Gość: Triss Merigold
IP: *.acn.waw.pl
19.10.03, 23:42
Poczytałam sobie wątki nt. bezpieczeństwa kobiet i na innych stronach i
jestem oględnie mówiąc poirytowana tchórzliwym zachowaniem kobiet. Rozumiem,
że losu nie należy prowokować zakładając na wieczorne wyjście całą złotą
biżuterię ale paranoja wielu pań przyprawia o zgrozę (te powroty wyłącznie
taksówką, ta obawa przed pijaczkami czy małolatami). Dwa pytania: czego się
boją i dlaczego nie potrafią zdecydowanie reagować. Nie potrafią/nie chcą
wrzasnąć, skląć delikwenta, "postawić się", zignorować i przejść pewnie obok.
Nie rozumiem tego. Jak ktoś wygląda i zachowuje się jak przerażona ofiara to
prowokuje potencjalnych napastników.
Nigdy nie miałam takich problemów. Mieszkam w dresiarskiej dzielnicy, podobno
niebezpiecznej, mam 160cm wzrostu, z imprez wracam przeważnie nocnymi
autobusami i nigdy mnie nie zaczepiono. Mam 30 lat więc trochę tych nocnych
powrotów było i nie miałam takiego poczucia zagrożenia jakie ma wiele kobiet
na zaludnionej ulicy w biały dzień.