bene_gesserit
08.04.09, 12:16
Cos jak euro-sieroty:
>>
Elektroniczny system rekrutacji do przedszkoli we Wrocławiu nie
uwzględnia sytuacji, w której jedno z rodziców pracuje za granicą.
Matka, która sama wychowuje dwójkę dzieci, bo jej mąż jest w
Anglii, nie może nawet zalogować się do systemu
- Jak widać urzędnicy w ogóle nie zareagowali na nowe zjawisko
społeczne - dziwi się pani Ewa, mama 5-letniej Julii. - Od kilku
dni bezskutecznie usiłuję zarejestrować córkę w systemie rekrutacji
internetowej. System nie akceptuje np. angielskiego adresu ojca.
Ciągle wyskakuje mi napis: "system nie jest przygotowany na taką
ewentualność".
Na specjalnej stronie nie można wpisać ani informacji o tym, że
jedno z rodziców pracuje za granicą ani też zagranicznego adresu.
Pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola mają dzieci samotnych
rodziców, niepełnosprawnych i te z rodzin zastępczych. Wynika to z
rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej. Resztę kryteriów
ustalają same samorządy.
Pani Ewa uważa, że podobnie jak inne matki samotnie wychowujące
dzieci powinna dostać za ten fakt dodatkowe punkty rekrutacyjne.
Ale tego wrocławski system nie uwzględnia.
Urzędniczka z wydziału edukacji poradziła pani Ewie, żeby we
wszystkie rubryki adresowe dotyczące ojca wpisała "brak", a w
miejsce liczb - "0". Wtedy system miał zadziałać. Niestety nie
udało się. - To może powinnam wpisać "ojca brak"? - zastanawia się
pani Ewa. - To by pewnie łyknęło. Ale jaka to rzetelność
informacji, skoro można podać cokolwiek?
Miejski wydział edukacji, który przygotowuje rekrutację do
przedszkoli, nie dysponuje danymi, jakiej liczby dzieci dotyczy
zjawisko emigracji rodziców. Wiadomo jedynie, że problem istnieje.
We Wrocławiu jest - zdaniem urzędników - znacznie mniej takich
rodzin niż na Dolnym Śląsku. Najwięcej emigrantów zarobkowych
pochodzi z województw centralnych i wschodnich.
<<
tinyurl.com/cbo8jv