czerwone_francuskie
12.03.07, 13:11
Kiedy pierwszy raz zajrzalam na to forum, ponad 2 lata temu, moj zwiazek wlasnie rozkwital.
Czytalam I myslalam: jak to cudownie, ze mi nic takiego sie nie moze przytrafic?.
Minely 2 lata. Jakie szczescie, ze nie napisalam nic wtedy, w swojej dumie I naiwnosci, bo teraz
musiaialym sie mocno wstydzic?
Bardzo szybko po poznaniu sie zamieszkalismy razem. I nie przewidzialam wtedy, ze spotkaja nas z
tego powodu takie problemy?
Wyjatkowy czlowiek, wyjatkowa sytacja, wszystko bylo wyjatkowe, piekne I nie dalo sie porownac z
niczym co do tej pory przezylam (a zaczynajac swoj trzeci krzyzyk, mialam doswiadczenia zwiazkow
dlugich, krotkich I przelotnych, mezczyzn wspanialych, beznadziejnych I wszystkich bez wyjatku w
koncowym rozrachunku: nie dla mnie)?
Jakie bylo nasze zycie intymne na poczatku, nie bede pisac?fajerwerki?.
Tak wiec na poczatku wzlot na sama gore uczuc, wrazen, emocji?
A juz pozniej szara codziennosc, z ktorej wlanie budzimy sie oboje w dolinie?On spadl pierwszy?
frustracja moja brakiem seksu (albo sporadycznym) trwa, zamienia sie w powoli w ozieblosc. Nie
czulam sie CHCIANA?a wydawalo sie, ze np facet chce swoje kobiety z zasady?
Zaczal odrzucac moje zabiegi, delikatnie, niezwykle taktownie, ale z czasem przestalam przejmowac
inicjatywe, bo nie chcialam byc odtracona. Wiem, ze przechodzil wtedy ciezki czas, rozumialam, ze
musze byc cierpliwa, nie nalegac, byc blisko?Potem zrobilo sie troche lepiej, ale nie przesadnie?
teraz kryzys. Wiem tylko, ze to potrafi z czasem przerodzic sie w gangrene, ktora zezre wszystko.
Wciaz uwazam, ze to czlowiek dla mnie I na cale zycie.
Tymczasem, zamietlismy problem pod dywan. Tylko, ze tak dlugo nie mozna.
Kiedy ostatnio rozmawialismy ? te rozmowy sa bardzo bolesne ? on powiedzial mi, ze nigdy nie
musial mnie zdobywac?i ze nie jest gotowy na generalny remont naszego zwiazku (wygoda?)..
Ja nigdy nie myslalam, ze musze udawac, ze nie chce, kiedy chcialam ( tzn zawsze), stosowac
sztuczek I obludnych wykretow?
I tak wlasnie doszlismy do momentu, kiedy nasz zwiazek zrobil sie aseksualny. Jest czulosc,
bliskosc, wspolnym dom, ale wszystko jakby oklaplo?
Cierpie jak cholera, ze on mnie nie chce tak czesto jakbym chciala?ale nie jestem juz w stanie
inicjowac zblizen. Nie jestem w stanie kusic go, bo wydaje mi sie to beznadziejnie oczywiste I
koszmarnie tanie?nigdy nie myslalam, ze stane sie taka wycofana?Co gorsza, obserwuje, ze on
przestaje mnie pociagac rowniez?
Tylko, ze to jest koszmarnie bledne kolo?
Czytam to formum juz od dawna, rady Glam I innych sa fantastyczne?
Ta moja spowiedz to troche proba uporania sie z problemem, ale przede wszystkim prosba o
wsparcie I kciuki, dobre rady?