Dodaj do ulubionych

Fale kobiecego pożądania

19.04.09, 19:56
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,96950,6425941,Fale_kobiecego_pozadania.html
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Fale kobiecego pożądania 21.04.09, 13:54
      Moze i kilka uwag jest słusznych, ale wiekszość byłaby doskonala,
      pod warunkiem, ze wszystkie kobiety byłyby samotne. Bo w rodzinie
      tak zyć się nie da. Co zreszta widac po zakonczeniu wywiadu - mamy
      do czynienia z osoba, ktora nie tylko nie wierzy w monogamię, ale
      chyba jej nie lubi. Mam wrazenie, ze facetów też nie lubi.
      Poswięcam się bo gotuję obiad? Fatalnie, nie powinnam. Mąż się
      poświeca, bo codziennie zmywa - ciekawe, czy opinia byłaby taka
      sama - że powinien przestać zmywac i juz. Coraz bardziej mam
      wrazenie, ze w pewnych teoriach uznaje się, ze kobieta nic nie musi,
      natomiast facet, ktory chciałby tez nic nie musieć - to pasozyt, leń
      i egoista. A kobieta po prostu jest świadoma własnej wartosci i się
      samorealizuje.
      Pomysł, ze kobieta ma absolutne prawo nie miec dwa lata ochoty na
      seks, nie powinna nic z tym robić i jest OK - natomiast
      wszelkie "zmuszanie się" jest fatalne - to chyba najlepszy przepis
      na rozwód, jaki słyszalam. Nie mowię juz o potrzebach faceta, o
      ktorych jest tu wspomniane..., ale o tym, ze nie ma siły - będzie
      się czuł odtracony. A co z sytuacją przeciwna - to mąż ma "falę
      odplywu" i mimo, ze żona jak najbardziej czuje pożądanie przez dwa
      lata po prostu nie idzie z nią do łóżka, bo mu sie nie chce. A jak
      mu się nie chce, to jest wystarczajacy argument. Poinformowac kogos,
      ze ma poczekać oczywiscie mozna i trzeba, ale nie dwa lata!!!
      Rada "aby nie brac tego do siebie" jest idiotyczna - kazdy , z
      ktorym partner nie chce się kochać latami musi to wziąć "do siebie",
      chocby dlatego, ze najwyraźniej mąż/zona uznają, ze potrzeby tej
      drugiej strony sa nieskończenie mniej wazne, niż własne. A jesli na
      tym opiera się trwały zwiazek, to ja jestem tancerką kabaretową.
      No i oczywiscie, nikt nie powinien się do niczego zmuszac, ale
      wyraźnie wskazuje się, ze nalezy lubic seks na łonie natury,
      masturbację przed internetem czy porno. Nie pójscie do łóźka z
      własnym mężem jest normalne, a niechęć do masturbacji, czy nie
      opowiadanie o niej znajomym - podejrzane.
      Do tego najwyraźniej kobiety koło 50 -tki sa tak niekumte, ze nie
      umieją cztać i wszystkiego dowaiadują sie od wasnych córek, ktore -
      jak to w rzeczywistosci bywa - zwierzaja się im bardzo dokladnie ze
      swojego intymnego zycia.
      • jagandra Re: Fale kobiecego pożądania 23.04.09, 19:11
        To oczywiście jest problem, jeśli jedno z partnerów nie ma ochoty na seks przez dla lata. Ale mi się podoba stwierdzenie, że to nie jest żadna, wiesz, "choroba". Ja jednak do tej pory żyłam w przekonaniu, że jeśli ktoś przez dłuższy czas może się obyć bez seksu, to coś z nim lub nią jest nie tak. Jest to wstydliwe, należy to ukrywać. Bo przecież wszyscy normalni ludzie lubią seks. Podoba mi się to odczarowanie, dla mnie wynika stąd tyle, że po prostu różnie bywa i nie ma co się śpieszyć z szukaniem norm.
        • verdana Re: Fale kobiecego pożądania 24.04.09, 15:45
          Ale zwróć uwagę, ze to chyba jednostronna choroba, bo u facetów tego
          autorka nie przewiduje:-) Dla mnie zawsze bylo oczywiste, ze część
          osób lubi seks, część nie lubi, a część raz tak, raz tak. W XIX
          wieku raczej uznawano, ze stała ochota na seks jest nie do konca
          normalna i trzeba ja tłumic.
          Zresztą - nie do końca na temat - dla mnie tabu seksu zostało
          zastapione tabu jedzenia. Teraz obowiazkiem jest lubić seks we
          wszystkich odmianach i uprawiać go, ile razy przyjdzie ochota, z kim
          przyjdzie ochota. Natomiast osoby lubiące jeść sa podejrzane,
          powinny swoj poped ograniczyć, ukrywać upodobania, jeść w sposob
          ascetyczny i zabsolutnie sobie nie folgować. Leczy się niechęć do
          seksu i chęć do jedzenia - przez cale wieki robiono odwrotnie.
          Wynika z tego, ze ludziom potrzebne jest w zyciu jakieś tabu i jakaś
          asceza. Gdy w jednej dziedzinie panuje wolnośc, ogranicza się ją w
          drugiej.
          Zanim dojdziemy do "zdrowego rozsadku" - minie sporo czasu.
          Nie uwazam, aby brak pożądania jednej osoby byl jakakolwiek choroba,
          która nalezy leczyć. Ale brak pożądania, gdy osoba jest w związku,
          jednak wymaga terapii - nie dla zdrowia jednej osoby, ale tegoż
          własnie zwiazku. To choroba, ale małżenstwa, nie jednostki.
          • hankam Re: Fale kobiecego pożądania 25.04.09, 11:52
            Eee, niechęć do jedzenia też się leczy.
            Zdrowiej jest być szczupłym i się nie przejadać, ale są osoby, które
            nigdy nie będą wiotkie i smukłe, bo to nie ta konstrukcja.
            Bez seksu można żyć, chociaż na pewno lepiej i przyjemniej się
            żyje 'z'.
            Seksoholików się leczy, jak alkoholików.
            Mnie się ten artykuł czy wywiad tak bardzo nie podobał, że nie byłam
            w stanie go zmęczyć.
            • jagandra Re: Fale kobiecego pożądania 25.04.09, 22:48
              > Mnie się ten artykuł czy wywiad tak bardzo nie podobał, że nie byłam
              > w stanie go zmęczyć.

              Czemu? :)
              • hankam Re: Fale kobiecego pożądania 26.04.09, 13:41
                Bo jakoś nie trafiał mi do przekonania. Chyba dlatego, że był taki
                jednostronny, co napisała Verdana. Nie dałam rady przeczytać go
                dokładnie.
          • jagandra Re: Fale kobiecego pożądania 25.04.09, 22:47
            > Ale zwróć uwagę, ze to chyba jednostronna choroba, bo u facetów tego
            > autorka nie przewiduje:-)

            Ja to zrozumiałam jako odniesienie do cykli związanych z kobiecą seksualnością. W tym sensie, że tak jak w różnych momentach cyklu miesięcznego kobieta ma większą lub mniejszą chęć na seks, tak samo mają wpływ okresy ciąży, karmienia piersią, opieki nad niemowlęciem. U facetów takich fizycznych, hormonalnych cykli nie ma. Nie mówi się im, że nimi hormony rządzą.
            Ale faktem jest, że i faceci mają okresy, gdy seks ich nie interesuje.

            Natomiast osoby lubiące jeść sa podejrzane,
            > powinny swoj poped ograniczyć, ukrywać upodobania, jeść w sposob
            > ascetyczny i zabsolutnie sobie nie folgować.

            Czy ja wiem? Jestem szczupła, ale z różnych przyczyn jem bardzo mało cukru i pszenicy i naprawdę mnie irytuje to ciągłe zdziwienie, czemu sobie nie wezmę drugiego, trzeciego i czwartego kawałka ciasta, skoro przecież nie muszę się odchudzać :/

            > Nie uwazam, aby brak pożądania jednej osoby byl jakakolwiek choroba,
            > która nalezy leczyć. Ale brak pożądania, gdy osoba jest w związku,
            > jednak wymaga terapii - nie dla zdrowia jednej osoby, ale tegoż
            > własnie zwiazku. To choroba, ale małżenstwa, nie jednostki.

            A ja myślę teraz, że to nie choroba ale problem małżeństwa, konflikt potrzeb w jakimś okresie. Choroba małżeństwa to może być przemoc, uzależnienie - związek oprawcy z ofiarą, osoby uzależnionej ze współuzależnioną.
            • verdana Re: Fale kobiecego pożądania 26.04.09, 15:58
              Bo jesteś szczupła, więc jesteś w porzadku. Osoby o figurze
              nieidealnej sa oceniane jako "folgujace sobie", czyli moralnie
              podejrzane. Je tez się namawia, owszem, aby oplotkować "trudno się
              dzwić, ze tak wygląda, skoro tyle żre", bezposrednio po zakończeniu
              wizyty.
              Wystarczy sobie poczytać fora o odchudzaniu, czy GW.
              "Choroba" to oczywiście przenośnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka