emilka_x
25.01.10, 22:46
14.01.2010 lekarka na podstawie zdjęcia rtg stwierdziła u mnie wirusowe
zapalenie płuc, z objawów miałam kaszel i gorączkę. Od tamtego dnia do dzisiaj
jestem na zastrzykach, najpierw brałam po 6 zastrzyków na dzień, po tygodniu
po 7 razem 75 zastrzyków. Dzisiaj byłam u kontroli, w płucach nadal nic nie
słychać, ale podobno to normalne przy wirusowym zapaleniu, kaszel mam mokry,
odksztuszam wydzielinę, gorączki nie mam. Zrobiłam dziś kolejne zdjęcie i oto
co dostałam w opisie zdjęcia
"W porównaniu z dnia 14.01.2010r. nieznaczna regresja zmian zapalnych w lewym
dolnym polu płucnym"
Na moj rozum jest tylko niewielka poprawa. Stąd moje pytanie do emam, czy
któraś może przechodziła takie zapalenie płuc? Ile trwało leczenie? Czy
leczenie polegało na podawaniu antybiotyków czy leków przeciwwirusowych?
Jestem załamana tym brakiem poprawy, już tyle dni leże w łóżku,smaruje się
maściami, łykam tabletki a do tego tyłek mam tak pokłuty że ciężko siedzieć a
tu znaczącej poprawy brak. Ciekawe co mi jutro moja lekarka powie jak zdjęcie
zobaczy, oby tylko nie szpital.