Gość: rahamin
IP: *.wroclaw.mm.pl
24.01.09, 13:14
Czy też tak macie? Mój mężczyzna bardzo mi się podoba, jest
atrakcyjny i zawsze uwielbiałam się z nim kochać. Sprawiało mi to
ogromną radość. Od pół roku staramy sie o dziecko. Tak bardzo mi na
tym zależy i tak bardzo o tym myślę, że seks zupełnie nie sprawia mi
już przyjemności. Koncentruję sie na zadaniu, że chcę być w ciąży.
Gdy się nie udaje poświadomie tłumię żal do siebie i do męża. Płaczę
w nocy. Znowu całe starania na nic. Doszło do tego, że jestem
znerwicowana, spięta i zmuszam się do seksu. Gdy pomyślę, że muszę
się starać od nowa i że znowu zawiedliśmy, czuję sie tak jakbym
robiła coś bezsensownego bez efektu. Ukrywam to przed mężam, żeby
nie miał urazu, żeby nie nakręcało sie błędne koło. On myśli, że
nadal cieszę sie seksem, a ja mam juz mdłości. W koncu zorientuje
się, że kocham się tylko jak myślę że mam dni płodne i że jest to
dla mnie coraz większym stresem i że to takie trudne dla mnie.