Dodaj do ulubionych

szokujące ustalenia naukowców...

01.12.08, 19:50
przeklejam z forum Frondy:

"U kobiet, które usunęły ciążę występuje większe ryzyko rozwinięcia się
zaburzeń umysłowych takich jak depresja.

Grudniowy numer brytyjskiego pisma z raportem o skutkach aborcji.Grudniowy
numer brytyjskiego pisma z raportem o skutkach aborcji.

Naukowcy z Nowej Zelandii opisali wyniki swoich badań w renomowanym
przeglądzie naukowym British Journal of Psychiatry.

Przestudiowali zaburzenia umysłowe ponad 500 kobiet między 15. a 30. rokiem
życia. Badanie dowiodło, że u kobiet, które poddały się aborcji wskaźnik
zaburzeń umysłowych jest o 30 proc. wyższy.

Co ciekawe, badania pokazują, że ciąża, nawet jeśli kończy się poronieniem,
nie wpływa negatywnie na umysł kobiety. Naukowcy uznali, że aborcja jest
odpowiedzialna za kilka procent wszystkich chorób umysłowych u kobiet."
Obserwuj wątek
    • znana.jako.ggigus znam pare kobiet 01.12.08, 21:24
      po borcji bez depresji, a zaburzenia psych. widze u obroncow zycia,
      pikietujacych klinike aborcyjna brame obok
      caly wachlarz zaburzen
    • kochanica-francuza Depresja nie jest zaburzeniem umysłowym 01.12.08, 21:32
      tylko emocjonalnym, ciemna maso trollująca.
    • kochanica-francuza ale naukowcy hihi 01.12.08, 21:33
      chorób umysłowych od zaburzeń emocjonalnych nie odróżniają... to jak nie
      odróżniać =wątroby od płuc...
      • znana.jako.ggigus no i jeszcze ustalic przyczyne 01.12.08, 21:41
        depresji to jak czytanie z fusow.
        Naukowcy pierwsza klasa, heheh.
    • gotlama Re: szokujące ustalenia naukowców... 01.12.08, 21:34
      Nic szokującego, przecież to logiczne, że słabe psychicznie kobiety najłatwiej
      "niechcąco" zaciążą a potem będą się bały presji otoczenia, że urodzą. Czasem to
      jest presja "co znajomi powiedzą", a czasem presja "spłodziciela".

      A może masz namiary - czy istnieje korelacja między usuwaniem ciąży a
      osobowością dawcy nasienia?

      A tu link, bo Tad bezgranicznie wierzy co Fronda napisała, a ja lubię sięgnąć
      troszkę dalej.
      wthrockmorton.com/2008/11/30/new-zealand-study-examines-abortion-and-mental-health-link/
      • kocia_noga Re: szokujące ustalenia naukowców... 01.12.08, 22:03
        No to zaszokowało biednego tada:
        "However, the overall affects of abortion on mental health were
        found to be small. The researchers estimated that exposure to
        abortion accounted for between 1.5% and 5.5% of the overall rate of
        mental disorders in this group of women."
        A spodziewał się, że będzie tak, jak jego ulubiona ideologia głosi.
        • znana.jako.ggigus do 5% jest mowa o 01.12.08, 22:14
          błędzie statystycznym.
        • menscizna Re: szokujące ustalenia naukowców... 03.12.08, 02:59
          Kocia-noga:

          "Naukowcy uznali, że aborcja jest
          odpowiedzialna za kilka procent wszystkich chorób umysłowych u
          kobiet"

          a ty cytujesz
          "The researchers estimated that exposure to
          > abortion accounted for between 1.5% and 5.5% of the overall rate
          of
          > mental disorders in this group of women"

          PRZECIEZ obydwa źródła mówią to samo.
          • kocia_noga Re: szokujące ustalenia naukowców... 03.12.08, 14:51
            menscizna napisał:
            >
            > PRZECIEZ obydwa źródła mówią to samo.


            tak, ale frondowska interpretacja rózni się od tej z artykułu.
    • stephen_s A ja mam taką refleksję... 01.12.08, 23:17
      ... że nie rozumiem, czemu taką wagę przykłada się do tego typu badań? Przecież
      spór o aborcję nie jest sporem psychologicznym, ale etycznym. To znaczy -
      przecież jeśli potępiamy aborcję, to z powodów moralnych, bo jest on zabójstwem
      dziecka. A nie dlatego, że przyczynia się do chorób psychicznych matki.

      Będąc samemu osobą mającą wątpliwości nt. aborcji (a ostatnio nawet skłaniającą
      się do bycia pro-life), nie widzę powodów, by uzasadniać mój negatywny stosunek
      do aborcji badaniami psychologicznymi. Przecież nei o to tu chodzi!
      • gotlama Re: A ja mam taką refleksję... 01.12.08, 23:30
        Ale w sporze etycznym Fronda "przeciwwyborowi" nie sięga do badań. Sięga do
        własnych komentarzy na temat tych badań.
        Jestem pro life - ale tego "life" które jest w stanie odczuwać ból zakończenia
        istnienia.
        • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 11:55
          > Jestem pro life - ale tego "life" które jest w stanie odczuwać ból zakończenia
          > istnienia.

          Ale to prowadzi do niebezpiecznego wniosku, że można np. eutanazji na osobach,
          które są nieprzytomne...
          • kropka_bordo Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 14:32
            stephen_s napisał:

            > > Jestem pro life - ale tego "life" które jest w stanie odczuwać ból zakońc
            > zenia
            > > istnienia.
            >
            > Ale to prowadzi do niebezpiecznego wniosku, że można np. eutanazji na osobach,
            > które są nieprzytomne...
            >


            Do niczego takiego nie prowadzi.
            Eutanazja to wykonanie samobójstwa za osobę która nie jest w stanie tego sama
            dokonać. Żeby poprosić o eutanazję trzeba być przytomnym.
            • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 14:58
              No dobrze, to nie nazywajmy tego eutanazją. Jakby tego nie nazwać, logika, że
              można zabijać tych, którzy nie czują bólu z racji bycia zabijanymi, do takich
              właśnie konceptów może prowadzić.
              • kropka_bordo Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 13:09
                Logika że nie należy pozbawiać możliwości życia wszelkich organizmów
                rozwijających się może cię zaprowadzić do zakazu leczenia z pasożytów.
                • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 14:05
                  Wybacz, jest elementarna różnica między wartością życia tasiemca, a wartością
                  życia człowieka.
                  • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 14:52
                    stephen_s napisał:

                    > Wybacz, jest elementarna różnica między wartością życia tasiemca,
                    a wartością
                    > życia człowieka.
                    >

                    Jest elementarna róznica między wartością życia człowieka a
                    wartością życia płodu.
                    • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 15:48
                      Ja uważam, że płód jest człowiekiem. Tu leży między nami różnica. Spróbuj to
                      zrozumieć i uszanować, OK?
          • gotlama Re: A ja mam taką refleksję... 04.12.08, 17:39
            Masz jeden respirator - i musisz dokonać wyboru.
            Pod respiratorem leży osoba która nie ma kory mózgowej.
            Przywożą Ci do szpitala osobę, która po podłączeniu do respiratora ma bardzo
            dużą szansę na powrót do bardzo zwyczajnego życia, a bez tego umrze lub też
            zostanie "roślinką" .........
      • znana.jako.ggigus jakie my? 02.12.08, 01:12
        cierpisz na pluaris maiestatis?
        masz watpliwosci do aborcji, to jej nie rob i nie porozmawiaj z partnerka.
        A ze na razie nie dostarczyles dowodu na to, ze inni maja postepowac wg Twoich
        zasad, wiec zadnych my.
        • stephen_s Re: jakie my? 02.12.08, 11:53
          > cierpisz na pluaris maiestatis?

          Oczywiście. My, Stephen... :))
      • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 10:13
        stephen_s napisał:

        > się do bycia pro-life), nie widzę powodów, by uzasadniać mój
        negatywny stosunek
        > do aborcji badaniami psychologicznymi. Przecież nei o to tu chodzi!


        Ależ o to! Chodzi o zarządzanie dobrem plemiennym, jakim są kobiety
        i dzieci. Tad udaje że władcy plemienni kierują się dobrem trzody,
        ty - nie.
        • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 11:53
          > Ależ o to! Chodzi o zarządzanie dobrem plemiennym, jakim są kobiety
          > i dzieci. Tad udaje że władcy plemienni kierują się dobrem trzody,
          > ty - nie.

          Nie podoba mi się określenie "trzoda". Zapewniam, że nie patrzę na kobiety jako
          na dobro plemienne...
          • kropka_bordo Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 14:29
            stephen_s napisał:

            > > Ależ o to! Chodzi o zarządzanie dobrem plemiennym, jakim są kobiety
            > > i dzieci. Tad udaje że władcy plemienni kierują się dobrem trzody,
            > > ty - nie.
            >
            > Nie podoba mi się określenie "trzoda". Zapewniam, że nie patrzę na kobiety jako
            > na dobro plemienne...

            Oczywiście... a Stalin i Mao działali z myślą o dobru ludzi.

            Sztywne podporządkowanie się ustalonym zasadom jest jakimś rodzajem etyki.
            Według niektórych badań, ten sposób jest charakterystyczny dla mężczyzn. Ale
            nawet wyznając takie zasady można przyjąć choć częściowy udział zdrowego
            rozsądku, nie? Bo jak zabraknie rozumu, to gdy raz przyznamy że płód=dziecko, a
            dzieci jak wiadomo zabijać niewolno, i będziemy się tej zasady trzymać kurczowo,
            to takie - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=87531275 - wypadki
            będą się zdarzały.

            Nie traktujesz kobiet jak trzody, ale stawiasz wartość 'życia' płodu ponad
            wartością życia kobiety, i postulujesz wprowadzenie sztywnej zasady odbierającej
            możliwość wyboru. Oczywiście nie musisz kierować się ani współczuciem, ani nawet
            litością, i możesz swobodnie postulować swoje przekonania. W końcu to nie ty
            będziesz musiał za nie zapłacić.
            • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 15:03
              > Sztywne podporządkowanie się ustalonym zasadom jest jakimś rodzajem etyki.
              > Według niektórych badań, ten sposób jest charakterystyczny dla mężczyzn. Ale
              > nawet wyznając takie zasady można przyjąć choć częściowy udział zdrowego
              > rozsądku, nie? Bo jak zabraknie rozumu, to gdy raz przyznamy że płód=dziecko, a
              > dzieci jak wiadomo zabijać niewolno, i będziemy się tej zasady trzymać kurczowo
              > ,
              > to takie - forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=87531275
              - wypadki
              > będą się zdarzały.

              Jesteś wię zwolenniczką czysto pragmatycznej "etyki", tak? Że skoro próby
              przerywania ciąży się zdarzają, to najlepiej uczynić przerywanie ciąży legalnym?

              > Nie traktujesz kobiet jak trzody, ale stawiasz wartość 'życia' płodu ponad
              > wartością życia kobiety

              Bzdura. Wielokrotnie pisałem, że dopuszczam dokonanie aborcji, gdy jest
              zagrożone życie kobiety.

              > i postulujesz wprowadzenie sztywnej zasady odbierające
              > j
              > możliwość wyboru.

              Brutalnie mówiąc: nie we wszystkim człowiek musi mieć wybór...
              • kropka_bordo Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 13:16
                stephen_s napisał:
                > Jesteś wię zwolenniczką czysto pragmatycznej "etyki", tak?

                dlaczego stawiasz pragmatyczną etykę w cudzysłowie?

                > Że skoro próby
                > przerywania ciąży się zdarzają, to najlepiej uczynić przerywanie ciąży legalnym
                > ?

                Nie.
                Napisałam do tej pory sporo na temat mojej postawy, nie widzę powodu żeby ci to
                jeszcze raz tłumaczyć. Jeśli nie pamiętasz, poszukaj sobie na forum.


                > > Nie traktujesz kobiet jak trzody, ale stawiasz wartość 'życia' płodu pona
                > d
                > > wartością życia kobiety
                >
                > Bzdura. Wielokrotnie pisałem, że dopuszczam dokonanie aborcji, gdy jest
                > zagrożone życie kobiety.


                Wcale nie bzdura.
                Ten wątek zaczyna się od Twojego postu w którym twierdzisz że zdrowie psychiczne
                kobiety nie ma znaczenia w kontekście debaty o dostępności aborcji.
                Stawiasz siebie, ze swoimi ideałami etycznymi, ponad kobietami których temat
                dotyczy bezpośrednio. Nadajesz sobie prawo do decydowania o losie i żuciu
                kobiet, jednocześnie odbierając im to prawo.

                > Brutalnie mówiąc: nie we wszystkim człowiek musi mieć wybór...

                Dobrze.
                W takim razie ja zakazuje ci jeść mięso. Od dzisiaj możesz sobie jeść co tylko
                zapragniesz, o ile nie będzie to pochodzenia zwierzęcego.
                • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 14:13
                  > dlaczego stawiasz pragmatyczną etykę w cudzysłowie?

                  Bo pragmatyczna etyka to dla mnie sprzeczność sama w sobie.

                  > Napisałam do tej pory sporo na temat mojej postawy, nie widzę powodu żeby ci to
                  > jeszcze raz tłumaczyć.

                  No cóż, ja też przez CZTERY LATA bycia na tym forum napisałem bardzo wiele na
                  temat mojej postawy. Wydawałoby się, że napisałem dość, by nie zarzucać mi, że
                  bawi mnie nie cierpienie kobiet. Ale jak widać, Ty to zlewasz...

                  > Ten wątek zaczyna się od Twojego postu w którym twierdzisz że zdrowie psychiczn
                  > e
                  > kobiety nie ma znaczenia w kontekście debaty o dostępności aborcji.

                  Bo nie ma - w tym samym sensie, co np. dobre samopoczucie społeczeństwa nie ma
                  znaczenia w kontekście dopuszczalności kary śmierci.

                  Chodziło mi o to, że dyskusja nt. aborcji to dyskusja o pryncypia i nie ma co do
                  tego mieszać kwestii zdrowia psychicznego. Bo jeśli uznać aborcję za niemoralną,
                  to pozostaje ona niemoralna niezależnie od tego, czy istnieje realnie istniejący
                  wpływ na zdrowie psychiczne kobiet, czy nie. I tak samo, jeśli uznać aborcję za
                  moralną, to nawet stwierdzenie, że istnieje jakiś jej potencjalny wpływ na
                  psychikę kobiety, nie czyniłby jej niemoralną.

                  Ogólnie mówiąc, nie miałem na myśli, że zdrowie psychicznie kobiet mam w d...
                  (co insynuujesz), ale jedynie to, że mieszanie argumentów psychiatrycznych do
                  dyskusji z poziomu etyki jest błędem. Bo nie można udowodnić, czy coś jest dobre
                  lub złe na podstawie tego, jak wpływa na zdrowie psychiczne...

                  > W takim razie ja zakazuje ci jeść mięso.

                  Jeśli zostaniesz ustawodawcą, zachecam do przeforsowania tego typu prawa.
                  • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 14:59
                    stephen_s napisał:

                    Bo nie można udowodnić, czy coś jest dobr
                    > e
                    > lub złe na podstawie tego, jak wpływa na zdrowie psychiczne...


                    Doprowadzanie kogoś do choroby psychicznej lub cierpienia uważasz
                    więc za obojetne z punktu widzenia swojej etyki.
                    Naziści mieli taką ideę, że Żydzi są złem tego świata.Cierpienia i
                    smierć Żydów nic nie miały wspólnego z ich etyką.
                    • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 15:52
                      > Doprowadzanie kogoś do choroby psychicznej lub cierpienia uważasz
                      > więc za obojetne z punktu widzenia swojej etyki.

                      Ręce mi opadły w tym momencie. Przecież nie o to chodzi!

                      Jeszcze raz, łopatologicznie: uważam, ze udowadnianie tez moralnych poprzez
                      wykazywanie zależności psychologicznych jest mieszaniem porządków. Niezależnie,
                      w którą stronę się odbywa! Co oznacza, że jeśli np. powstałyby badania, które z
                      całkowitą pewnością udowadniają, że aborcja przyczynia się do chorób
                      psychicznych, też bym nie uważał, że oznacza to, że aborcja jest niemoralna!
                      • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 19:54
                        stephen_s napisał:


                        > Jeszcze raz, łopatologicznie:


                        ...twoja etyka omija ludzkie cierpienie, naqwet tak wielkie że
                        doprowadza do choroby.
                        • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 21:29
                          Rany, Ty naprawdę nie rozumiesz, o czym mówię, prawda?
                          • kochanica-francuza Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 22:44
                            stephen_s napisał:

                            > Rany, Ty naprawdę nie rozumiesz, o czym mówię, prawda?
                            >
                            Stefula, będziesz miał kolejnego maila. Tym razem już ostatniego w temacie.
                          • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 04.12.08, 16:03
                            stephen_s napisał:

                            > Rany, Ty naprawdę nie rozumiesz, o czym mówię, prawda?
                            >


                            List od Kochanicy może cię pocieszy, ale w niczym nie zmieni tego
                            czym są twoje poglądy i do czego prowadzą.
                            • kochanica-francuza Re: A ja mam taką refleksję... 07.12.08, 21:09
                              Kocia, nie komentuj proszę faktu, że mailuję ze stephenem. Nasz priv, nasze sprawy.
                  • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 15:54
                    stephen_s napisał:


                    > No cóż, ja też przez CZTERY LATA bycia na tym forum napisałem
                    bardzo wiele na
                    > temat mojej postawy. Wydawałoby się, że napisałem dość, by nie
                    zarzucać mi, że
                    > bawi mnie nie cierpienie kobiet.


                    Ideologia którą swiadomie wybrałeś prowadzi do śmierci kobiet.
                    Wybrałeś ją świadomie, oraz wybrałeś ją w wersji odcinającej ją od
                    sumienia, współczucia, a przede wszystkim odpowiedziaLNOŚCI.
                    Przez 4 lata bytności na forum doskonale znasz skutki swojej decyzji.
                    Nb. oglądałam dziś film o procesie Rudolfa Hessa.
                    Na końcu był komentarz jednego z uczestników.Mówił on, że wyobrażał
                    sobie zbrodniarzy współpracujących z Hitlerem jako ludzi
                    pozbawionych sumienia i elementarnych ludzkich uczuć wraz z
                    poczuciem pzryzwoitości. Okazało się,że zbrodniarze są zwykłymi
                    ludźmi, jednakże trochę odciętymi od realiów życia.
                    Twoje sumienie udźwignie śmierć wszystkich kobiet którym twoja
                    ideologia odebrała życie? Chyba tak, skoro wybrałeś przyzwolenie na
                    smierć ciężarnych kobiet już wtedy gdy ta ideologia wydała swoje
                    pierwsze skutki.
                    A wracając do porównania z Tadem. On wie,że jego ideologia jest
                    skierowana pzreciwko kobietom i chce to ukryć, pzrywołując oszukany
                    artykuł z frondy, ty zaś odcinasz sie od skutków; jednym ze skutków
                    jest śmierć i cierpienie kobiet, to oczywiste, ale skutkiem również
                    jest mówienie o tym, pokazywanie tego. I ty chcesz tego zabronić.
                    • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 16:41
                      Jak niby moja "ideologia" powoduje śmierć kobiet? Przecież ciągle powtarzam: w
                      przypadku zagrożenia życia dopuszczam aborcję!
                      • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 20:00
                        stephen_s napisał:

                        > Jak niby moja "ideologia" powoduje śmierć kobiet? Przecież ciągle
                        powtarzam: w
                        > przypadku zagrożenia życia dopuszczam aborcję!
                        >

                        Wyrażasz się jak władca, ale mniejsza o to. Twoja ideologia jest
                        identyczna z kościelno-państwową prowadzącą dośmierci ciężarnych
                        kobiet w Polsce.
                        Nie mam poza tym zamiaru wdawać się w kolejną awanturę z
                        antychoicowcami.Jak mówił pewien dawny Żyd - po czynach ich poznacie.


                        Tak więc kończę.
                        • stephen_s Re: A ja mam taką refleksję... 03.12.08, 21:28
                          > Wyrażasz się jak władca, ale mniejsza o to. Twoja ideologia jest
                          > identyczna z kościelno-państwową prowadzącą dośmierci ciężarnych
                          > kobiet w Polsce.

                          Po pierwsze, nie mam żadnej "ideologii". Po drugie, jeśli chcesz nawet tak
                          określać moje poglądy, to bzdurą jest, że są one identyczne z katolickimi.
                          Przypominam, że Kościół katolicki nie dopuszcza aborcji w ogóle.
                      • rozczochrany_jelonek Re: A ja mam taką refleksję... 06.12.08, 19:12
                        > Jak niby moja "ideologia" powoduje śmierć kobiet? Przecież ciągle powtarzam: w
                        > przypadku zagrożenia życia dopuszczam aborcję!

                        w gruncie rzeczy nie jest istotne to co powtarzasz :P tylko to co sobie
                        feministki ubzdurały :)

                        żadna z feministek nie napisała jeszcze (?) :
                        "tyle z nas uznało żeś morderca więc coś w tym musi być" ;P
                        • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 06.12.08, 20:27
                          rozczochrany_jelonek napisał:
                          powtarz
                          > am: w
                          > > przypadku zagrożenia życia dopuszczam aborcję!
                          >
                          > w gruncie rzeczy nie jest istotne to co powtarzasz


                          Dokładnie, to samo powtarzaja wszyscy antychoicowcy, ale liczą się
                          fakty - śmierć kobiet ciężarnych pozbawionych możliwości przerwania
                          niechcianej ciąży i zmuszanie do rodzenia ofiar gwałtów.
                          Stawianie losu zarodka ponad losem kobiety po prostu tak skutkuje,
                          jakby tu się nie zapierać. Ignorowanie myśli i decyzji samobójczych
                          jako zagrożenia życia jest jednoznacznym przyzwoleniem ma śmierć.
            • kocia_noga Re: A ja mam taką refleksję... 02.12.08, 15:10
              kropka_bordo napisała:

              stawiasz wartość 'życia' płodu ponad
              > wartością życia kobiety, i postulujesz wprowadzenie sztywnej
              zasady odbierające
              > j
              > możliwość wyboru. Oczywiście nie musisz kierować się ani
              współczuciem, ani nawe
              > t
              > litością, i możesz swobodnie postulować swoje przekonania. W końcu
              to nie ty
              > będziesz musiał za nie zapłacić.


              I o to chodzi. Z dwóch równorzędnych możliwości wybrałeś tę która
              szkodzi zywym czującym ludziom ale w żadnym wypadku nie dotyczy
              ciebie.

              Trzoda to czy nie, obiekt nienawiści - z całą pewnością.
              Zasłonięty domniemanym dobrem abstrakcyjnego tworu.
              • stephen_s !!! 02.12.08, 21:36
                > Trzoda to czy nie, obiekt nienawiści - z całą pewnością.

                Wypraszam sobie takie teksty!
                • kochanica-francuza Re: !!! 02.12.08, 23:09
                  Stephen. Ty będziesz miał maila.
                  • kochanica-francuza Re: !!! 02.12.08, 23:21
                    Wysłałam. Mam nadzieję, że gazeta go nie zgubi.
              • stephen_s Kocia, lojalnie powiadamiam... 02.12.08, 23:51
                ... że Twój post zgłosiłem do moderacji.

                Niech to, dość już mam tej agresji pod moim adresem. Czy Tobie o to chodzi, by
                mnie z tego forum wykurzyć, czy co?
                • kocia_noga Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 03.12.08, 09:14
                  stephen_s napisał:

                  > ... że Twój post zgłosiłem do moderacji.
                  >
                  > Niech to, dość już mam tej agresji pod moim adresem. Czy Tobie o
                  to chodzi, by
                  > mnie z tego forum wykurzyć, czy co?


                  Nie bardzo rozumiem co uznałeś za agresję - czy twoje dążenie, żeby
                  ubezwłasnowolnić kobiety dla naszej krzywdy, czy że ja to opisuję.

                  • stephen_s Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 03.12.08, 10:14
                    Ta wypowiedź też pójdzie do moderatorów...

                    Wystarczy tych ataków ad personam.
                    • kropka_bordo Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 03.12.08, 13:07
                      Nie ma to jak wolność słowa... Zaraz, zaraz, czy to nie Ty przypadkiem okropnie
                      się oburzałeś na próby nałożenia regulacji prawnych na reklamy, a na obronę
                      swobody obrażania i wykorzystywania upadlających obrazów lub stereotypów pewnych
                      grup społecznych powoływałeś się właśnie na specyficznie rozumianą wolność słowa?

                      Nie podoba ci się to, co Kocia napisała na twój temat? Nie zgadzasz się z jej
                      wizją twojej osoby? Udowodnij że się myli (nie, zarzekanie się że wcale nie
                      traktuje się kobiet jako istot podrzędnych przy jednoczesnym dążeniu do
                      odebrania im - i wyłącznie im - prawa do decydowaniu o własnym ciele, nie jest
                      argumentem).
                      A jak nie masz ochoty na udowadnianie że nie stawiasz się ponad kobietami,
                      zawsze możesz się obrazić i nie dyskutować z Kocią czy innymi
                      użytkowniczkami/kami forum. Kneblowanie nic ci nie da. Twoje posty mówią więcej
                      o Tobie niż to postulujesz.
                      • stephen_s Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 03.12.08, 14:03
                        > Nie ma to jak wolność słowa...

                        Zapytam tak: załóżmy, że na tym forum pojawia się ktoś, kto mówi Kociej, że
                        ponieważ jest zwolenniczką prawa do aborcji, to nienawidzi dzieci i chce je
                        krzywdzić. Też byś uważała, że Kocia nie ma prawa uznać takiej wypowiedzi za
                        przekroczenie regulaminu?

                        > Nie podoba ci się to, co Kocia napisała na twój temat? Nie zgadzasz się z jej
                        > wizją twojej osoby? Udowodnij że się myli

                        O, dziekuję. Próbowałem to robić w trakcie poprzedniej takiej dyskusji. Od tego
                        czasu wiem, że próby przekonania Was, że nie jestem osobnikiem pałającym żądzą
                        krzywdzenia kobiet ma taki sam sens, jak udowadniania, że nie jestem wielbłądem.
                  • tad9 Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 03.12.08, 10:15
                    kocia_noga napisała:


                    > Nie bardzo rozumiem co uznałeś za agresję - czy twoje dążenie, żeby
                    > ubezwłasnowolnić kobiety dla naszej krzywdy, czy że ja to opisuję.


                    a to ciekawe - ponoszenie konsekwencji własnych czynów nazwać
                    "ubezwłasnowolnieniem". czy kobiety są wiatropylne? nie chcesz ciąży? to w nią
                    nie zachodź.
                    >
                    • kocia_noga Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 03.12.08, 15:03
                      tad9 napisał:

                      > a to ciekawe - ponoszenie konsekwencji własnych czynów nazwać
                      > "ubezwłasnowolnieniem". czy kobiety są wiatropylne? nie chcesz
                      ciąży? to w nią
                      > nie zachodź.
                      > >
                      Wi9dzę że Stephen ma zwolennika dla swoich poglądów.
                      Nie chcesz przerywania ciąży - nie kopuluj, tadzie.
                      No chyba że nie kopulujesz i boli cię to bardzo. Szklanka wody,
                      paciorek i zawiść minie.
                      • tad9 Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 03.12.08, 15:44
                        kocia_noga napisała:


                        > Wi9dzę że Stephen ma zwolennika dla swoich poglądów.
                        > Nie chcesz przerywania ciąży - nie kopuluj, tadzie.
                        > No chyba że nie kopulujesz i boli cię to bardzo. Szklanka wody,
                        > paciorek i zawiść minie.


                        to nie są poglądy Stephena. to poglądy zroworozsądkowe. i masz rację - jeśli
                        ktoś boi się ciąży, może nie kopulować. ale jeśli już kopuluje - niech ponosi
                        ewentualne konsekwencje. czy to nie czysty układ?
                        >
                        >
                        • gotlama Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 04.12.08, 17:42
                          Tylko dlaczego tatuśkowie upośledzonych dzieci tak często "dają nogę"
                          Może byś tak pokaznodzieił na temat konsekwencji wśród takich "tatuśków"?
                          • tad9 Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 05.12.08, 10:59
                            gotlama napisała:

                            > Tylko dlaczego tatuśkowie upośledzonych dzieci tak często "dają nogę"
                            > Może byś tak pokaznodzieił na temat konsekwencji wśród takich "tatuśków"?

                            o ile się nie mylę, można ich ścigać za alimenty, więc trudno tu mówi ć o braku
                            konsekwencji. W pewnym sensie uciekający przed alimentami przypomina kobietę,
                            która chce się pozbyć ciąży. I jeden i druga chcą się wykpić od ponoszenia
                            skutków swoich czynów. Ciekawe, że feministki potępiają antyalimenciarzy, a
                            kobiety traktują jak istoty nieodpowiedzialne, które muszą mieć jakieś "koło
                            ratunkowe" gdy narozrabiają.
                            • kocia_noga Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 05.12.08, 11:09
                              tad9 napisał:


                              > o ile się nie mylę, można ich ścigać za alimenty, więc trudno tu
                              mówi ć o braku
                              > konsekwencji.

                              Jak skuteczne jest to ściganie i jak wiele uwagi poświęcacie wy,
                              seksiści na propagandę utrzymywania własnych (i nie własnych) dzieci
                              do soiągnięcia przez nie zdolności do utrzymania się zwłasnych
                              zarobków?
                              Ma się to jakoś do histerycznego i pełnego oszustw (jak powyższe
                              frondowe) wrzasku o 'nienarodzonych' oraz idącej z nim ręka w rękę
                              mowy nienawiści skierowanej przeciwko kobietom, którą np ty
                              uprawiasz?
                              A wracając do działaczy antyludzkich ideologii - zarabiasz na
                              siebie, utrzymujesz się samodzielnie, masz pojęcie o świecie spoza
                              komputera?
                              • tad9 Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 07.12.08, 18:29
                                kocia_noga napisała:


                                > Jak skuteczne jest to ściganie i jak wiele uwagi poświęcacie wy,
                                > seksiści na propagandę utrzymywania własnych (i nie własnych) >dzieci do
                                soiągnięcia przez nie zdolności do utrzymania się >zwłasnych zarobków?

                                A co to ma do rzeczy? Faktem jest, że istnieje zasada: mężczyzna ponosi
                                odpowiedzialność za potomstwo.


                                > Ma się to jakoś do histerycznego i pełnego oszustw (jak powyższe
                                > frondowe) wrzasku o 'nienarodzonych' oraz idącej z nim ręka w rękę
                                > mowy nienawiści skierowanej przeciwko kobietom, którą np ty
                                > uprawiasz?
                                > A wracając do działaczy antyludzkich ideologii - zarabiasz na
                                > siebie, utrzymujesz się samodzielnie, masz pojęcie o świecie spoza
                                > komputera?


                                To ciekawe. Gdy piszę, że kobiety powinny ponosić odpowiedzialność za swoje
                                czyny, okazuje się, że jestem oderwanym od życia głosicielem antykobiecej
                                ideologii. No cóż - może faktycznie uważać kobety za istoty wewnątrzsterowalne,
                                mające wpływ na swój los i zdolne do odpowiadania za własne czyny to przejaw
                                braku realizmu...
                                • kocia_noga Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 07.12.08, 19:41
                                  tad9 napisał:

                                  zarabiasz na
                                  > > siebie, utrzymujesz się samodzielnie, masz pojęcie o świecie
                                  spoza
                                  > > komputera?
                                  >
                                  >
                                  > To ciekawe. Gdy piszę, że kobiety powinny ponosić
                                  odpowiedzialność /.../ No cóż - może faktycznie uważać kobety za
                                  istoty wewnątrzsterowalne,
                                  > mające wpływ na swój los i zdolne do odpowiadania za własne czyny
                                  to przejaw
                                  > braku realizmu...

                                  uważaj sobie na nasz temat co ci pasuje, mnie to nie obchodzi,ale
                                  rządź się na swoim terenie - idź głośić facetom ideę
                                  odpowiedzialności za potomstwo.
                                  >
                                  • tad9 Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 07.12.08, 20:52
                                    kocia_noga napisała:

                                    > uważaj sobie na nasz temat co ci pasuje, mnie to nie obchodzi,ale
                                    > rządź się na swoim terenie - idź głośić facetom ideę
                                    > odpowiedzialności za potomstwo.

                                    Właściwie można by dowodzić, że odpowiedzialność mężczyzny za potomstwo to mocno
                                    dęty konstrukt kulturowy. Ciąża - to zjawisko fizyczne, ale odpowiedzialność?
                                    Wyobraźmy sobie, że ktoś daje komuś w prezencie pistolet, a obdarowany czyści go
                                    tak nieostrożnie, że strzela sobie w kolano skutkiem czego przez resztę życia
                                    kuleje. Czy ten, kto dał prezent jest za to odpowiedzialny? Na pewnym poziomie
                                    rzec można, że tak, ale - jednak - gros winy spada na tego, kto się postrzelił.
                                    Czy nie ma tu pewnej analogii ze stosunkiem seksualnym, który dla kobiety kończy
                                    się niechcianą ciążą? A poza tym - czy jesteś też dla prawem "aborcji" dla
                                    mężczyzn? Wklejam poświęcony takiej "aborcji" tekst z mojego, kultowego blogu:
                                    Temat aborcji znów stał się modny, w mediach króluje Alicja Tysiąc, feministki
                                    bronią "prawa kobiety do decydowania o sobie", a ja pytam: a co z mężczyznami?
                                    Czy mężczyzna ma - zdaniem feministek - prawo do aborcji? Rozważmy pewną
                                    sytuację - zaznaczam rozważmy nie na gruncie polskiego prawa aborcyjnego, ale na
                                    gruncie wymarzonego przez feministki "prawa liberalnego". Mamy oto mężczyznę,
                                    który nie chce zostać ojcem, tak się jednak składa, że jego partnerka zachodzi w
                                    ciążę. Mężczyzna przeżywa w związku z tym różne nieprzyjemne sensacje, zamartwia
                                    się, źle śpi, trzęsą mu się ręce, wpada w nerwicę, słowem - ciąża źle wpływa na
                                    jego zdrowie (co z tego, że to nie on jest w ciąży? Zdrowie to zdrowie!). Na
                                    gruncie liberalnego prawa aborcyjnego aborcja usługą de facto na życzenie, tym
                                    bardziej jest więc uzasadniona, gdy ciąża zagraża zdrowiu. Mężczyzna zwraca się
                                    więc do partnerki słowami: "ciąża źle na mnie wpływa, zrób sobie aborcję". A
                                    kobieta na to: "Ani myślę". I tu pojawia się pytanie: czy wobec takiej
                                    odpowiedzi mężczyzna powinien mieć prawo do "aborcji mentalnej" i "aborcji
                                    ekonomicznej", słowem - czy może się psychicznie i finansowo odciąć od
                                    niechcianego przez siebie dziecka? A jeśli nie może, jeśli prawo zmusza go do
                                    płacenia alimentów (w psychikę prawo - póki co - ingerować nie może) to czy nie
                                    mamy aby do czynienia ze "zmuszaniem mężczyzny do ojcostwa"? Pytam feministek:
                                    jakim prawem prawo zmusza mężczyzn do ojcostwa? Czy feministki - jeśli poważnie
                                    traktują hasło "mój brzuch - moja sprawa" - nie powinny działać na rzecz
                                    "aborcji symbolicznej" dla mężczyzn?
                                    • bene_gesserit Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 07.12.08, 21:09


                                      Przez tysiaclecia w ogole nie brano pod uwage, ze mezczyzna jest w
                                      jakikolwiek wspoltworca ciazy. A wspolczesnie kobieta, ktora
                                      zachodzi, 'sama sobie jest winna, bo przeciez mogla sie
                                      zabezpieczyc'.

                                      Imo wynalezienie chemicznych srodkow antykoncepcyjnych dla mezczyzn
                                      bedzie mala rewolucja. Oby jak najszybciej.
                                      • kocia_noga Re: Kocia, lojalnie powiadamiam... 08.12.08, 09:00
                                        bene_gesserit napisała:


                                        > Imo wynalezienie chemicznych srodkow antykoncepcyjnych dla
                                        mezczyzn
                                        > bedzie mala rewolucja. Oby jak najszybciej.
                                        >

                                        Ależ wystarczy potraktować mężczyzn jako istoty myślące - skoro
                                        uprawiali seks, powinni ponosić wszystkie tego konsekwencje.
                                        Co zaś do antykoncepcji - prezerwatywy mają bardzo dużą moc
                                        zapobiegawczą.
    • pavvka Re: szokujące ustalenia naukowców... 02.12.08, 09:29
      A czy przebadano jak często depresja wystąpiła u kobiet, które
      chciały usunąć ciążę, ale zrezygnowały ze względu na restrykcyjne
      prawo?
    • piekielnica1 Re: szokujące ustalenia naukowców... 02.12.08, 09:46
      A czy przebadano jak na psychike mezczyzn wplynelo wymuszenie na
      kobiecie aborcji?
      Wszak zdanie: "Zrob cos z "tym"" nalezy do klasyki nietylko
      literackiej.

      --
      Droga do sukcesu pełna jest kobiet popychających swych mężów.
      Ignacy Paderewski
    • bertrada Re: szokujące ustalenia naukowców... 02.12.08, 13:35
      Bla, bla, bla.
      Przekładanie wyników badań przeprowadzonych na 500osobowej próbie na 3mld kobiet
      jest lekkim nieporozumieniem. Wzrost o 30% to nie jest to samo co o 30pkt
      procentowych, czyli w rzeczywistości może okazać się, że ten wzrost jest w
      granicach błędu pomiaru. Z której strony by na to nie patrzeć, to widzę tu jakiś
      przekręt statystyczny.

      I poza tym, jak to ktoś wcześniej zauważył, nikt nie sprawdzał zdrowia
      psychicznego tych kobiet przed aborcją. A podejrzewam, że faktycznie więcej
      kobiet z zaburzeniami emocjonalnymi i psychicznymi poddaje się aborcji. Bo jak
      ktoś ma problemy z samym sobą, to trudniej mu zadbać o antykoncepcje, oprzeć się
      presji otoczenia, realnie ocenić swoje możliwości czy nawet skorzystać z pomocy
      rodziny, która też może mieć poważne zaburzenia, jeżeli mają one podłoże genetyczne.
      • kocia_noga Bertrada! 02.12.08, 15:13
        Frondziarze przeczytali artykuł ale go zakłamali, tad nieprzeczytał,
        ale Gotlama dała link po to,żeby przeczytać. Jesli nie znasz
        angielskiego to ci wyjaśniam: artykul wyraźnie mówi, że NIE MA
        ZWIĄZKU pomiędzy chorobami psychicznymi a przerywaniem ciąży.
        • bertrada Re: Bertrada! 02.12.08, 15:31
          Ok, dzięki. ;)
          Czyli frondziarze jak zwykle trzymają się ultraprawicowych zasad.
          • ja.sinner Re: Bertrada! 02.12.08, 17:02
            > Czyli frondziarze jak zwykle trzymają się ultraprawicowych zasad.

            a glupi lud to kupi
    • trzy_krzyzyki Re: szokujące ustalenia naukowców... 03.12.08, 11:54
      Myślę, że nie trzeba było do tego badań naukowych, tego rodzaju
      przeżycie MUSI zostawić ślad w większym lub w mniejszym stopniu.
      • kocia_noga Re: szokujące ustalenia naukowców... 03.12.08, 15:04
        Dom wariatów, podpis trzema krzyżykami - musi to ktos z frondy,
        bronić kłamstwa.
        • evita_duarte A mnie sie wydaje 04.12.08, 14:43
          ze niechciana ciaza MUSI byc okropnym przezyciem. Tym badziej okropnym im
          bardziej jej utrzymanie jest przymuszone.
          • tad9 Re: A mnie sie wydaje 04.12.08, 14:49
            evita_duarte napisała:

            > ze niechciana ciaza MUSI byc okropnym przezyciem. Tym badziej okropnym im
            > bardziej jej utrzymanie jest przymuszone.

            bodajże wszystko, co się nam przydarza wbrew chęci jest "okropnym przeżyciem". I
            co z tego?
            • gotlama Re: A mnie sie wydaje 04.12.08, 17:46
              Tad, mamusia Cię przymuszała do jedzenia kaszki i mycia rączek?
              Chcesz to porównywać do gwałtu skutkującego ciąża?
              • tad9 Re: A mnie sie wydaje 04.12.08, 22:08
                gotlama napisała:

                > Tad, mamusia Cię przymuszała do jedzenia kaszki i mycia rączek?
                > Chcesz to porównywać do gwałtu skutkującego ciąża?

                przepraszam, ale ciąża będąca efektem gwałtu podpada pod ustawę aborcyjną. o ile
                mi wiadomo, feministki chcą wolnego usuwania każdej ciąży. a to już obraża
                ludzkie poczucie odpowiedzialnosci. feministki traktują kobiety jak idiotki nie
                będące w stanie ponosic konsekwencji swoich czynów. wstyd!
                • kocia_noga Re: A mnie sie wydaje 05.12.08, 11:02
                  tad9 napisał:

                  > przepraszam, ale ciąża będąca efektem gwałtu podpada pod ustawę
                  aborcyjną.

                  Zaskarżaną co i rusz przez takich jak ty i szeroko nierespektowaną
                  co skutkuje śmiercią ciężarnych.
                  O tym wiadomo było wszystkim od dawna, bo własnie dlatego
                  przerywanie ciąży zo0stało zalegalizowane - żeby kobiety nie
                  umierały wraz z niechcianym i płodami.
                  Wpływu na dzietność katolicka ustawa nie ma żadnego, natomiast na
                  śmierć ludzi - tak. I interesujące jest to, że usmiecenie płodu
                  przez taką ciężarną w ogóle takich jak ty nie obchodzi, byle kobieta
                  zmarła. Za karę, rzecz jasna.
    • keltoi A u chodzących do ginekologa... 04.12.08, 20:40
      ... częściej występuje rak piersi.

      A u czytających Frondę - mózgu.
      *if You only had a brain.. tada, tada*
    • andreas3233 Re: szokujące ustalenia naukowców... 04.12.08, 23:37
      Czy ustalenia naukowcow sa szokujace...?
      Chyba nie.
      Badania wygladaja - na porzadnie przeprowadzone / 30 letnie studia
      podluzne../.
      I jak twierdza autorzy - niczego nie przesadzaja../ ''trzymaja sie
      srodka drogi..''/.
      • kocia_noga Re: szokujące ustalenia naukowców... 05.12.08, 10:55
        Otóż to, żadnego wpływu przerywania ciąży na zdrowie psychiczne nie
        stwierdzono, w szczególoności zaś tzw syndromu poaborcyjnego,
        syndromu ocaleńca i innych katolickich wynalazków.
        • andreas3233 Re: szokujące ustalenia naukowców... 06.12.08, 00:04
          kocia_noga napisała:

          > Otóż to, żadnego wpływu przerywania ciąży na zdrowie psychiczne
          nie
          > stwierdzono, w szczególoności zaś tzw syndromu poaborcyjnego,
          > syndromu ocaleńca i innych katolickich wynalazków.

          No wlasnie..te ogolnokatolickie twierdzenia..to zwykla bzdura..:((
          • m_caliban Re: szokujące ustalenia naukowców... 11.12.08, 22:01
            Moim zdaniem kobiet adecydująca się na aborcję powinna mieć z
            automatu także psychologa/terapeutę, z którym mogłaby poromawiać,
            survivor's syndrom be damned. Sam wprawdzie nie dysponuję macicą i
            prawdopodobnie nigdy nie zajdę w ciążę, ale domyślam się, że aborcja
            jest trudnym przeżyciem dla wielu kobiet (zwłaszcza, jeżeli ciąża
            pojawiła się w jakichś nieprzyjemnych okolicznościach - i nawet nie
            musi być to od razu gwałt).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka