Gość: ehlit
IP: *.cheeloo.pl
04.08.11, 11:20
Większą część życia ( a jestem młoda) miałam bóle owulacyjne ( około-owulacyjne ) a od 2 cykli nic + sucho jak na Saharze. Lekarz mówi: " widocznie, Ci przeszło, nie ma się czym przejmować"
- Czy mogło tak po prostu przejść ( pomijam już kwestię: co miało przejść ?- takie retoryczne pytanie) czy to jakiś alarmowy sygnał?
(Nie wiem ale mam jakieś irracjonalne przeczucie, że tam się nic nie dzieję, dlatego jest taki spokój. Ja wiem, że śluz i ból o niczym nie świadczą ale....coś mi nie daje spokoju).
- da się sprawdzić czy wszystko jest ok, a nawet lepiej bo wszystko działa jak trzeba a pozbyłam się jedynie kłopotliwego bólu w środku cyklu?
Wiem, że trochę majaczę bo organizm to nie szwajcarski zegarek, ale jakoś ciężko mi uwierzyć, że coś co było " od zawsze" zniknęło samo z siebie.
Tak się chciałam wygadać anonimowo...i upewnić się czy mam jakieś schizy.