Gość: fangora
IP: 194.246.107.*
28.02.06, 10:48
Czy któraś z Was miała podobny przypadek? Kilka dni temu poszłam do apteki
aby zrealizować recepte na 3 opakowania Microgynonu 21. jakiez było moje
zdziwienie, gdy sprzedawca zakwestionowała waznosć recepty i własciwie
wszystko co sie na niej znajdowało. Żle zaznaczony fundusz Zdrowia, zle
zaznaczone dawkowanie, i w ogole że nie wiadomo czy ja jestem ubezpieczona.
Stałam jak wryta. Fakt, recepte wypisal lekarz zakładowy kardiolog, nie
ginekolog, ale to chyba jest dozwolone. Tak czy inaczej aptekarka strasznie
na mnie nakrzyczała i powiedziała: moze pani to wyrzucić, nikt pani nic na
ten świstek nie sprzeda! Pomyslałam,ze moze lekarz faktycznmie sie pomylil,
ale krzyk tej kobiety zmusił mnie do zweryfikowania recepty w innej aptece. I
co? Sprzedano mi 3 opakowania pigułek bez jednego pytania czy watpliwosci.
Wydaje mi sie,że wczesniej miałam doczynienia z wyjątkowym moherowym beretem,
który jest wrogo nastawiony do antykoncepcji. Straszne!
Jestem ciekawa, czy miałyście kiedy podobne sytuacje i czy jest to powszechne
zachowanie wśród farmaceutów.