Dodaj do ulubionych

procesy o gwałt

15.05.09, 09:41
Małżeństwo kryminologów ,Diesen , opublikowało analizę kilkuset
spraw o gwałt.Praca zainsipirowana była dysproporcją między ilością
pozwów a ilością skazanych (5000:200).Przyczyną niskiej liczby
skazań były wątpliwości dowodowe i sytuacje typu "jej słowo
przeciwko jego słowu".Ciekawa jest konkluzja autorów.Ich zdaniem
ciężar postępowania dowodowego powinien być przesunięty w kierunku
mężczyzny , który powinien wykazać przed sądem , że miał zgodę na
seks.Niestety , nie podano sposobów udokumentowania tej
zgody.Niemniej jednak zasada " guilty until proven innocent"
otwarcie została tu zaproponowana jako potencjalny sposób
zlikwidowania wymienionej wyżej , niepokojącej dysproporcji.
Hmm , z masulistów się wyśmiewają a ci się okazali całkiem
przewidujący momentami : jedna z takich organizacji publikuje zasady
postępowania dla młodszych studentów jednego z kampusów uniw. -
zasada nr 1 - "zasadniczo nie powinieneś uprawiać seksu"
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: procesy o gwałt 15.05.09, 10:30
      Trudności dowodowe zinterpretowałeś na szkodę kobiet.
      Jeżeli z kilku tysięcy zgłoszonych spraw o gwałt kończy się
      skazaniem tylko kilka setek, to znaczy że:
      *albo większość kobiet ofiar gwałtu nie jest w stanie tego udowodnić
      i przegrywa sprawę a gwałciciel chodzi wolny - jeśli tak, to gwałt
      się opłaca i liczba gwałtów nie maleje, bo gwałciciel ma olbrzymie
      szanse ujść bez kary
      * część kobiet oszukuje i z braku dowodu przegrywa w sądzie, więc
      ich ilość powinna spadać
      * te, które przegrywają w sądzie to w większości oszustki, a
      prawdziwi gwałciciele sa karani - wtedy ilość gwałtów powinna
      spadać, bo to się nieopłaca.
      Twój wniosek to: biedni chłopcy nie powinni uprawiać seksu bo mogą
      zostać w każdej chwili oskarżenie fałszywie o gwałt i następnie
      wygrac sprawę.
      A wszystko to sprawa feministek, tak okrutnych dla chłopców, którzy
      być może pójdą za twoją radą i przestaną uprawiać gwałt, tzn seks.
      • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 10:54
        Na początek dwója z logiki
        To co napisałaś to nie moje wnioski i interpretacje lecz Twoje
        domysły na temat moich wniosków i interpretacji , całkowicie zresztą
        błędne.
        Kolejny Twój błąd to łączenie w ciąg przyczynowo-skutkowy spraw
        które nijak powiązane nie są.
        • easz Re: procesy o gwałt 15.05.09, 14:13
          A jakie są Twoje wnioski i interpretacja? I czy Ty nie łączysz w 'ciąg
          przyczynowo-skutkowy spraw które nijak powiązane nie są'?
          • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 14:26
            1.Moje wnioski są takie.Proponowana przez wymienionych kryminologów
            zasada to złamanie podstawowej logiki procesu dowodowego.Na dziś s-f
            ale kto wie , w końcu tym razem taki postulat wysuwają nie rozmaici
            aktywiści ale fachowcy , badacze tematu.Niestety nie sądzę by to
            rozwiązało problem "szarej strefy" gwałtu gdzie sytuacja jeden/jedną
            wyklucza dotarcie do dowodów powodując tym samym to , że sprawca
            uchodzi karze.Pewnie dodatkowo tylko wygenerowałoby nadużycia.Ale
            jak tak pomyśleć jakby taka zmiana prawna wpłynęla na zmiany
            obyczajowości to dech zapiera.
            2.Nie , nie łączę.
            • kocia_noga Re: procesy o gwałt 15.05.09, 14:46
              Znawca logiki się znalazł :)
              Ponieważ para specjalistów zastanawiała się nad złamaniem zasady
              domniemania niewinności zacząłeś użalać się nad losem biednych
              chłopców, którzy teraz masowo będą oskarżani o gwałt.
              Teraz też są masowo oskarżani, ale masowo wypuszczani, tak ci
              przypomnę.
              Gdy ciężar dowodu spocznie na nich, ach cóż to będzie!
              No zaprą się biedaki i ręcznie będą dochodzić do Spełnienia.
              Albo zaczną podsuwac oświadczenia woli do podpisu.
              Albo co. Jednym słowem - zgroza! Zgroza!
              • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 14:51
                Kolejna dwója z logiki , tym razem za przypisywanie mi rzekomego
                użalania się.Rozumiem , że koniecznie chcesz przypisać mi intencje
                będące jedynie Twoimi projekcjami niemniej jednak powstaje kolejne
                pytanie - umiesz myśleć inaczej niż tylko gotowymi kalkami?
                • kocia_noga Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:07
                  bruford napisał:

                  > Kolejna dwója z logiki , tym razem za przypisywanie mi rzekomego
                  > użalania się.Rozumiem , że koniecznie chcesz przypisać mi intencje
                  > będące jedynie Twoimi projekcjami niemniej jednak powstaje kolejne
                  > pytanie - umiesz myśleć inaczej niż tylko gotowymi kalkami?


                  Moje ty Złotko, pokaż co nie tak w moim poście zamiast pokrzykiwać :)
                • stephen_s Re: procesy o gwałt 15.05.09, 19:48
                  > umiesz myśleć inaczej niż tylko gotowymi kalkami?

                  Kocia? Niestety, nie umie.

                  Witaj w klubie osób zaszufladkowanych.
              • easz Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:10
                kocia_noga napisała:

                > Gdy ciężar dowodu spocznie na nich, ach cóż to będzie!
                > No zaprą się biedaki i ręcznie będą dochodzić do Spełnienia.
                > Albo zaczną podsuwac oświadczenia woli do podpisu.
                > Albo co. Jednym słowem - zgroza! Zgroza!

                A tam. Wtedy to już wszystko rybka - idźmy tokiem Bruforda - czego by wtedy
                facet nie zrobił, może mieć nawet alibi i inne dna, jak się znajdzie feministka,
                to się znajdzie i wyrok dla delikwenta.
                • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:21
                  Zupełnie nie poszłaś tokiem Bruforda.Nawet się nie zbliżyłaś do toku
                  Bruforda :))
                  • dzikowy Re: procesy o gwałt 15.05.09, 16:01
                    A ja pójdę tokiem myślenia Środy. Skoro pewnych praw podstawowych nawet nie
                    wolno poddawać dyskusji, a ich nieuwzględnienie w prawodawstwie odznacza niższą
                    jakość demokracji (lub brak jakości), to o zarzuceniu domniemania niewinności
                    nie ma w ogóle mowy. Tak samo jak o karze śmierci czy torturach. Trzeba wymyślić
                    coś innego.
                    • paskudek1 Re: procesy o gwałt 15.05.09, 16:18
                      a ja ci przyklasne nawet dzikowy. Nie mozna warunkować zasady domniemania niewinności, ALE.... w sprawie o gwałt niech obrocy oskarzonych przestana wywlekac sprawy intymne ofiary. niech rpzestana zadawać pytania o to kiedy straciły dziewictwo, ilu miały partnerów, jak sie na co dzień ubierają, jak były ubranbe w chwili zajścia, czy np. zgodziły sie na drinka od oskarzonego itd. Jeżeli obrona oskarzonego skupi się na rzeczywistych dowodach to proszę bardzo, zasada domniemania niewiności ma byc zachowana. Ale niech to nie będzie przerzucanie winy na ofiarę.
                      • xvqqvx Re: procesy o gwałt 15.05.09, 23:57
                        To jest standardowa taktyka obrońców, która bynajmniej nie służy
                        przerzucaniu winy, ale przyłapaniu ofiary na kłamstwach dotyczących
                        jej osoby, okoliczności gwałtu etc., aby potem w mowie końcowej
                        adwokat mógł powiedzieć coś takiego:
                        "Wysoki Sądzie, osobie, która oskarża mego klienta o gwałt
                        udowodniono kłamstwa, kiedy mówiła, że wcześniej była dziewicą i
                        została porwana z ulicy, podczas gdy naprawdę wcześniej prowadziła
                        bujne życie, a do mieszkania oskarżonego przyszła z własnej woli.
                        Dlaczego więc należy jej wierzyć, kiedy mówi, że została zgwałcona,
                        a nie uwierzyć mojemu klientowi, który wcześniej nie kłamał".
                        A skąd ta taktyka - niestety wynika to z tego, że nierzadkie wśród
                        ofiar (i ich rodziców w przypadku nastolatek) jest oczekiwanie od
                        procesu, że oprócz ukarania ich krzywdziciela, przedstawi je w jak
                        najlepszym świetle.
                        Znam z opisów sprawę, kiedy został uniewinniony 17-letni gwałciciel
                        15-latki, która do gwałtu była dziewicą, a do tego przyczynili się
                        jej apodyktyczni rodzice. Dziewczyna w tajemnicy przed nimi
                        sfałszowała legitymację szkolną (dodała sobie 2 lata i zmieniła
                        gimnazjum na liceum), a potem "chodziła" z tym chłopakiem.
                        Regularnie chadzała do jego mieszkania, aby pić alkohol i się
                        "lizać" (chwaliła się tym koleżankom). Pewnego dnia on chciał seksu,
                        ona nie, więc ją zgwałcił.
                        Rodzice jednak nie chcąc, aby otoczenie uznało, że źle wychowali
                        córkę, wymyślili wersję, że ona go nie znała, on ją napadł na ulicy,
                        spoił alkoholem, sfałszował jej legitymację (!) i na końcu zgwałcił.
                        Zastraszona córka powtórzyła tę wersję, a adwokat 17-latka bez
                        trudna wykazał kłamstwa i... uniewinnienie.
                        • sabinac-0 Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:09
                          Zmuszenie do stosunku wbrew czyjejs woli to ZAWSZE jest gwalt. To ze dziewczyna
                          wczesniej "chodzila" z nim, pila z nim wino czy calowala sie w niczym nie
                          tlumaczy sprawcy, jesli nie chciala stosunku to on zmuszajac ja do niego
                          popelnil przestepstwo.
                          Gwaltem jest zmuszenie do seksu zarowno wlasnej zony jak i prostytutki.
                          • xvqqvx Re: procesy o gwałt 16.05.09, 08:34
                            > Zmuszenie do stosunku wbrew czyjejs woli to ZAWSZE jest gwalt. To
                            ze dziewczyna
                            > wczesniej "chodzila" z nim, pila z nim wino czy calowala sie w
                            niczym nie
                            > tlumaczy sprawcy, jesli nie chciala stosunku to on zmuszajac ja do
                            niego
                            > popelnil przestepstwo.
                            > Gwaltem jest zmuszenie do seksu zarowno wlasnej zony jak i
                            prostytutki.
                            A gdzie twierdziłem, że jest inaczej?
                            W tej sprawie gwałciciel został niesłusznie uniewinniony, ponieważ
                            rodzice tej dziewczyny chcieli, aby wyrok wykazał także, że
                            "dobrze" (w ich mniemaniu) wychowują córkę, więc zmusili ją do
                            nieprawdziwych zeznań dotyczących okoliczności.
                          • kocia_noga Re: procesy o gwałt 16.05.09, 09:10
                            sabinac-0 napisała:

                            > Zmuszenie do stosunku wbrew czyjejs woli to ZAWSZE jest gwalt. To
                            ze dziewczyna
                            > wczesniej "chodzila" z nim, pila z nim wino czy calowala sie w
                            niczym nie
                            > tlumaczy sprawcy, jesli nie chciala stosunku to on zmuszajac ja do
                            niego
                            > popelnil przestepstwo.
                            > Gwaltem jest zmuszenie do seksu zarowno wlasnej zony jak i
                            prostytutki.

                            Ale Kukuryku pisze o dowiedzeniu tego; skoro sąd stwierdził,że
                            dziewczyna kłamie jak z nut, to przestaje być wiarygodna w
                            sytuacji "jej słowo przeciw jego słowu".
                            • xvqqvx Re: procesy o gwałt 16.05.09, 11:19
                              Mea culpa, że niedokładnie opisałem.:-)
                              Dziewczyna zeznawała w sądzie to, co jej kazali rodzice - nieznajomy
                              chłopak zaciągnął ją w krzaki, sfałszował tam jej legitymację, wlał
                              do ust alkohol, a potem zgwałcił.
                              Chłopak - że nie wiedział o jej wieku, bo w legitymacji było
                              inaczej, że się z nią od miesiąca spotykał u siebie na picie i
                              "lizanie", a pewnego dnia ona dobrowolnie mu się oddała.
                              Prokuratorce dziewczyna powiedziała to, co pisałem wcześniej, czyli
                              że sama sfałszowała, piła i "lizała się", ale seksu nie chciała.
                              Jednocześnie tego nie zeznała oficjalnie (nie chciała pomimo
                              przekonywań prokuratorki podpisać), bo stwierdziła, że za bardzo boi
                              się rodziców. Te obawy były uzasadnione, bo oni prawie chcieli pobić
                              prokuratorkę i sąd, że nie wierzą w tę ich wersję - płacili kary za
                              obrazę sądu (i nie pamiętam, ale tatuś chyba nawet trafił na tydzień
                              do aresztu).
                              Pomimo tego prokuratorka zdecydowała się na wniesienie aktu
                              oskarżenia licząc na to, że dziewczyna się jednak przełamie i powie
                              prawdę, co się niestety nie sprawdziło.
                              Obrońca 17-latka słysząc tę ocficjalną wersję łatwo wykazał, że
                              dziewczyna kłamała w wielu sprawch (chwaliła się na blogu i
                              koleżankom legitymacją i "lizaniem", a skasowane fragmenty blogu
                              dostarczył provider z kopii zapasowej, zaś z zeznaniami koleżanek
                              problemu nie było), a w swej mowie nawet jej nie atakował, a tylko
                              stwierdził, że "przy takich rodzicach i tym, co zaprezentowali na
                              tej sali, każda dziewczyna by kłamała" i "jest pewne, że dobrowolnie
                              się kochała z moim klientem, a mówi o gwałcie tylko ze strachu przed
                              rodzicami".
                        • easz Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:43
                          xvqqvx napisał:

                          > To jest standardowa taktyka obrońców, która bynajmniej nie służy
                          > przerzucaniu winy, ale przyłapaniu ofiary na kłamstwach
                          > dotyczących jej osoby, okoliczności gwałtu etc., aby potem w mowie
                          > końcowej adwokat mógł powiedzieć coś takiego:
                          > "Wysoki Sądzie, osobie, która oskarża mego klienta o gwałt
                          > udowodniono kłamstwa, kiedy mówiła, że wcześniej była dziewicą i
                          > została porwana z ulicy, podczas gdy naprawdę wcześniej prowadziła
                          > bujne życie, a do mieszkania oskarżonego przyszła z własnej woli.
                          > Dlaczego więc należy jej wierzyć, kiedy mówi, że została zgwałcona,
                          > a nie uwierzyć mojemu klientowi, który wcześniej nie kłamał".

                          Dla postronnych obywateli, to jest przerzucanie winy w najlepszym
                          razie, tj. kiedy mają świadomość przerzucania. Zwykle kończy się
                          taka metoda tym, że rzeczywiście postrzegają ofiarę jako winną. I
                          zaczyna się błędne koło, m.in. powód omijania sądów, małej liczby
                          zgłoszeń itd. Bo to nie tylko robienie z niej osoby nieuczciwej, ale
                          też puszczalskiej, a jak wiemy "czy można zgwałcić prostytutkę,
                          ehehe".

                          > A skąd ta taktyka - niestety wynika to z tego, że nierzadkie wśród
                          > ofiar (i ich rodziców w przypadku nastolatek) jest oczekiwanie od
                          > procesu, że oprócz ukarania ich krzywdziciela, przedstawi je w jak
                          > najlepszym świetle.

                          Błędnego koła c.d. - jeśli wokół gwałtu jest takie halo, za winną i
                          puszczalską uważa się ofiarę, mówię o obiegowych opiniach wciąż
                          jeszcze przez ludzi wyznawanych, to koło samo się już napędza. I
                          ogólnie gwałt to hańba zgwałconej.
                          • xvqqvx Re: procesy o gwałt 16.05.09, 08:42
                            Oczywiście, że się z Tobą zgadzam z paroma uwagami.
                            Adwokaci by tego nie robili, gdyby ofiary nie kłamały, a że kłamią,
                            to adwokat musiałby być kompletnym idiotą, że tego nie wykorzystał.

                            A "czy można zgwałcić prostytutkę, ehehe" wzięło się z tego, że
                            prostytutki ongiś używały oskarżenia o gwałt jako sposobu "karania"
                            nieuczciwych klientów, którzy nie zapłacili lub zapłacili mniej. Sąd
                            Najwyższy już kilkadziesiąt lat temu orzekł, że stosunek odbyty ZA
                            ZGODĄ kobiety, po którym mężczyzna nie przekazał jej obiecanych
                            korzyści finansowych NIE JEST gwałtem.
                            • easz Re: procesy o gwałt 22.05.09, 00:11
                              xvqqvx napisał:

                              > A "czy można zgwałcić prostytutkę, ehehe" wzięło się z tego, że
                              > prostytutki ongiś używały oskarżenia o gwałt jako
                              > sposobu "karania" nieuczciwych klientów, którzy nie zapłacili lub
                              > zapłacili mniej.

                              Nawet jeśli, wątpię, żeby Lepper to wiedział. Jemu chodziło o coś
                              innego i o to samo zwykle chodzi ludziom, którzy podobnie mówią, a i
                              mówili przed nim - prostytutki zgałcić nie można, nie ma takiej
                              opcji, bo to puszczalska za kasę, sprzedaje się każdemu i o każdej
                              porze, wg cennika, zawsze chętna i gotowa, tyle.

                              Co więcej, wg tego, co tu wyczytałam, w wątku, gdyby zgwałcono
                              kobietę, a potem w sądzie okazałoby się, że pracuje jako
                              prostytutka, to jak myślisz, jak by się sprawa toczyła i zapewne
                              skończyła?..

                              > Sąd Najwyższy już kilkadziesiąt lat temu orzekł, że stosunek
                              > odbyty ZA ZGODĄ kobiety, po którym mężczyzna nie przekazał jej
                              > obiecanych korzyści finansowych NIE JEST gwałtem.

                              To, że dziewczyna jest prostytutką, nie oznacza tylko i wyłącznie
                              takiego scenariusza. Stosunek może być i tak wymuszony.
                              • xvqqvx Re: procesy o gwałt 22.05.09, 00:26
                                Ja nie odnosiłem się do kontekstu (wypowiedź Leppera) użytego przez
                                Ciebie, ale do treści wypowiedzi. A ta wypowiedź chyba dotyczyła
                                sprawy "gwałtu" Bogdana Golika na prostytutce Downii S. w Brukseli.
                                I akurat sprawa zakończyła się uniewinnieniem. :-)
                                Bynajmniej nie dlatego, że "ofiara" uprawiała prostytucję, bo to
                                wiedziano od początku, ale dlatego, iż udowodniono, że oskarżenie
                                stanowiło skutek szantażu (Golik chwalił się jej, że jest
                                europosłem, a także niezgodnie z prawdą profesorem medycyny i
                                kardiochirurgiem, więc bidulka postanowiła zarobić ekstra, a że
                                Golik nie miał, to z rozpędu doniosła).

                                A poza tym JA nie powtarzam jak papuga cudzych wypowiedzi, ale mam
                                własne zdanie.
                                I akurat rozróżniam gwałt na prostytutce od "gwałtu" na prostytutce.
                                W pierwszej sytuacji (kontakt seksualny wbrew woli ofiary) fakt
                                uprawiania prostytucji nie ma nic do rzeczy, a w drugiej - vide
                                powyżej.

                                A przynajmniej do lat 1980 częstsze były "gwałty".
                                • easz Re: procesy o gwałt 22.05.09, 00:38
                                  xvqqvx napisał:

                                  > A poza tym JA nie powtarzam jak papuga cudzych wypowiedzi, ale mam
                                  > własne zdanie. I akurat rozróżniam gwałt na prostytutce
                                  > od "gwałtu" na prostytutce.

                                  To nie było do Ciebie, ale mówiłam o dość powszechnym raczej wciąż
                                  jeszcze podejściu, którego lepperowskie 'czy można' było odbiciem
                                  jedynie. Pewnie może być tak i tak, ale to nie znaczy, że powinno
                                  się tak po prostacku traktować, bo to prostytutka, to wiadomo.

                                  > W pierwszej sytuacji (kontakt seksualny wbrew woli ofiary) fakt
                                  > uprawiania prostytucji nie ma nic do rzeczy, a w drugiej - vide
                                  > powyżej.

                                  A tu chodziło mi o to, że wg tego co napisałeś np. o sprawie tej
                                  dziewczyny z rodzicami, taka prostytutka W Polsce byłaby uwalona, bo
                                  jej opinia, opinia o niej=wiarygodność.
                                  • xvqqvx Re: procesy o gwałt 22.05.09, 20:55
                                    > A tu chodziło mi o to, że wg tego co napisałeś np. o sprawie tej
                                    > dziewczyny z rodzicami, taka prostytutka W Polsce byłaby uwalona,
                                    bo
                                    > jej opinia, opinia o niej=wiarygodność.
                                    Byłaby uwalona, gdyby KŁAMAŁA, że prostytutką nie jest chcąc się
                                    przedstawić w lepszym świetle, a adwokat sprawcy by to kłamstwo
                                    wykazał. Wtedy adwokat po prostu stwierdzi, że skoro tutaj kłamała,
                                    to są przesłanki, by podejrzewać, że i o gwałcie kłamie.

                                    A nawiasem mówiąc, o ile znam kazuistykę, to fałszywie o gwałty
                                    oskarżały częsciej prostytutki z "doskoku" (cichodajki) a nie
                                    "zawodowe". Po prostu po czymś takim "zawodowa" byłaby bez szans u
                                    sutenerów (za duże ryzyko).
                                    • easz Re: procesy o gwałt 23.05.09, 01:19
                                      xvqqvx napisał:

                                      > Byłaby uwalona, gdyby KŁAMAŁA, że prostytutką nie jest chcąc się
                                      > przedstawić w lepszym świetle, a adwokat sprawcy by to kłamstwo
                                      > wykazał. Wtedy adwokat po prostu stwierdzi, że skoro tutaj
                                      > kłamała, to są przesłanki, by podejrzewać, że i o gwałcie kłamie.

                                      Każda inna kobieta, gdyby kłamała. Ja uważam, że prostytutka nawet
                                      gdyby nie kłamała miałaby problemy z byciem odbieraną jako
                                      wiarygodna. Jej zawód jest plamą na jej honorze, moralności,
                                      wiarygodności - tak jest postrzegana przez społeczeństwo, czy nam
                                      się to podoba, czy nie. Ale nie w tym rzecz, nie rozmawiamy
                                      zasadniczo o prostytutkach. Niefajnie jest za to odkryć, że wg
                                      niektórych każda kobieta to dziwka. A z tego analogię możesz sobie
                                      do reszty sam wyciągnąć.

                                      > A nawiasem mówiąc, o ile znam kazuistykę, to fałszywie o gwałty
                                      > oskarżały częsciej prostytutki z "doskoku" (cichodajki) a nie
                                      > "zawodowe". Po prostu po czymś takim "zawodowa" byłaby bez szans u
                                      > sutenerów (za duże ryzyko).
                                    • easz Re: procesy o gwałt 25.05.09, 17:59
                                      Podepnę to tutaj, bo to głównie do naszej wymiany zdań, może być do
                                      tego postu więc.

                                      tinyurl.com/psdu3y

                                      Znalazłam taką historieę dzisiaj na głównej stronie. Zobacz, stoi
                                      jak krowa, że chłopaka złapano jeśli nie na kłamstwach, to na
                                      mataczeniu badziewnym i co? opinii mu to nie nadszarpnęło w oczach
                                      sądu. Ciekawa jestem, czy to ona chciała się umówić na kładce nad
                                      torami kolejowymi...

                                      Zdaniem pełnomocnika Kasi prokuratura pominęła ważną kwestię:
                                      wiarygodność Bartka, która została podważona. Chłopak twierdził, że
                                      nie jest ojcem dziecka. Tymczasem przeprowadzone na zlecenie
                                      prokuratury badania DNA potwierdziły, że mówił nieprawdę. Na
                                      kłamstwie przyłapano go też w kilku innych punktach. - A
                                      wiarygodności Kasi nie podważono - zauważa Przybyła-Juszczak.

                                      Mecenas Marta Olejarnik, obrońca Bartka, na takie stawianie sprawy
                                      się nie godzi. - To, że nie przyznał się do bycia ojcem, nie
                                      oznacza, że kłamie w opisie zdarzenia. Wręcz przeciwnie, jego wersja
                                      jest logiczna i wiarygodna, a zeznania pokrzywdzonej są mało
                                      konkretne - mówi Olejarnik.

                                      Podobne zdanie ma prokuratura. - To, że skłamał, że nie jest ojcem,
                                      może mieć wpływ na ocenę tego chłopaka, ale nie wystarczy do zmiany
                                      zarzutów - mówi Mazur-Prus.


                                      Wpływ na ocenę delikwenta, czy nie o tym mówiliśmy?

                                      A propos, czy w Polsce robi się badania wariografem i czy są brane
                                      pod uwagę ich wyniki w sądzie?
                                      • xvqqvx Re: procesy o gwałt 25.05.09, 19:09
                                        > Wpływ na ocenę delikwenta, czy nie o tym mówiliśmy?
                                        Ewidentny błąd prokuratury w moim przekonaniu. I mnie też dziwi
                                        uzasadnienie - rozumiałbym takie uzasadnienie, gdyby stwierdzono, że
                                        to dziewczyna kłamała co do ojcostwa jej dziecka (przy czmy było to
                                        udowodniopne kłamstwo, a nie zła ocena sytuacji.

                                        > A propos, czy w Polsce robi się badania wariografem i czy są brane
                                        > pod uwagę ich wyniki w sądzie?
                                        Badania takie technicznie są wykonywane, ale sąd może je zlecić
                                        wyłącznie jako element ekspertyzy biegłych o odpowiednich
                                        kwalifikacjach za zgodą osoby badanej. A ponadto wynik takiego
                                        badania nie może stanowić dowodu winy lub niewinności.
                                        • dzikowy Re: procesy o gwałt 25.05.09, 20:56
                                          I przede wszystkim podejrzany ma prawo odmówić takiego badania bez podania
                                          przyczyny. Odmowa nie może mieć wpływu na orzeczenie.
                                          • easz Re: procesy o gwałt 25.05.09, 22:06
                                            dzikowy napisał:

                                            > I przede wszystkim podejrzany ma prawo odmówić takiego badania bez
                                            > podania przyczyny. Odmowa nie może mieć wpływu na orzeczenie.

                                            Tu mogłaby się poddać dziewczyna, to by było zgodne z prawem nie? po
                                            całości. Ale skoro to i tak po nic.

                                            W każdym razie kolejna historia.
                        • six_a Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:50
                          >Pewnego dnia on chciał seksu,
                          >ona nie, więc ją zgwałcił.

                          o czym Ty w ogóle piszesz? co z tego, że uniewinnili, jak sam nazywasz rzecz po
                          imieniu.

                          • xvqqvx Re: procesy o gwałt 16.05.09, 08:36
                            O tym, że uniewinnili niesłusznie, bo rodzice chcieli nie tyle
                            ukarania gwałciciela, co stwierdzenia w wyroku, że właściwie
                            wychowali córkę, więc zmusili ją do kłamstwa na temat okoliczności.
                    • easz Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:29
                      dzikowy napisał:

                      > Trzeba wymyślić coś innego.

                      Jakie masz propozycje?
                      • dzikowy Re: procesy o gwałt 22.05.09, 01:36
                        Nie mam. Mimo to nie zgadzam się na ograniczanie praw obywatelskich bez
                        prawomocnego wyroku sądu. Kontynuując myśl z poprzedniego postu, ciekawe co na
                        to Środa? Kandyduje, pewnie się pokaże, może będzie okazja zadać pytanie w
                        stolycy starej wariatce ;/
                  • easz Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:16
                    bruford napisał:

                    > Zupełnie nie poszłaś tokiem Bruforda.Nawet się nie zbliżyłaś do
                    > toku Bruforda :))

                    I?.. Jaki jest tok Bruforda już nie pada, o wnioski i interpretację
                    Bruforda też trzeba było pytać dodatkowo.

                    Myślałam, że taki jest Twój tok, wszak nie takie masz obawy? To
                    jakie?
            • six_a Re: procesy o gwałt 15.05.09, 14:47
              > w końcu tym razem taki postulat wysuwają nie rozmaici
              > aktywiści ale fachowcy , badacze tematu

              a nie wydaje Ci się to jakoś uzasadnione w związku z tym? bo rozumiem, że
              argument strasznych feministek w tym przypadku odpada. i kiedy to tak było, że
              aktywiści proponowali uznawanie gwałcicieli z zasady za winnych, dopóki nie
              udowodnią niewinności?
              i: czy mógłbyś jakieś źródło do tej pracy kryminologicznej podać, bo albo
              nazwisko skopane, albo google nic o tej pracy nie wie.
              • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:02
                six_a napisała:

                > > w końcu tym razem taki postulat wysuwają nie rozmaici
                > > aktywiści ale fachowcy , badacze tematu
                >
                > a nie wydaje Ci się to jakoś uzasadnione w związku z tym?

                Czy ja wiem? masz na myśli samą propnowaną zasadę jak
                rozumiem.Uzasadnione wydaje mi się rzecz jasna ściganie sprawców do
                końca ale sama zasada wydaje mi się niebezpieczna


                bo rozumiem, że
                > argument strasznych feministek w tym przypadku odpada. i kiedy to
                tak było, że
                > aktywiści proponowali uznawanie gwałcicieli z zasady za winnych,
                dopóki nie
                > udowodnią niewinności?

                Było.Taki postulat miała FI.Pojawiał się też w USA.


                > i: czy mógłbyś jakieś źródło do tej pracy kryminologicznej podać,
                bo albo
                > nazwisko skopane, albo google nic o tej pracy nie wie.

                No tu jest problem.Faktycznie lepiej byłoby przeczytać całą ale na
                razie nie ma dostępu.Informacyjne skróty jedynie na 2 portalach
                informacyjnych.


                • six_a Re: procesy o gwałt 15.05.09, 17:45
                  >ale sama zasada wydaje mi się niebezpieczna
                  no w teorii tak, ale skoro analizowali jakieś konkretne przypadki, to może
                  uznali, że domaganie się dowodu niewinności od oskarżonego nie spowoduje, że
                  wszyscy z automatu trafią do pierdla, ale być może przyda się wtedy, gdy sprawca
                  powinien trafić, a nie trafia, a np. po uniewinnieniu po raz kolejny trafia
                  przed sąd z taką samą sprawą.

                  z drugiej strony, jak już proces jest, to obrońca oskarżonego też jakby
                  udowadnia niewinność oskarżonego, przedstawiając dowody, świadków i tak dalej.

                  trzeba by tę pracę jednak obejrzeć.
                • dzikowy Re: procesy o gwałt 22.05.09, 22:07
                  > > aktywiści proponowali uznawanie gwałcicieli z zasady za winnych,
                  > dopóki nie
                  > > udowodnią niewinności?
                  >
                  > Było.Taki postulat miała FI.Pojawiał się też w USA.

                  i u Szekspira oczywiście :) Jego wizja miała plus - "Na początek, zabijmy
                  wszystkich prawników":)
            • easz Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:08
              > 2.Nie , nie łączę.

              Uprawiasz sf. Wokół mnie ludzie masowo za to uprawiają seks (nie w tej chwili
              oczywiście;) i jakoś nie ma żadna ze stron z tego powodu problemów, o któych
              mówisz. Chcesz wierzyć, czy nie, ale prawo nie ma z tym nic wspólnego. Może
              dlatego, że to nie gwałty.
              • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:16
                Powiem tak.Ja też uprawiam seks i nie miewam z tego powodu
                problemów.Co jak wiadomo niekoniecznie musi mieć przełożenie na
                innych ludzi również uprawiających seks.Podobnie jak to ,że nie
                spowodowałem dziś wypadku samochodowego co nie oznacza , że nikt
                inny również nie spowodował.Jasne chyba??.Nie bardzo widzę miejsce
                zatem do uprawiania s-f.Faktem jest ,że para kryminologów coś
                takiego zaproponowała.Zastanawiam się nad potencjalnymi efektami
                zmiany logiki prawa.I tyle.
                • easz Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:29
                  bruford napisał:

                  > Powiem tak.Ja też uprawiam seks i nie miewam z tego powodu
                  > problemów.Co jak wiadomo niekoniecznie musi mieć przełożenie na
                  > innych ludzi również uprawiających seks.Podobnie jak to ,że nie
                  > spowodowałem dziś wypadku samochodowego co nie oznacza , że nikt
                  > inny również nie spowodował.Jasne chyba??

                  Chyba jasne, że spowodował - jeśli spowodował, a nie jeśli nie??
                  W tym rzecz, banalna. I co dalej?

                  > Nie bardzo widzę miejsce
                  > zatem do uprawiania s-f.Faktem jest ,że para kryminologów coś
                  > takiego zaproponowała.Zastanawiam się nad potencjalnymi efektami
                  > zmiany logiki prawa.I tyle.

                  Być może wszystko powinno spotkać się w pół drogi?
        • kocia_noga Re: procesy o gwałt 15.05.09, 14:51
          bruford napisał:

          > To co napisałaś to nie moje wnioski i interpretacje


          Owszem, na takie jasne i logiczne wnioski cię nie stać , są to moje
          wnioski wysnute z przytoczonego fragmentu artykułu.


          lecz Twoje
          > domysły na temat moich wniosków i interpretacji

          Jedyny twój wniosek , to przyznanie racji maskulistom, którzy
          straszą biednych chłopców.
          Dalej typowe pokrzykiwania, osądy mojej logiki, i inne dowcipy.
          • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 14:53
            kocia_noga napisała:

            > >
            > Owszem, na takie jasne i logiczne wnioski cię nie stać , są to
            moje
            > wnioski wysnute z przytoczonego fragmentu artykułu.
            >

            Przerażające jeśli ktoś uważa to co napisałaś za logiczne
            • kocia_noga Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:10
              bruford napisał:

              > Przerażające jeśli ktoś uważa to co napisałaś za logiczne

              Nie pękaj! Szklanka herbaty, ochłoniesz, pomyślisz i świat znowu
              będzie pzryjazny.
    • margot_may Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:39
      No ale jeśli chodzi o molestowanie to tak jest: winny dopóki nie udowodni
      niewinności. Wydaje misę, że w Polsce też.
      • bruford Re: procesy o gwałt 15.05.09, 15:44
        To prawda
      • easz Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:16
        margot_may napisała:

        > No ale jeśli chodzi o molestowanie to tak jest: winny dopóki nie
        > udowodni niewinności. Wydaje misę, że w Polsce też.

        A jak było z Anetą Krawczyk? Mam wrażenie, że tam było to
        dwustronne? pewna nie jestem.
    • tad9 Re: procesy o gwałt 15.05.09, 18:29
      sprawa jest prosta: strona skarżąca nie ma jednoznacznych dowodów? to niech się
      buja. tak to zwykle wygląda, dlaczego "gwałt" miałby być wyjątkiem?
      • easz Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:20
        tad9 napisał:

        > sprawa jest prosta: strona skarżąca nie ma jednoznacznych dowodów?
        > to niech się buja. tak to zwykle wygląda, dlaczego "gwałt" miałby
        > być wyjątkiem?

        Jednoznaczne dowody? W Twoim wykonaniu to pewnie będą zeznania
        współgwałcicieli...
    • bertrada Re: procesy o gwałt 15.05.09, 18:30
      W przytoczonych statystykach nie ma powiedziane dlaczego nie dochodzi do
      skazania. Czy dlatego, że sąd uniewinnia sprawców, czy dlatego, że ofiary
      wycofują oskarżenia.
      Sprawcami 90% gwałtów są krewni lub bliscy znajomi ofiary. Nic dziwnego, że
      ofiary, nawet jak w afekcie zgłoszą sprawę policji, to potem jak ochłoną, to
      często wycofują oskarżenie. Podobnie jest w przypadku jakiejkolwiek przemocy w
      rodzinie. Maltretowane żony zgłaszają pobicia a potem wycofują zeznania.

      No i jeszcze pewnie dochodzi tu pewien odsetek fałszywych oskarżeń. Bo te
      przecież też się zdarzają.
      • kocia_noga Re: procesy o gwałt 15.05.09, 21:06

        Ktoś tu pisał,że te fałszywe szacuje się na kilka procent, więc
        większość gwałtów uchodzi bezkarnie. Fachowcy zastanawiają się czy
        wobec tego nie zrobić wyjątku w zasadzie domniemania niewinności.
        Mogą być argumenty za albo przeciw, nie ma rozwiązaqń idealnych, a
        najlepsze prowadza do ograniczenia skali zjawiska.
        Bruford nie zajął się krytyką tego rozwiązania tylko zaczął
        histeryzować, jak to mężczyzna; w całym wącie nie ma żadnych jego
        argumentów tylko poruszone emocje.
        • bertrada Re: procesy o gwałt 15.05.09, 21:17
          A ja nadal twierdzę, że problemem jest to, że ofiary wycofują oskarżenia i nie
          dążą do tego, żeby sprawcę skazano. A powodem jest to, że zarówno sprawca jak i
          ofiara znają się i obracają w tym samym środowisku. Ze skarżeniem obcych osób
          nie ma takich problemów.
          • kocia_noga Re: procesy o gwałt 15.05.09, 22:07
            bertrada napisała:

            > A ja nadal twierdzę, że problemem jest to, że ofiary wycofują
            oskarżenia i nie
            > dążą do tego, żeby sprawcę skazano. A powodem jest to, że zarówno
            sprawca jak i
            > ofiara znają się i obracają w tym samym środowisku. Ze skarżeniem
            obcych osób
            > nie ma takich problemów.

            Ok, nikt ci nie przeczy, póki co, w każdym razie coś z tym fantem
            trzeba zrobić, a nikt nie ma dobrego pomysłu.Tzn szybkiego,
            odgórnego i prostego jak cep.
            • bertrada Re: procesy o gwałt 15.05.09, 22:47
              Z tym fantem jest ekstremalnie ciężko coś zrobić. Bo to nawet już nie tylko o to
              chodzi, że był gwałt, tylko o to, że w ogóle ktoś kogoś po sądach ciąga. I to w
              dodatku znajomego.
              Taka sytuacja, nawet jak dotyczy błahego powodu zawsze przysparza kłopotów i wrogów.
              Na wstępie traci się część dotychczasowych znajomych. Nikt nie będzie dociekał
              kto zawinił i o co chodzi. Uciekną na sam dźwięk słowa sąd. Część będzie się
              bała, żeby ich nikt nie zaczął ciągać po sądach. Zarówno w roli świadków jak i
              oskarżonych. Trochę na zasadzie, jak jest taka upierdliwa i dożarta, że
              przyjaciela ciąga po sądach, to kto wie, czy następnym razem mnie się nie czepi.
              A część nie będzie chciała robić sobie czarnego PR poprzez zadawanie się z
              osobami uwikłanymi w procesy karne.
              Z tych, którzy zostali, straci się tą połowę, która stanie po stronie oskarżonego.
              No i jeszcze wszystko będzie się odbywało na oczach najbliższych znajomych,
              którzy przez resztę wieczności będą człowieka obsmarowywać gdzie się da i do
              kogo się da.
              I dlatego bycie ofiarą jakiegokolwiek przestępstwa dokonanego przez kogoś
              bliskiego to zęby w ścianę. Mało kto ma tyle siły i determinacji, żeby mimo
              wszystko dopiąć swego i nie wymięknąć w którymś momencie. Zwłaszcza, że sprawcy
              nie są idiotami i na ofiary wybierają osoby słabe.
          • six_a Re: procesy o gwałt 15.05.09, 22:23
            ale tu analizowano sprawy sądowe, a nie zgłoszenia. czyli do sprawy już doszło.
            statystyki więc też pewnie dotyczą spraw w sądzie z konkretnym wyrokiem.
          • easz Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:28
            bertrada napisała:

            > A ja nadal twierdzę, że problemem jest to, że ofiary wycofują
            > oskarżenia i nie dążą do tego, żeby sprawcę skazano.

            Jednym z. A teraz zastanówmy się, co jest tego powodem?

            Np. panowie piszą tu o tym, że wielu ojców nie ubiega się w sądach o
            opiekę nad dziećmi po, czy w trakcie rozwodów, bo wiedzą, że mają
            nikłe szanse wygrać. Kaliber średni w porównaniu, no ale co powiemy
            w takim razie o podejściu do sprawy ofiar gwałtów, kiedy nagminnie
            słyszy się np. o wyrokach w zawiasach? W tej chwili wątek obok, a
            przez ostatni miesiąc-dwa było takich spraw tutaj kilka co najmniej
            poruszanych, niektóre wstrząsneły ponoć całą Polską.
            A mówisz, że sprawcy to w ogromnej części rodzina, znajomi itp.

            > A powodem jest to, że zarówno sprawca jak i ofiara znają się i
            > obracają w tym samym środowisku. Ze skarżeniem obcych osób
            > nie ma takich problemów.

            Których obcych - gwałcicieli przejazdem, czy sąsiadów mieszkajacych
            trzy bloki dalej?
            • kocia_noga Re: procesy o gwałt 16.05.09, 09:34
              easz napisała:

              > w takim razie o podejściu do sprawy ofiar gwałtów, kiedy nagminnie
              > słyszy się np. o wyrokach w zawiasach?

              To jest bardziej przerażające- ogólnie słyszy się o wielkich
              oszustwach, korupcji, "samobójstwie" polityczki po sfałszowanej
              przeciwko niej sprawie etc - i nic.Ja już nie oglądam programów tego
              typu w TV, bo pokazują niemoc prawa i coraz większą bezczelność
              pzrstępców.
              W sprawie zakończonej zawiasami przypuszczam że powodem był brak
              miejsc w poprawczakach, a ofiarą opinii publicznej padła sędzia.
              A sprawa ujęta będzie w statystykach jako ukaranie sprawcy.
              • easz Re: procesy o gwałt 22.05.09, 00:12
                kocia_noga napisała:

                > W sprawie zakończonej zawiasami przypuszczam że powodem był brak
                > miejsc w poprawczakach, a ofiarą opinii publicznej padła sędzia.
                > A sprawa ujęta będzie w statystykach jako ukaranie sprawcy.

                To nie koniec. To jest wyraźny sygnał - synu, idź i grzesz dalej,
                wolno Ci, masz moje, tfu, błogosławieństwo. Parafrazując, tylko
                głupek by nie skorzystał, nie?
        • stephen_s Re: procesy o gwałt 15.05.09, 21:20
          > Bruford nie zajął się krytyką tego rozwiązania tylko zaczął
          > histeryzować, jak to mężczyzna; w całym wącie nie ma żadnych jego
          > argumentów tylko poruszone emocje.

          Po pierwsze, to brednie, bo Bruford nigdzie nie histeryzuje. Po drugie, co to,
          do jasnej i ciężkiej, ma oznaczać "histeryzuje jak to mężczyzna"?

          Kocia, bez obrazy, ale Ty jesteś coraz bardziej opętana nienawiścią....
          • sabinac-0 Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:21
            Jaka nienawiscia? Jesli tylko ktos zacznie watek o przemocy w rodzinie,
            dyskryminacji, molestowaniu lub gwalcie zaraz wlaczaja sie nasi mili panowie
            szlochajac nieco przesadnie ze to biedni panowie sa bici, dyskryminowani,
            molestowani i gwalceni przez te okropne baby ale sa strasznie bezradni i boja
            sie poskarzyc.
            Imc Rudolf juz zdaje sie cos takiego dopisal ponizej. Jak na zamowienie.
            • stephen_s Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:23
              Nic takiego nie napisałem. Moja wypowiedź odnosi się konkretnie do Kociej i
              całokształtu jest zachowania na forum.
              • six_a Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:53
                to kto, mówisz, ma obsesję? ;)
                • stephen_s Re: procesy o gwałt 16.05.09, 01:09
                  Ujmę to tak: Kocia ma obsesję, a ja mam wkurw. Bo mam dość udowadniania, że nie
                  jestem wielbłądem...
              • kocia_noga Re: procesy o gwałt 16.05.09, 09:41
                stephen_s napisał:

                > Nic takiego nie napisałem. Moja wypowiedź odnosi się konkretnie do
                Kociej i
                > całokształtu jest zachowania na forum.
                >


                Przeczytaj sobie swoje posty skierowane pzreciwko mnie i porównaj je
                z moimi.
                Oczywiście masz swoje pojęcie dobrego zachowania, np w telewizyjnej
                dyskusji za dobre zachowanie uznałeś zakrzykiwanie przez Najfeld
                swojej rozmówczyni,zabranie jej czasu antenowego,
                demonstrację 'pokrzywdzonej' gdy chciała dojść do głos i oszczerstwa
                rzucane pzrez nią na Wandę Nowicką.
                Swoje wykrzykniki, zarzucanie mi choroby psychicznej itp epifanie
                emocjonalności są ok dla ciebie?
                No i jeszcze lepszy kwiatek: z jakich powodów pisałeś donosy na
                Tada9 do administracji?
                • stephen_s Re: procesy o gwałt 16.05.09, 11:12
                  > Przeczytaj sobie swoje posty skierowane pzreciwko mnie i porównaj je
                  > z moimi.

                  A Ty zastanów się, kto tę wymianę "uprzejmości" zaczął.

                  Sorry, ale ja też mam ograniczoną cierpliwość i zaczyna mi się nudzic
                  udowadnianie, że nie jestem wielbłądem.

                  > Oczywiście masz swoje pojęcie dobrego zachowania, np w telewizyjnej
                  > dyskusji za dobre zachowanie uznałeś zakrzykiwanie przez Najfeld
                  > swojej rozmówczyni,zabranie jej czasu antenowego,
                  > demonstrację 'pokrzywdzonej' gdy chciała dojść do głos i oszczerstwa
                  > rzucane pzrez nią na Wandę Nowicką.

                  Och, do ku... nędzy... Widzę, że znowu pamiętasz to, co pasuje do Twoje
                  schematu. Pozwolę więc sobie przypomnieć, że w tamtej dyskusji, po zapoznaniu
                  się z całością wypowiedzi Najfeld, WYCOFAŁEM SIĘ z tego, co napisałem.

                  Nie mówiąc o tym, że nigdy nie pochwalałem tego, co Najfeld powiedziała o
                  Wandzie Nowickiej, ba! Uważam, że Wanda Nowicka ma jak najbardziej prawo bronić
                  się w sądzie.

                  > No i jeszcze lepszy kwiatek: z jakich powodów pisałeś donosy na
                  > Tada9 do administracji?

                  Jakbyś nie zauważyła, to zawsze oburzała mnie retoryka Tada, jego wątki o
                  "sytuacjach sprzyjających" i rozważanie, kiedy wolno bić kobietę. A kiedy
                  pisałem na niego skargi? Chociażby wtedy, gdy napisał wyjątkowo obrzydliwy
                  komentarzy do sprawy tej nastolatki, która popełniła samobójstwo po molestowaniu
                  w szkole.

                  Pozwolę sobie również zauwazyć, że od lat chyba spieram się na tym forum z
                  Kalesonem i jego podejściem do kobiet. I że swojego czasu wspierałem Evitę, gdy
                  starała się uporać z niejakim Koreczkiem, który trollował na tym forum. Więc z
                  łaski swojej, odpuść sobie wciskanie mi mizoginizmu, bo zaprzeczasz ewidentnym
                  faktom.
                  • kocia_noga Re: procesy o gwałt 16.05.09, 14:46
                    stephen_s napisał:

                    Pozwolę więc sobie przypomnieć, że w tamtej dyskusji, po zapoznaniu
                    > się z całością wypowiedzi Najfeld, WYCOFAŁEM SIĘ z tego, co
                    napisałem.

                    Nie chce mi się szukać tamtego wątu, ja twojego wycofania się nie
                    pamiętam, ale OK, może napisałeś a ja już do wątku nie zgalądałam,
                    więc przepraszam, zkładając,że jest tak jak piszesz.

                    >
                    > > No i jeszcze lepszy kwiatek: z jakich powodów pisałeś donosy na
                    > > Tada9 do administracji?
                    >
                    > Jakbyś nie zauważyła, to zawsze oburzała mnie retoryka Tada, jego
                    wątki o
                    > "sytuacjach sprzyjających" i rozważanie, kiedy wolno bić kobietę.
                    A kiedy
                    > pisałem na niego skargi? Chociażby wtedy, gdy napisał wyjątkowo
                    obrzydliwy
                    > komentarzy do sprawy tej nastolatki, która popełniła samobójstwo
                    po molestowani
                    > u
                    > w szkole.
                    >
                    > Pozwolę sobie również zauwazyć, że od lat chyba spieram się na tym
                    forum z
                    > Kalesonem i jego podejściem do kobiet. I że swojego czasu
                    wspierałem Evitę, gdy
                    > starała się uporać z niejakim Koreczkiem, który trollował na tym
                    forum. Więc z
                    > łaski swojej, odpuść sobie wciskanie mi mizoginizmu, bo
                    zaprzeczasz ewidentnym
                    > faktom.
                    >
                    >

                    Ok, Ok, dobrze,że mi o tym pzrypomniałeś, bo faktycznie ostatnio
                    twoje wypowiedzi brzmią bardzo podobnie wypowiedzi jawnych i
                    otwartych przeciwników. Masz prawo zmienić poglądy, ale mnie
                    bardziej się podoba jak ktoś robi to jawnie.
                    A co do Tada9 to zgadzam się, że próbuje nas ustawicznei prowokować
                    ale nie łamie zasad pisania na forum, to już ja prędzej, jak mnei
                    poniesie, a tad nie, nie, pilnuje się żeby formalnie byc OK. I moim
                    zdaniem ma prawo pisywac na tym forum ile zechce, dopóki nie łamie
                    zasad. A my możemy go łaskawie ignorowac albo klikac w kosz, jak
                    prowokacja nam nie leży ze względów estetycznych czy innych.
          • six_a Re: procesy o gwałt 16.05.09, 00:33
            oj no trochę histeryzuje. mamy niusa, nie mamy źródła, a już wieszczenie
            stawiania na głowie całego porządku prawnego i pohukiwania o sf, które ani chybi
            sprawdzi się jutro, a jak nie jutro to najdalej na boże narodzenie.

            a przy molestowaniu jakoś mu nie przeszkadza zasada domniemanej winy.
            albo jeszcze wątku nie stworzył na ten temat ;)
          • kocia_noga Re: procesy o gwałt 16.05.09, 09:52
            stephen_s napisał:

            > Po pierwsze, to brednie, bo Bruford nigdzie nie histeryzuje.


            Poglądy z którymi się nie chcesz zgodzić niekoniecznie są bredniami.
            Bruford owszem, histeryzuje. Wydał z siebie w tym i innych wątkach
            kilkanaście emocjonalnych wypowiedzi pozbawionych argumentacji
            merytorycznej.


            Po drugie, co to,
            > do jasnej i ciężkiej, ma oznaczać "histeryzuje jak to mężczyzna"?
            >

            Ta ciężka i jasna to argument rzeczowy czy wybuch emocji?

            Mężczyźni histeryzują i możesz mieć o to pretensje do Natury. To wy
            jesteście pod wpływem hormonów każących wam popadać w nieracjonalne
            zachowania, np szkodliwe dla wszystkich wybuchy agresji. To spadek
            po odległej historii, kiedy trzeba było walczyć z innymi samcami o
            dostęp do rozpłodu, a także walczyć o życie z drapieżnikami.
            Wojny są nierozumne, dogadywanie się jest mądre, a mimo to instynkt
            przywodzi was do agresji.
            Natura spowodowała, że nie rozumem, ale siłą i krzykiem i widac to
            doskonale na tym forum. Musiałbyś zapanować nad swoją męską
            mnaturalną skłonnością do histerii,żeby spokojnie zajrzeć w swoje
            posty i porównać je z moimi pod względem histeryczności; a ja jestem
            chyba najbardziej emocjonująca się tu na forum osobą spośród kobiet.

            > Kocia, bez obrazy, ale Ty jesteś coraz bardziej opętana
            nienawiścią....
            >

            To był argument rzeczowy, czy szalejące emocje?
            • bruford Re: procesy o gwałt 16.05.09, 10:42
              Do takich postów nie ma co się nawet odnosić
              Brak wiedzy i wór uprzedzeń.A co do merytoryki to interlokutorka
              wali zarzutami bo co jej szkodzi ? Ktoś tam będzie wątki wstecz
              sprawdzał?:))Jasne że nie.Zarzut można walnąć , co tam szkodzi.;)
              Może coś o sobie tym razem napisze interlokutorka? Jak to się
              próbowało niemerytorycznie udowadniać ,że płeć i gender to to samo??
              Albo przypisywać ludziom swoje własne wymysły i nadinterpretacje?? :)
    • rudolf.ss a jak baba zgwałci chłopa? 15.05.09, 23:48
      ciekawe jaki odsetek gwałtów kobiet na mężczyznach jest zgłaszany na
      prokuraturę? Mi się zdaje, że w sfeminizowanym kraju obywatele boją się zgłaszać
      takie sprawy.
      • sabinac-0 Re: a jak baba zgwałci chłopa? 16.05.09, 00:14
        W przypadku "odwrotnym" jest to nie tyle gwalt sensu stricto (nie wiem jak mozna
        zmusic mezczyzne do wzwodu) ile molestowanie seksualne lub uwiedzenie.
        • xvqqvx Re: a jak baba zgwałci chłopa? 16.05.09, 08:55
          Błąd.

          Gwałtem jest doprowadzenie przemocą (podsępem itd.) do każdej
          czynności seksualnej, a nie tylko stosunku - polecam lekturę Kodeksu
          Karnego.

          Uwiedzenie nie jest pojęciem kodeksowym.
          • kocia_noga Re: a jak baba zgwałci chłopa? 16.05.09, 09:44
            Kiedyś linkowałam statystyki sądowe i ku swojemu zdziwieniu
            stwierdziłam,że sa sprawy przeciwko kobietom o gwałt, czyli się
            zgłasza.
            • xvqqvx Re: a jak baba zgwałci chłopa? 16.05.09, 11:35
              > Kiedyś linkowałam statystyki sądowe i ku swojemu zdziwieniu
              > stwierdziłam,że sa sprawy przeciwko kobietom o gwałt, czyli się
              > zgłasza.

              I najczęściej dotyczą one sytuacji, kiedy i ofiarami i oskarżonymi
              są kobiety. Bynajmniej nie chodzi o zgwałcenia homoseksualne, ale o
              zbiorowe. Po prostu w przypadku gwałtów zbiorowych odpowiedzialności
              podlegają wszyscy uczestnicy niezależnie od indywidual;nego wkładu
              (dana osoba nie musi dokonywać czynnosci seksualnej, ale np. trzymać
              ofiarę) i dlatego w sytuacji, kiedy mężczyzna odbywa z ofiarą
              stosunek, a jego wspólniczka ją przytzrymuje, to za gwałt
              odpowiadają oboje.
              Znam opis sprawy, kiedy kobieta, która nawet nie dotknęła ofiary
              otrzymała równie wysoki wyrok za gwałt zbiorowy ze szczególnym
              okrucieństwem, jak mężczyźni, którzy bezpośrednio zgwałcili. Po
              prostu w środowisku dresiarsko-tipsiarskim jedna kobieta postanowiła
              "urządzić" nielubianą koleżankę, zwabiła ją do siebie, gdzie byli
              też jej (sprawczyni) chłopak, brat i ich 2 koledzy. Następnie przez
              kilka h wyglądało to tak, że ona mówiła dokładnie, co mają robić z
              ofiarą ("Ty trzymaj ją za ręce i zatkaj jej mordę, rozsuńcie jej
              nogi, zerżnij ją... Zerżnąłeś? To zamień się z Zenkiem... " etc.).
              Prokurator oskarżył ją o sprawstwo kierowniczea, a że w praktyce
              orzeczniczej przyjęta jest zasada, że taka osoba otrzymuje wyrok nie
              niższy (a przeważnie wyższy) od sprawców wykonawczych, to i wyrok
              dostała, taki, jak pozostałych 4 (a ściślej 3, bo akurat chłopak
              sprawczyni dostał niższy wyrok, bo tylko ofiarę trzymał).
    • bruford Re: procesy o gwałt 16.05.09, 10:28
      Odpowiedź zbiorcza

      1.Dla sabinac.
      Wiesz , nie mam powodu do histerii.Nawet gdyby wprowadzono taką
      zmianę logiki prawa to mnie to osobiście nie pika.Synów nie mam i
      nie mam zamiaru mieć.Natomiast jak już to ew wprowadzą to i tak nikt
      mnie niecnie o gwałt fałszywie nie oskarży albowiem oskarżenie
      padłoby z wejścia --z uwagi na demencję oskarżonego, trudności z
      poruszaniem się oraz słabość ogólną.Wiesz to raczej będą czasy kiedy
      nie będę myślał o seksie tylko o tym czy mi się uda wieczorem
      efektywnie wysikać.Natomiast poważnie teraz : w sprawach o mobbing
      sądzę (nie jestem prawnikiem) powód jest inny.Skarżący staje wobec
      machiny - jest nią zakład pracy (często duży) lub wręcz korporacja
      co sprawia ,że pozwany ma znacznie większe możliwości od
      pozywającego.W sprawach o gwałt to jednak zwykle nie chodzi o to że
      gwałciła korporacja tylko całkiem konkretny Zdzisiek z działu
      marketingu.Zdzisiek nie ma moliwości korporacji tylko calkiem
      zdziśkowe,przeciętne z reguły.

      2.Do Stephena.
      Wiesz , to jest normalne.Ilekroć konstestujesz jakieś twierdzenia
      feministek albo , dajmy na to, społeczności LGBTQ to prawie zawsze
      dostajesz etykietkę katoprawicowca/patologicznego mizogina/głupka
      prostego.Problem w tym ,że osoby tak szufladkujące w sumie nie
      dostrzegają jak bardzo sobie w kieszeń robią.Wyleczyłoby je wejście
      np na Frondę i porównanie tamtejszych fanatyków z własnymi
      nieskromnymi osobami.Ileż znaleźliby podobieństw do siebie :))
      W tym wąku mamy cały schemat.Jedna z interlokutorek najpierw próbuje
      mi przypisać wymyślone przez siebie intepretacje , jak się nie udaje
      to przypisać emocje bez myślenia , potem udaje , że nie zauważa uwag
      merytorycznych obwieszczając że ich nigdy nie ma (ślepota
      akcydentalna wybiórcza - tak to można nazwać) i na koniec częstuje
      lekceważącą poufałością.Schemat ma podstawową wadę - strasznie jest
      oklepany i nudny.
      3.Bertrada - Twoje uwagi przecież podstawowe.Wiadomo.Tylko mnie
      chodzi o to ,że proponowane rozwiązanie akurat ich nie rozwiąże.Co
      więcej , zorganizowany i bezwzględny gwałciciel sobie z tym
      poradzi.Co najwyżej wsadzimy tych głupszych.Czyli problemu nie
      rozwiązujemy tylko generujemy nowe.To jest punkt do dyskusji.
      4.Kocia Noga - w zasadzie jedno.Złotkiem bywam dla kogoś zupełnie
      innego.Nie życzę sobie zwykle poufałości od osób raczej
      przypadkowych i zasada ta obejmuje również Ciebie.
      • bruford tok Bruforda dla easz :) 16.05.09, 12:11
        Na kanwie rzeczy przypomnianych przez Bertradę.Mamy poważny problem
        ze zgłaszalnością gwałtu oraz z doprowadzeniem jakiejś puli
        gwałcicieli do skazania.I teraz pytanie czy propozycja kryminologów
        coś tu zmieni.Na wstępie rozumiem (być może błędnie , prawnik by się
        przydał)że domniemanie winy oznacza ,że każdego wstępnie wsadzamy do
        aresztu śledczego do czasu procesu co by nie mataczył.Żeby nie było
        wątpliwości , areszt śledczy to zwykły pierdel z całym
        dobrodziejstwem inwentarza.
        Dalej , mamy dwie grupy ogólnie :
        a.wykazano że był seks , no DNA znaleziono itd.W porządku tylko jak
        ten gośc ma udowodnić ,że była zgoda na seks.Przecież to jest
        nierealne w praktyce.Rezultat : każdy jest skazany , niewinny też
        poza wyjątkowo sprzyjającymi mu okolicznościami.No chyba , że taka
        zmiana prawa spowodowałaby z kolei spore zmiany
        w "obyczajowości" :).Ciekawym jakie.
        b.nie ma dowodów na seks --otóż one w tej sytuacji nie mają w ogóle
        znaczenia.Oskarżenie = domniemanie winy i już.Patrz pkt a.
        Jak dla mnie rezultat jest taki , że istotnie ilość skazanych rośnie
        tylko kurcze nadal nie wiemy którzy byli prawdziwymi
        gwałcicielami.Wsadzamy wszystkich a Bóg już swoich rozpozna ,
        heh.Spośród niewinnych farta mają tylko Ci których gdzieś ktoś
        widział w podanym przez powódkę czasie.Reszta zasadniczo może już
        rozglądać się z kimś kto im będzie paczki żywnościowe wysyłał.
        I teraz , nie chodzi o to ,że ja się użalam nad mężczyznami
        generalnie ,marginalizuję gwałt czy tam co innego mi ktoś jeszcze
        będzie chciał przypisać.Oto jeno ,że jeśli się taką zasadę wprowadza
        to się otwiera lekuchno drzwi do nadużyć.Daję się ludziom podłym ( a
        tacy zdarzają się też wśród kobiet)broń do ręki.Nie wiem czy to
        dobre jest zwyczajnie.
        W kwestii uwag Bertrady dot.tego dlaczego kobiety nie zgłaszają
        gwałtu , oczywiście ma rację i jest to problem kardynalny.Niemniej
        jednak trzeba pamiętać ( i nie dotyczy to tylko fałszywych oskarżeń
        o gwałt),że także osoba fałszywie oskarżona ma problemy w swoim
        środowisku.Wszyscy znają te zachowania i gadki typu " eeee , wygrał
        w sądzie bo go stać na adwokata " , "coś tam na rzeczy musiało być"
        itp itd.I niezależnie od tego jak wiele osób będzie udowadniało ,że
        istnieje uniwersalne usprawiedliwianie gwałtu to odpowiem - owszem,
        tylko w pewnych środowiskach.W innych oskarżenie o gwałt (w skrajnej
        syt.niepraw.wyrok)jest równozanczny z dewastacją całego życia ,
        niezależnie od odbytego wyroku.Nie uważam więc , żeby ta zmiana
        mogłabyć zmianą na lepsze.
        • kocia_noga Re: tok Bruforda dla easz :) 16.05.09, 15:16

          Na 5000 pozwów tylko 200 skazanych, czyli z każdych 50 oskarżonych o
          gwałt ( a wielu gwałtów się nie zgłasza) karanych jest 2.
          Gwałciciel ma olbrzymie szanse na bezkarność, chyba ze się
          pzryjmie, że te 48 oskarżeń to fałszywe pomówienia - ot, dla
          rozrywki, albo chęci dokuczenia codziennie zgłasza zgwałcenie
          kilkadziesiąt kobiet. Raczej dla czystej rozrywki,bo niewinnie przez
          nie oskarżony uniewinniany jest przez sąd. Więc już chłopcom jest
          trudno - te oskarżenia sa traumą dla nich, a jak się podważy zasadę
          d.n. to lepiej niech powstzrymają się od seksu.
          To czysta histeria.
          Ale weźmy punkt widzenia histeryka, który boi się ,że ktoś go
          niesłusznie oskarży o gwałt.Faktycznie ludzi z różnymi fobiami nie
          brakuje; czy jest całkiem bezbronny wobec Losu?
          Moim zdaniem ma szerokie pole manewru - może szczerze wyznać,że się
          lęka swoje partnerce czy przygodnej znajomej chętnej do seksu i
          poprosić o podpisanie stosownego oświadczenia;
          może dyskretnie nagrac taką deklarację na komórce;
          może post factum, jerśli zaniedbał środków ostrożności, zdobyć jakiś
          dowód dobrowolności - wypowiedź tej osoby na blogu, rozmowę
          telefoniczną: "Dobrze było? Tak"
          to tak prima vista.
          Może też oczywiście powstrzymać się od uprawiania seksu z inną osobą
          i ćwiczyć w samotności do czasu ożenku, jak radzą księża.
          Realnie prawdopodobieństwo takiego fałszywego oskarżenia jest
          powiedzmy, jak 1: 10. Prawdopodobieństwo, że się zostanie ofiarą
          gwałtu a sprawca zostanie bezkarny jest jak 40:1.
          I tyle o histerii, logice, nadęciu się i maskulistach.
          • bruford Jak to się niektórzy potrafią jednym postem zdemas 18.05.09, 08:23
            Jak to się niektórzy potrafią jednym postem zdemaskować.
            Tyle o zadęciu i maskulistach a tu feministka co maskulisatmi
            pogardza, proponuje rozwiązania żywcem z maskulistycznej
            instrukcji :))
            No ale czego oczekiwać po feministce która pisze "mężczyźni
            histeryzują bo to z biologii wynika" :))
        • six_a Re: tok Bruforda dla easz :) 16.05.09, 17:09
          to może ja powtórzę: propozycja kryminologów nie obejmuje spraw niezgłaszanych i
          oczywiście nic w tym nie zmieni.

          i co ty z tym seksem? seks=gwałt? do zgłoszenia gwałtu trzeba czegoś więcej niż
          zabiedzona mina, o czym świadczą sprawy, w których ewidentnie wykazuje się
          naciągactwo.

          >Przecież to jest nierealne w praktyce.
          dlaczego nierealne? jak można udowodnić, że gwałt był, to równie dobrze można
          udowodnić, że gwałtu nie było.

          > b.nie ma dowodów na seks --otóż one w tej sytuacji nie mają w ogóle
          > znaczenia.
          bez przegięcia, do sprawy by w ogóle nie doszło, gdyby ofiara nie miała na sobie
          żadnych śladów "napastnika", a nawet w ogóle się z nim nie widziała danego dnia.
          • bruford Re: tok Bruforda dla easz :) 18.05.09, 09:01
            six_a napisała:

            > to może ja powtórzę: propozycja kryminologów nie obejmuje spraw
            niezgłaszanych
            > i
            > oczywiście nic w tym nie zmieni.

            To niestety prawda.

            >
            > i co ty z tym seksem? seks=gwałt? do zgłoszenia gwałtu trzeba
            czegoś więcej niż
            > zabiedzona mina, o czym świadczą sprawy, w których ewidentnie
            wykazuje się
            > naciągactwo.

            Bo teraz obowiązuje zasada domniemania niewinności zatem potrzeba
            udowodnienia sprawcy jego czynu.Seks nie równa się gwałt.

            >
            > >Przecież to jest nierealne w praktyce.
            > dlaczego nierealne? jak można udowodnić, że gwałt był, to równie
            dobrze można
            > udowodnić, że gwałtu nie było.

            Tylko przy uzwględnieniu rzeczonej propozycji będzie to musiał
            wykazać oskarżony a nie prokurator.Przyłóz lustro tej propozycji i
            wyobraźmy sobie ,że odtąd zasada domniemania winy obowiązuje w
            sprawach o kradzież.Ilu pojawiło by się ludzi chętnych do
            załatwienia swoich porachunków tą metodą.Skłócony sąsiad oskarża
            drugiego ,że mu szpadel ukradł.I teraz oskarżony ma wykazać ,że nie
            ukradł tego cholernego szpadla.Jaki dowód , że go w garażu nie ma??
            Żaden dowód bo mógł przecież ukraść złośliwie i wyrzucić.Dlatego
            właśnie obowiązuje zasada domniemania niewinności.
            >
            > bez przegięcia, do sprawy by w ogóle nie doszło, gdyby ofiara nie
            miała na sobi
            > e
            > żadnych śladów "napastnika", a nawet w ogóle się z nim nie
            widziała danego dnia

            Widzieć się z kimś nie oznaczna gwałcić.A z tymi śladami to nie
            żartuj sobie.

            > .
            >
            >
            • easz Re: tok Bruforda dla easz :) 22.05.09, 01:05
              bruford napisał:

              > Przyłóz lustro tej propozycji i
              > wyobraźmy sobie ,że odtąd zasada domniemania winy obowiązuje w
              > sprawach o kradzież.Ilu pojawiło by się ludzi chętnych do
              > załatwienia swoich porachunków tą metodą.Skłócony sąsiad oskarża
              > drugiego ,że mu szpadel ukradł.I teraz oskarżony ma wykazać ,że
              nie ukradł tego cholernego szpadla.Jaki dowód , że go w garażu nie
              ma?? Żaden dowód bo mógł przecież ukraść złośliwie i
              wyrzucić.Dlatego właśnie obowiązuje zasada domniemania niewinności.

              Ten przykład, czy to porównanie nie jest najlepsze, ani
              najtrafniejsze, powinieneś wiedzieć dlaczego.

              Wystarczyłoby na dobry początek, gdyby sprawom o gwałt towarzyszyła
              (większa) etyka zawodowa służb i większa dbałość o dobro ofiar. Nie
              potrzebowałyby niektóre kobiety być zdesperowane.
              • dzikowy Re: tok Bruforda dla easz :) 22.05.09, 22:23
                > Ten przykład, czy to porównanie nie jest najlepsze, ani
                > najtrafniejsze, powinieneś wiedzieć dlaczego.

                Jest najtrafniejsze. Propozycja wprowadzenia inkwizycji w miejsce sądów była już
                praktykowana w przeszłości, o czym wspominałyście w kontekście palonych
                czarownic, które nijak nie potrafiły udowodnić, że nie zniszczyły plonów lub nie
                uśmierciły noworodka w sąsiedniej wsi.

                > Wystarczyłoby na dobry początek, gdyby sprawom o gwałt towarzyszyła
                > (większa) etyka zawodowa służb i większa dbałość o dobro ofiar. Nie
                > potrzebowałyby niektóre kobiety być zdesperowane.

                Na początek i na koniec. Wara od praw podstawowych.

                Zdecydujcie się - albo przestrzegamy wszystkich, albo zarzucamy wszystkie,
                dzięki czemu jeszcze wzrośnie wykrywalność sprawców gwałtów. Ci bowiem, po
                pierwsze, a priori będą winni, po drogie przesłuchiwani przy użyciu tortur. I po
                trzecie bez poznania zarzutów i obecności obrońcy. Wy, baby, nigdy nie
                potraficie pójść na całego, albo pomyśleć z szerszej perspektywy (co poniektóre
                zarzucają mojej nieskromnej osobie).
                Aha, ja sobie dzięki temu kupię kilka niewolnic.
                Wiecie już skąd ta samcza histeria?
                • easz Re: tok Bruforda dla easz :) 23.05.09, 01:32
                  dzikowy napisał:

                  > > Ten przykład, czy to porównanie nie jest najlepsze, ani
                  > > najtrafniejsze, powinieneś wiedzieć dlaczego.
                  >
                  > Jest najtrafniejsze.

                  Nie, nie jest. Mówiłam o porównywaniu gwałtu do kradzieży. Nie jest.

                  > > Wystarczyłoby na dobry początek, gdyby sprawom o gwałt
                  > > towarzyszyła (większa) etyka zawodowa służb i większa dbałość o
                  > > dobro ofiar. Nie potrzebowałyby niektóre kobiety być
                  > > zdesperowane.
                  >
                  > Na początek i na koniec. Wara od praw podstawowych.

                  Uważaj, napisałam na początek, nie napisałam, że następny krok to
                  będzie 'patrz post pierwszy', trochę się pospieszyłeś. Wiem, że
                  możesz mi nie uwierzyć, ale myślałam niejasno np. o wpływie, jakby
                  nie patrzeć - autorytetów na opinię publiczną. Bo teraz, kiedy
                  ludzie czytają sobie o wyrokach w zawieszeniu, albo że panu
                  gwałcicielowi córki x grozi większy wyrok za rozbój, niż za
                  gwałcenie przez lata swojego dziecka, to co sobie myślą? Jakie te
                  sądy gupie? Taak.

                  > Wy, baby, nigdy nie potraficie pójść na całego, albo pomyśleć z
                  > szerszej perspektywy (co poniektóre zarzucają mojej nieskromnej
                  > osobie).

                  Pardon? A wy, chłopi, umieta czytać?

                  > Aha, ja sobie dzięki temu kupię kilka niewolnic.
                  > Wiecie już skąd ta samcza histeria?

                  Aaa! To jednak była jakaś histeria? Noo.

                  Ok, ale czy teraz wreszcie już rozumiesz o co chodzi babom? Czy
                  będziesz dalej szlochał?
                  • dzikowy Re: tok Bruforda dla easz :) 23.05.09, 06:20
                    > Nie, nie jest. Mówiłam o porównywaniu gwałtu do kradzieży. Nie jest.

                    W dyskusji o prawach oskarżonego jest, bo ma takie same w obu przypadkach.
                    Podobnie jak podpalacz domu dziecka, kierowca jeżdżący po plażowiczach i co
                    jeszcze wpadnie komuś do głowy.

                    > > Wy, baby, nigdy nie potraficie pójść na całego, albo pomyśleć z
                    > > szerszej perspektywy (co poniektóre zarzucają mojej nieskromnej
                    > > osobie).
                    >
                    > Pardon? A wy, chłopi, umieta czytać?

                    To ironia była, nawet nie pod Twoim adresem.
                • kocia_noga Re: tok Bruforda dla easz :) 23.05.09, 09:00
                  dzikowy napisał:

                  > Zdecydujcie się - albo przestrzegamy wszystkich, albo zarzucamy
                  wszystkie,
                  > dzięki czemu jeszcze wzrośnie wykrywalność sprawców gwałtów. Ci
                  bowiem, po
                  > pierwsze, a priori będą winni, po drogie przesłuchiwani przy
                  użyciu tortur. I p
                  > o
                  > trzecie bez poznania zarzutów i obecności obrońcy. Wy, baby, nigdy
                  nie
                  > potraficie pójść na całego, albo pomyśleć z szerszej perspektywy
                  (co poniektóre
                  > zarzucają mojej nieskromnej osobie).
                  > Aha, ja sobie dzięki temu kupię kilka niewolnic.
                  > Wiecie już skąd ta samcza histeria?


                  Nie bardzo. Wątek założył facet histeryzujący na temat ROZWAŻAŃ pary
                  prawników. Żadna z piszących nie postulowała wprowadzenia tego w
                  życie, nawet teoretyzując nie wyrażała pochwały.
                  Histeria, brak logiki.
                  • bruford Re: tok Bruforda dla easz :) 23.05.09, 09:34
                    Seksistka Kocia noga po kilkudziesięciu postach zorientowała się ,
                    że jest to dyskusja o propozycji kryminologów ,co zostało
                    podane w pierwszym poście
                    .Gratulujemy.Nie będziemy jednakowoż
                    dociekać na podstawie czegóż to seksistka Kocia noga przypisała
                    twórcy wątku i biorącym udział jakieś dziwne intencje związane ze
                    strachem :).Nie będziemy dociekać albowiem intencje różnej maści
                    seksistów i seksistek są zasadniczo zawsze takie same i niezmiernie
                    mało interesujące.Bylibyśmy za to wdzięczni za medyczno-
                    fizjologiczne uzasadnienie (najlepiej w oparciu o źródła , linków
                    nie trzeba wyst.tytuły , sami dotrzemy)swojej jakże
                    elektryzującej tezy
                    "mężczyźni histeryzują bo są mężczyznami bo
                    biologia".Niewątpliwie byłby to przyczynek do zrozumienia
                    mechanizmów uprzedzeń u seksistek i seksistów.
                    • kocia_noga Re: tok Bruforda dla easz :) 25.05.09, 22:35
                      Brufi, są rozmaite sposoby na rozhybotane emocje.
                      O ile dzikowy stara się argumetować, po swojemu :"Wy, baby, nigdy
                      nie
                      > potraficie pójść na całego, albo pomyśleć z szerszej perspektywy
                      (co poniektóre
                      > zarzucają mojej nieskromnej osobie)." bo nie czyta albo nie myśli
                      zanim napisze, to twoje posty sa już wyłącznie emocjonalne bez
                      wqzględu na to czy czytasz czy nie.
                      • bruford Re: tok Bruforda dla easz :) 26.05.09, 09:41
                        Dobre , naprawdę dobre.Zwłaszcza , że przewidywalne :)
                        Masz najwyraźniej spory problem z mechanizmem psychologicznym który
                        się nazywa projekcja.Jesteś osobą która programowo nie odpowiada tam
                        gdzie wytknięto jej skutecznie niekonsekwencję ,brak wiedzy lub
                        seksizm prosty, programowo natomiast przypisującą
                        adwersarzom "emocje" tudzież inne "defekty":).A prawda prosta jest ,
                        swoje emocje projektujesz:).Ku chwale rewolucji feministycznej ,
                        heh:)
                        • kocia_noga Re: tok Bruforda dla easz :) 26.05.09, 15:12
                          bruford napisał:

                          > Dobre , naprawdę dobre.
                          Ok, tyle o mnie, a coś na temat?
                          • bruford Re: tok Bruforda dla easz :) 28.05.09, 10:36
                            Na temat ? Już było więc nie.Powody w skrócie następujące:
                            a.reedukacja seksistów i seksistek nie jest moim priorytetem .
                            b.no wiesz , er, doktor mi zabronił łopatą pracować (jakoś Easz nie
                            miała problemu by sedno sprawy odczytać)
                • six_a Re: tok Bruforda dla easz :) 28.05.09, 11:12
                  dzikowy, jak tam, niewolnice i włoszczyzna kupione?
            • six_a Re: tok Bruforda dla easz :) 28.05.09, 10:58
              > Przyłóz lustro tej propozycji i
              > wyobraźmy sobie ,że odtąd zasada domniemania winy obowiązuje w
              > sprawach o kradzież

              ale po co mam przykładać? skoro mamy coś takiego tylko przy molestowaniach, a
              ktoś tam chce żeby również przy gwałtach, to pokazuje, że to te sprawy są
              trudne, a nie jakieś sprawy o kradzież. w zasadzie w każdym przypadku podejrzany
              może wykpić się powiedzeniem, że ofiara sama chciała i co mu zrobisz? sprawcy
              kradzieży raczej trudno byłoby się czymś podobnym wykpić.

              > Widzieć się z kimś nie oznaczna gwałcić.A z tymi śladami to nie
              > żartuj sobie
              z czym mam nie żartować? w przypadku tego polaka, co zgwałcił i pokiereszował
              zdaniem sądu angielkę, nie znaleziono jego zakrwawionej koszulki, nie znaleziono
              na niej śladów jego krwi. za to przez badanie dna go dziabnęli. masz swój ślad.
          • easz Re: tok Bruforda dla easz :) 22.05.09, 00:44
            six_a napisała:

            > i co ty z tym seksem? seks=gwałt? do zgłoszenia gwałtu trzeba
            > czegoś więcej niż zabiedzona mina

            Właśnie, tzn. jak baba skatowana, obita przy okazji, to gwałt, a jak
            nie, to seks? To ani w jedną, ani w drugą stronę być nie musi, co
            wtedy?
            • mijo81 Re: tok Bruforda dla easz :) 22.05.09, 22:36
              W tym kraju, i nie tylko w tym kraju, trzeba mieć dowód na
              popełnienie przestępstwa, aby coś z tego wyszło. I to nie dotyczy
              tylko gwałtów.
              A że w niektórych przypadkach linia pomiędzy gwałtem a seksem jest
              bardzo cienka, więc nie ma się co dziwić że zabiedzona mina nie
              wystarcza.
              Ale szwedzkie feministki wymyśliły super rozwiązanie. Zgoda na seks
              potwierdzona tylko na piśmie. Czego tego nie wprowadzili????
        • easz Re: tok Bruforda dla easz :) 22.05.09, 00:30
          bruford napisał:

          Ok, czyli zasadniczo to właśnie napisałam, że jest Twoim tokiem, że
          tego się obawiasz, tylko w dużymdużym skrócie, uzupełniłeś
          o 'dawanie broni do ręki ludziom podłym', co jest w sumie
          oczywistością, choć fakt, ja pomyślałam, że Ty pomyślałeś o
          feministkach;)'

          Ok, na poważnie. Wynika z tych naszych tekstów tutaj dla mnie jeden
          obraz - albo wsadzamy wszystkich jak leci, albo nikogo - jak leci.
          Co za bezsens. A może jakiś pomysł z sensem, dobry dla wszystkich
          zainteresowanych?

          Napisałam wyżej - 'być może wszystko powinno spotkać się w pół
          drogi?' Też nie jestem prawniczką, ale uważam, że tak, jak jest
          teraz być nie może. Te wyroki, tzw. pomyłki sądowe, klimat wokół
          gwałtów i zgwałconych, opinia publiczna, zamykanie oddziałów
          zajmujących się ofiarami gwałtów, domu Lastrady itd. itd. itd. To
          wszystko rozumiem tak się akurat złożyło, tak? Ile jeszcze?

          Uważam, że pomówienie to nic fajnego. I teraz - wątpie w częste
          pomówienia, bo samo przyznanie się do bycia zgwałconą to jest u nas
          ledwo do przeskoczenia przez kobiety, o czym mówimy przy okazji
          małej liczby zgłaszania np. Czyli jak już zgłaszane, to poważna
          sprawa. Z drugiej strony, mała jest myślę w społeczeństwie wiara w
          pomówienia, więc póki co, mimo wszystko, mimo tego jak się patrzy na
          ofiarę, sprawca w cywilizowanym otoczeniu jest traktowany jak
          zwyrodnialec, więc kto by w to wchodził, w sensie zasłaniał się
          pomówieniem? Tylko że jeśli jest już oskarżony, to co ma do
          stracenia? No, nie wiem, z tymi pomówieniami, to średnio to widzę.
          • bruford Re: tok Bruforda dla easz :) 22.05.09, 09:45
            Odpowiem dość skrótowo
            1.Analogia jest dobra bo nie chodzi w niej o skalę przestępstwa
            tylko o mechanizm działania.O ilustrację czym w praktyce różni się
            domniemanie winy od domniemania niewinności.I tylko o to.

            2.Co do słabości systemu masz rację , tylko ja tego nigdy nie
            kwestionowałem ,co więcej , nie uważam by pomysł Diesen'ów coś w tej
            materii poprawiał.

            3.Brak śladów przemocy nie jest dowodem ,że gwałtu nie było.To
            oczywiste.

            4.Wątpisz w ilość i siłę pomówień.To ja odpowiem tak : jest facet ,
            Eugene Kanin , który większość swojego życia badał ten
            problem.Wnioski bardzo ciekawe.Można sobie poczytać.A siła
            pomówienia jest de facto ogromna.Nie doceniasz "ludu" , heh.Tak się
            składa , że kiedyś nawet taki przypadek obserwowałem na własne
            oczy.Facet niewinnie pomówiony , ostatecznie wykluczony z
            dochodzenia, był na granicy śmierci zawodowej w swoim miasteczku.Bo
            co miał zrobić , wykupić ogłoszenie w gazecie lokalnej "Ja , XY ,
            nie gwałciłem" Siła lokalnej społeczności , heh.
            • easz Re: tok Bruforda dla easz :) 23.05.09, 01:17
              bruford napisał:

              > Odpowiem dość skrótowo
              > 1.Analogia jest dobra bo nie chodzi w niej o skalę przestępstwa
              > tylko o mechanizm działania.O ilustrację czym w praktyce różni się
              > domniemanie winy od domniemania niewinności.I tylko o to.

              Która analogia? bo się chyba zgubiłam. Co do reszty - wiem.

              Poza tym, napisałam już dwa razy, że to się powinno spotkać może
              gdzieś pośrodku, ale nie znam się na tym, nie bardzo wiem jak to by
              miało wyglądać. Wy też pomysłów za ciekawych nie macie, więc żaden z
              was tutaj pożytek. Tak, jak jest jest źle. I nie, nie twierdzę, że
              pomysł powyżej zapewniłby sprawiedliwość. Po pierwsze, kiedy widzę
              ofiarę gwałtu i wyobrażam sobie ją w machinie uruchomionej takim
              odwróceniem, to i tak mi niewiele z tego wychodzi, bo... nadal widzę
              ofiarę gwałtu, taka jaką jest, z całym rozwaleniem psychicznym,
              emocjonalnym itd., może nawet z większa trauma?
              Po ostatnie - szczerze, to wątpie w skuteczność powyższego sf, które
              wciskasz na siłę feministkom jako ich marzenie niby. Jak to sobie
              wyobrażasz? Przecież na to by nikt nie poszedł, to by było jedno
              wielkie użeranie się i jeszcze gorszy cały proces dla ofiary. Tyle.
              • bruford Re: tok Bruforda dla easz :) 23.05.09, 10:02
                Analogia ze szpadlem
                A co do reszty Twojego komentarza to ,choć on w sumie słuszny jest ,
                to mam wrażenie nieodparte ,że my się w ogóle nie rozumiemy
                • easz Re: tok Bruforda dla easz :) 25.05.09, 18:03
                  bruford napisał:

                  > to mam wrażenie nieodparte ,że my się w ogóle nie rozumiemy

                  Tzn? choć nie jestem pewna, czy chcę to ciągnąć, skoro się nie
                  rozumiemy jak twierdzisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka