Dodaj do ulubionych

martwy poród

30.09.03, 22:18
25 lipca mialam martwy poród (uduszenie pepowinowe w 38 tyg. ciąży - wg
lekazy jedyna przyczyna smierci plodu). Mam pytanie jakie badania powinnam
wykonać przed ponownym zajsciem w ciaze i kiedy moglabym ponownie zjasc w
ciaze?
Obserwuj wątek
    • aspergillus Re: martwy poród 30.09.03, 22:40
      Julka,
      Nie jestem lekarzem wiec nie odpowiem Ci na to pytanie, ale chcialam
      powiedziec, ze bardzo mi przykro, ze stracilas dzidziusia i ze zycze Ci, zeby z
      kazdym dniem bylo lepiej i zebys nie tracila nadziei na przyszlosc. Daj sobie
      czas na emocjonalne wylizanie ran i leczenie duszy. Pewnie zglosi sie tutaj
      ktos ze srodowiska medycznego, albo kobiety po podobnych doswiadczeniach.
      Ja sciskam Cie wirtualnie i przesylam pozytywne fluidy.
      Duzo nadziei zycze.
      Do.
      • lakasha Re: martwy poród 01.10.03, 09:32
        Witaj Jula!
        Kochana ja wiem co to znaczy też straciłam dziecko , ale kochana nie poddawaj
        sie.Byłam u lekarzy, powiedzieli mi że starania mogę zacząc juz po 2
        krwawieniach miesiecznych , wtedy szyjka jest jak "nowa".Okres oczekiwania
        bedzie Cie tylko niepokoił wiec odczekaj i "do roboty".Wiem jaki to jest ból ,
        ale nie jestes sama , Twoje dziecko jest teraz aniołkiem i ma bardzo dobrze
        musisz w to wierzyc.Ja wierze ze mojej córeczce jest teraz bardzo
        dobrze .Zawsze będziesz o tym pamietac , tego nie da sie wymazac z pamieci i
        czy minie rak , czy 2 mc.ból pozostanie .Zrób sobie badania jakie mi zlecono
        czyli :Tarczyca,wymaz z pochwy,toksoplazmoza,i badz dobrej mysli jestem z Tobą
        całym sercem i czekam az powiadomisz że bedę wirtualna ciocią.
        Teraz ja staram sie o dziecko i czekam z niecierpliwościa na 2 kreseczki i
        fasolkę .Wiem że bedzie dobrze .MUSI BYĆ!!!!!!
        • dosiamamafilipa Re: martwy poród 01.10.03, 10:45
          nie ma raczej badan ktore temu zapobiegna to nie Twoja wina tzn nie twojego
          organizmu tak sie zdarza mechanika i tyle nastepnym razem jak dziecko juz
          bedzie duze tj od jakiegos 30 tyg ciazy notorycznie badaj ruchy dzeicka
          o podduszaniu sie swiadcza bardzo gwaltowne ruchy dziecka no a potem niestety
          ich brak. Jak sie zaczynaja gwaltowne ruchy lec do szpitala i tyle.
          Powodzenia
          • ayelet Re: martwy poród 01.10.03, 14:37
            Witaj,
            przede wszystkim bardzo ci współczuję ale i podziwiam,że tak szybko doszłaś do
            siebie po takiej tragedii.
            Co do następnej ciąży, to myślę, że sytuacja jest podobna jak przy każdej
            donoszonej ciąży, w końcu nie było pewnie żadnej patologii z twojej strony ani
            dziecka po prostu nieszczęśliwy przypadek, zaplątanie pępowiny możę się zdarzyć
            zawsze. No więc zalecany czas to minimum 6 m-cu aby zregenerować siły po ciąży
            i dać czas odpocząć macicy. I choć wiele dziewczyn nie przstrzega tego okresu i
            szczęśliwie rodzą dzieci to chyba jednak lepiej odczekać, bo jest wiele
            przypadków, że dochodzi do poronień, bo organizm nie jest jeszcze gotowy.
            • julka251 Re: martwy poród - do ayelet 01.10.03, 22:44
              Dzieki za poradę.
              Doszlam do siebie tylko fizycznie, psychicznie sie wykanczam ale staram sie
              trzymac i wiem ze musze to zrobic bomam dla kogo. Mam 2,5 letniego synka i
              szczescie ze go mam bo to dzieki niemu i mezowi jakos funkcjonuje.
          • julka251 Re: martwy poród - do dosiamamafilipa 01.10.03, 22:38
            Dzieki za rade. Moje dziecko zawsze sie dosyc gwaltownie ruszalo a w tym
            feralnym dniu to byly doslownie dwa bardzo gwaltowne ruchy w odstepie moze
            minuty i koniec. Tak wiec nawet jakbym byla w szpitalu na obserwacji lekarze
            nie zdazyliby przygotowac mnie do cesarki. Powiem Ci jeszcze ze mam 2,5
            letniego synka i on tez byl bardzo ruchliwy wiec nie przypuszczalam ze tak sie
            konczy zycie mojej coreczki.
            POZDRAWIAM I DZIEKUJE
    • gizmag Re: martwy poród-do julki 01.10.03, 18:31
      Czesc Juleczko mam na imie Magda.Taka sama tragedia jak ciebie spotkała mnie w
      lutym.41 tydzień diagnoza dzidzia nie zyje i musi pani rodzić naturalnie bo
      doszło do zatrucia organizmu i strach robić cesarke.Moja Weroniczka tez była
      obwiazana pępowina ale przyczyną było podobno zawał łozyska.Wiem co co czujesz -
      lekarze kazali odczekać z nastepna ciażą minimum 6 miesiecy a nawet 1 rok.U
      mnie mineło 7 miesiecy a ja w miare upływu czasu boje sie zajść w ciaże ,mam
      lęk zeby nie przytrafiło sie to ponownie.Badania jakie zrobiłam to
      toxoplazmoza,cytomegalia,wymaz z pochwy w kierunku grzybów.listeriozy.Wiesz to
      co sie przydazyło nam nie bedzie miało wpływu na nastepna ciąże ,najwazniejsze
      że nie było żadnych wad genetycznych dzidzi a reszta powinna być w
      porzadku.POZDRAWIAM CIE SERDECZNIE I ZYCZE ODWAGI I SIŁY W POKONYWANIU TEJ
      TRAGEDII A JEDNOCZEŚNIE SZYBKO DZIDZIUSIA>
      • julka251 Re: martwy poród-do julki 01.10.03, 20:12
        Cześć Magda.
        Dzieki za słowa otuchy. Na Imię mam Anka a Julia (login) to imię mojej
        córeczki.Mam do Ciebie prośbę o ile to nie kłopotliwe dla Ciebie. Powiedz mi
        czy w Twoim przypadku była robiona sekcja ? Mi lekarze mówili że to była jedyna
        przyczyna zgonu ale nie byli w moim odczuciu jednomyślni. Łozysko było w
        całości i rodziłam je naturalnie tak jak moją Julę było co prawda brzydkie o
        poszłam do szpitala dopiero po 4 dniach od ustania ruchów (miałam ciągle
        nadzieje ze te ruchy wrócą a może bałam sie diagnozy. Teraz bardzo chciałabym
        zajść w ciążę ale sie boje czy nie powtórzy sie to znowu. Po tym zdarzeniu
        straciłam zaufanie chyba do wszystkich lekarzy chociaz nie była to ich wina.
        Jak masz poczte to prosze podaj mi adres jesli to nie kłopot to mogłybyśmy o
        tym porozmawiać. Nie wiem jak Tobie ale mi rozmowa o tym przynosi ulge a poza
        tym ciagle szukam odpowiedzi na to co sie stalo.
        POZDRAWIAM ANIA.
        • fra_mauro Re: martwy poród-do julki 01.10.03, 20:47
          Drogie dziewczyny, nie ma po prostu slow, ktore bylyby w stanie Was pocieszyc
          wiec nawet nie probuje tego robic. Ale gorycz i wscieklosc mnie zalewa, gdy
          slysze,ze kobiety sa zmuszane do naturalnego urodzenia swego niezyjacego
          dziecka. Jest to moim zdaniem wyjatkowa bezdusznosc, szczyt sadyzmu ze strony
          lekarzy, ktorego nie da sie niczym wytlumaczyc: przeciez taki porod jest rownie
          dlugi i bolesny ale na jego koncu co? zamiast obiecanej nagrody i radosci
          straszna rozpacz i bol, tylko juz ten psychiczny. Dlaczego w takich przypadkach
          nie robi sie rutynowo cc w znieczuleniu ogolnym,(oczywiscie za zgoda i wyborem
          kobiety) aby mama mogla nie przezywac tego dramatu w calej rozciaglosci ? Brak
          mi slow dla tych tepych konowalow...
          • julka251 Re: martwy poród-do julki - do fra_mauro 01.10.03, 22:10
            Co do tego ze lekarze sa bezduszni to masz racje. Lekarz przyjmujacy mnie do
            szpitala stwierdzil "dziecko to dziecko bedzie nastepne, wazne ze pani jest
            zdrowa" mniej wiecej tak to brzmialo. A co do porodu to nie jestem pewna czy po
            cc pokazali by dziecko i czy bylabym w stanie je zobaczyc a tak przynajmniej
            wiem jak wygladala moja coreczka (byla sliczna sad ). Żałuje tylko że nie
            trzymalam jej na rękach ale to mogłoby być chyba jeszcze gorsze rzezycie niz
            jej widok lezacej przedemna.
          • linkamocwiatru Re: martwy poród-do julki 05.10.03, 09:39
            Sorry, ale czy ty wiesz cokolwiek o cc?Z pewnoscia jest rzecza straszną
            stracic dziecko, sama to przezyłąm wiec wiem, ale przeprowadzanie OPERACJI
            obarczonej ryzykiem dla matki traktujesz jak podanie kroplówki.Uwazasz ze
            ciecie macicy i blizna sa dla organizmu obojętne?Komfort matki jest wazny, ale
            nie moze byc wskazaniem do operacji!Operacja to mozliwosc powikłan duzo
            wiekszych niz w przypadku porodu naturalnego. Dlatego nie robi sie cc.
            • fra_mauro Re: martwy poród... 05.10.03, 11:13
              a propos posta powyzej:mowisz co wiesz, ale nie wiesz co mowisz-tak skomentuje
              Twa uboga wiedze o cc.Mowisz o powiklaniach ale za nic masz stan psychiczny
              matki, co? Nie dosc ,ze stacila to co najdrozsze, to jeszcze ma sie bez sensu
              meczyc , tak? Napisalam wczesniej,ze decyzja o tym, czy cesarka czy porod
              naturalny powinna nalezec w takich przypadkach do samej kobiety.Ale powinna
              miec ZAWSZE mozliwosc wyboru. Ale nie, przy tej chorej sluzbie zdrowia i
              makabrycznym poziomie korupcji to i tak utopia.
        • gizmag Re: martwy poród 03.10.03, 18:16
          Aniu pewnie że możemy pogadać mi też to przynosi ulge.moj adres gizmag@wp.pl
          lub magimar@poczta.onet.pl.do zobaczenia.
      • julka251 Re: martwy poród-do julki - mój e-mail 02.10.03, 08:50
        julka251@gazeta.pl lub hoja@o2.pl
    • e_madziq Re: martwy poród 02.10.03, 12:55
      boże, ale się poryczałam.........

      jest mi strasznie przykro........
      • nicol-e Re: martwy poród 02.10.03, 13:26
        Ja tez sie poryczałam... to okropne. ja mam synka- 8,5 m-ca, mialam planowana
        cesarkę, ale do szpitala pojechalam zamiast dzien przed cesarka, to 2,5 bo gdy
        liczylam wieczorem po kolacji / herbata+buleczka z dzemem / ruchy dziecka, to
        bylo ich przez pól godz. 117. Przestraszylam sie, bo normalnie bylo 20-30,
        doktor mówil, ze gdyby sie np. dziecko szamotalo itp, lub gdybym zaobserwowala
        coś niepokojacego to zeby jechać. To bylo dla mnie conajmniej niepokojace, bo
        tylko raz bylo 94, gdy przyjmowano mnie na patologie poczatkiem grudnia.
        Izba przyjec pozamykana, dzwonilam kilka razy, w koncu skapowalam sie, ze
        drzwi zamkniete na klucz. Poszlam na patologie, jako znawczyni tego oddzialu
        i tam w kantorku pani ogladala niedzielny film po dzienniku. Powiedzialam,
        ze chcialam na KTG, o ruchach itd, a ona na to: a tam nikogo niema,
        sprawdzila pani? " Nie ma nikogo, dzwonilam, drzwi zamkniete na klucz."
        Poozna wziela klucz, odladajac sie na ekran tv wyszla ze mna. Podłączyła
        mnie do aparaturu, powiedziala, ze idzie tylko po dlugopis i zaraz wrca -
        wrócila za pól godz. Przy okazji zaczepila noga i wyrwala kabel od aparatu
        ktg. LEBIODA. Beznadziejna. Mąż sie denerwował a mi sie chciało smiać, bo
        juz poznalam prace na tym oddziale. Na nieszczescie byl na dyzurze
        doktor "nieszkodliwy" , który ani nie pomoze, ani nie zaszkodzi. Oczywiscie
        nie uwierzy, ze ruchów bylo 117 i kazal jeszcze liczyc przez pól godz. Tym
        razem 81. Niby nic sie nie dzieje. KTG w porzadku, niby moge isc do domu,
        ale ja musze zdecydowac. powiedzialam, ze nie znam sie na wynikach ktg, jak
        trzeba, to zostane, bo sie martwie. No i mnie zostawili. Na drugi dzien rano
        przechodzil korytarzem mój lekarz, zauwazyl mnie na oddziale matek z
        noworodkami, bo na patologii braklo miejsc i zdziwil sie, co ja tam robie.
        Kiedy przyszedl lekarzschodzacy z dyzuru z lekcewazeniem, bardziej z ironia
        powiedzial ; pani naliczyla sobie 120 ruchów dziecka.... Bylam wkurzona. W
        każdym razie zrobili mi cesarke i dziecko było owinięte pepowina- powiedziano
        mi w trakcie zabiegu, że sama bym nie urodziła. Pewnie stąd były te szybkie
        ruchy. na szczescie synek żyje, ale kiedy pomysle o autorce postu- przecież
        to samo mogło spotkac mnie, to naprawde straszne, przeżyć smierc swego
        dziecka, kiedy ono jeszcze jest w nas. Współczuję z całego serca, choć nie
        potrafię sobie wyobrazić takiego bólu...

        pozdrawiam- Aurelia
        • julka251 Re: martwy poród - do nicol-e 02.10.03, 20:01
          Dzieki za list. Masz szczescie ze Twój lekarz prowadzacy pracuje w szpitalu w
          ktorym rodzilas. Ja takiego szczescia nie mialam poniewarz moj lekarz
          prowadzacy zostal wygryziony przez innych konowalow ze szpitala bo byl za dobry
          wtym co robil. I ja idac do szpitala modlilam sie zebym czasem nie trafila na
          ktoregos z tych "najmadrzejszych" ale przy tej ciazy i tak to nie mialo
          znaczenia bo i tak mialam wywolywany porod. Ale co do obslugi szpitalnej to
          masz racje jak czlowiek nie zacznie panikowac i na nich wrzeszczec to nic nie
          osiagnie. Samo przyjmowanie na oddzial trwa prawie godzine. Z moja pierwsza
          ciaza na przyjecie do porodu czekalam z glowka miedzy nogami az pielegniarka
          przeprowadzi godzinny wywiad srodowiskowy jakby nie mogla tego zrobic o
          porodzie sad. We wczesniejszym watku pisalam jak mnie potraktowal lekarz
          (najwieksza zakala naszej ginekologii) przy przyjmowaniu do szpitala.
          Ale mysle ze mimo wszystko moi lekarze sa bardziej wyrozumiali w porownaniu z
          tym co sie Tobie przytrafilo.
          Mam nadzieje ze sie to zmieni.

          POZDRAWIAM i DZIĘKUJĘ - Anka
    • aspergillus Re: martwy poród 02.10.03, 21:47
      Wiecie to nie bedzie zadne pocieszenie, ale nie tylko w Polsce tak sie zdarza.
      Opieszalosc, niereagowanie w sytuacjacj zagrazajacych zyciu, bledna diagnoza
      itd, itd.
      Na jednym z forow Wielkiej Brytanii czytalam zale kobiet, ktorych ciaze
      pozamaciczne byly nie zdiagnozowane, co kobiety o malo nie przyplacily zyciem.
      W bedac ponownie w ciazy lekarze odmawiali USG az do 8 tygodnia, a przeciez
      ryzyko ponownej pozamacicznej wzrasta 10-krotnie.
      W USA tez sie to zdarza, moze rzadziej bo tutaj lekarze boja sie procesow
      sadowych, wiec zalecaja badania czasami zupelnie zbedne, za to podnoszace
      koszty wszystkich, wiec w rezultacie macie opieke tylko taka na jaka Was stac,
      a sa to ogromne pieniadze.
      W Polsce te srodowiska sa bezkarne, wiec lekarz zarabiajacy "panstwowe"
      pieniadze, nie musi sie starac, przeciez nie zalezy mu na tym zeby pacjent
      wrocil do niego. Poza tym jeszcze jedna rzecz. Nie ma absolutnie zadnego
      obowiazku lekarza w doszkalaniu sie i bycia na biezaco z literatura,
      diagnostyka i osiagnieciami medcyny, wiec wielu z nich to czego nauczylo sie w
      szkolach medycznych 20 lat temu, wg tego lecza i diagnozuja, chociaz nauka
      poszla do przodu. Nie ma standardowych egzaminow panstwowych, ktore kazdy
      lekarz powinien zdawac co kilka lat zeby odnowic swoj lekarski dyplom (tak jak
      to jest w USA). Dopoki bedziemy wydawac takich lekarzy ze szkol medycznych i
      wypuszczac ich w swiat to pozniej trudno liczyc, ze pojdzie on za wlasnym
      sumieniem i bedzie tym czym powinien byc dla pacjentow.
      Skoncze juz bo mnie to okropnie irytuje.
      • aga173 Re: martwy poród 02.10.03, 22:14
        Boże tak mi przykro.....nie umiem ci nic powiedzieć.Wiem jedno do Ciebie znowu
        zaświci słoneczko

        • lula11 Re: martwy poród 03.10.03, 20:26
          Bardzo, bardzo współczuję. Moja druga córeczka też była zagrożona owinięciem
          pępowiną, ponieważ lekarz w 40 tyg. obracał ją do położenia główkowego. Bardzo
          się wtedy bałam,zwłaszcza że po zabiegu było bardzo słabe ktg. Na szczęście
          okazało się, że dzidzia urodziła się zdrowa i nieokręcona pępowiną.
          Serdeczne podziękowania dla personelu szpitala IMiDz w Warszawie, a szczególnie
          dla dr Zwolińskiego.
          Agata.
          • ogonek2 Re: martwy poród 03.10.03, 22:15
            Bardzo mi przykro, ale ja przeszłam to samo, a nawet więcej...
            Rok temu w 36 tyg. trafiłam do szpitala z bólem głowy, a okazało się że
            straciłam dziecko - córeczkę, również rodziłam siłami natury, bo podobno tak
            zdrowiej dla kobiety, również przez zapętlenie pępowiny nastąpiła śmierć. Co
            przeżyłam, wiecie.
            Po tym wszystkim w miarę szybko się otrząsnęłam, zrobiłam wszystkie możliwe
            badania, a kiedy okazało się, że wszystko w porządku, mogłam starać się o
            kolejne dziecko. I tak też się stało, prawie rok po tragedii okazało się, że
            jestem w ciąży, jednak nie za długo trwało szczęście. W 11 tyg. miałam małe
            plamienie...to był koniec! Dwa skrajne przypadki...
            Teraz minął miesiąc i przede mną następna seria badań.Ale ja się nie poddaję
            choć nikt nie potrafi powiązać tych dwóch przypadków...
            Dlatego uszy do góry, jestem z Tobą...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka