Jak radzicie sobie z bólami miesiączkowymi? Macie swoje domowe sposoby czy wspieracie się lekami? A może przeczekujecie, dzielnie zaciskając zęby? Ja osobiście mam bezbolesne miesiączki ale nie mogę przejść obojętnie obok bólów mojej siostry

Jednocześnie mam wątpliwości, czy mogę radzić jej leki - bo czy dobrze jest faszerować się chemią? Jak tak- czym? Dodam, że miała robione różne badania: usg, histeroskopię i inne badania hormonalne więc przyczyna leży chyba po prostu w "jej naturze" i "najprawdodopobniej przejdzie po pierwszym porodzie". Ok, ale do porodu zostało jeszcze kilka lat. Co do tego czasu?