tuż przed okresem skończyłam brać globulki na bakterie, które sie we mnie
zagnieździły. Potem Lactovaginal standardowo na podniesienie flory w pochwie.
Okres przyszedł. Potrwał tyle dni ile trzeba i... objawy zakażenia wróciły.
Jednak (i tu zaczyna się mój problem) potrwały parę dni [około 3] i np. tak
zwany 'rybny zapach', który jest przy każdym tego typu zakażeniu, minął.
Jedynie świąd trochę został i upławy [biało-żółte].
Nie wiem w takim razie czy już jestem zdrowa, czy jak? A może po drodze
przyplątała się jakaś grzybica, która jak wiem daje inne objawy

Tylko w
ciągu kilku dni?? (Ja wiem, że krew miesiączkowa zobojętnia środowisko pochwy
i łatwiej coś złapać).
Ech... Ja już nie wiem co sądzić. Idę dziś do gina, nie wiem czy na pewno to
potrzebne? Płacić znów kasę, skoro i tak wydałam niemało na leczenie
Pytam więc Was, czy może któraś z Was może mi dac kompetentną odpowiedź na to
zakręcone pytanie.
Z góry dzięki
Pozdrawiam!