alexe35
12.09.07, 01:01
Witam!
Mój przypadek jest... hipochondryczny. Bo juz nie wiem, jak inaczej
mozna to nazwac. Ewaluuje niemal z dnia na dzien.
Ponad poltora m-ca biegam po lekarzach i szukam pomocy. Konczy sie
przepisywaniem roznych lekow, ogladaniem, zgadywaniem, co to jest...
a ja czuje sie coraz gorzej. Dopiero prywatna wizyta spowodowala
wziecie wymazu z jamy ustnej (wynik za tydzien).
A objawy dla mnie wydawaly sie na poczatku refluxowe, bo przeszlam
ci ja sporo pod tym katem. Pozniej jakos sie uspokoilo.
A dlaczego tak pomyslalam? Pozwolilam sobie na kikudniowa "kuracje"
lodami z litrowych pojemnikow. Wiedzialam, ze to na pewno sie zle
odbije, ale coz... lakomstwo wzielo gore. Zaraz po tym wysypalo mi
cala jame ustna bialymi, bolacymi plamkami, potworne pieczenie
jezyka (plus ciagle jakies bolace "pypcie"), warg, niesamowite
ilosci gestej sliny. W nocy kilka razy przebudzona, odpluwam
(delikatnie mowiac), az sie slinianki odczopuja (w nocy i rano
zawsze mam "pileczke" z lewej strony). Pozniej gula znika.
Chociaz... nie czulam dyskomfortu, jak kiedys, w okolicach wpustu do
zaladka. Objawy sa od nasady szyi w gore. Postanowilam - zrobic
badana i do chirurga. Jakie zaskoczenie, gdy po przeswietleniu z
kontrastem pani doktor stwierdzila, ze przelyk czysciutki i nie
widzi zmian morfologicznych, oznak refluxu. Ostatni wynik
gastroskopii sprzed poltora roku tez byl juz "czysty".
Zglupialam - jesli to nie reflux, to co?
I tak jestem odbijana od lekarza do lekarza. Doszly problemy z
krtania i migdalkami. Jakies ciagle nabrzmiale, bolace, utrudniajace
przelykanie, czasami ropne wydzieliny, caly czas cos podkrwawia... a
lekarze obserwuja, zapisuja leki - po ktorych jest coraz gorzej. I
tak w kolko. Jutro mam prywatna wizyte u immunologa. Strasznie
slabne. Czasami caly dzien przeleze, bo sil na nic nie mam.
Panie Doktorze, jakie sugestie sie Panu nasuwaja?
Pozdrawiam!