easz
25.08.09, 00:34
aka
Sport tylko dla prawdziwych kobiet
Wszystkiemu winne parytety. Bez odwiecznego w sporcie ducha
postępowości, którego złośliwie nie zauważają nie tylko feministki,
nie wybuchłaby afera z płcią Caster Semenyi.
Gdyby wszyscy rywalizowali ze wszystkimi, w jednej wielkiej
kategorii open, nie obchodziłoby nas, czy jakaś sztangistka nie
chowa pod kostiumem sztangisty. Niestety, niewygodnym skutkiem
ubocznym byłby dążący do zera odsetek kobiet dopuszczonych do
zawodów sportowych - panie przecież, z góry przepraszam za wulgarną
dosadność, wypadają gorzej w niemal każdej konkurencji, co czasem
widać gołym okiem na boisku (patrz gry zespołowe), a czasem na
tablicy wyników (patrz tam, gdzie klasę zawodnika odmierzamy w
metrach, minutach, kilogramach). Ba, najwybitniejsze sportsmenki z
trudem dorównują przeciętnym sportowcom. Na szczęście dla naszych
żon, matek, sióstr i kochanek wprowadziliśmy parytety, po
dżentelmeńsku zapraszamy je na niemal wszystkie igrzyska i bez
wypominania czegokolwiek rozdajemy te same medale za osiągnięcia,
które po prawdzie na medale nie zasługują.
I dalej w tym stylu. Po prawdzie do końca nie przeczytałam, nie
zdzierżyłam, jak ktoś ma ochotę się samobiczować, to prosza.
Albo to prowokacyjka, albo nie wiem, w każdym razie robi wrażenie,
że aż. I na stronie głównej, brawo.