Dodaj do ulubionych

problem z seksem

IP: *.wroclaw.mm.pl 24.01.09, 13:14
Czy też tak macie? Mój mężczyzna bardzo mi się podoba, jest
atrakcyjny i zawsze uwielbiałam się z nim kochać. Sprawiało mi to
ogromną radość. Od pół roku staramy sie o dziecko. Tak bardzo mi na
tym zależy i tak bardzo o tym myślę, że seks zupełnie nie sprawia mi
już przyjemności. Koncentruję sie na zadaniu, że chcę być w ciąży.
Gdy się nie udaje poświadomie tłumię żal do siebie i do męża. Płaczę
w nocy. Znowu całe starania na nic. Doszło do tego, że jestem
znerwicowana, spięta i zmuszam się do seksu. Gdy pomyślę, że muszę
się starać od nowa i że znowu zawiedliśmy, czuję sie tak jakbym
robiła coś bezsensownego bez efektu. Ukrywam to przed mężam, żeby
nie miał urazu, żeby nie nakręcało sie błędne koło. On myśli, że
nadal cieszę sie seksem, a ja mam juz mdłości. W koncu zorientuje
się, że kocham się tylko jak myślę że mam dni płodne i że jest to
dla mnie coraz większym stresem i że to takie trudne dla mnie.
Obserwuj wątek
    • edor67 Re: problem z seksem 24.01.09, 13:57
      To przestań myśleć, że masz dni płodne, tylko je określ na podstawie
      obserwacji.I nie koncentruj sie tak na tym, aby zajść w ciążę. Im
      bardziej pragniesz dziecka, tym trudniej zajść w ciążę.
      • Gość: rahamin Re: problem z seksem IP: *.wroclaw.mm.pl 24.01.09, 14:04
        Wiem. Tak sobie tłumaczę. Ale to mnie przerasta. To silniejsze ode
        mnie. Czasem rozum nie wystracza, żeby poradzić sobie z silnymi
        emocjami i stresem.
    • bystra_26 problem jest w głowie 24.01.09, 14:22
      Sama piszesz, dlaczego tak jest. Wykluczyłaś więziotwórczą rolę seksu,
      traktujesz go jako "produkcję dziecka", w związku z czym mężczyzna traci rolę
      kochanka, a staje się reproduktorem.

      Jedyne rozwiązanie - odpuścić sobie starania na minimum pół roku i wrócić do
      cieszenia się samym seksem.


      Poza tym - zastanów się i szczerze sobie odpowiedz na pytanie, z czego się
      bierze taka presja na dziecko?


      Świadomość poniższych kwestii, trochę zdejmuje presję, zwłaszcza jak ktoś się
      martwi, że jest bezpłodny:

      1. 85% par zachodzi w ciągu roku starań, więc te pół roku to nie jest dużo.
      2. Jak się wylicza dni płodne, to najczęściej wylicza się je źle.
      3. Sytuacja presji na dziecko, jest dla Twojego organizmu sytuacją stresową
      (nadmierna koncentracja, traktowanie seksu jako zadania, tlumiony żal). Taki
      stres oraganizm uważa za sytuację niekorzystną dla potencjalnej ciąży, więc robi
      wszystko, żeby jej nie było - blokuje/opóźnia owulację, sprawia że ciałko żółte
      jest słabe, a więc poowulacyjna faza cyklu robi się za krótka, by utrzymać
      ewentualną ciążę.

      Wyluzować, znaleźć sobie inny cel niż dziecko, i kochać się z chęci nie
      traktując tego jako zadania. Dziecko pojawi się samo we właściwym czasie.

      Napisz do mnie maila, jeśli chcesz: bystra_26 (małpa) gazeta.pl.
    • rosa_de_vratislavia Re: problem z seksem 24.01.09, 14:29
      Gość portalu: rahamin napisał(a):

      > Od pół roku staramy sie o dziecko. Tak bardzo mi na
      > tym zależy i tak bardzo o tym myślę, że seks zupełnie nie sprawia
      mi
      > już przyjemności. Koncentruję sie na zadaniu, że chcę być w ciąży.
      > Gdy się nie udaje poświadomie tłumię żal do siebie i do męża.
      Płaczę
      > w nocy.

      Oj....ja bym poszła do ginekologa, na wszelki wypadek zrobiła usg i
      np. poziom prolaktyny (wysoki utrudnia zajscie a stres podnosi
      prolaktynę). Mąż niech zbada nasienie (wyjsnij,że Ci senz powiek
      spędza,że nie jesteś w ciązy i chcesz się uspokoić,że wszystko z
      Wami ok).

      Jak bedziesz wiedzieć,że jesteście zdrowi i możecie bez problemu
      zajść w ciążę...wyluzujesz i będziesz uprawiać seks dla seksu. A
      ciąża się kiedyś sama zdarzy.

      P.S - Do tych, którzy nakrzyczą,że za wczesnie na badania: ostatnio
      2 moje znajome, uspokajane przez wszystkich,że "trzeba próbować"
      odkryły drobne nieprawidłowości, które po wyleczeniu zaowocowały
      ciązami. A tak by się starały dalej i frustrowały coraz mocniej.
      • bystra_26 rosa 24.01.09, 14:49
        Rosa, ale większośc kobiet nie ma chorobowo podwyższonej prolatyny (to jest
        hormon stresu), tylko chwilowo podwyższoną presją na dziecko i martwieniem się,
        że jak po paru miesiącach nie są w ciązy, to są bezpłodne.

        W tym momencie dziewczyna ma na bank podwyższoną prolaktynę, ale przez stres.
        Jak wyluzuje, to prolaktna sama, bez interwencji farmakologicznej, się obniży, a
        ona zajdzie w ciąże.
        • rosa_de_vratislavia Re: rosa 24.01.09, 15:33
          bystra_26 napisała:

          > Rosa, ale większośc kobiet nie ma chorobowo podwyższonej prolatyny
          (to jest
          > hormon stresu), tylko chwilowo podwyższoną presją na dziecko i
          martwieniem się,
          > że jak po paru miesiącach nie są w ciązy, to są bezpłodne.

          Dlatego warto się przebadać,żeby nie piętrzyć niepotrzebnych
          konstrukcji myślowych i nie czytać forów dla bezpłodnych.
          Podstawowe badania nikomu jeszcze nie zaszkodziły.Ani kobiecie, ani
          mężczyźnie.
          >
          > W tym momencie dziewczyna ma na bank podwyższoną prolaktynę, ale
          przez stres.
          > Jak wyluzuje, to prolaktna sama, bez interwencji farmakologicznej,
          się obniży,
          > a
          > ona zajdzie w ciąże.
    • Gość: ??? Re: problem z seksem IP: *.szczecin.mm.pl 24.01.09, 15:11
      Należy się kochać! Nie robić dziecko...
    • kropla_beskidu Re: problem z seksem 24.01.09, 23:37
      Jak dla mnie - lekarz - seksuolog.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka