Dodaj do ulubionych

Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.?

13.03.06, 12:34
Proszę opiszcie jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.
Napiszcie proszę, czy kierowano Was na jakieś badania, zabiegi - jakie?
(mi nie zlecono nic, żadnej prolaktyny, innych hormonów, cytologii, posiewu,
badań na obecność chorob np. chlamydii, morfologii... zupełnie nic)

Jak Wasz lekarz podszedł do tego tematu... (mam wrażenie, że mój mnie olewa)

Złapałam znów doła, zupełnie nie wiem, co mam robić, jak się leczyć...
gin. przepisał mi tabl. antykoncepcyjne, żeby znów nie wyskoczyła mi
torbiel... i dał skierowanie na HSG (bez żadnych badań na bakterie!!! dopiero
jak się upomniałam, to powiedział, ze mogę sobie zrobić na własna rękę)
Nie wiem, co o tym myśleć.
Obserwuj wątek
    • dowa Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 13.03.06, 23:27
      Witam Cie Silje.
      Lekarz prowadzacy cały czas twierdził ze trzeba zrobić hsg bo skoro 1 jajowód
      był niedrozny to drugi tez może być. nie mogłam zrobic tego badania ponieważ on
      uważał że powinnam mieć czystośc pochwy z wynikiem 1. Cały czas brałam
      przerózne leki. Ciągle jakieś grzybki mi dokuczały co wówczas wskazywało na 3
      grupę. większość badań miałam z wynikiem 2. Ale to nie wystarczało. Leczenie
      trwało i kasa malała. postanowiono zrobić badanie na wirusa HPV ( ok 200 zł) bo
      nie było wiadomo dlaczego nie mozna spaść z tej 2 grupy. Wynik nic nie zmienił.
      postanowiłam zmienić lekarza. ten kazał się starać a badania: cytomegalia,
      toksoplazmoza, progesteron między 21 a (nie pamiętam którym) dniem cyklu -
      jeżeli nie pomyliłam tych dni, zrobił cytologię i kazał czekać. Wyniki miałam
      dobre.
      Silje odpuściłam tych lekarzy. Teraz zaczynam 37 tydzień ciąży a termin
      na 1-04. To były niezapomniane wakacje.........
      Wnioski Silje wyciagnij sama. Życzę Ci wszystkiego najlepszego.
    • basiula1111 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 14.03.06, 02:41
      Czesc Silije0

      U mnie tez nie zalecono zadnych,ale to absolutnie zadnych badan.
      Moj lekarz od poczatku tego calego koszmaru traktowal mnie jak jakas panikare,
      wiec nie zdziwilo mnie juz, ze nie zalecil badan ani zadnego leczenia. Jedyne co
      mi powiedzial, to to, ze kobiety po ektopowej maja zwiekszone ryzyko
      kolejnej(jakie pocieszajace-brr) i ze jak juz zajde w ciaze to mam sie do niego
      zglosic, bo bedzie trzeba monitorowac. (Facet chyba na glowe upadl-nigdy nie
      chce go juz wiecej ogladac)
      Wiem jak sie czujesz--my za wszelka cene chcemy ustalic przyczyne klopotow z
      ciaza, a lekarze traktuja nas jakby nic sie nie stalo. A przeciez stalo sie!
      Wiele bym dala-przeszlabym wszelki badania:bolesne,kosztowne,itd-zeby juz nigdy
      nie przezywac tego co spotkalo mnie dwa miesiace temu.
      Tez dostalam tabletki anty. Choc wbrew samej sobie, zdecydowalam sie je brac
      przez miesiac lub dwa, bo teraz nie wyobrazam sobie ponownego zajscia w ciaze ze
      wzgledow psychicznych.
      Powodzenia w podjeciu decyzji co chcesz robic dalej w kwestii leczenia itd.
      Ja zamierzam zasiegnac opinii innego lekarza. Jak mi powie cos nowego to sie
      podziele.
      Trzymaj sie cieplo.
    • dziurki-ma Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 14.03.06, 11:44
      Silje! Mnie też nie zalecono żadnych badań ani po pierwszej ani po drugiej c.p.
      Powiedziano tylko, ze gdyby się spóżniała miesiączka to do lekarza i
      obserwacja. Mnie się udało zajśc po pirwszej c.p. w normalną ciże i dziś
      właśnie przeżywam roczek swojej córci a teżjest efektem wakacji - ha,ha,ha.
      Poprostu oni uważają, ze to jest przypadek taka ciąża i tyle. Po tej drugiej
      myślę jednak, że to nie przypadek u mnie taka ciąża. Byłam u innego lekarza i
      też powiedział, że trzeba odczekać i zacząć starania. Też mam mieszane myśli,
      bo jak sie przytrafi kurcze jeszcze raz to nieszczęście to wyrok już znam.
      Pozdrawiam
      Monika
    • gakal Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 14.03.06, 16:54
      Ja od czasu cp. (13 grudzień 2005) miałam 3 badania prolaktyny, 1*beta i na
      każdej wizycie USG (3*). Nie miałam zaleconego HSG, ponieważ nie mam już jajowodu.
      Z lekarza jestem teraz bardzo zadowolona, bardzo pozytywnie nastawiła mnie do
      planów na przeszłość. Choć jej troska może wynikać z faktu, że w odpowiednim
      czasie nie zauważyła cp...
      • silje0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 14.03.06, 21:15
        No to widzę, że nie tylko mnie olano... boli mnie to, że nikt, kogo to nie
        spotkało nie rozumie jak takie wydarzenie odciska sie na psychice - szczególnie
        przy pierwszej, upragnionej ciąży i jaki wywołuje strach przed następną...

        No, cóż może trzeba to wszystko oddać w ręce losu...
        ale chyba jednak pójdę na to HSG, żeby później nie mieć wyrzutów jak znowu coś
        złego się wydarzy sad
        (chociaż mam wątpliwości z powodu tego 3-krotnego napromieniowania rtg)
      • akasz12 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 15.03.06, 12:01
        Wydaje mi się, że większość lekarzy wychodzi z założenia , że pierwsza taka
        ciąża to przypadek, może się zdarzyć, tak jak np. poronienie do 3 miesiąca.
        Moja lekarka też mi nie przepisała żadnych badań, ale mogę jej powiedzieć o
        wszystkim i odpowie na każde pytanie. Jeśli mam jakieś wątpliwości to też jej o
        tym mówię i odpowie, nie bagatelizuje. Ale mam niekiedy takie uczucie, że może
        powinnam skonsultować się z innymi lekarzami, a nie ufać tylko jednemu.
        • myelegans Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 16.03.06, 04:56
          Silje, lekarz Cie wcale nie olal. To jest normalne postepowanie, bo c.p. nie
          mozna zapobiec, po pierwszej c.p prawdopodobienstwo nastepnej wzrasta z 1% do
          10%, a z kazda nastepna wzrasta jeszcze bardziej, po 3, wielu lekarze usuwa
          jajowody, bo prawdopodobienstwo i ryzyko jest za duze, ale zapobiec, ani
          przewidziec sie tego nie da.

          Zaden lekarz i zadne postepowanie na swiecie temu nie pomoze, bo jest mala
          mozliwosc ingerencji w funcje jajowodow, jezeli c.p byla tam umiejscowiona.
          Zmiany w morfologii i fizjologii jajowodu zostaly czyms spowodowane w
          przeszlosci i sa to zmiany nieodwracalne: przebyta infeckja, nawet taka
          bezobjawowa, zapaleniem przydatkow, tez moze byc bezobjawowe, anatomia
          jajowodow, moga byc skrecone, lub miec zakret pod katem prostym,
          niefunkcjonalnosc nablonka rzesistego wyscielajacego jajowod na poziomie
          histologicznym, palenie papierosow, albo inny czynnik, ktorego zadne
          postepowanie nie ustali i nie zlikwiduje. Te zmiany sa juz nieodwracalne.
          Badanie hormonow nie zapobiegna nastepnej c.p. Po prostu nie ma profilaktyki na
          tym etapie.

          Jedyna forma leczenia, ale trudno mowic tu o leczeniu, to ominiecie jajowodow
          wogole poprzez zabieg in vitro, wtedy szanse na cp. sa duuuzo mniejsze nic po
          jednej cp, ale tez niewykluczone, bo znam dziewczyny, ktore mialy cp. po in
          vitro. Chcesz tego? A masz jakis pomysl, jakie badania chcialabys zrobic, zeby
          zapobiegly nastepnej cp?

          Ja mialam pozamaciczna, potraktowana methotrexatem, oba jajowody sa, lekarz dal
          mi tylko skierowanie na HSG, jak to powiedzial, dla mojego spokoju, zebym
          wiedziala, czy jest sens sie starac. Tez nie mialam robionej bakteriologii,
          dostalam tylko antybiotyk na 3 dni przed i 3 dni po badaniu. Dobra wiadomosc to
          taka, ze 3 miesiace po, zaszlam w ciaze, z ktorej urodzil sie zdrowy chlopczyk.
          Pozniej zaszlam w druga ciaze, ktora tez byla wewnatrzmaciczna, ale ta niestety
          zakonczyla sie miesiac temu poronieniem. Wiec jak widzisz statystyki sa po
          Twojej stronie. Po prostu musisz probowac.


          Rozumiem Twoja frustracje, ale nie miej pretensji do lekarza, postepuje jak
          najbardziej prawidlowo, po cp.

          Powodzenia

          • silje0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 16.03.06, 12:27
            Myelegans,
            Dziękuje Ci za Twój "punkt widzenia" całej sprawy z lekarzami, może masz i
            rację, ale tak ciężko jest mi uwierzyć, że nic nie można w tej sprawie zrobić,
            czuję się jak w rosyjskiej ruletce... uda się albo nie i znów dostanę kulkę w
            łeb sad

            Minęły 3 m-ce a strach wcale nie minął... jest nawet większy...
            bo nie wiem, co mam robić, nie mam z nikąd pomocy... każdy rozkłada ręce.

            Napisz mi Myelegans czy robiłaś to HSG, bo nie wiem, czy jest sens to robić,
            tak się napromieniować i potem czekac co najmniej 2-3 m-ce do następnych prób.
            Napisz czy jest sens.

            pozdrawiam,
            silje
            • myelegans Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 16.03.06, 13:40
              Droga Silje,
              To nie jest moj "punkt widzenia" tylko wspolczesnej medycyny, ktora na wielu
              frontach przegrywa nadal z natura i najlepszy lekarz nic tu nie poradzi.
              Czy masz zrobic HSG? O tym musisz zadecydowac TY i lekarz. Ja zrobilam bo
              chcialam wiedziec, czy jajowody drozne, czy ciaza, ktora byla w lewym
              jajowodzie w postaci masy, juz martwych komorek nadal go blokuje go czy nie
              (wiem, okropnie to brzmi medycznie), ale wcale nie musisz robic.
              Po HSG, ktore typowo jest robione miedzy 8 a 10 dniem cyklu, dawka
              promieniowania jest nie wieksza niz przy przeswietleniu zeba, czyli minimalna.
              Mozesz sie starac, w tym samym cyklu, nie trzeba wcale czekac, wiele kobiet tak
              robi i zachodzi w ciaze. nawet sa pewne anegdotalne historie, ze po HSG latwiej
              zajsc w ciaze, bo kontrast, ktory jest podawany zawiera slaby detergent, a ten
              nawilza jajowody, i je "smaruje", a cisnienie pod jakim jest podawany,
              przeplukuje je, ale nie jest to poparte zadnymi badaniami.

              Strach przed nastepna ciaza bedzie Ci towarzyszyl, taki mamy spadek po cp, ale
              popatrz na to z tej strony, chociaz ryzyko nastepnej pozamacicznej wzrasta 10-
              krotnie, z 1 do 10%, to nadal masz 90%(!!!!) szans na ciaze wewnatrzmaciczna.
              Ja jestem chodzacym przykladem, po cp. mialam 2 ciaze wewnatrzmaciczne.
              Nastepnym razem jak bedziesz w ciazy, a bedziesz, to idz na USG w 6 tygodniu,
              zebys wiedziala co sie w srodku dzieje.

              Powodzenia i trzymam kciuki za starania
              • silje0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 17.03.06, 09:05
                Dziękuję za słowa otuchy i te optymistyczne 90%, postaram się w to uwierzyć smile
                chociaż słyszałam o 50%...
                pozdrawiam,
          • siwa_78 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 09.10.06, 16:16
            witam.dopiero dzisiaj weszłam na ta strone zeby poczytac o dziewczynach,które
            przeszły to co ja tzn c.p.niestety albo stety byłam podana chemioterapii.teraz
            chciałabym zajść w ciąze ale niemam pojęcia ile powinnam odczekać aby móc
            próbowac
    • lidek0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 08.04.06, 22:32
      Lekarz zdecydowanie Cię olał. Po pierwsze powinien zlecić Ci standardowe
      badania jak przed ciążą czyli hormony, choroby odzwierzęce. Poza tym jeżeli
      usunęli Ci tylko zarodek a jajowód został to ryzyko kolejnej jest rzeczywiście
      większe bo on może być niedrożny, w końcu ektopowe nie biorą się z powietrza.
      jeżeli jajowód został usunięty to teraz musisz mieć pewność, że ten drugi jest
      drożny. Ja miałam histeroskopię, laparoskopię i HSG w takiej własnie
      kolejności /żeby mieć pewność, że po laparo nie ma zrostów/, do tego hormony,
      choroby odzwirzęce i nasionka.
      • myelegans Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 14.04.06, 03:24
        Z calym szacunkiem, ale jak sie ma badanie hormonow, chorob odzwierzecych czy
        "nasionek" do profilaktyki cp. w przyszlosci? Widzisz sama na swoim przykladzie,
        wiec prosze nie demonizuj i nie spisuj lekarza na straty, skoro takie
        postepowanie zalecil to widocznie mial powod.
        • lidek0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 15.04.06, 16:56
          Jeżeli Twoja wiedza na temat przygotowań do ciązy ogranicza się siedzenia i nie
          robienia czegokolwiek to współczuję i proszę nei szerz takich poglądów
          publicznie. Napisałam najpierw wyraźnie o drożności bo wątek dotyczył cp, potem
          o standardowych badaniach jakie wykonuje się jeżeli kobieta stara się o
          dziecko. U mnie nie było żadnych konkretnych wskazań, po prostu mój gin się o
          mnie troszczy, wie jak ważną sprawą jest odpowiedni poziom hormonów i dlatego
          jeszcze przed ciąża chciał go sprawdzić, poza tym choroby odzwierzęce co prawda
          do cp mają się nijak, ale w ciąży jako takiej są bardzo groźne i dtaego skoro
          można się przebadać warto. Autorka wątku wyraźnie napisała, że jej lekarz nie
          zlecił żadnych badań przed kolejnymi staraniami i to zdecydowanie zachęca do
          wizyty u innego gina. Z demonizowaniam nie ma to nic wspólnego a jedynie z
          troską o kolejną ciążę. Jeżeli Ty jesteś zadania, że spokojnie bez żadnych
          badań można się starać porszę bardzo, ale jest wiele kobiet, które wolą do
          ciąży przygotować się świadomie. Ja nie wybaczyłabym sobie gdyby w kolejnej
          ciązy działo się coś złego tylko dlatego, że wcześniej nie zrobiłam badań o
          których wiedziałam. Poza tym zachęcam do lektury forum dla starających
          się, znajdziesz tan dużo ciekawych informacji jak świadomie przygotowć się do
          ciąży.
          • myelegans Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 18.04.06, 16:44
            Ja po prostu zauwazylam, ze opinie o lekarzach sa takie, ze jak wysyla na
            wszystkie badania mozliwe, to jest to dobry lekarz, pomijajac fakt, ze
            wiekszosc z nich robi to w prywatnych gabinetach, wiec naciagaja na pieniadze i
            oczywiscie, ze zrobia wszystko, zeby zatrzymac pacjentki i dac jej poczucie, ze
            COS sie robi.

            Postepowanie lekarza autorki postu, jest jak najbardziej prawidlowe. Nie
            rozumiem dlaczego taki lekarz od razu dostaje metke "zlego lekarza" a opinie i
            rady na forum, to "natychmiast zmien lekarza". Bardzo mnie to irytuje, moze
            stad ten post, mieszkam za granica, i tutaj takie postepowanie jest jak
            najbardziej prawidlowe w dobrej, kobiecej klinice. To ze lekarz kieruje na
            wszysktie, mozliwe badania, to wcale nie znaczy, ze sa one konieczne, moze to
            robic, zeby pacjentka lepiej poczula sie psychicznie, niz zeby faktycznie
            wniesc cos do postepowania. Pytania takie pojawiaja sie na forum bociana i
            eksperci tam, maja podobne podejscie. wiec, moze nie potepiajmy w czambul
            lekarzy, ktorzy tak postepuja, majac przed oczami pacjentke i jej historie,
            wywolujac poczucie winy i panike wsrod dziewczyn tutaj.

            Poziom hormonow zmienia sie w kazdym cyklu, wiec badania musialyby byc robione
            w kazdym cyklu, a nie w pojedynczym i to w takim, podczas ktorego nie dochodzi
            do ciazy. Sa cykle, w ktorych owulacja jest slaba, co moga, ale nie musza
            odzwierciedlac hormony, i w takim cyklu do ciazy nie dochodzi, progesteron moze
            byc nizszy w II fazie, co nie znaczy, ze tak jest w cyklu z dobra owulacja.
            Lekarz leczy pacjenta, a nie cyfry.

            Badania "nasionek" jezeli kobieta zachodzi w ciaze, niewiele wnosi, bo przeciez
            w ciaze zachodzi, wiec morfologia i liczba plemnikow musi byc OK, skoro do
            ciazy dochodzi. Rutynowe badania nasienia nie obejmuja przeciez genetyki, co
            byloby wskazane, chociaz diagnostycznie nie wnosiloby wiele do postepowania.

            Sama sie do ciazy przygotowalam swiadomie, robiac podstawowe badania i
            uzupelniajac szczepienia, pomimo tego mialam 3 poronienia, cp i jedno zdrowe
            dziecko. Tylko w jednym przypadku zazyczylam sobie drogich, genetycznych badan
            poronionionego zarodka i wyszla letalna trisomia. Popatrz na swoja bolesna
            historie, chyba mamy podobna statystyke, a zupelnie inne postepowanie.
            • rybka_79_79 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 18.04.06, 18:19
              Wtrącając sie do rozmowy powiem że w pierwszej ciązy o badaniach na toxo i
              innych nawet nie słyszałam,przed ciaża zadnych badan nie robilam a w trakcie
              tylko mocz i krew a ciaza przebiegla bez komplikacji.Teraz starajac sie o 2
              dziecko jak wariatka przegladalam neta zrobilam mnostwo badan i po co skoro i
              tak zaszlam w ciaze pozamaciczna a badania sa ok!!!!!
              • lidek0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 19.04.06, 06:31
                Badania przed cp nie uchronią i wcale nie pisałam, że ich zrobienie zapobiega
                cp. Ja w przed pierwszą ciążą i przed druga tez nic nie badałam i stąd te dwa
                aniołki. Wariowac nie należy ale te minimum warto zbadać.
            • lidek0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 19.04.06, 06:36
              Moja bolesna historia wynika właśnie z braku badań, nie mówie, żeby badać
              wszystko co popadnie, ale hormony warto, nawet w cyklach z jego słabym poziomem
              do ciązy może dojąć a potem jak łatwo się domyślec do poronienia. Tak własnie
              było u mnie. Skąd możesz wiedzieć, że niski poziom hormonów to kwestia tylko
              jednego czy dwóch konkretnych cykli a potem wszystko samao się unormuje? A
              toksoplazmoza czy cytomegalia? tego tez nie warto badać? Starając się pierwszy
              raz o dziecko nie miałam pojęcia o tych chorobach i zapłąciłam za to wysoką
              cenę, nietylkoz reszta ja, na forum jest wiele przypadków dltaego warto się
              badać.
              Poza tym znam przypadki kobiet, które leciały tysiące kilometrów do Polski,
              żeby ratować swoje ciąże /z powodzeniem/ bo tam gdzie mieszkały ciąża musi
              bronić się sama i nie podaje się żadnych leków.
            • lidek0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 19.04.06, 06:38
              www.dziecko-info.com/planowanie_ciazy/przygotowanie_do_ciazy.shtml
              zachęcam do lektury
    • kask77 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 19.04.06, 14:55
      Lidku, badanie nasienia w takiej sytacji jest kompletnie niepotrzebne! Po raz
      setny powtarzam, ze nie trzeba robic tych wszystkich badan, jezeli lekarz ich
      nie zaleca. Sluchajmy naszych lekarzy, bo oni wiedza najlepiej co powinnysmy a
      czego nie powinnysmy robic. W twoim przypadku, z tego co wiem, te badania byly
      zalecane, dlatego slusznie, ze je zrobilas. Ale kazda ciaza pozamaciczna jest
      inna i nie nalezy wszystkich przypadkow porownywac do siebie. Pamietam, jak
      powtarzalasm mi, ze moj lekarz jest kiepski, bo nie skierowal mnie na rozne
      badania. A to wlasnie dzieki niemu jestem teraz w 23 t.c. naturalnej, zupelnie
      zdrowej po trzech ciazach pozamacicznych i komplikacjach.
      • lidek0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 20.04.06, 06:39
        kask77,
        te badania , o których piszę to zwykłe badania przed ciążą i z cp jako taką
        związku nie mają. Nie obraź się bo nie chcę wyrażać opini na temat Twojego
        gina, ale każdy, a ostatnio rozmawiałam z wieloma z nich po 3 ciążach
        ektopowych nie podjął by tak dużego ryzyka jak Twój. Tak, trzeba nazwać rzeczy
        po imieniu, ryzykowałaś bardzo dużo i pewnie wielu lekarzy by odradzało Ci
        strania naturalne. Nie wiem jaka załuga Twojego gina w tej ciąży, co takiego
        zrobił czego inni by nie zrobili, ale jedno jest pewne narażał Cie na duże
        ryzyko po takich przejściach. Na cała szczęście cieszysz się a my razem z Tobą
        fasokla pod sercem i oby wszystko przebiegałao dalej pomyślnie.
        Ja natomiast będę dalej twierdzić, że od badań hormonalnych czy na choroby
        odzwierzęce nikomu nic sie nie stanie a spokojniej będzie podchodzić do ciąży.
        Badnia nasienia owszem maja sie nijak do cp, ale pisałam już kilka razy że
        drożność ma związek z cp a pozostałe badania o których pisałam nie, są tylko
        jak sądzę rutynowym przygotowaniem do ciąży, tak samo jak szczepionka na
        żółtaczkę czy różyczkę. Przecież sama wiesz jaka to rewolucja dla organizmu
        ciąża i dlatego warto sprawdzić czy oragnizm jest zdrowy i gotowy na przyjęcie
        fasolki.
    • myelegans Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 20.04.06, 14:00
      czy wszystkie cp kask byly jajowodowe? bo jak nie, to 3 niejajowodowe cp wcale
      nie podnosza ryzyka cp, tak jak jajowodowe, bo ich przyczyny, sa prawdopodobnie
      kwestia przypadku.
      To nie prawda, ze po 3 cp lekarze radza zaprzestania naturalnych staran, bo
      przy dobrym monitorowaniu nie ma wiekszego niebezpieczenstywa dla zdrowia
      kobiety, ale z powodou niefunkcjonalnych jajowodow, faktycznie ryzyko kolejnej
      cp, po 3 cp jest wieksze, niz po 1cp. IVF wcale nie eliminuje ryzyka cp. znam
      pare kobiet, ktore mialo cp po in vitro. Tak czy inaczej ryzyko podejmujemy, to
      kwestia statystyki, ale taka jest cena macierzynstwa.
      • lidek0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 21.04.06, 06:18
        O ile wiem cp kask były jajowodowe i to spowodowane złą praca jajowodów bo
        drożność wyszła ok, dlatego napisłam o tak duzym ryzyku. Zam dziewczyne po 2 cp
        jajowodowych /przyczyna nie ustalona/ i wielu ginów ze szpitala odradzało jej
        naturalne starania, owszem szanse miała, ale ten na kolejną cp jeszcze większe.
        Ryzyko podejmujemy owszem, ale czesto warto się zastanowić ile z naszego
        zdrowia zostanie dla tego dziecka, którego się już doczekamy.
    • kask77 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 21.04.06, 17:45
      Lidku, nie chce mi sie juz setny raz ci tlumaczyc, ze kazda ciaza p. jest inna
      i dobry lekarz nie postepuje schematycznie tylko ocenia ryzyko indywidualnie
      dla kazdej pacjentki. A ty lekarzem nie jestes. Moj przypadek tez byl
      konsultowany z kilkoma specjalistami-i wszyscy potwierdzili to samo, czyli
      zdanie mojego lekarza prowadzacego. A tak na marginesie, to tylko druga moja
      c.p. byla w jajowodzie, pierwsza byla brzuszna a kolejna nie odnaleziona. Ale
      ciebie nic nie przekona. Powtorze tylko juz raz, ze tylko DOBRY lekarz dobiera
      sposob lecze4nia do przypadku, a ZLY lekarz postyepuje schematycznie. Trzeba
      wiec wierzyc lekarzom, ktorzy nas prowadza, a nie kolezankom na forum, ktore
      roznia sie od siebie historia choroby...
      • grocholica Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 25.11.06, 20:42
        A czy wysoki poziom prolaktyny sprzyja cp? Bo ja wim, że kiedyś miałam...

        Aga
    • kasmaz79 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 12.06.07, 19:26
      Witam. Jestem nowa na forum, moja "przygoda" z cp. miała miejsce w maju 2007 :
      ((( Kilka dni temu byłam na kontrolnym badaniu u lekarza. Pani doktor zrobiła
      mi badanie USG, po którym stwierdziła, że wszystko w miom organizmie wraca do
      normy. Powiedziała też, że skoro jeden jajowód był niedrożny to istnieje
      ryzyko, że ten drugi też może nie być w porządku, dlatego skierowała mnie do
      szpitala uzdowiskowego w Krynicy (Górskiej). Szpital ten specjalizuje się w
      leczeniu szeroko rozumianych "chorób kobiecych". Na miejsce czeka się około 2
      miesięcy. Terapia w tym szpitalu będzie trwała 3 tygodnie i polegać będzie
      na "udrożnianiu" jajowodu środkami natualnymi m.in. okładami z borowin. Z tego
      co wiem, pobyt tam jest całkowcie bezpłatny. Na koniec leciła mi wykonanie beta-
      HCG i kolejną wizytę za 1,5 miesiąca. (lub wcześniej - jeśli zauważyłabym coś
      niepokojącego). Pozdrawiam wszystkich.
      • magdula602 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 12.06.07, 22:32
        Witaj w naszym gronie!
        Bardzo mi przykro ze Ciebie tez to spotaklo i musialas przez to przechodzic.Jak
        się przekonasz na forum nie jestes sama jest nas bardzo duzo i na wzajem sie
        wszystkie wspieramy.Ja mialam cp w kwietniu 2007 po malu dochodze do
        siebie.Mialam niestety cięcie brzucha bo bylo ze mna kiepsko mam usunięty
        jajowod bo tam umiejscowila sie moja ciaza. A Ty gdzie mialas?
        ja tez nie mam zleconych zadnych badan ale jak bede planowala zajscie w ciaze
        to napewno zrobie sobie np drozność tego jajowodu który mi został zeby się nie
        powtórzyła historia.toksoplazmoze zrobie (teraz robilam) no i takie podstawowe
        badania.jak bedziesz na forum to napewno dziewczyny podpowiedza Ci jakie
        badania sa wskazane dla neaszego dobra.Takze nie martw sie nie bedziesz ze
        swoimi problemami sama!Ja jak mialam dola czy pytania to walilam jak w dym na
        forum i dziewczyny mnie wspieraly.
        pozdrawiam
        Madzia
        • kasmaz79 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 18.06.07, 11:20
          Cześć Madziu. Dzięki za słowa wsparcia smile piszę dopiero 2 raz na forum ale już
          przewertowałam wszytskie interesujące mnie wątki. Masz rację - dzielnie się
          wsparciem, czy informacjami jest bardzo potrzebne. Moja ciąża też umieściła się
          w jajowodzie sad( lekarz który mnie badał jak poszłam pierwszy i drugi raz
          stwierdził, że wszytstko jest ok., pomimo, że sygnalizowałam mu różne
          dolegliwości. W konsekwencji jajowód pękł, trzeba było go usunąć (też było ze
          mną kiepsko - w chwili przyjęcia do szpitala miałam krew w brzuchu). Po tym
          wsystkim zmieniłam lekarkę i mam poczucie, że jestem pod dobrą opieką. Jak będę
          miała pytania, wątpliwości lub po prostu doła - odezwe się. Pozdrawiam. Kaisa.
        • anne0001 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 18.06.07, 12:03
          u mnie to jest tak ze mam częste kontrole teraz,(ostatnia z wynikiem
          histopatologicznym i potem przy okresach) zakaz zajścia w ciąże przez
          conajmniej pół roku (hormonysad )i przez ok miesiac (do pierwszej miesiaczki, a
          dopiero mialam) nie moge robic nic (zero słonca,wody,sportu,współżycia z mezem)
          poza spacerami,operacje mialam 9 dni temu (wielkosc jaja 4,5cm)i równiez miałam
          juz krew w brzuchu oraz zapalenie otrzewnej,wiec było juz ciezko,ale żyje i
          dzis jest naprawde niezle smile mam nadzieje tylko ze uda mi sie potem "normalnie"
          zajsc w ciąze bo teraz tylko powtórzenia sytuacji sie boje... pozdrawiam.
          • kasmaz79 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 20.06.07, 21:00
            Hej! To znowu ja. Po kolejnej kontoli u lekarza. Po wynikach histopatologii
            okazało się, że przyczyną cp był przewlekły stan zapalny jajowodów. Problem w
            tym, że zapalenie przydatków nie boli, sama diagnoza jest w miarę łatwa - przy
            zwykłym badaniu ginekologicznym, pod warunkiem, że kobieta wie, że coś jest nie
            tak. A zazwyczaj nie wie, bo nic ją nie boli. Poza tym, nawet jeśli przydatki
            są już ok. to przyczyną cp może być także endometrioza. Toteż przy następnym
            zajściu w ciążę należy zbadać te dwie rzeczy.
            Ja również dostałam przeciwskazania tzn. m.in. zero roweru, siłowni i gór.
            Pozostaje spacer i basen. Co do współżycia, od gin. dowiedziałam się, że po 1
            mc już mogę, pod warunkiem że "ostrożnie" i z uwzględnieniem, że ciąża
            jest "dalece niewskazana". Czekam na decyzję w sprawie sanatorium. Mam
            nadzieję, że pobyt tam "postawi mnie na nogi". smile Pozdrawiam. Kaisa
            • magdula602 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 08.07.07, 11:53
              Czesc Kasiu dawno mnie nie bylo na forum dlatego nic sie nie odzywalam widze ze
              po malu pochodzisz do siebiesmile Tak trzeba bo nic innego nie pozostaje!Piszesz
              ze lekarz zabronil Ci silowni i roweru a mnie nie chociaz nie uczeszczam bo
              uwazam ze to za wczesnie i tam w srodku nie jest do konca jeszcze wszystko
              wygojone minely u mnie 2 miesiace i troche.Powiem Ci e zaczelam wspolzyc po
              jakim 1.5 misiacu i nie bylo to latwe! strach przed tym byl moj jak i partnera.
              Ale najgorsze mamy juz za soba.
              Ogolnie to juz jest ze mna znacznie lepiej oczywiscie psychicznie czasami tylko
              dopada mnie jakis dol ale staram sie go wygonic z glowy i zaczynam myslec
              pozytywnie i zajmuje sie natychmiast czyms innym.
              Wyjazd to sanatorium napewno by Ci pomoglo o ile bedziesz miala napiety grafik
              zajec zebys nie siediala i nie rozmyslala bo to jest najgorsze.
              Jak bedziesz miala ochote popisac to bardzo chetnie Ci poptowarzyszesmile
              Serdecznie popzdrawiam
              Madzia!
    • gosire Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 18.06.07, 22:24
      Ja miałam C.P. w 1999 roku, trochę dawno, ale pamiętam.
      Leczenia po nie miałam wcale, ale za to obecnie mam dwie córcie (2001i 2007) a
      między nimi było jeszcze poronienie.
      Wiem co czujesz, ale można to przeżyć i być szczęśliwą mamą.
      Nie wolno się załamywać bo to do niczego nie doprowadzi.
      Ja w szoku byłam rok i było mi strasznie ciężko.
      Byłam już w 3 m-cu kiedy okazało się, że to c.p.
      będzie dobrze zobaczysz.

    • mam_milka Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 06.07.07, 21:46
      witam
      właśnie przed chwilą się zalogowałam i pisze po raz pierwszy na forum. Jeszcze nie wiem jak się tu poruszać...
      C.p miałam w X 2006, usunięta laparoskopowo, wraz z jajowodem. Dwa dni wcześniej w innym szpitalu zdiagnozowano poronienie i wykonano łyżeczkowanie. Po operacji ciężko wystraszona udałam się do kilku lekarzy, żadnych badań nikt nie zlecał, przez 2 miesiące leczyłam krwiaka i zapalenia. Potem poczytałam wasze forum , poszłam do innej lekarki z wypisana lista badań, łącznie z chlamydiami i HSG, ale "było to zbędne". Leczyłam ciągle zły stopień czystości, grzyby itp - przez 5 miesięcy. W czerwcu br niby wszystko -super moge zachodzic w ciąże, ale próbując w między czasie zrobiłam sobie badanie z krwi na chlamydie, różyczkę i cytomegalię. okazało się że są chlamydie, wzięłam antybiotyk, ale teraz wynik kontrolny za 3 miesiące dopiero. Mam żal do lekarza bo czytam w necie że 50% c.p. są wywołane chlamydią??? Teraz znowu zmieniłam lekarza który zlecił bad. z wymazu z szyjki mac.- wyhodowano gronkowca złocistego. Aktualnie lecze to globulkami z neomecyna. A moja kolejna ciąża przesuwa się w czasie(mam 33 lata), choc mogłam to już leczyc prawie 10 mcy temu.
      • magdalenkakrol Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 11.01.08, 08:21
        cześć!! też po raz pierwszy pisze. cp miałam w grudniu 2007r
        dokładnie w mikołajki zrobiono mi laparoskopie. lekarz który mnie
        prowadzi czujnym okiem mnie obserwuję i obserwował jak tylko
        zgłosiłam się do niego po pozytywnym wyniku testu. po pierwszej
        wizycie miałam zgłaszać się do niego co 2 dzień i non stop jakieś
        badania i usg-tv i w końcu usłyszłam diagnoze-ciążą pozamaciczn był
        to jakis 4tydz ciąży więc zostawiono mi jajowód a jedynie mi go
        nacieli. co przeżyłam i co dalej przeżywam same wiecie, jest mi
        naprawde ciężko mąż mnie wspiera jak tylko może ale czasami widzę że
        chciałby aby wszystko wróciło już do normy. teraz też jestem pod
        stało opieko lekarza po usg-tv stwierził że wszystko jest ok nie
        stwierdził też żadnych bakterii czy zapalenia ale niestety hormon
        bhcg nie spadł do 0 boje się że w czasie zabiegu nie zostało
        wszystko dokładnie wyczyszczone lekarz pociesza mnie ze jakby coś
        zostało to by zobaczeł coś niepokojąceo w trakcie badania usg. teraz
        mnm okres i na badania musze poczekać conajmniej jeszcze 3 dni.
        bardzo się boje mam nadzieję ze bedzie wszystko dobrze lekarz
        powiedział że na kolejno ciążę powinnam poczekać conajmniej 3
        miesiące. czy któraś z was miała podobny problem tzn zbyt powolny
        spadek bhcg lub wzrost po laparoskopii bhcg. za wszystkie odpowiedzi
        bardzo dziękuję.
        • marushka Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 11.01.08, 11:00
          ja tak miałam - po lpsc bhcg wzrosło ponad 10 krotnie. szukali
          drugiej ciąży i... nie znaleźli sad Dostałam 2x metotrexat i zakaz
          staranek przez 6 miesięcy.
          Wiem napewno, że takie sytuacje się zdarzaja w przypadku gdy lekarze
          chcą jak najbardziej zachowawczo potraktowac jajowód i jak najmniej
          ingerowac w jego ścianki - krwistek ( bo to jest "TO" co się
          zatrzymało u nas w jajowodzie ) mógł bardzo wrosnąc w ścianki
          jajowodu...Z drugiej strony bhcg może utrzymywac sie na podwyższonym
          poziomie do 3 miesięcy po lpsc - jak powiedział mój lekarz skoro
          ciąża to proces to wychodzenie z ciąży tym bardziej. Bądź dobrej
          myśli !!!!
          • magdalenkakrol Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 11.01.08, 11:49
            bardzo dziękuję za odpowiedz trochę mnie uspokoiłaś koleine badanie
            bhcg mam zrobić w poniedziałek bo narazie mam okres i lekarz kazał
            poczekać aż będę po. niby na usg nic nie widział i powiedział że
            będzie dobrze ale sama wiesz jak to jest człowiek obawia się
            najgorszego. więc teraz czekam na badanie bhcg i wyniki hist-pat
            może wkońcu będę wiedziała co było przyzcyno. czy odczekanie 6mscy
            jest konieczne lekarz początkowo mi mówił o 3 miesiącach ale pewnie
            wszystko zależy od wyników badań.
    • fazerka87 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 28.08.07, 10:42
      Hej! Twoj problem jest pewnie taki sam jak wiekszosci kobiet. Ja tez
      wyszlam ze szpitala z niewiedza i to bardzo duza. Ale na tyle bylam
      zla,ze zaczelam szukac info na ten temat na necie i trafilam tu na
      forum... narazie tyle co napewno powinnas wiedziec to, ze: 6 tygodni
      nie mozna uprawiac seksu(tak jak po porodzie), pol roku musisz
      poczekac i dopiero mozesz starac sie o dziecko i po 3 miesiacach od
      cp zrob usg.
      ps: musisz czesto chodzic teraz na kontrolne badania ginekologiczne,
      a jesli twoj lekarz ciebie olal idz do innego
      Pozdro
      • hansana Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 19.10.07, 16:00
        Hm. Myslę, że to co piszesz to nie jest reguła i nie jest takie
        oczywiste. Mój lekarz miał do tego podejście: mianowicie sex wtedy
        kiedy wróce do tekeij formy, ze sama poczuję że to juz ( napewno nie
        czekałam 6 tygodni), do ciąży nie widział przeciwwskazań nawet po
        miesiącu (inaczej jest w przypadku lapartomii), a na usg miałam sie
        zgłosić po miesiącu. Myslę, ze jak w wszystkim trezba zachowac
        zdrowy rozsadek i po cp też. Byłam u innego lekarza który
        powiedział, ze cp nie jest przeciwwskazaniem do zachodzenia w
        kolejna ciąże, aczkolwiek dla własnego komfortu psychicznego i
        fizycznego lepiej poczekać jakieś trzy cykle.
        Pozdrawiam.
    • kasmaz79 Moje leczenie po c.p. 19.10.07, 14:16
      Hej! Pisałam Wam już kiedyś, że moja gin zaproponowała mi
      sanatorium, jak sposób leczenia zrostów na pozostałym mi lewym
      jajowodzie. Otóż doczekałam się tej, mam nadzieję, szcześliwej
      chwili, kiedy to zakwalifikowano mnie na lecznie sanatoryjne w
      Krynicy w Starym Domu Zdrojowym (od 25.10.) Wracam 14.11.2007 i
      postaram się dać Wam znać jak mi tam było i jak przebiega takowe
      leczenie. Trzymajcie za mnie kciuki! Mam nadzieję, że
      najważniejszym wydarzeniem 2008 r. będą narodziny naszego
      potomka/potomkini smile
      KAsia
      • kasmaz79 Re: Moje leczenie po c.p. 16.11.07, 18:42
        Witam po sanatoryjnej przerwie. Opisuję jak było. Zacznę od tego,
        że byłam w Krynicy Zdroju oraz od tego, że leczenie uzdrowiskowe
        przysługuje każdej osobie po operacji w wymiarze 3 tygodni turnusu.
        Jest to tzw. leczenie pooperacyjne i jest w 100% refundowane przez
        NFZ. Wymaga skierowania lekarza prowadzącego (czasem
        trzeba "zasugerować" mu coś takiego). Czas czekania 3-4 miesiące od
        złożenia wniosku (w każdym razie ja i moje koleżanki z sanatorium
        przeciętnie tyle czekały). Spotkałam tam kobiety w różnym wieku z
        różnymi problemami: niepłodność, endometrioza, raki szyjki macicy,
        plastyka narządów rodnych, mięśniaki itp. Pobyt obejmuje
        zakwaterowanie, wyżywienie, 3-4 rodzje zabiegów (po 9 serii),
        kurację pitną i gimastykę. Opłatę klimatyczną trzeba sobie opłacić
        ekstra, jak również dodatkowe zabiegi. Oprócz rzeczonej Krynicy
        uzdrowiska typowo ginekologiczne są (z tego co pamiętam) w Horyńcu
        Zdroju i Lądku Zdroju.
        A teraz moje doświadczenia: Krynica piękna miejscowość, cudne
        okolice, naprawdę wypoczęłam. Wg pani doktor zaordynowane mi
        zabiegi (kąpiele, masaże, tampony borowinowe, leczenie polem
        elektomagnetycznym itp.) dały pozytywne rezultaty
        czyli "rozpuściły" zrosty na pozostałym mi jedynym jajowodzie. Za 1-
        2 miesiące mogę zacząć starania o dziecko (ale wcześniej HSG).
        Minusem Krynicy- a w zasadzie Starego Domu Zdrojowego jest
        wyżywienie (jadalne, ale dość liche) i no i wystrój pokoi (styl
        późnogierkowski). Owszem można się starać o pobyt w innym
        Uzdrowisku w Krynicy, ale trzeba się liczyć z dłuższym czekaniem
        (Stary Dom jest jednocześnie Uzdrowiskiem i Szpitalem dlatego czeka
        się krócej). Tak czy inaczej - nie wystój pokoju jest ważny, ale
        leczniczy klimat i towarzystwo - a na to nie mogłam narzekać smile
        Jakbyście miały jakieś pytania - chętnie odpowiem. smile Pozdrawiam
        ciepło. KAisa
        • magdula602 Re:do kasmaz79 22.11.07, 15:32
          Cześć Kasiu!
          Ciesze się bardzo, że to sanatorium Ci pomogło i że za 2 miesiące
          dostaniesz zielone swiatełko ja tez juz je dostałamsmile kidys
          pisałysmy ze soba na tym forum ale może mnie nie pamietasz.W tym
          roku 18.04.2007 laparoskopia i laparotomia usuniety prawy jajowód.
          Mimo, iz dostałam juz to zielone swiatełko to tak naprawdę się boje
          jak tylko pomyśle że mogę być w ciąży to ogarnia mnie lęk że coś
          może być znowu nie tak.Ale chciałabymbardzo tym bardziej że w miom
          gronie na okrągło ktoś albo zaciąza albo rodzismile
          Mój lekarz nie zalecił mi żadnych badań tylko nakazał stosowanie już
          kwasu foliowego.A co to jest to HSG?
          Pozdrawiam
          Madzia
          • kasmaz79 Re:Do Madzi :) 28.11.07, 22:30
            HSG jest zabiegiem który polega plus/minus na wprowadzeniu kontrastu w jajowody
            lub jajowód i pod rentgenem sprawdzanie czy ten kontrast przepłynie do końca.
            Jak przepłynie to znaczy, że jajowody są drożne, jak nie przepłynie - znaczy że
            niedrożne... Nie każda dziewczyna dostaje skierowanie na HSG - to zależy od
            przyczyny CP. U mnie były zrosty spowodowane stanem zapalnym-więc istniało
            ryzyko, że w drugim też mogą być zrosty- stąd wcześniej badanie drożności. Moja
            gin "wymacała", że po sanatorium zrosty się "rozeszły", ale dla pewności kazała
            to HSG zrobić.
            A propos lęku przed ciążą - im bliżej potencjalnej możliwości starania się o
            dziecko, tym więcej we mnie obaw i lęków. Każdego dnia odsuwam termin
            zgłoszenia się na to HSG...., bo wtedy wszystko będzie jasne. Czasem się nawet
            zastanawiam, czy ja chcę mieć dzieci, czy nie (przed CP nie miałam takich
            wątpliwości), a jeżeli nie chcę to z jakiego powodu... (lęk przed kolejnym bólem
            i utratą? a może lęk przed tym, że w ogóle nie zajdę w ciąże, więc po co sobie
            robić nadzieję?) Nie wiem, jak się z tym uporać...
            • missing79 Re:Do Madzi :) 28.11.07, 22:39
              badanie hsg nie daje gwarancji ze to nie bedzie cp, ja probowalam przez 2 lata,
              po tym okresie mialam zrobione HSG i kilka dni po zaszlam w ciaze, niestety cpsad

              • ziemia5 Re:Do Madzi :) 29.11.07, 09:37
                współczuję
                ale słyczałam że po hsg trzeba zaczekać chociaż do końca cyklu - aby
                kontrast się wchłonął/przewody oczyściły i zatruły jajeczka.
                Przepraszam że to piszę sad(
                • missing79 :-) 29.11.07, 14:52
                  tylko ze nikt mi o tym nie powiedzial wczesniej, a po drugie po 2 latach
                  starania nie przepuszczalam ze to trafi sie wlasnie wtedy, plus nie mam co
                  miesiac owulacji a do tego wydawaloby sie ze nawet jak to byl miesiac gdzie ja
                  mialam to i tak nie te dni - wiec nie ma reguly i recepty na ciaze czasem i tak
                  pewnie mialo byc i dalej walcze pelna wiary ze w koncu sie udasmile
                  • ziemia5 Re: :-( 29.11.07, 15:38
                    lekarze tak naprawdę niewiele mówią o zagrożeniach terapi a już
                    prawie nic po cp. Większości dowiedziałam się z internetu i
                    znajomych. Moja znajoma miała pc - bo jajeczka jej nie
                    dojrzewały !!! przeszła badania drożności i wszyskie inne, na koniec
                    diagnoza jw. ale ona miała już 40 lat. W tej chwili to jest również
                    do sprawdzenia - w klinikach niepłodności, teraz potrafią pobrać
                    takie jajeczka dohodować do pełnego rozwoju zapłodnić i
                    zainplantować. Powodzenia - ściskam cieplutko
    • sylwka20_0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 03.12.07, 17:20
      jedno co moge ci powiedziec to najlepiej zmien lekarza ja mialam
      porobione wszystkie wyniki dostalam kroplowki i zastrzyki
      wzmacniajace i mam wysokie szanse na ponowne zajscie w ciaze
      niemartw sie wszysko bedzie dobrze jezeli bedzie taka potrzeba to
      zacznij chodzic do lekarza prywatnie bo przeciez zdrowie jest
      najwazniejsze. moj lekarz skierowal mnie na usuniecie ciazy byla tez
      mozliwos zrobienia tego za pomoca lekow typu zastrzyki i kroplowki
      ale ja sie na to niezdecydowalam bo moglo to niepomuc a wrecz
      odwrotnie dobrze ci radze zmien lekarza bo ten ewidentnie cie olewa
      bo nieon to przechodzi pozdrawiam .
    • dziubasek19 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 08.12.07, 16:41
      Chciałam Wam podziękować za ten wątek...jestem 3 dobę od
      laparoskopii...usunięto mi aniołka z prawego jajowodu. Na szczęście
      cp była wykryta bardzo wcześnie- w 6tc więc trafiłam na stół
      operacyjny jeszcze przed pęknięciem. Za dwa tygodnie odbieram wyniki
      histopatologiczne... mam nadzieję, że poznam przyczynę. dzięki Wam
      wiem też, jakie mam poczynić dalsze kroki.
      Jeszcze raz dziękuję.
      • silje0 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 08.01.08, 22:01
        Mój Aniołek był również w prawym jajowodzie i również miał 6 tygodni.
        Był grudzień 2005. Rok załamania i prób.
        Teraz w łózeczku obok leży sobie mój 5 miesięczny synuś, wymodlony,
        wyproszony u Boga. Długo musiałam na niego czekać, ciążę miałam
        bardzo ciężką, poród straszny ale jedno jego spojrzenie wynagradza
        mi cały ten ból i strach. Wiem, że jest ciężko, że nikt, kto tego
        nie przeszedł nie zrozumie... najważniejsze jest nie poddawać się i
        nie tracić wiary i czekać, cierpliwie czekać.
        Z całego serca życzę Wam wszystkim powodzenia i nalotu bocianów (juz
        niedługo wiosna) smile
        pozdrawiam,
        Silje
    • kasmaz79 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 24.01.08, 11:59
      Hej!
      Jestem już po HSG z wynikiem: oba jajowody drożne. I tutaj niespodzianka, bo od maja 2007 byłam pewna, że prawego jajowodu nie mam. A po wczytaniu się raz jeszcze w opis histopatologiczny zauważyłam, że tam pisze jak wół, że wycięte zostało 5 cm prawego jajowodu... Tak czy inaczej nie wiem, czy z tym co pozostało po prawej stronie mam szansę na zajście w ciążę, wiem, że lewa jest drożna i cała, więc mam tak "na oko" 75% szans na ciążę. smile HSG dla mnie było zabiegiem bardzo nieprzyjemnym i bolesnym, pomimo iż dostałam środek znieczulający, czułam się po nim jak na dobrym haju. (ale to podobno zależy od stanu jajowodu - jeśli wszystko jest ok, to ponoć nie boli, u mnie widać nie do końca było wszystko ok), najgorszy był ból już "po wszystkim" - o mało nie zemdlałam jak mnie wieźli na oddział. Potem dostałam pyraliginę dożylnie i wszystko minęło jak ręką odjął. 5 godzin później puścili mnie do domku. I oto jestem, cieszę się i będę dopisywać dalsze wątki w tym temacie. Mam nadzieję, że szczęśliwe.
      PS. Dodam jeszcze, że zrobiłam przy okazji testy na toxoplasmozę i cytomegalię, tak na wszelki wypadek,.. i okazało się, że w przypadku cytomegalii wynik wyszedł mi "wątpliwy" (przeciwciała są w zaniku, ale jeszcze jest ich za dużo, żeby wynik był negatywny, a za mało, żeby był pozytywny)- czyli w okresie 6 tyg wstecz musiałam to paskudztwo przechodzić!!! Sięgając pamięcią wstecz - rzeczywiście miałam jakieś przeziębienie, ale nic poważnego: ból gardła, katar, ból głowy - zwalczyłam domowymi sposobami. Wg lekarza, nawet jeśli bym teraz zaszła w ciążę, to ponoć i tak nie zaszkodziłoby to dziecku. Jeśli chodzi o toxo - wynik negatywny (nie miałam ani kiedyś, ani niedawno).
      Pozdrawiam
      KAisa
      • magdula602 Re: do kasmaz79 03.02.08, 20:49
        Witaj!
        bardzo dawno nie było mnie na forum ale dziś coś mnie tknęłosmileciesze
        się ze twój wynik HSG jest zadowalający!!!!
        Ja tez mam juz zielone światełko na zajście w ciążę tez robiłam
        badania na toxo i nigdy nie miałam na szczęście!Ale tak poza tym to
        mój lekarz nie kazał mi robic żadnych badań czekam teraz na
        miesiączę ale się spóźnia mam tylko lekkie plamienie i delikatne
        bole brzucha strasznie się boję ze coś może być nie tak. Mam
        nadzieje że wszystko będzie ok !
        pozdrawiam
        Madzia
        • kasmaz79 Re: do magduli :) 13.02.08, 19:57
          Teraz to mnie dawno nie było i teraz jak czytam twoją wypowiedź to się zastanawiam co u Ciebie.
          Pocieszę Cię, że kobiety po cp są na maksa nadwrażliwe i każde ukłucie czy opóźnienie cyklu traktują jako dopust Boży. U mnie jest tak, że po zabiegu cały czas obserwuję swój stan i ciągle czuję jakieś bóle, kłucia, i inne "anomalia", których rok temu nawet bym nie zauważyła, a teraz się zastanawiam czy to nie kolejny stan zapalny czy inne paskudztwo... Paranoja, z której raz się śmieję, a raz mam zupełnie dość.
          Bądź dobrej myśli i daj znać. ściskam ciepło

          Kate
          • magdula602 Re: do kasmaz79 :) 15.02.08, 17:16
            Witam!
            Byłam u lekarza bo ta miesiączka a właściwie plamienie mnie
            niepokoiło, mój lekarz troche sie przestraszył jak mnie zobaczył od
            razu pomyślał że coś jest nie tak zbadał mnie i powiedział że jest
            ok ale zlecił od razu badanie krwi na HCG wynik wyszedł negatywnysad
            Ale staramy sie dalejsmileNajważniejsze że jestem pod dobrą opieka
            lekarza i on nie zlekceważyłby mnie tak jak rok temu zrobili to
            lekarzaw szpitalu w moim miejscu zamieszkania, dlatego jestem
            spokojna i czekam aż będę miała prawidłowo umiejscowioną faloskęsmile
            Ale te obawy to normalne u kobiet po takich przejściach jak my
            wszystkie z tego forum.....
            Pozdrawiem
            Madzia
            • diora_w Re: jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p.? 18.02.08, 00:44
              Witam,
              6 dni temu koszmar c.p. stal sie takze moim udzialem. Zarodek utknal
              w jajowodzie, a ze mial ok 5cm stalo sie koniecznoscia wyciecia
              kawalka jajowodu. Przed operacja mialam dluga rozmowe z jednym z
              anestezjologow prowadzacych moja operacje; bardzo sie balam czy
              potem bede mogla jeszcze zajsc w ciaze. Pani anestezjolog
              powiedziala, ze operacja bedzie polegala na 3ch nacieciach brzucha
              (+ wsuniecia kamery) i usuniecia kawalka jajowodu z c.p. i ze
              wowczas mozliwe jest sprawdzenie droznosci drugiego jajowodu, czy
              jest w porzadku. Oczywiscie bardzo chcialam miec pewnosc jaki jest
              drugi jajowod. Po operacji dostalam informacje ze zbadanie drugiego
              jajowodu przebieglo pomyslnie i ze jest on zdrowy. Nie zlecono mi
              zadnych dodatkowych badan, czy w takim razie powinnam zrobic jeszcze
              jakies?
              Pozdrawiam serdecznie
              Diora
              • magdula602 Re: jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p.? 19.02.08, 21:54
                Witaj!
                Bardzo mi przykro że dołączyłaś do tego grona!Też jestm po CP tylko
                że ja z wyciętym jajowodem całym(tak rozszarpany po ciąży że nie
                było co ratować)po operacji lekarz nie nakazł mi robienia żadnych
                badań brałam tylko przez pół roku tabletki antykoncepcyjne.A teraz
                mam zielone światełko na starania sie o dzidzię.
                Dlatego też nie zamarwiaj sie na zapas że coś będzie nie tak trzeba
                być dobrej myśli wiem że na początku po tym wszystkim jest bardzo
                trudno myśleć pozytywnie ale z czasem będzie coraz lepiej napewno
                nigdy tego nie będziesz w stanie zapomnieć ale głowa do góry jak
                będziesz chciała sie wygadać czy o coś zapytać to pisz śmiało na
                forum tu każdy Cię wesprze!!! Mi to forum bardzo pomogło.
                Pozdrawiam
                Madzia
              • kasmaz79 Re: jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p.? 28.02.08, 20:56
                Witaj!
                Póki co, daj sobie czas na dojście organizmu do "normy". Ciąża pozamaciczna to ogromny stres psychiczny, ale też fizyczny. Zobacz też na wyniki histopatologiczne - tam będzie najprawdopodobniej napisane co było przyczyną twojej c.p. (przyczyny są różne i od tego zależy dalsze leczenie)... Ja miałam przewlekły stan zapalny przydatków, o którym nie wiedziałam, bo przebiegł bezboleśnie i w jego wyniku porobiły mi się zrosty, które uniemożliwiły przedostanie się dziecka do macicy. Ale są też inne przyczyny. Jeśli twój jajowód jest drożny to już duży sukces smile słyszałam od mojej pani doktor, że jeden jajowód potrafi "obsłużyć" dwa jajniki smile więc szanse masz spore.
                Znajdź dobrego gin., on cię odpowiednio pokieruje. Trzymam kciuki i do zobaczenia w wątku "lista szczęśliwie zaciążonych po c.p.")
                Kate
                • diora_w pomylka? 28.02.08, 21:40
                  Minelo 2,5 tyg od mojej c.p.(wyciety prawy jajowod).Caly czas zylam
                  nadzieja, ze kilka m-cy ponowimy starania o dzidzie zwlaszcza ze
                  drugi jajowod wedle slow lekarza anestezjologa jest w porzadku.
                  Przedwczoraj bylam na wizycie kontrolnej w szpitalu gdzie
                  lekarz "przy okazji" powiedziala mi, zebym za jakies 3 m-ce zrobila
                  badanie na droznosc pozostalego jajowodu gdyz (poki co), wedle
                  wynikow pooperacyjnych (wyczytala z kompa i zrobila mi kopie) jest
                  on niedrozny (po operacji robiono mi na niego badanie za pomoca
                  kontrastu). Dlaczego wiec lekarz anestezjolog po operacji przekazal
                  mojemu partnerowi calkiem inna informacje (ze pozostaly jajowod jest
                  w porzadku)?? Wczoraj zasiegnelam opinii innego lekarza (z tego
                  samego szpitala), ktory potwierdzil ze w moich wynikach jest
                  informacja o niekorzystnym wyniku badania pozostalego jajowodu
                  kontrastem. Powiedzial tez ze podczas tej operacji czasem wyniki
                  badania droznosci sa niekorzystne ze wzgledu na fakt, ze podczas
                  operacji wszystko TAM jest rozpulchnione i jest uplyw krwi co moze
                  byc tym jedynym powodem na niedroznosc drugiego jajowodu. Dlatego
                  tez badanie kontrastem trzeba powtorzyc jak wszystko sie zagoi -
                  czyli wspomniane ok. 3 m-ce. Dla pewnosci informacji/wynikow
                  bedziemy mieli widzenie z pania anestezjolog, ktora prowadzila moja
                  operacje a zaraz potem podawala wyniki badania mojemu partnerowi (we
                  wt); udalo sie to zalawic mimo, ze nie prowadzi ona konsultacji z
                  pacjentami (wykonuje tylko operacje). Wtedy wyjasni sie owa
                  rozbieznosc w wynikach. Po tej wizycie w szpitalu poczulam sie jakby
                  swiat zawalil mi sie na glowe, nie chce mi sie zycsad Trzyma mnie
                  przy zyciu moj partner, ktory doslownie non-stop czuwa przy mnie i
                  caly czas mnie wspiera. Te trzy m-ce oczekiwania sa dla mnie jak
                  czekanie na wyrok. Nie moge jesc, nie moge spac, ciagle placze, nic
                  poza tym dla mnie nie istnieje. Czuje sie tak, jakby ktos mi wbil
                  noz w serce. Nie wierze, ze cos sie zmieni na lepsze i nie mam
                  zadnej nadziei. Dziekuje za cieple slowa. Gratuluje kasmaz79 ze
                  pobyt w sanatorium przyniosl tak dobre rezultaty! Zycze powodzenia i
                  malej fasolki tam gdzie trzeba!
                  Diora
                  • mjaronczyk Re: pomylka? 29.02.08, 11:23
                    Diora,

                    Nie zalamuj sie. Ja wiem, ze 3 miesiace wydaja sie wiecznoscia ale to naprawde
                    szybko minie. Ja mialam cp w rogu macicy w lipcu 2007. Zastosowano metotreksat,
                    po miesiacu na kontrolnym usg lekarz w szpitalu powiedzial mi ze wszystko sie
                    wchlonelo. W nastepnym miesiacu bylam na wizycie u mojego gina i okazalo sie ze
                    w tym miejscu jest pozostalosc po cp i moze blokowac wyjscie z jajowodu. Bylam w
                    szoku jak to nie bylo a cos jest, widocznie w szpitalu lekarz ogolnie ogladal i
                    nie zwrocil uwagi na to miejsce. Mialam w planach hsg i cholernie sie balam ze
                    mi to zostanie i nie wchlonie sie. Lekarz powiedzial, ze po hsg starania dopiero
                    moge podjac na wiosne. Matko, wydawalo mi sie to takie odlegle. Ale od grudnia
                    mialam tak duzo pracy, ze dopiero w lutym zmobilizowalam sie by pojsc znow do
                    gina. Okazalo sie, ze przez te 3 miesiace wszystko sie wchlonelo. Fantastyczna
                    informacja, lekarz dal mi zielone swiatelko.
                    Teraz jestes swiezo po i wszystko wydaje ci sie koszmarem, czekanie itd. ale to
                    minie a wiara w to ze wszystko bedzie wszystko ok czyni cuda. Ja przez te 3
                    miesiace wierzylam ze nie bede musiala robic hsg i ze nawet to cos tam zostanie
                    to i tak zaryzykuje z nastepna ciaza i musi sie udac.
                    Zrob hsg po 3 miesiacach i uwierz ze cuda sie zdarzaja jesli sie mocno w nie wierzy.
                    Gosia
                  • kasmaz79 Re: pomylka? 01.03.08, 20:41
                    Hej Diora!

                    Możesz mi wierzyć lub nie, ale ja 2,5 tygodnia po cp także w nic nie wierzyłam, a jak się dowiedziałam, że drugi jajowód mam niedrożny, to już mi się całkiem świat na głowę zawalił. Czekanie na zagojenie ran fizycznych (że o psychicznych nie wspomnę) wydawało mi się wiecznością - miałam do sanatorium jechać w wakacje, pojechałam w październiku, a gdzie tu do badania drożności??? W sumie czekałam do stycznia, czyli 8 miesięcy, po to, żeby się dowiedzieć, że wg lekarzy wszystko jest ok z drugim jajowodem i mogę starać się o kolejne dziecko. Z tego co piszesz, wiesz już o moim pobycie w sanatorium i jego efektach. Szczerze Ci polecam taką "kurację" - uspokaja ducha, leczy ciało.
                    Póki co, pozwól sobie na przeżycie bólu po stracie, na rozpacz, niepewność, bezradność i wszystkie inne trudne uczucia. To normalny stan, po tym co Cię spotkało i jedyna droga, żeby się od tego uwolnić. Piszę to z pełnym przekonaniem jako osoba, która sama przez to przeszła, ale też jako specjalista od "leczenia" psychiki smile Pozwól też sobie na bycie zaopiekowaną przez bliskie Ci osoby. W trudnych chwilach zapraszam na forum, albo na priva smile W końcu kto Cię lepiej zrozumie niż Te które mamy to za sobą.
                    ściskam ciepło,

                    Kate
                • kasmaz79 jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p.? 22.07.08, 11:33
                  Hej!

                  To znowu ja i ciąg dalszy mojego lecznia po c.p. Po sanatorium,
                  wynikach HSG wszystko niby jest ok, staramy się o dziecko i od
                  kilku miesięcy rozczarowanie. Kontrolne badanie u gin. i kolejna
                  rewelacja: być może mam endometriozę? Dostałam skierowanie na
                  laparoskopię - na razie czekam na koniec cyklu - łudzę się, że może
                  nie trzeba będzie?
                  Zastanawiam się też skąd się wzięła u mnie ta endometrioza? (o ile
                  ją mam). Wydaje mi się, że powinni ją znaleźć wtedy, jak miałam
                  laparotomię i otwierali mi brzuch. Czy to możliwe, że "zrobiła" mi
                  się po operacji?
                  Tak czy inaczej niewiele z tego rozumiem.... Wszyscy mi mówią, że 5
                  miesięcy starań o dziecko to jeszcze nie tragedia, że o niczym nie
                  świadczy.... a mi się wydaje wiecznością i bardzo bym chciała
                  już....

                  Kate
                  • asiaczek1989 Re: jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p. 23.07.08, 00:06
                    Witam. Ja po zabiegu w szpitalu dostalam karte z wynikami. Lekarz zalecil mi
                    przekazac te wyniki do mojej ginekolog. Tak tez zrobilam. No i nic wiecej.
                    Jestem pod obserwacja mojej lekarki i to wszystko. Zadnego leczenia tylko
                    gojenie sie blizn po zabiegu...
                    • kasmaz79 jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p. 23.07.08, 15:00
                      Asiaczku,
                      Dokładnie tak było w miom przypadku. Dostałam wyniki badań z
                      zaleceniem przekazania ich mojemu gin. Lekarka po sanatorium i HSG
                      zrobiła kontrolne badanie i odesłała do domu z życzeniem
                      powodzenia. No, ale jak po 5 miesiącach powodzenia nie było, to
                      poszłam raz jeszcze. No i tutaj pojawiła się niespodzianka z
                      potencjalną endometriozą. Termin laparoskopii prawdopodobnie we
                      wrześniu, bo się muszę zaszczepić na żółtaczkę sad A czas leci...
                      • missing79 Re: jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p. 23.07.08, 20:25
                        w moim przpadku tez od razu nic sie nie dzialo a po 3 miesiacach
                        bylam na wizycie i dostalam tabletki wspomagajace owulacje i badania
                        czy dzialaja ponoc dzialaja i mam je dalej zazywac, jesli chodzi o
                        pozostawiony jajowod to niby wszystko mialo byc widac wczesniej i
                        byl ok ale teraz mam ponownie sprawdzic czy jest drozny a co dalej
                        czas pokaze. jeszcze raz zycze wszystkim powodzenia
                        • maniakow Re: jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p. 25.07.08, 09:38
                          Dziewczyny, czy miałyście badanie na chlamydię? Pytam bo chlamydia
                          daje obraz podobny endometriozy (czy jakoś tak) i powoduje ciąże
                          pozamaciczne. Może nadal tkwi i robi spustoszenie w Waszym
                          organizmie? Ja miałam cp - okazało się, że mam chlamydię. Straszono
                          mnie, że mam ogromną nadżerkę i to prawdopodobnie już rak (tak mówił
                          ordynator w szpitalu) - później jak przeleczyłam chlamydię to i
                          nadżerka zniknęła.
                          Pozdrawiam
                          • kasmaz79 Re: jak wygladalo/wyglada Waszw leczenie po c.p. 27.07.08, 09:46
                            Hej Maniakow!
                            Dzięki za informacje smile Robiłam badania na toxo i cytomegalię,
                            żółtaczkę i kilka innych ale na chlamydię jeszcze nie (ciekawe, co
                            poza tym będę musiała przebadać? może wykupię kartę słałego klienta
                            w laboratorium?) smile Tak czy inaczej spróbuję i tego, a co mi
                            szkodzi? Zwłaszcza, że niewielką nadżerkę też posiadam, wg lekarzy.

                            Kate
    • egk Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 31.07.08, 20:31
      Hej,

      ja miałam laparoskoię (c.p) w czerwcu, dziś byłam pierwszy raz u
      lekarza. Zrobił mi usg, zbadał i powiedział, że wszystko jest ok...
      Mam brać kw. foliowy i mog ę zacząć starana...nie zlecił
      badań..powiedział tylko, że jest jakieś małe prawdopodobieństwo, że
      ta ciąza będzie c.p......
      Nie wiem co o tym wszystkim mysleć, to lekarz który mnie operował,
      dobry specjalista chyba powinnam mu zaufać, tylko nie wiem czy
      jestem gotowa na ciąże psychicznie...
      pozdrawiam Was!
    • dreamgirl79 Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 12.08.08, 10:31
      Witaj, ja po cp wlasciwie tez nie dostalam zadnego skierowania na
      badania.. ale wyszlam z zalozenia, ze cos przeciez musialo ją
      spowodowac. Zaczelam wiec czytac, dowiadywac sie, odwiedzac wielu
      lekarzy i na wlasna reke zrobilam sobie nastepujace badania : hsg,
      cytologie, posiewy, badania na toxo, na cytomegalie, na chlamydie,
      badania tarczycy, monitoring owulacji - usg. Maz badanie nasienia.
      To wszystko trwalo ponad pol roku, w tym czasie po pozytywnych
      wszystkcih wynikach staralismy sie i nic. Udalam sie w koncu do
      kliniki nieplodnosci, gdzie fachowiec zrobil mi raz jeszcze
      monitoring i wyliczyl dokladnie kiedy trzeba sie starac. No i sie
      udalo.. smile Dodam, ze cp mialam w jajowodzie, operacja usuniecia
      byla maloinwazyjna. Mimo to staralam sie o dzidzie z drugiego
      jajnika i jajowodu. I wlasnie z tego drugiego sie udalo..

      zycze wiele cierpliwosci.
      pozdrawiam
    • nimeska Re: Jak wyglądało/wygląda Wasze leczenie po c.p.? 17.08.08, 20:48
      u mnie nie bylo zadnego leczenia, dostalam zastrzyk w dniu wyroku a nastepnie
      zalecnie by odczekac 6 miesiecy przed kolejnymi staraniami, dopiero po II
      poronieniu trafilam na lekarza ktory sie mna zainteresowal i lecil oprocz badan
      hormonalnych podtawowocyh anty tpo i anty tg oraz usg tarczycy, wizyte u
      endokrynologa ..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka