toya3
26.01.05, 22:55
Mam wrażenie, że na forum tym, zwłaszcza ostatnio, dominuje postawa "wyższego
wtajemniczenia" - wątpliwości czy zarzuty wobec npr są zbijane argumentami
typu "jeśli tak uważasz, to nie wiesz wszystkiego". Wyjaśnienia są
najczęściej powtarzaną teorią, czasem popartą własnym doświadczeniem, ale to
wszystko na zasadzie: jaka jest najlepsza metoda i dlaczego npr?
Ale do rzeczy - jestem doświadczoną, chociaż ex, npr-ką, teoretycznie i
praktycznie wyćwiczoną, swego czasu fanatycznie wręcz oddaną tej metodzie.
Porzuciłam ją z wielu powodów, tutaj napiszę o dwóch problemach:
1. zanim poczęło się pierwsze z moich dzieci, przez kilka lat stosowałam npr,
a przez ponad rok - właśnie z zamiarem poczęcia. Wszystko było zgodnie z
regułami sztuki, i śluz, i temp., i szyjka obserwowane prawidłowo. W
niektórych cyklach wszystko przebiegało podręcznikowo, w innych - rozjeżdżało
się - zachowanie szyjki, śluz i temp. nijak się do siebie miały. W cyklach
modelowych do poczęcia nie dochodziło. Hormony były w porządku. Wtedy do gry
weszło monitorowanie owulacji na USG. I wtedy - czym to wytłumaczyć? - w
idealnym z punktu widzenia npr "obrazie" śluzowo-szyjkowo-ptc okresu
płodnego - owulacji nie stwierdzono. Skok ptc, poprzedzony szczytem śluzu,
nastąpił 12dc, a w ciążę zaszłam po współżyciu ( w tym cyklu!) 19dc. I co wy
na to???
2. w obszernej literaturze n/t npr niewiele stoi o tym, co powszechnie (nie
tylko wśród lekarzy) określa się cyklami bezowulacyjnymi. Zagadnienie to
omija się szerokim łukiem, na użytek npr wprowadzając pojęcie "krwawienia
śródcyklicznego". Podkreśla się, że owulacja jest zawsze, a jeśli jej nie ma,
to nie ma i miesiączki. Jeśli jednak kobieta stwierdza krwawienie, to na
pewno nie prowadzi obserwacji i notatek, bo to nie miesiączka,
tylko "sródcykliczne". Bo miesiączka po owulacji i koniec! Ładna teoria,
ale... wiadomo przecież, że z wiekiem każda kobieta miewa coraz mniej
owulacji, a niedługo przed menopauzą bywa, że tylko w co 4-5 cyklu (nie w
rozumieniu npr ;)...) następuje jajeczkowanie. A krwawienie, jak w zegarku,
np. co 28 dni. Czyli co - 4 z tych krwawień to nie miesiączka? I cykle (wg
npr) mają ponad 100 dni? I przez 100 dni ortodoksyjna npr-ka czeka na te
marne 12 ze współżyciem??? Bo przecież trudno dziwić się, że mając 4
(załóżmy, że zaplanowanych...;) dzieci, w wieku 38 lat nie chce następnego.
Dlatego, darujcie, ale odbieram te npr-owe teorie jako robienie ze mnie
głupa. Po prostu pewne tematy się przemilcza, inne wynikające ze statystyki
uogólnia na wszystkie kobiety, a te, które się sparzyły, i tak wiedzą swoje.
Te zadowolone z npr należą do grona szczęściar, bo ich organizm działa
podręcznikowo.
Jeśli chodzi o okres bezwzględnej niepłodności (poowulacyjnej) - aby go
stwierdzić, potrzeba tylu pomiarów, obserwacji i indywidualnych
interpretacji, że nie wydaje się on czymś 100% pewnym. W przeciwnym razie
fakt odbycia owulacji byłby jednoznacznie sygnalizowany przez organizm i do
jego stwierdzenia wystarczyłby jakiś prosty test.
Pozdrawiam serdecznie wszystkie przekonane, wątpiące, a zwłaszcza
rozczarowane npr-ki.