bene_gesserit
21.01.09, 18:07
Na marginesie wesolego watku o oralu i analu taka refleksja:
jak to sie dzieje, ze postac feministki w powszechnej swiadomosci
jest jednoczesnie i wyuzdana szatanica, dla ktorej nie ma zadnych
swietosci i spolecznych tabu i - jednoczesnie - zapieta pod szyje
staropanienska dziewica?
Nie wiem, jak wy, ale ja tu widze pewna sprzecznosc, moze mi kto to
wytlumaczy.