Gość: boję się
IP: 193.238.13.*
03.04.07, 15:49
Pisałam już tutaj w mojej sprawie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=58847447&a=58847447
Chodzi o to, że ok. trzech tygodni temu wyczułam guzek przy wejściu do
pochwy. Dość szybko poszłam do ginekologa. Pani doktor stwierdziła, że ten
guzek to zaczopowane ujście gruczołu łojowego (czy jakoś tak), nic głębiej.
Czyli że to po prostu zmiana skórna. Potem próbowała mnie badać przez pochwę,
ale strasznie mnie bolało (jestem dziewicą) i odstąpiła od badania.
Powiedziała, że skoro nie mam żadnych bólów, to nie trzeba badać. Zapisała mi
maść Bactroban i kazała jeszcze przemywać ten guzek naparem z szałwi. Nawet
trochę mi się śmiać chciało, że zrobiłam aferę, poszłam pierwszy raz do
ginekologa i zapłaciłam 80 złotych tylko dlatego, że coś na kształt krosty
zrobiło mi się akurat przy wejściu do pochwy. Ale ulżyło mi bardzo. Przyznam,
że gdy dowiedziałam się, że to tylko skórne, zaniedbałam trochę to
smarowanie - tzn. maść kupiłam dopiero jakieś 3 czy 4 dni później i nie
smarowałam na pewno 3 razy dziennie, jak kazała. Ale szałwią przemywałam
regularnie i maść w sumie stosowałam dłużej niż 10 dni (w ulotce napisano, by
nie stosować więcej niż 10).
Tymczasem guzek nie zniknął. W dodatku jakiś czas temu mam jakieś takie
dziwne odczucie w pochwie, kiedy się kąpie - coś jakby woda się do środka
dostawała, coś jak pieczenie. Trudno opisać to uczucie - bo to nie boli,
tylko jest tak dziwne - i kiedy naciskam palcami okolice pochwy z prawej
strony (nie tej, z której mam guzek) też mam takie uczucie. No i miesiączkę
teraz dostałam najbardziej obfitą od kilku lat - z dużą ilością skrzepów (nie
wiem, czy to może mieć jakiś związek ze sprawą).
Nie wiem, co robić. Z jednej strony boję się, że znowu panikuję. A jak na
studencki budżet 80 zł to spora kwota i wolałabym nie iść znowu na darmo do
lekarza. Z drugiej obawiam się, że lekarka po prostu się pomyliła i to
rzeczywiście jest coś poważniejszego. Chociaż wybrałam ją z białej listy
ginekologów - była wymieniana kilka razy i zawsze entuzjastycznie, sądziłam,
że jest kompetenta. Do lekarza z NFZ raczej nie pójdę, bo nie chcę się czuć
potraktowana niedelikatnie, bo wiem, że potem nie będę mogła dojść do siebie.
Proszę, napiszcie coś. Pomóżcie mi.