Od dwóch cykli obserwuje u siebie cos, czego wczesniej nigdy nie bylo, ale o
czym czasem slyszalam - na dwa dni przed okresem pojawia mi sie skąpe
plamienie, niejako "rozbiegowka" przed wlasciwym krwawieniem. Domyslam sie, ze
to wina hormonow. Ktos moze mnie uswiadomic, czego mam za duzo lub za malo?

Oczywiscie wybieram sie do lekarza w najblizszym czasie, wiec prosze o
powstrzymanie sie od rad tego typu. Pytam z czystej ciekawosci