Gość: magda
IP: *.laczpol.net.pl
11.11.04, 09:07
Nie wiem, czy mi pomożecie, ale mam już serdecznie dość i przynajmniej się wyżalę. Męczy mnie to nawracające świństwo od roku. Wcześniej miałam dwie niegrożne infekcyjki, pozbyłam sie ich nystatyną. w tamtym roku w maju zaczęło się TO.piszę tak, bo wcale nie jestem pewna czy to grzybica, raczej wątpię. Zaczyna się swędzeniem, wzale nie ma twrożkowatych upławów, raczej taka wzmożona śluzowata wydzielina.przeleczyli mnie wszystkim, meża też oboje robiliśmy posiewy, nic nie wykazały. Najlepsze jest, że ta wszysktie globulki, tablety w ogóle nie przynosiły ulgi, nawet maści na sterydach. już od tego mam obsesję, ciągle ładuję ten lactovaginal, oczywiście po kuracji typu gynalgin, nic nawet teraz ledwo siedzę tak swędzi i piecze. zaliczyłam z 10 ginekologów, przeleczyli mnie na wszystko, grzyby, bakterie, uczulenie (dotałam dożylnie hydrocortizon)i NIC!!!nawet chwilowej ulgi. Świństwo przechodziło samo i za miesiąc od nowa. prorokowali, że ciąża pomoże, i w samej ciąży rzeczywiście nie nmiałam żadnej infekcji, ale minął m-c od porodu i od nowa. mam dość, bo dodatkowo nękają mnie bóle pęcherza, na które również nie działają żadne leki. nie chcę wam mówić jak wygląda moje życie małżeńskie i radość z macierzyństwa...Sorry, że zanudzam, ale już naprawdę nie mam pomysłów...