Dodaj do ulubionych

Gwiaździak - pomocy!!!

07.04.04, 20:16
Witam!
Potrzebuje pomocy, a wlasciwie wytlumaczenia pewnych rzeczy. MOj brat mial
guza w mozgu. 3 tyg. temu usunieto go, wczesniej mial jeden atak epilepsji po
ktorym okazalo sie, ze ma guza wielkosci jajka przepiorczego. Lekarz
powiedzial, ze mozg byl juz nieco uszkodzony. Teraz przyszly wyniki
histopatologiczne. Okazalo sie, ze to gwiaździak - 3stopien. Jest juz
zapisany na naswietlania.
Czy moglby mi jakis lekarz "rezydujacy" na tym forum wytlumaczyc jakie moga
byc konsekwencje i czy moj brat ma szanse wyzdrowiec. wiem tylko tyle, ze ta
narosl bedzie odrastala.

Bede wdzieczna za jakikolwiek informacje.
Denay
Obserwuj wątek
    • martyna1231 Re: Gwiaździak - pomocy!!! 07.04.04, 21:54
      witaj
      Moja mama z gwizdziakiem żyje juz
      trzy lata w tym dwa lata po naświetlaniach.Moja rada to jak najszybciej
      załatwić naświetlania i je rozpocząć i dużo wiry i samozaparcia
      Powodzeneia
      • denay Re: Gwiaździak - pomocy!!! 08.04.04, 14:38
        dzieki za pocieche ;-)
        Jesli moglabym zapytac w jakim szpitalu onkologicznym byla leczona?? My mamy na
        razie Lublin (na 15maja), ale zastawiam sie czy moze Warszawa albo Bydgoszcz
        bylaby lepsza.
        • Gość: Aga Re: Gwiaździak - pomocy!!! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 08.04.04, 16:03
          Gwiaźdźiaki niestety (szczególnie te nie do końca usunięte)maja tendencję do
          zezłosliwiania sie do postaci glejaka wielopostaciowego.
          • denay Re: Gwiaździak - pomocy!!! 08.04.04, 16:32
            Tak jak napisalam wyzej - guz zostal usuniety jakies 3tyg temu. 32x28x29mm.
            Brat w tym momencie przyjmuje leki przeciwko padaczce ze wzgledu na to, ze mozg
            w okolicach guza byl podniszczony. Nie jestem w stanie wszystkiego przekazac,
            bo nie jestem teraz z Rodzina, a niestety :( moja Mama jest tak roztrzesiona,
            ze niewiele wiecej moge sie dowiedziec. Oprocz tego co wiem. Poza tym ten typ
            tak ma, ze lubi odrastac.
            Po prostu nie mam na razie pojecia na co byc przygotowana. Pomimo tego, ze
            calym sercem i dusza wierze, ze wszystko bedzie Ok i ze moj brat wyzdrowieje.
            • tara34 Re: Gwiaździak - pomocy!!! 23.05.13, 16:31
              polecam forum dum spiro spero ;
    • Gość: martyna1231 Re: Gwiaździak - pomocy!!! IP: *.costam.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 18:03
    • Gość: martyna1231 Re: Gwiaździak - pomocy!!! IP: *.costam.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 18:33
      witam
      Co do nowotworów mózgu to wszystkie są nowotworami glejakopochodnymi.I nawet w
      całości usunięte mają tendencje do odrastania.Wznowy występują róznie pod
      względem czasu: rok ,dwa a czasami i 10 lat(przykładem jest moja koleżanka)
      Faktem jest że forma wielopostaciowa nowotworu jest najgorszą formą i to nie
      ważne czy jest to gwiezdziak,gąbczak ,skąpodzrzewiak czy rdzenaik. Badanie
      histopatologiczne ma za zadanie ocenić stopień złośliwości nowotworu( czy jest
      to nowotwór I,II,III czy IV).Pierwsze słyszę zeby nowotwory mózgu w całości nie
      usunięte żłośliwały.Właśnie moja mama miała nie dokońca wycięty nowotwór, ze
      względu na to że częściowo komórki rakowe umiejscowione są w pniu mózgu.Odrost
      po operacji był dość szybki ,jednak nowotwór ma taki sam stopień złośliwości co
      ten pierwszy.
      Guzy umiejscowione w różnych częściach mózgu dają różne objawy maja mama ma
      zawroty głowy ze względu na to że jest umiejscowiony w móżdżu.Mama ma wznowę
      takiej samej wielkości jak nowtwór pierwotny czyli ok 4cm na 2cm.
      Operowana była w Sosnowcu przez profesora a naświetlana w Gliwicach.Słyszałam
      że bardzo dobra jest klinika w Bydgoszczy.
      A co do wiary to trzeba wierzyć do końca jeszcze dwa lata temu właśnie przed
      Świętami Wielkanocnymi dowiedzieliśmy się o wznowie nowotworu. Powiedziano mi
      że nie dożyje do Świąt,a to już drugie Święta Wielkanocne po wyroku jaki
      lekarze wystawili.Trzeba wierzyć i robić wszystko co jest możliwe Dlatego
      powtarzam trzeba naświetlić lożę pooperacyjną a pózniej może jakieś ziółka i
      akupunktura.
      Powodzenia
      • denay Re: Gwiaździak - pomocy!!! 08.04.04, 19:13
        Wielkie dzieki Martyno ;-)))
        co do umiejscowienia guza to moj brat mial go w lewym placie skroniowym. W
        czesci odpowiedzialnej za rozumienie. Nie wiem czy to wynik operacji czy
        lekarstw (pewnie i jednego i drugiego) ale rozmawia sie z nim tak jakby wcale
        nie chcial mowic. Zreszta, sam przyznaje, ze musi sie zastanawiac nad slowami,
        zeby cos okreslic.
        • Gość: martyna1231 Re: Gwiaździak - pomocy!!! IP: *.costam.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 20:32
          Nie przejmuj się :0))
          Ja byłam świadkiem kiedy matka nie rozpoznała swoich dzieci po operacji i kiedy
          50 letni mężczyzna uczył się od nowa pisać swoje imię i nAZwisko.Wszystko
          przyjdzie z czasem.Tylko do takiej osoby trzeba mieć dużo cierpliwości i
          zrozumienia.Ona zaczyna tak jakby od nowa.Nie zapytałam cię ile twój brat ma
          lat???
          A co do pytań to skieruj się na stronę www.onkolink.pl tam dyżurują specjaliści
          i odpowidają na pytania jest również forum dyskusyjne.
          Jak coś będzie sie działo to daj znać na skrzynkę.Powodzenia
          • denay Re: Gwiaździak - pomocy!!! 08.04.04, 20:38
            Mlody w sierpniu skonczy 23lata.
            jeszcze raz dziekuje i ide "grzebac" na onkolink-u.

            ps. Ale ja do Ciebie @ nie mam ;-(
            • martyna1231 Re: Gwiaździak - pomocy!!! 08.04.04, 21:31
              marta740@poczta.onet.pl
              • Gość: j Re: Gwiaździak - pomocy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 18:11
                Mój Tata zmarł 3 lutego.Mial nieoperacyjnego guza mózgu, polozonego w częsci
                mózgu zwanej wzgórze.Rezonans magnetyczny wykazał ze jest to włas nie
                guz.Mielismy tak wiele nadziei że bedzie mozna Tate operowac , niestety lekarze
                powoedzieli że ten typ guza nie nadaje się absolutnie do zoperowania.
                Powiem jak sytuscja wygladała u mojego Taty .Wszystko zaczelo sie niewinnie-od
                zapominanie o czym przed chwila rozmawialismy, pytanie sie po kilka razy o
                jedna rzecz ..byl przygnebiony, apatyczny,otepialy.
                Codziennie dochodzily inne objawy..dzis rano wstal na sniadanie a za dwa dni
                nie był w stanie przejścnz sypialni do kuchni anie do toalety .Nastąpilo
                porazenie, niedowład całego ciała.//
                Przestal calkowicie nas poznawac , stracil mowe,nie wiem nawet czy poznawał nas
                wszystkich przez ostatnie dni.Odszedl w ciagu miesiaca.Nie moge pogodzic się z
                tym ze nigdy wczesniej ten czlowiek nie mial zadnych objawów 9 albo nie skarzył
                nam się ) a tu nagle taka diagnoza.Nie moge pojac , jak człowiek w tak krótkim
                czasie może odejśc ,jak podstepna moze być choroba .Do końca wierzyłam ze Tata
                z tego wyjdzie pomimo że tylko lezał , nie bylo z nim ŻADNEGO kontaktu...Bardzo
                go kochałam,nie potrafię dac sobie rady z tym ze go nie mam .
                Sa dnie , że zapominam na chwile o tym że umarł..Jesli chcesz abym napisała cos
                jeszcze , o tym co działo sie z moim Tata to daj znać ...

                Zaznaczam , że nie chce nikogo straszyć.Pisze po prostu o yum jak to bylo w
                przypadku mego Ojca .
                Kazyy guz jest inny, wiele ludzi po operacjach mózgu wraca do normalnego zycia
                i mam nadzieje że tak bedzie z Twoim Bratem Zycze powodzenie i szczescia w
                zmaganiu się z choroba najblizszej osoby , poniewaz wiem co przezywasz..
                Pozdrawiam...
                • denay Re: Gwiaździak - pomocy!!! 11.04.04, 22:17
                  Bardzo mi przykro. Naprawde. Bo ja caly czas walcze, zeby taka mala "ciemnosc"
                  w mojej calej nadziei, ktorą mam - zniknęła.
                  MOjego Brata bolala kilka dni glowa. Nie jakos specjalnie ostro, ale żadne
                  przeciwbolowe nie pomagaly. Opowiadal nam, ze na dwa dni przed atakiem stal z
                  koleżanką i stwierdzil, ze chyba musi mieć "jakieś gówno w srodku", bo glowa go
                  od kilku dni boli i nie przestaje. dwa dni poźniej dostał ataku epilepsji, po
                  ktorym wszystko wszyszlo na jaw. Guz akurat dal sie zoperowac, ale ten tym tak
                  ma, ze lubi odrastac, jak pisala wyzej Martyna. Mózg jednak był juz troche
                  uszkodzony. Jak troche sama nie wiem, bo nie bardzo moge sie dogadac z Mama.
                  Nie dlatego, ze nie chce mi powiedziec czy cos takiego, tylko sama jest
                  strasznie podlamana tym wszystkim. Zreszta inna jest relacja miedzy matka a
                  synem niż miedzy siostrą a bratem. Chociaż obie życzą tego samego.

                  Teraz czekamy na naświetlania. Nie wiem jeszcze czy będzie potrzebna chemia. I
                  zastanawiam się, ktora onkologia będzie lepsza: Lublin czy Warszawa.
                  Jakby ktos coś wiedzial... będę bardzo wdzięczna.

                  Pozdrawiam wielkanocnie
                  Denay
        • Gość: mała Re: Gwiaździak - pomocy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.04, 14:54
          trzymaj się nie jest tak żle trzeba cierpliwości mój mąż też jest po operacji
          glejaka w części czołowo-skroniowej /strona lewa/ i również ma kłopoty w
          wymowie i wyrażaniu myśli, a do tego ma niedowład prawej połowy ciała.Trzeba
          duuuuuużo cierpliwości pracy i wiary że będzie dobrze.
          mała
          • martyna1231 Re: Gwiaździak - pomocy!!! 12.05.04, 15:57
            Gość portalu: mała napisał(a):

            > trzymaj się nie jest tak żle trzeba cierpliwości mój mąż też jest po operacji
            > glejaka w części czołowo-skroniowej /strona lewa/ i również ma kłopoty w
            > wymowie i wyrażaniu myśli, a do tego ma niedowład prawej połowy ciała.Trzeba
            > duuuuuużo cierpliwości pracy i wiary że będzie dobrze.
            > mała
            witaj
            I to jest piękna postawa nie trzeba się poddawać trzeba walczyc do końca,i
            zdawać sobie sprawę że kiedyś ten konie przyjdzie ,ale nie poddawć się.Ja
            walczę o mamy życie już trzy lata i jest Ok
            Powodzenia mała dużo siły,samozaparci i wiary.Głowa do góry!!
    • Gość: Piotr Zieliński konkrety IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.04, 16:56
      Zacytuję ci dane na temat tego rodzaju gwiaździaka z podręcznika
      neurochirurgicznego: szansa na przeżycie 5 lat wynosi 18%, szansa na przeżycie
      więcej niż 2 lata wynosi 40-50% przy postępowaniu polegajacym na operacji, a
      potem na radioterapii lub chemioterapii.Ludzie młodsi raczej żyją dłużej, niż
      starsi z gwiaździakiem, ale nie jest to dokładnie zmierzone.
      45% guzów tego rodzaju złośliwieje do gwiaździaków 4 stopnia (glejaków
      wielopostaciowych), dlatego nie słuchaj Martyny.
      Leczenie onkologiczne raczej polecałbym w pobliżu miejsca zamieszkania,
      ponieważ potrafi ono być długotrwałe, potem trzeba zgłaszać się przez długi
      czas do onkologa na wizyty kontrolne. Leczenie onkologiczne w odległym ośrodku
      nie ma sensu.

      Pozdrawiam

      Piotr Zieliński
      Klinika Neurochirurgii AM Gdańsk
      www.neurochirurgia.2p.pl (polecam Kącik Pacjenta o guzach mózgu)
      www.filiface.com
      • martyna1231 Re: konkrety 12.05.04, 17:32
        Witam
        To są dane podręcznikowe ,a życie czasami nas zaskakuje:0))
        Historii wyżej opisanej nie wyssałam sobie z palca,taka jest rzeczywistość moja
        matka choruje od trzech lat na nowotwór móżdzku który częściowo jest wrośnięty
        w pień ,a dodam jeszcze że 6 lat temu na nowotwór móżdżku zmarła moja 15 letnia
        kuzynka.
        Widzi pan panie doktorze nie jestem zwolenniczką tak wyrazistego naświetlania
        przyszłości,ponieważ to może załamać całkowice osoby bliskie,które powinny
        walczyć i dodawać otuchy choremu ,a nie poddawać się i płakać gdzieś po kątach.
        Wiem to ponieważ sama to przeżyłam.Sama fakt choroby jest szokiem dla calej
        rodziny dopiero upływ czasu hartuje człowieka i pozwala pogodzić się z sytuacją
        i wtedy jesteśmy -my stający obok chorego w stanie przyjąć większą dawkę tej
        gorzkiej rzeczywistości.Proszę zwrócić uwagę że ta dziewczyna niedawno
        dowiedział się o chorobie brata!
        Pozdrawiam

        • Gość: Piotr Zieliński Re: konkrety IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.04, 21:01
          Witam ponownie,

          życie powoli uczy mnie, że jezeli ktoś konkretnie pyta, to oszukiwanie nie ma
          sensu i można udzielić w miarę rzetelnej odpowiedzi. Jeżeli ktoś chce sie sam
          oszukiwać, to wtedy tak nie pyta :) Poza tym chorzy i ich rodziny często się
          domyślają złego rokowania i przez długi czas żyją z tymi nawet podświadomymi
          domysłami, albo mogą niepotrzebnie zlekceważyć leczenie i kontrole. Po
          usłyszeniu prawdy rozpacz jest olbrzymia. Mechanizmy obrony psychologicznej
          pozwalają jednak często żyć dalej. Ale zgadzam się, że podejścia do sprawy są
          różne. Prawo z jednej strony obowiązuje nas do udzielania pełnej informacji o
          chorym jemu samemu, jeżeli tego żąda, a z drugiej zakazuje udzielania
          onformacji o jego stanie zdrowia komukolwiek innemu ("tajemnica lekarska"). W
          sytuacji forum internetowego jednak uznaję, ze udzielam informacji powszechnie
          dostępnych w podręcznikach i Internecie.

          Pozdrawiam serdecznie

          Piotr Zieliński
          Klinika Neurochirurgii AM Gdańsk (wg rankingu Newsweeka najlepsza w leczeniu
          guzów mózgu)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka