Ja wiem, dla niektórych będę już nudna do kwadratu. Ale namawiam dziewczyny,
żeby W MIARĘ MOŻLIWOŚCI decydowały się na wykonanie kolposkopii.
Nazwa brzmi średnio sympatycznie - mi kojarzyła się z niewielkim zabiegiem,
bolesnym i wykonywanym bez znieczulenia

Długo zwlekałam z jej wykonaniem - właśnie z powyższych względów. Dopiero
niepokojący wynik cytologii zmusił mnie do zastanowienia. Siadłam do
Internetu, poszukałam, poczytałam... Mój strach minął, za to poszukałam
gabinetów, gdzie kolposkopię wykonują. Okazuje się, że nie ma ich tak mało -
chociaż wiele też nie. A jak już znalazłam, to postanowiłam zorientować sie w
cenach. Okazało się, że cenniki są tak różne, że aż głowa boli. Jedni liczą
sobie 250 zł (!), inni - niecałe 100. Wszystko zależy od lokalizacji, itp.
Tak czy siak - znalazłam gabinet, zrobiłam badanie.
Okazało się, że nadżerka jest, owszem, ale bardzo mała. Natomiast co było
duże, to stan zapalny.Ale też powoli się goił, co widać było na ekranie.
Bo trzeba Wam wiedzieć, że kolposkop to takie sprytne urządzenie, pozwalające
obejrzeć Waszą szyjkę nie tylko lekarzowi, ale również Wam. Wszystko widać na
ekranie /monitorze podłączonym do aparatu. A że kolposkop jest takim niby
mikroskopem, więc powiększa obraz kilku(nasto)krotnie, żeby wszystko było
bardzo dokładnie widać.
To badanie może uspokoić wiele z Was, w wielu wypadkach pozwoli na dokładną
ocenę sytuacji. Może się okazać, że zalecana przez ginekologa
wypalanka/wymrażanka jest w ogóle niepotrzebna...
Zdaję sobie sprawę, że gadam trochę jak neofita, trudno. Jeśli tylko
przekonałam choć trochę choćby jedną z Was - warto było wysłać ten post.
Ja byłam bardzo zadowolona, że wykonałam to badanie - wiem np., że mogę
spokojnie starać się o kolejne dziecko.
Jeśli posypią się na mnie gromy, trudno. Myślę jednak, że obecnie kolposkopia
obok cytologii powinna być podstawowym badaniem... I żałuję, że nie czytam o
tym jeszcze w żadnych kolorowych magazynach dla kobiet
Pozdrawiam,
Herbatka