10.06.10, 13:33
Witam wszystkich po raz pierwszy. I od razu chciałabym podpytać się Was, co
sądzicie o poziomie żelaza we krwi wynoszącym 5, hemoglobina 5.4, krwinki
czerwone 3.59? Lekarka powiedziała, że z czystym sumieniem może mnie skierować
do szpitala, ale ja nie chciałam. Czy dobrze robię? Zupełnie poważnie mówiła,
że wyniki są tragiczne, ale ja nie czuję się wyjątkowo źle (może nie super,
ale bywało gorzej).Jeśli ktoś zainteresuje się moim pytaniem, mogę napisać
więcej szczegółów.
Obserwuj wątek
    • aaaniula Re: Anemia? 10.06.10, 14:00
      w jakich jednostkach ta hemoglobina?? Jaki hematokryt?
      • b.zdenerwowana Re: Anemia? 10.06.10, 14:30
        Hemoglobina na wydruku wyników 5.4 L g/dl (przepraszam, nie znam tych skrótów),
        hematokryt 22.3 L%.
        • aaaniula Re: Anemia? 10.06.10, 15:23
          a żelazo w jakich jednostkach?? Wyniki hemoglobiny i hematokrytu kwalifikują Cię
          do toczenia krwi, a wartości o których piszesz nazywane są krytycznymi.
          • izabella9.0 Re: Anemia? 10.06.10, 17:11
            można mieć takie krytyczne wyniki i się dobrze czuć ?
    • Gość: ja Re: Anemia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.10, 14:47
      Dlaczego nie chcesz do szpitala isc na badania?Moze to zaburzenia
      wchlaniania?Bierzesz jakies zelazo?
    • Gość: ??? Re: Anemia? IP: 89.229.111.* 10.06.10, 16:00
      Ja z hemoglobiną 6,3 byłam miesiąc na zwolnieniu i masa zastrzyków w
      dupę i tabletki. Dziewczyno jestes kompletnie nie rozsądna.
      • b.zdenerwowana Re: Anemia? 10.06.10, 17:01
        Dziewczyny, ja po prostu już mam dość szpitali. W 2006 roku miałam poważny
        wypadek samochodowy (ok. miesiąc byłam w śpiączce). W 2008 roku miałam dwie
        operacje i jeszcze jedną 10 lat temu. Po prostu, mój organizm już sobie radził z
        bardzo poważnymi problemami. Chciałam usłyszeć opinię od osób, które już wiedzą
        jaki stan zdrowia (a mówią o tym wyniki badań) zmusza do położenia się w
        szpitalu. Lekarka naprawdę poważnie do tego podeszła, teraz jestem na zwolnieniu
        lekarskim, mam odpoczywać (tylko pogoda nie sprzyja ku temu), łykać żelazo i
        odżywiać się dobrze. Tylko na tyle mnie wystraszyła, że zaczynam się
        zastanawiać, czy nie powinnam zgłosić się jednak do szpitala (też coś wspominała
        o przetaczaniu krwi). Miałam nadzieję, że ktoś napisze, że spokojnie, trzeba
        poczekać kilka dni (a u lekarki byłam wczoraj) i zobaczyć jak mój organizm dalej
        będzie się zachowywał.
        • b.zdenerwowana Re: Anemia? 10.06.10, 17:19
          A i jeszcze jedno, a w zasadzie dwa:
          1) mam małe dziecko (6 lat) i nie mam co się rozczulać tu nad sobą,
          2) kiedyś czułam się o wiele gorzej niż teraz, więc według mojej oceny nie jest
          tak źle, żebym musiała iść do szpitala.
          • aaaniula Re: Anemia? 10.06.10, 18:36
            przy takich wynikach na ogół toczy się krew. Jak dla mnie żelazo w tabletkach
            nic nie pomoże, potrzebne są zastrzyki z żelaza, witamina B12 i kwas foliowy. No
            i oczywiście dodatkowe badania, żeby zdiagnozować skąd w ogóle to się wzięło.
            Jeśli uważasz, że nie masz co się rozczulać nad sobą i że masz dość szpitali to
            siedź w domu i odpoczywaj. Tylko nie zdziw się kiedy opiekując się swoim małym
            dzieckiem stracisz przytomność i coś się stanie...
            • Gość: b.zdenerwowana Re: Anemia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.10, 19:10
              To nie jest do końca tak, że ja siedzę sobie w domu i odpoczywam, bo szczerze
              mówiąc, to nie potrafię tego robić w domu. Zawsze znajdę sobie zajęcia konieczne
              do wykonania na wczoraj. I nie siedzę z dzieckiem, bo syn chodzi do przedszkola.
              I właśnie już za 3 tygodnie będzie miał operację wycięcia migdałka, więc nie
              mogą problemy teraz skupiać się na mnie, bo on w tej chwili jest ważniejszy.
              Poza tym i tak już moja rodzina dużo ucierpiała przeze mnie (wypadek + kilka
              operacji), więc wydaje mi się, że powinnam siedzieć cicho i nie narzekać. A
              badania, owszem muszę wykonać. Po prostu, ta opinia o szpitalu bardzo mnie
              poraża i słyszałam ją tylko od tej lekarki.
              • deszcz.ryb Re: Anemia? 10.06.10, 23:16
                A guzik. Dziecko wcale nie jest ważniejsze; tym bardziej, że ma tylko operację wycinania migdałków. Na to się nie umiera [z reguły, nie piszę tu o promilu wyjątkowych wypadków]. Czy zdajesz sobie sprawę, że możesz mieć możesz mieć masę powikłań i UMRZEĆ od nich? Ciekawe, kto wtedy zaopiekuje się dzieciakiem; pomyślałaś o tym?

                Co z tego, że miałaś wypadek i kilka operacji? Czy dlatego nie masz już prawa chorować? Przecież nie robisz tego specjalnie; ogarnij się trochę! DO SZPITALA, MARSZ!

                Wybacz ostre słowa, ale jesteś idiotką i typową matką polką, która się zatyra, rozchoruje ciężko, ale dzieciakowi da. -_- Naprawdę wyjątkowo głupie podejście do życia.
              • aaaniula Re: Anemia? 11.06.10, 14:24
                nie rozumiem po co piszesz te elaboraty o migdałkach dziecka, wypadkach
                samochodowych i operacjach. Chciałaś opinii to ją dostałaś. A jeśli od początku
                nie miałaś zamiaru się leczyć to po co w ogóle zawracasz głowę. Denerwuje mnie
                taki brak odpowiedzialności za własne zdrowie!!
        • Gość: ??? Re: Anemia? IP: 89.229.111.* 10.06.10, 18:56
          Ja w ciągu dwóch latach miałam 4 operacje, a po wypadku zmasakrowaną
          twarz z powikłaniami i też mam dość szpitali.
    • go-jab Re: Anemia? 10.06.10, 18:40
      niestety...na moj chlopsko-pielegniarski rozum to do szpitala... wg mnie to
      niska hemoglobina=mala nosnosc tlenu=niedotlenienie miesnia sercowego=zawal...
      masz dziecko wiec musisz o siebie dbac wlasnie dla dziecka... a co lekarz
      powiedziala na takie wyniki? jakie jest podloze tej anemi? krwawienia? problemy
      ze szpikiem? problemy z nerkami? samo przetoczenie krwi moze zapobiec
      komplikacjom ale ciekawa jestem jak jest leczona przyczyna? powodzenia...
    • jagoda995 Re: Anemia? 10.06.10, 21:59
      mój 19 letni syn był w podobnej sytuacji jak ty hemoglobina 6,5 erytrocyty
      2,37,hematokryt 21,3 żelazo 5,akurat pisał maturę,ale niestety nie ukończył
      /bardzo się męczył,a serduszko mu tak waliło jakby miało wyskoczyć/i wylądował w
      szpitalu ,przetaczano mu krew 4 jednostki,lekarz się dziwiła że z taką
      hemoglobiną funkcjonował.więc radzę ci szpital 3 dni i po wszystkim ,pamiętaj
      czym młodszy organizm lepiej to wytrzymuje.
    • Gość: LuriTuri Re: Anemia? IP: *.aster.pl 10.06.10, 22:00
      Potężna anemia. Do szpitala!
      • minniemouse Re: Anemia? 11.06.10, 00:54
        no jak chcesz umrzec i zostawic dziecko to pewnie ze nic nie rob.

        Minnie
    • Gość: . Re: Anemia? IP: *.centertel.pl 11.06.10, 14:50
      sa mega tragiczne!!! ty dziewczyno masz sile na cokolwiek!!??? ja
      tez to przerabialam jednak u mnie hemoglobina wynosila 11 i byl
      nieznaczny spadek żelaza, ale juz to byla anemia i musialam brac
      leki, a czulam sie fatalnie, ciagle zmeczona i oslabiona, bez chceci
      na nic..
      • Gość: . Re: Anemia? IP: *.centertel.pl 11.06.10, 14:54
        aa i dodam ze przy niewielkim wysilku serce walilo mi jak dzwon i
        mialam palpitacje, gdybym sie doprowadzila do takiego stanu jak ty
        to bym chyba juz brzydko napisze gryzla piach od spodu
        • Gość: lalka online Re: Anemia? IP: 188.33.32.* 11.06.10, 21:22
          o zesz w morde-moja matka miala taka hemoglobine jak miala krwotok
          wewnetrzny,przetaczali jej krew
          ja nie wiem jak mozna miec sile ruszyc noga przy takich
          parametrach,niepojete.
          ja mam np bardzo obfite miesiaczki i po zawsze mi spada zelazo i
          hemoglobina-ale oscyluje w granicach 11 a ja sie czuje jak flak-a ty
          masz dwa razy mniej!
          to jakas sciema ,nie mialabys sily chodzic ,meczyloby cie przejscie
          paru krokow

          • aaaniula Re: Anemia? 11.06.10, 22:03
            przy nagłej utracie krwi- z poziomu prawidłowego do tak niskiego człowiek nie
            może nawet wstać o własnych siłach. Natomiast osoba, u której stan taki rozwija
            się przez długi okres czasu jest zaadoptowany, może nie czuje się rewelacyjnie,
            ale jest w stanie sam funkcjonować.
            • lalka-on-line Re: Anemia? 12.06.10, 18:16
              blagam cie ,te wyniki sa jak u trupa doslownie[cytat znajomego
              lekarza] ,za przeproszeniem-zelazo na poziomie 5?nie wiem wg jakich
              norm ale kilka razy mialam robione i zawsze absolutne minimum
              oscylowalo wokol 25[przy rozpietosci do 150-wiec chyba jest roznica]
              ja rozumiem ze nagly krwotok zwala czlwoieka z nog a przewlekla
              choroba dziala troche inaczej ale nie mow mi ze mozna dluzszy czas
              chodzic z hematokrytem 22 i hemoglobina 5 i czuc sie po prostu jako
              tako!organizm to organizm chyba ze autorka jest zbudowana z
              kosmicznego tworzywa.
              a pozatym przyczyna tak powaznych nieprawidlowosci w obrazie krwi
              • lalka-on-line Re: Anemia? 12.06.10, 18:19
                wcielo mi post-pozatym przyczyna az takich nieprawidlowosci tez nie
                jest chyba cos drobnego[nie zycze nikomu]
                ja bym biegla do do szpitala i do hematologa najlepiej
    • Gość: zuza Re: Anemia? IP: 195.116.183.* 11.06.10, 22:34
      Kiedyś w młodosci, też tak miałam (problemy z dzieckiem 3raz dz
      kawa mało co jadłam)tez nie poszłam do szpitala, ale wzięłam się za
      siebie i kawe zamieniłam na polędwice woł 3raz dzn. 3łyżki natki
      pietruszki do tego żelazo w tabl. kwas fol.Zwolnienie lek. i po
      miesiącu wyniki były w normie
      • deszcz.ryb Re: Anemia? 12.06.10, 00:01
        A guzik. Nie pisz takich głupot, bo jeszcze ta sierota uwierzy. Skoro LEKARZ jej kazał iść do szpitala, to powinna słuchać LEKARZA, a nie próbować domowych środków.

        Co za głupoty ludzie piszą, no. -_-
        • Gość: xxx do b.zdenerwowanej !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.10, 00:50
          Kochana! Przede wszystkim rozwaz co jest przyczyna tak kiepskich
          wynikow. Czy masz jakis konkretny problem zdrowotny? Co wogole
          sklonilo Cie do zrobienia badania krwi?

          Czy posiadasz jakies poprzednie wyniki morfologii, porównaj je! Moze
          Ty od zawsze masz tak niskie wyniki i dlatego jakos funkcjonujesz...
          Jesli organizm jest przyzwyczajony to jakos bedzie zyl i nie da
          poznac ze cos jest nie tak. Moja ciotka przez przypadek, podczas
          zwyklej kontroli krwi zleconej z innego zupelnie powodu, otrzymala
          tak krytyczne wyniki ze od razu wzieta ja do szpitala i toczono
          krew, pomimo ze bronila sie jak mogla, a funkcjonowala na prawde
          super. Po prostu jej organizm byl do tego przyzwyczajony. Ale
          rozsadek wzial gore i polozyla sie z minuty na minute do szpitala,
          bo poki nic nie wiedziala- zyla i bylo ok, jak sie dowiedziala to
          spanikowala i zaczela to leczyc. Moja matka z kolei miala krwawiace
          wrzody zoladka i z dnia na dzien stracila duzo krwi, wyniki spadly,
          ani reka ani noga ruszyc nie mogla. ja tez jestem swiezo po operacji
          na jajnikach i tez mialam krwawienie podczas zabiegu, hemoglobina
          spadla z 12,5 na 10,3 (norama 11) i odczulam to znacznie, kubek z
          herbata ciezko mi utrzymac...

          Moim zdaniem Ty jestes z tym problemem juz od dawna dlatego nie
          czujesz sie jakos fatalnie, ale co to za problem? czem wyniki sa
          takie kiepskie? Doskonale Cie rozumiem, tez idac na operacje na 7
          dni do szpitala, myslalam tylko o mojej corci, ja ona da rade, jak
          ja to wytrzymam, a jakos obie przezylysmy, mala miala mnostwo
          atrakcji ze strony rodziny i nawet czasem zapomniala do mnie
          przedzwonic, a jestesmy razem 24h/dobe. Jedno! Moja corcia (5lat)
          myslala ze jestem w SPA i sie relaksuje, czasem troche klamstewka
          nie zaszkodzi a pomoze zlagodzic sytuacjesmile

          Najwazniejsze: znajdz przyczyne takich wynikow! Porownaj z
          poprzednimi! A leczenie domowe jest dla takich jak jak, ktorzy sa
          ciut ponizej normy, Ty musisz byc hospitalizowana. Glowa do gory!
          Bedzie dobrze! Dziecie sa NAJWAZNIEJSZE ale czasem musimy zadbac o
          siebie zeby moc je dalej rozpieszczac!!!


          Sciskam cieplo! I nie sluchaj przykrych słow, ale nie licz ze ktos
          tu bedzie wsparciem dla Twojej decyzji i wezmie na siebie
          odpowiedzialnosc, zebys odpoczywala w domku...sad


          • b.zdenerwowana anemia 17.06.10, 18:35
            Piszę po tak długim czasie, ponieważ byłam jednak w szpitalu. Spędziłam tam
            tydzień, trochę mnie podbudowali jeśli chodzi o krew. Napiszę jeszcze tylko, że
            gdy wystąpiłam na forum po raz pierwszy czekałam na rozmowę z moim lekarzem
            neurologiem. No i ten kazał mi natychmiast udać się do szpitala. W szpitalu
            miałam mnóstwo badań (m.in. biopsja szpiku, gastroskopia, krzywa żelaza),
            wszyscy byli zdumieni (mało powiedziane) taką hemoglobiną. Po przetoczeniu mam
            jej prawie dwa razy tyle.
            Badanie gastroskopii wykazało owrzodzenie żołądka (tak w uproszczeniu). Mam
            jednak pobrane też wycinki do badań histopatologicznych. I mam nadzieję, że
            wszystko będzie ok. Mam nadzieję. Trzymajcie za mnie kciuki. Mogę napisać coś
            więcej, ale później.
            • Gość: ?? Re: anemia IP: 89.229.111.* 17.06.10, 18:53
              Dobrze, że byłaś, mam pytanie czy badano Tobie czynnik Castle'a i
              komórki okładzionowe z krwi??? Ja brałam żelazo 8 miesiecy i idę na
              badania kontrolne jak tam ma się moja ferrytyna.

              Trzymam kciuki za pomyślne wyniki histo.
            • deszcz.ryb Re: anemia 17.06.10, 20:15
              Powiem ci, że mi ulżyło jak napisałaś, bo się już zastanawiałam, czy się, brzydko mówiąc, nie przekręciłaś od tego braku żelaza. Bardzo dobrze, że się leczysz, byle tak dalej. Trzymam kciuki.

              I następnym razem słuchaj lekarza!
            • aaaniula Re: anemia 17.06.10, 22:13
              dobrze, że zaczęto od solidnej diagnozy. Zapewne lepiej się teraz czujesz.
              Duuużo zdrówka życzę
              • minniemouse Re: anemia 18.06.10, 03:01
                no widzisz jak powaznie bylo. to nie byly zarty.
                bardzo dobrze zrobilas ze poszlas do szpitala.
                na drugi raz traktuj powazniej swoje zdrowie, bo masz tylko jedno, jestes odpowiedzialna nie tylko za siebie ale i za dzieci, pamietaj.

                zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

                Minnie
                • b.zdenerwowana Re: anemia 18.06.10, 05:56
                  Teraz się wytłumaczę dlaczego zasięgnęłam Waszej opinii, bo widzę, że mój
                  wcześniejszy post (jeszcze sprzed szpitala) nie ukazał się. Otóż zaczęło się od
                  tego, że przy przełykaniu bolało mnie gardło. A w zasadzie nie bolało, co miałam
                  czasami problemy z przełykaniem. Więc wiedziałam, że nie ma sensu brać żadnych
                  "ssących" proszków od bólu gardła. I w sumie, to ja sama widziałam, że może coś
                  się dzieje, bo to było coś dziwnego. Czułam się ogólnie dobrze (jak na mój stan
                  po kilku operacjach i bardzo poważnym wypadku samochodowym ze stłuczeniem pnia
                  mózgu włącznie). Zgłosiłam się do lekarza pierwszego kontaktu. Obejrzała gardło,
                  stwierdziła, że jest może lekko zaczerwienione, chociaż nie widzi tu
                  zasadniczego problemu i przepisała antybiotyk. Kazała o tym fakcie powiadomić
                  mojego neurologa i zrobić po leczeniu morfologię z poziomem żelaza, bo od jego
                  braku może zaczynać się anemia. U neurologa byłam drugiego dnia. On stwierdził,
                  że ja mogę mieć tego typu problemy, bo jestem po tracheotomii. Wyśmiał
                  antybiotyk, kazał go odstawić i zgłosić się do laryngologa, żeby głębiej oceniła
                  gardło. Antybiotyku nie przerwałam, tylko zgłosiłam się do laryngologa na drugi
                  dzień. Obejrzała gardło, stwierdziła, że tu problemu raczej nie ma. Przepisała
                  jeszcze inne proszki a antybiotyk mam brać dalej. I też po leczeniu mam zrobić
                  jak najszybciej morfologię. Trochę w kropce byłam, jeden lekarz każe brać
                  antybiotyk, drugi go odstawia. Wybrałam antybiotyk, odczekałam tydzień i we
                  wtorek zrobiłam badania. Wyniki miały być na czwartek. W środę rano telefon,
                  żebym pilnie zgłosiła się do lekarza, bo wyniki wyszły fatalnie. No to poszłam
                  do tej samej lekarki, u której byłam za pierwszym razem. Spytała się, jakie mam
                  układy z szefem, czy mogę iść na zwolnienie. No bo mogę w pracy zasłabnąć i co
                  oni w tym momencie ze mną zrobią. No chyba, że chcę iść do szpitala. A przecież
                  ja tak dobrze się czuję, więc po co szpital. Ona na to przystała, kazała
                  wątróbkę wcinać, żelazo łykać i powtórzyć morfologię za tydzień, bo jeśli się
                  nie będzie poprawiać, to na bank muszę iść do szpitala. Na drugi dzień zostałam
                  w domu, umówiłam się na rozmowę telefoniczną z moim neurologiem, co on sądzi o
                  tej mojej morfologii. Myślałam, że może po tak długim przyjmowaniu tegretolu (od
                  2007 roku) może się zdarzyć coś takiego. W międzyczasie zaczęłam szukać różnych
                  przyczyn w internecie i w końcu pisać na forum. Już wtedy wiedziałam, że jest
                  źle bardzo, ale naprawdę dobrze się czułam. Wieczorem zadzwoniłam, a w
                  międzyczasie mąż pojechał do innego lekarza. I faktycznie obydwaj stwierdzili,
                  że muszę iść do szpitala. Najlepiej od razu. Spakowałam się i rano wyruszyłam.
                  Wiedziałam też od jednego z nich, że na dzień dobry przetoczą mi krew, a obydwaj
                  zgodnie stwierdzili, że w każdej chwili mogę dostać zawału.
                  Więc teraz, jeszcze raz czytając posty i to jak potraktowałyście mnie jako
                  głupią i bezmyślną osobę poczułam się trochę urażona. Nie czułam się naprawdę
                  źle i jak mi ktoś mówi w tym momencie o szpitalu, to jest to dla mnie jakaś
                  abstrakcja. Ale jeśli już jest drugi lekarz, który się zgadza z opinią
                  pierwszego, to chyba jest w tym jakaś prawda. Naprawdę ta historia z
                  antybiotykiem trochę mnie zbiła z tropu i już wtedy po raz kolejny w życiu
                  przekonałam się, że lekarze mogą mieć bardzo różne zdania na jakiś temat.
                  Przepraszam, że tak długo, ale mam problemy ze zwięzłym wypowiadaniem swoich
                  myśli. Czy wytłumaczyłam się trochę? O pobycie w szpitalu i wynikach może trochę
                  później.
                  • Gość: . Re: anemia IP: *.centertel.pl 18.06.10, 14:29
                    no to super, jeszcze bedziesz zdrowa jak byk ;]
                  • deszcz.ryb Re: anemia 18.06.10, 15:10
                    Nie. Absolutnie nie usprawiedliwiłaś się w moich oczach i nadal mam cię za bezmyślną osobę. Taki rak szyjki macicy też nie boli i kobieta świetnie się czuje, ale to przecież nie znaczy, że może sobie olać badania i zalecenia lekarza, prawda? Analogicznie jest w twoim wypadku.
                    • b.zdenerwowana Re: anemia 18.06.10, 21:44
                      No tak, ale co byś powiedziała w momencie, gdy jeden lekarz zapisuje Ci lek, a
                      drugi stwierdza, że jest on całkowicie niepotrzebny. I kpi z tego, że ktoś inny
                      nie poznał się na problemie. Którego lekarza przyjąć za właściwego? Moja
                      dyskusja na forum w pierwszym dniu może była trochę na wyrost, ale po pierwsze:
                      byłam zdenerwowana, po drugie mam jednak dziecko, a to nie takie proste jeśli
                      nie ma się rodziny blisko domu, żeby ktoś zaopiekował się nim w przypadku
                      nieobecności dwojga rodziców. Po trzecie za dwa tygodnie mały idzie na wycięcie
                      migdałka, a to też nie jest jego pierwszy pobyt w szpitalu i chciałabym być przy
                      nim przynajmniej teraz.
    • Gość: ???????? Re: Anemia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.10, 22:18
      ?
    • b.zdenerwowana Re: Anemia? 19.06.10, 22:48
      Uff. Okazało się, że badania histopatologiczne wyszły ok. To "tylko" wrzody
      żołądka. Tylko już coś zaczęło się dziać w 2007 roku, bo wtedy miałam robioną
      gastroskopię i coś już było widać, ale przez niechlujstwo lekarzy nie dostałam
      żadnych leków na złagodzenie choroby. Teraz muszę być na diecie i teoretycznie
      powinno być ok. Oczywiście leki i gastroskopia będą ze mną jeszcze przez jakiś
      czas obecne.
      • minniemouse Re: Anemia? 20.06.10, 04:36
        I kpi z tego, że ktoś inny
        nie poznał się na problemie. Którego lekarza przyjąć za właściwego?


        w takim wypadku decyduja wyniki, a te, zdaje sie, mialas jednak alarmujace.

        no nic, skonczylo sie dobrze,
        a jesli chodzi o zoladek to dopilnuj aby zbadali cie tez na H. Pylori bo to prawie zawsze towarzyszy wrzodom, i utrudnia ich gojenie jako ze ta bakteria uszkadza powloke chroniaca zoladek i dwunastnice.

        na H Pylori dostaje sie specjalny zestaw antybiotykow
        takie leczenie szczerze polecam poniewaz jesli tej bakterii sie nie wytepi, to wrzody beda i beda.

        Minnie
        • b.zdenerwowana Re: Anemia? 20.06.10, 14:48
          Więc rozpoznanie: nadżerkowe zapalenie błony śluzowej żołądka. Było podejrzenie
          chłoniaka żołądka, ale jednak testy pobrane wyszły ok i skończyło się na
          wrzodach. Całe szczęście. O wynikach dowiedziałam się wczoraj wieczorem. Więc
          jestem w siódmym niebie. Badany był też szpik kostny, obecność helicobacter
          pylori, też ok. Podstawowym pytaniem było: skąd u tak młodej kobiety (30 lat)
          wrzody żołądka. Odpowiedź najbardziej prawdopodobna z możliwych, to problemy
          związanie z wypadkiem (miesiąc śpiączki i to, że wypadek miał ze mną mój
          półtoraroczny syn) były na tyle stresujące, że wywarły taki wpływ.
          Na wynikach badań morfologii nie znam się wogóle. Dla mnie to czy ja mam
          hemoglobinę 5 czy 10, naprawdę niewiele znaczyło. Zwłaszcza, że czuję się
          ogólnie w miarę dobrze. Prawdopodobnie w takim stanie przebywam już od dawna.
          Gdyby ta morfologia osiągnęła taki stan teraz, to bym plackiem leżała. Ostatnie
          badania mam z sierpnia 2008. Już wtedy właśnie lekarz zauważył, że morfologia
          nie jest najlepsza. Co ciekawe, gastroskopię miałam wykonywaną na wiosnę 2007. I
          wtedy badanie wykazało, że coś zaczynało się dziać. Ale przez niechlujstwo
          lekarzy nie dostałam żadnych leków. Co oczywiście było dużym zapytaniem dla
          lekarzy teraz.
          Więc znowu stwierdzam, że jednemu lekarzowi nie można ufać bezgranicznie. Dobrze
          jest znać opinię co najmniej dwóch. Jestem pod stałą opieką neurologa od 2006
          roku, stale przyjmuję leki i jednak nie zażyczył sobie nigdy morfologii. Wysyłał
          mnie na tomografię, rezonans, ale podstawowej morfologii nigdy. Wiem, wiem
          powinnam o tym sama pamiętać, ale tak bardzo mu ufałam, że sama przeoczyłam taki
          fakt jak podstawowe badania. Cytologię, owszem robię sobie corocznie. Dlatego
          też już postanowiłam. Cała moja rodzina raz do roku wykonuje podstawowe badania.
          Niby nic, ale może pokazać nam, że coś się dzieje.
          Teraz tylko mam być na porządnej diecie, tzw. wrzodowa. Ciągle szukam informacji
          o tym co i jak powinnam jeść. I na razie jestem tylko pewna tego, czego nie
          mogę. Więc chyba skończy się na wizycie u dietetyka. Już w szpitalu, lekarka
          miała wyciągnąć od dietetyczki opracowaną dla mnie dietę. Tylko zobaczymy jak to
          się skończy. Bo wiadomo, obiecanki cacanki.
          • minniemouse Re: Anemia? 20.06.10, 23:51
            Odpowiedź najbardziej prawdopodobna z możliwych, to problemy
            związanie z wypadkiem (miesiąc śpiączki i to, że wypadek miał ze mną mój
            półtoraroczny syn) były na tyle stresujące, że wywarły taki wpływ.


            To rzeczywscie straszne, szczerze wspolczuje.

            Wrzody w sumie mozna latwo dostac. wystarczy np brac aspiryne, ibuprom 10 tabletek dziennie przez ponad tydzien i juz mozna dostac stanu zapalnego, a nawet od razu wrzodow.

            Inne leki tez moga miec wplyw na wrzody, wiec jesli cos bierzesz a zwlaszcza regularnie dowiedz sie czy maja wplyw.

            dziwne ze zaniedbali u ciebie te sprawe.

            Jesli chodzi i diete to nie jest to jakies wielkie halo - po prostu rozsadek- nalezy unikac tlustego i ostrego, przede wszystkim.

            No ale czy dali ci juz cos na te wrzody? powinnas miec koniecznie wyleczone te bakterie w pierwszym rzedzie.


            Minnie
            • b.zdenerwowana Re: Anemia? 21.06.10, 11:08
              Tak, dostałam już Helicid. I bilecik do przychodni gastroenterologicznej. A z tą
              dietą to muszę porozmawiać z lekarzem, bo z tego co czytam w internecie, to nie
              tylko należy włączyć tu rozsądek, ale wyłączyć bardzo dużo rzeczy.

              Jeśli zaś chodzi o to, co przeszłam, to nie jest to wszystko, bo tak: w wieku 19
              lat operacja kręgosłupa, potem przedwcześnie zakończona ciążą (na szczęście
              urodził się zdrowy synek, ale za to dwa miesiące przed czasem i leżał w
              inkubatorze, pomimo, że leżałam
              miesiąc przed porodem w szpitalu), wypadek (ja i syn), operacja mięśni oka,
              wyjęcie pręta przy kręgosłupie, no i teraz).

              Lekarze są pod wrażeniem moich przejść. I tego jak funkcjonuję (pomimo tego, że
              boli mnie cała lewa strona ciała i żeby było jasne tego bólu nie da się
              zlikwidować proszkami, nic nie łykam przeciwbólowego, tylko tegretol). Po
              prostu nie poddaję się. I już.

              Po każdej historii mówię sobie, że to już koniec złego, ale za jakiś czas
              przyplątuje się coś innego. Największe znaczenie ma teraz wypadek, bo wszystko,
              co wydarzyło się po nim ma ścisłe z nim powiązanie. A dodam, że jego winowajcą
              był MAN z naczepą, a w zasadzie gów...rz, który nim kierował.

              Moje życie to po prostu "oszukać przeznaczenie" ze mną w roli głównej. I tak
              bardzo chciałabym, żeby seans się już skończył, a aktorzy zaczęli grać w filmie
              "spokojne życie".
              Wiem, że są osoby z większymi tragediami, ale ja nie narzekam, mogło być gorzej.
              Takie mazgajstwo dzieje się tylko po takich zdarzeniach jak teraz.

              Jak trzeba było wziąść się w garść, to w niespełna rok po wypadku zaliczyłam 2
              semestry, napisałam pracę magisterską i ją obroniłam. Trzeba mieć oparcie w
              mężu, rodzinie i jest ok.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka