoma np.
        zmian zdrowotnych w swoim organizmie) też decyzji o ciąży nie podjęła.


        Wręcz przeciwnie - decyzja o współżyciu u tych osób opierała się między innymi
        na przekonaniu, że nie dojdzie do ciąży.

        PRAWDA, Stephen? Dostrzegasz to?

        Tak samo jak , który pieszy czeka na możliwość przejścia przez ulicę do momentu
        gdy może to zrobić bezpiecznie (zielone światło, pusta szosa) nie podejmuje
        decyzji, że przejedzie go samochód.

        przykro mi, ale uważam, że trzeba brać trochę elementarnej
        > odpowiedzialności za to, co się robi.

        Jeżeli mówisz a, powiedz b. Nie udawaj, że chodzi o "elementarną
        odpowiedzialność". Elementarna odpowiedzialność to rozejrzeć się na przejściu.
        To czego ty wymagasz - to kevlarowe wdzianko i ograniczenie się do chodzenia po
        trawnikach pod miastem.
        Bo w chodnik też czasem wjeżdża wariat i kasuje sześć osób wcale nie
        przeprawiających się na drugą stronę jezdni.

        Wiesz np, że ludziom zdarza się zachodzić w ciążę w czasie pettingu?
        Pieszczot tez należy zakazać ludziom nie gotowym na rodzicielstwo?

        • stephen_s Re: Nie, nie jest tak 24.09.08, 13:58
          > Piszesz o naturalnych konsekwencjach - jasne . U królików to tak właśnie
          > wygląda. Natomiast ludzie zdobyli pewną wiedzę o własnym rozrodzie i odkryli np
          > .
          > możliwość świadomego planowania konsekwencji seksu.

          Dokładnie. I dlatego człowiek chcący się na 100% zabezpieczyć przed ciążą nie
          uprawia seksu!

          > Osoba, która decyduje się na seks i ufa antykoncepcji, którą stosuje - nie
          > podjęła decyzji o zajściu w ciążę w momencie pójścia do łóżka, Stephen.

          Jeśli osoba ufa antykoncepcji do tego stopnia, że uważa, że na pewno ją ona
          uchroni od ciąży, to po prostu jest niedoinformowana. Przepraszam, ale brak
          wiedzy nie może być przesłanką dla dokonywania czegoś, co prawdopdoobnie jest
          zabójstwem.

          > Osoba, która z powodu żenującej niewiedzy uwierzyła partnerowi seksualnemu, że
          > "na stojąco w czwartki zajść nie można" - też nie podjęła decyzji .
          >
          > Osoba, która została okłamana co do płodności partnera (lub nieświadoma np.
          > zmian zdrowotnych w swoim organizmie) też decyzji o ciąży nie podjęła.

          Patrz wyżej.

          > Wiesz np, że ludziom zdarza się zachodzić w ciążę w czasie pettingu?
          > Pieszczot tez należy zakazać ludziom nie gotowym na rodzicielstwo?

          Przecież nie mówię o zakazach pieszczot ani w ogóle uprawiania seksu!
          • znana.jako.ggigus wszystko pieknie, stef 24.09.08, 14:59
            jak nie uprawasz seksu i nie chcesz usuwac, to tego nie rob, ale szanuj decyzje
            innych ludzi
          • six_a Re: Nie, nie jest tak 24.09.08, 15:55
            >Dokładnie. I dlatego człowiek chcący się na 100% zabezpieczyć
            przed ciążą nie uprawia seksu!

            seks to nie tylko penetracja z wytryskiem w momencie dogodnym dla
            stworzenia dziecka.
            uprzejmie przypominam
            zrównanie seksu z aktem zapłodnienia jest czymś dziwnym i
            nienormalnym psychologicznie.
          • sir.vimes Re: Nie, nie jest tak 24.09.08, 19:07
            > Przecież nie mówię o zakazach pieszczot ani w ogóle uprawiania seksu!

            Poniekąd trochę o tym mówisz.

      • znana.jako.ggigus nie mozesz 24.09.08, 09:48
        sie wtracac w decyzje innych ludzi

        swinia czuje bol, plod nie - tyle o kotletach
        moze kiedys wiecej napisze o masowej hodowli zwierzat
        • stephen_s Re: nie mozesz 24.09.08, 13:53
          Rozumiem więc, że np. uważasz, że nie można zakazywać bicia dzieci? Bo to jest
          wtrącanie się w decyzje innych ludzi dotyczące metod wychowawczych?

          > swinia czuje bol, plod nie - tyle o kotletach

          Czyli uważasz, że można zabić człowieka, jeśli tylko go to nie boli?
          • znana.jako.ggigus nie, nie uwazam tak 25.09.08, 14:51
            ale widze, ze wolisz wciskanie kpmus tego, czego NIE napisal i NIE myslal

            a czemu uwazasz, ze Twoje poglady maja byc obowiazujace dla innych?
      • bri Re: To może ja się tak zbiorczo odniosę... 24.09.08, 09:54
        Stefek, moim zdaniem po prostu za bardzo idealizujesz. Z jednej
        strony może i wspaniale byłoby, gdyby wszyscy mieli taką
        samoświadomość (nie jestem gotowy/a na dziecko - zrezygnuję z seksu)
        i samokontrolę, ale z drugiej strony, nie wiem czy przypadkiem nie
        byłoby to początkiem zagłady ludzkości.

        >Uprawianie seksu naprawdę nie jest czynnością niezbędną do
        przeżycia.

        Otóż uprawianie seksu naprawdę jest czynnością niezbędą do
        przeżycia. Przeżycia gatunku.
        • stephen_s Re: To może ja się tak zbiorczo odniosę... 24.09.08, 13:51
          > Stefek, moim zdaniem po prostu za bardzo idealizujesz. Z jednej
          > strony może i wspaniale byłoby, gdyby wszyscy mieli taką
          > samoświadomość (nie jestem gotowy/a na dziecko - zrezygnuję z seksu)
          > i samokontrolę, ale z drugiej strony, nie wiem czy przypadkiem nie
          > byłoby to początkiem zagłady ludzkości.

          Moment, czegoś tu nie rozumiem. Twierdzisz, że niechciane ciąże są potrzebne do
          przetrwania gatunku? Ale w takim razie powinnaś być przeciw aborcji, bo one
          właśnie przerywają te niechciane ciąże, czyli naszemu gatunkowi zagrażają...
          • bri Re: To może ja się tak zbiorczo odniosę... 24.09.08, 14:09
            Twierdzę, że seks jest potrzebny do przetrwania gatunku. I w związku
            z tym mamy silne instynkty w tem kierunku. Na tyle silne, że
            silniejsze czasem niż zdrowy rozsądek u niektórych.
    • g_l_o_r_i_a Stefek, mnie nie obchodzi co Ty myślisz! ;) 27.09.08, 19:45
      Ja chcę uprawiać seks dla przyjemności, dla lekkości którą czuję po orgaźmie, dla bliskości, dla poczucia się kobietą, czasem nawet dziwką - i mam w nosie to, co Ty sądzisz na temat ewentualnych skutków ;)
      Biorę tabletki, jeśli mnie zawiodą, to znajdę lekarza, który mi zrobi skrobankę. Dlaczego? Bo nie chcę wychowywać dziecka, nie teraz.
      Jestem egoistką.
      Dzięki temu skończyłam studia z pierwszym wynikiem na roku, dzięki temu znalazłam pracę, dzięki temu jestem niezależna i mam swoje zdanie na różne tematy.
      Nie chcę utyć, nie chcę chodzić z brzuchem, nie chcę mieć mdłości i zaparć, nie chcę mieć cyców jak dojna krowa. Nie chcę oglądać zakupkanych pieluch i "dawać dzidzi cycusia".
      Nie i już.

      Człowiek staje się człowiekiem kiedy się rodzi.
      Rozumiesz?
      To jest taki proces.
      Tak?
      Czaisz?
      Jeśli jakiś facet mówi mi: "jak będzie dziecko, to się z Tobą ożenię i wychowamy", to z takim facetem do łóżka nie pójdę.
      Pójdę, jeśli to będzie poważny związek nie oparty tylko na seksie.
      Ale na to mam czas.
    • simple_woman Re: W kwestii aborcji 28.09.08, 19:21
      stephen_s napisał:
      > Nie powinna być dozwolona, gdy dziecko jest obarczone wadą
      > genetyczną (nie można karać dziecka za to, że jest ułomne),

      A można je karać za to, że tatuś zgwałcił mamusię? Niekonsekwentne.

      > Rozumiem, że pojawia się tutaj argument, że kobiet nie można
      > zmuszać do rodzenia dzieci, że ciąża powinna być wyborem kobiety...
      > Tyle, że wg mnie to, co piszę, wcale tej zasadzie nie przeczy.

      Ponownie niekonsekwencja.
      Jeżeli uznajesz, że ciąża, której kobieta mogła uniknąć jest jej wyborem i powinna ponieść tego konsekwencje to należy pozwolić na aborcje wyłącznie ciąż z gwałtu. Zagrożenie życia czy zdrowia jest już konsekwencją dokonanego wyboru.
      Jeżeli natomiast uznamy, że nieprzewidziane okoliczności - takie jak komplikacje medyczne - zaburzają świadomość owego wyboru to oczywiście należy przyzwolić na usunięcie ciąży zagrażającej kobiecie, ale także na usunięcie płodów wadliwych - w końcu wybór kobiety tyczył się dziecka zdrowego, a nie ułomnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka