xevo
25.09.08, 18:38
Czemu kobiety chcą być feministkami? Przecież to wbrew naturze. Po co
przejmują męskie zachowania i role społeczne? Ok. Można przyjąć, że role
społeczne są w pewnym stopniu umowne i mogą być modyfikowane. Ale nie da się
ukryć, że część zachowań jest ściśle powiązana z biologią - agresja, walka,
rywalizacja. Czemu niewielka grupa kobiet, tych najbardziej agresywnych,
wpływa na całą resztę? Czemu nie pozwala reszcie zdrowych, normalnych kobiet
cieszyć się macierzyństwem i domem. Chyba nikt nie powie, że kobieta nie jest
do tego powołana! Po co na siłę upodabniać się do mężczyzn. Są kobiety i
mężczyźni. Różni od siebie. Nie lepsi, ani nie gorsi. Nie stoją wyżej, ani
niżej. Są różni, bo mają nieco inne role do spełnienia. Po co na siłę to
zmieniać? Zresztą widzę po swoich znajomych, że szczęśliwsze są matki i tzw.
kury domowe (dobrze wykształcone, znające języki, radzące sobie na rynku
pracy, które jednak zdecydowały się na macierzyństwo i dom) niż te feministki.
Wystarczy zebrać się w grupie i pogadać. O rodzinie, dzieciach, wspólnych
wakacjach. Co widzimy: radosne miny kur domowym i szklane oczy feministek.
Gdzie to spełnienie? Jakby były tak szczęśliwe w tych swoich męskich rolach,
robieniu kariery itp. , to czemu prawie płaczą na takich spotkaniach? W życiu
kobiety powinien być czas na rodzinę, dzieci - a dopiero potem na pracę
zawodową. Biologia jest bezlitosna. kobieta wcale nie będzie gorsza, że
wejdzie na rynek pracy nieco później, kiedy dzieci podrosną. Ale presja
feministek, cóż najbardziej dla kobiet okrutne są same kobiety :(