Kiedy szperałam w internecie szukając informacji o naszej operacji i zetknęłam się z różnymi ocenami na temat traktowania pacjentek przez lekarzy.
Na naszym forum jednak chyba większość dziewczyn była zadowolona z lekarzy i opieki pielęgniarek

Ja należę do tych zadowolonych, bo lekarze i pielęgniarki robiły wszystko, żebyśmy szybko wróciły do zdrowia. Jeżeli chodzi o opiekę przed i po operacji, to nie mam zastrzeżeń i jestem bardzo zadowolona. Do szpitala dostałam się kiedy mi pasowało, bez protekcji itp.
Mam jednak kilka zastrzeżeń, o których powiem.
Może zacznę od tego, że kiedy wybierałam się do szpitala, przygotowana byłam na operację usunięcia mięśniaków. Ten temat próbowałam zgłębić szperając w internecie.
Na miejscu okazało się po badaniu ordynatora, że proponują mi usunąć całą macicę z jajnikami, bo jak mi oznajmiono "
w tym wieku nie są one już pani do niczego potrzebne".
Kiedy pytali mnie o zgodę oświadczyłam, że lekarze wiedzą lepiej co dla mnie jest najlepsze, więc nie będę się zastanawiać i wyraziłam zgodę, klamka zapadła.
Wkrótce po operacji okazało się, że jajniki jednak do czegoś były potrzebne ....
Żal też mam do lekarzy, że nie raczyli nas uświadomić na wyjściu co nas teraz czeka, czego nam nie wolno, a co jest zalecane, jak zadbać o ranę. O to ostatnie sama pytałam pielęgniarki wychodząc do domu.
Dzień przed wyjściem zalałam pytaniami na wieczornym obchodzie dyżurującego lekarza, na co z uśmiechem odpowiedział, że to bardzo obszerne i filozoficzne pytania, raczej powinnam je zadać swojemu lekarzowi na wizycie kontrolnej, czyli za kilka tygodni, a co do tej pory? Nie powiem był miły, nawet dowcipny, ale jak mi powiedział, że po 6 tygodniach mogę już dźwigać 12kg wnuka to zwątpiłam w jego kompetencje i podziękowałam za dobre rady.
Tak się zastanawiam, czy przy wypisie, po tak ciężkiej operacji nie powinni nas zaopatrzyć w jakąś broszurkę, w której byłyby zamieszczone dla nas wszystkie informacje i porady ? Czy musimy dopiero teraz same sobie je kompletować na forum ? A jak ktoś nie mam internetu?
Kiedy wszczepiają pacjentom rozrusznik serca, każdy natychmiast dostaje do ręki profesjonalnie wydaną broszurkę, z ogromną ilością informacji na temat tego co go czeka, czego ma przestrzegać itp. Czy nasza operacja nie jest wystarczająco poważna, żeby tak to lekceważyć?
Jestem ciekawa , czy u Was było inaczej czy podobnie ?