Dziewczyny-chciałam napisać Wam,bo wiem jak wiele z Was boryka sie z
tym problemem-nie czekajcie juz dłużej zamknięte w domu, tylko marsz
do lekarza.
U mnie nerwica lękowa i nerwica serca pojawiła sie w ciąży-to był
koszmar- bałama sie wyjść z domu, bałam się, ze zaraz zasłabnę, że
coś mi się stanie itd. Po porodzie było jeszcze gorzej-napady
paniki, skoki cisnienia, ból w klatce piersiowej, ból głowy,
drętwienie kończyn i przede wszystkim ciągły paniczny strach.
Wytrzymałam tak około 1,5 roku, ale wyglądam jak wrak czlowieka-
chuda, szara, zaniedbana. Aż żal patrzeć. Waże 55 kilo przy wzroście
180 cm....
Wczoraj poszlam do mojej pani doktor rodzinnej,powiedziałam wszystko
co i jak. Najpierw zmierzyła mi ciśnienie. Miałam ze strachu
160/100. Puls 110. Powiedziała, zebym sie nie denerwowala, ze zarazz
zrobi mi EKg i, że wszystko bedzie dobrze. EKG wyszło dobre, poza
tym, ze serducho wali mi za szybko. Badania krwi też mam ok. Po tym
badaniu porozmawiałam z nią jeszcze z 10 minut-powiedzialam wszystko
co we mnie siedziało przez te 1,5 roku. Przepisala leki(anty lękowe,
wyciszające, obniżające ciśnienie +magnez). Wzięlam je od razu,
wieczorem jeszcze raz, dzis rano i już czuję znaczną poprawę. Moje
dziecko ma rok, a ja dzis pierwszy raz wyszłam z nim sama na spacer
(bo do tej pory sie balam, ze cos mi sie stanie....). Dzisiejszy
dzień nagle nabrał barw a ja widzę nadzieję na to, ze moje życie
może jeszcze wrócić do normy....
Musiałam to napisać, zeby pomoc komuś kto ma taki problem jak ja...
A gdybyscie chciały o tym pogadac to służe pomocą. Pozdrawiam