Hej
15 listopada zażyłam Escapelle. Po 6 dniach wystąpiło krwawienie, ok. Potrwało ze trzy dni, w międzyczasie był termin okresu, który się oczywiście nie pojawił. Kilka dni później zaczęły mnie boleć piersi, zaczęłam plamić w 5. dniu po spodziewanej miesiączce [brązowy śluz], po tygodniu [04.12] zaczęła się pojawiać krew jak przy miesiączce, ale bardzo skromnie, wystarczą zwykłe wkładki. Przez cały ten opisany czas migrena na przemian z mdłościami i osłabieniem. Dodam, że fest się przeraziłam, bo mam odrzut od alkoholu, wczoraj zjadłabym wszystko a dzisiaj sikałam co chwilę, więc zrobiłam test. Negatywny, więc wnioskuję, że to wszystko to tylko fatalne skutki uboczne tej tabletki. I w związku z tym mam pytanie: czy wasza przygoda z nią też trwała tak długo i była taka męcząca? Czy to ja mam takiego pecha? Mogłoby się to już skończyć...
Dzięki i pozdrawiam