Dodaj do ulubionych

My, lekarze

10.06.11, 14:56
My, lekarze

Moja Corolla spotkała się z TIR-em. To, co nastąpiło potem - dwie operacje i pobyt na kilku oddziałach - nasunęło mi pytania, na które może powinniśmy my, lekarze, poznać odpowiedź.

Czy człowiek po poważnym urazie ma szansę wyzdrowieć w naszych szpitalach tak szybko jak powinien ze względu na naturalny przebieg gojenia i procesów naprawczych, tak szybko jak przebiega proces gojenia po zabiegach operacyjnych? Na ile proces leczenia i rekonwalescencji przedłużają lekceważenie zasad, błędy, ignorancja, niechlujstwo i bezwładność naszej służby zdrowia? I kolejne pytanie: o ile mniejsze szanse na wyzdrowienie po urazie ma "zwykły człowiek", bez kolegów, znajomych, którzy pomogą - nie w załatwieniu skomplikowanych procedur, ale w zwykłym przetrwaniu.

Złota godzina
Odliczanie złotej godziny rozpoczyna się w momencie zaistnienia urazu. Trwa ona, jak każda godzina, 60 minut, a to, co uda się w niej zmieścić ma istotne znaczenie dla późniejszego rokowania. Ile udało się zmieścić w mojej - nie wiem.
Nie pamiętam nic z okresu okołowypadkowego. Myślę, że ze względu na remonty dróg czas dojazdu karetki mógł wynosić do 30 minut i był niezależny od dobrej woli Pogotowia; podróż do szpitala też chyba nie była łatwa; i może to właśnie na tych podróżach minęła moja złota godzina?
Po przywiezieniu do szpitala zaczęła się dalsza część leczenia i diagnostyki. Po około czterech godzinach od wypadku nadal trwały moje wycieczki pomiędzy poszczególnymi pracowniami diagnostycznymi - zaczynały się dreszcze, ból, pojawił się strach o to, co będzie dalej i o to, czy w danej poczekalni (gabinecie?) ktoś przy mnie czuwa. Pamiętam radość, kiedy udało mi się przekonać dyżurnego chirurga z IP do samodzielnego zeszycia powieki, bez odsyłania mnie do okulisty (zrobił to naprawdę świetnie, po zdjęciu szwów nie ma śladu po ranie!). Zaoszczędziłem co najmniej godzinę. Ale w tym samym czasie zaoszczędzono na mnie bandaż elastyczny i może chustę trójkątną - mimo ewidentnych objawów złamania kości ramiennej, przez cały czas aż do zabiegu operacyjnego nie dorobiłem się żadnej stabilizacji ramienia. O rękę musiałem dbać sam. Na szczęście byłem już w miarę przytomny i świadomy sytuacji.

Diagnostyka
W ramach wstępnej diagnostyki zaliczyłem CT głowy, klasyczną radiologię, badanie ultrasonograficzne jamy brzusznej. Dzięki działaniu leków przeciwbólowych z karetki (i chyba endorfinom) podczas próby wykonania zdjęcia bocznego kręgosłupa pięknie współpracowałem - co prawda nie dałem rady zgodnie z sugestią technika radiologii położyć złamanej ręki nad głową, ale wziąłem ją w drugą - tę zdrową - i uniosłem do pionu (wykonalne dzięki brakowi unieruchomienia), uwidoczniając odcinek Th-L kręgosłupa. Następnie była kolejna podróż na Izbę Przyjęć, i znowu wycieczka do Pracowni CT (tym razem kręgosłup i staw barkowy). Potem znowu izba przyjęć, celem umycia i zeszycia.
Do wdrożenia drugiego etapu diagnostyki musiały minąć dwie doby Zespolenie śrubą złamanej kości ramiennej utrudniło podjęcie decyzji o wykonaniu MRI złamanego kręgosłupa. I w tym momencie okazało się o ile większe szanse na wyzdrowienie ma lekarz. Pracownia rezonansu magnetycznego mieszcząca się w tym szpitalu jest zakładem prywatnym, dzierżawiącym tylko pomieszczenie, szpital wykonuje badania rezonansu wożąc pacjentów do zakładu w innym szpitalu, chociaż trudno to pojąć. Kolejna podróż karetką ze złamanym kręgosłupem może się skończyć, i mogła się dla mnie skończyć, trwałym kalectwem. Dzięki koledze - szefowi pracowni MRI - miałem to badanie wykonane od ręki i na miejscu. Pozostał jeden szkopuł - dyrektor szpitala wystosował pismo, że nie zapłaci za to badanie i jego kosztami należy obciążyć lekarza kierującego (cena badania w tej pracowni jest niższa niż w miejscu, gdzie pacjenci wożeni są normalnie).

Zespolenie złamania
Szpitalny wózek, łóżko, sala chorych, oczekiwanie na zabieg i wątpliwości, czy jeszcze "coś nie wyskoczy". A jeśli jest się lekarzem, to wie się, czego można się spodziewać... Boli nadbrzusze i boli "gdzieś z tyłu", więc pojawia się skądinąd uzasadnione pytanie, czy nie doszło do uszkodzenia trzustki. Pomysł i "własną inicjatywę diagnostyczną" zweryfikuje czas - koledzy ortopedzi nie badają brzucha ani nie oznaczają diastaz - dowiaduję się, że aby je zlecić, potrzeba konsultacji chirurgicznej - może im nie wolno, może ordynator nie pozwala - całkiem możliwe. Może dlatego, że w zasadzie wszystko mnie boli, a może dlatego, że akurat otrzymałem coś przeciwbólowego - robi mi się wszystko jedno. Ale gdzieś w podświadomości lęk zostaje - widziałem już kilka pourazowych zapaleń trzustki i wolałbym, aby ewentualne rozpoznanie było postawione wcześniej niż później.
Wreszcie zabieg operacyjny - zespolenie kości ramiennej i powrót na salę. Tu zaczyna się okres pełniejszej świadomości, pełnego odczuwania bólu. A boleć musi i ty[b]le. Jak powszechnie wiadomo ból wynika z nadmiernego litowania się nad sobą i generalnie jest nieszkodliwy, nie generuje powikłań i niekorzystnych konsekwencji, w przeciwieństwie do silnych leków z grupy opioidów, które:
* mogą spowodować depresję ośrodka oddechowego, a więc śmierć,
* nawet w pojedynczej dawce mogą uzależnić i spowodować w efekcie śmierć na samym dnie społeczeństwa,
* petydyna (dolargan) w dawce 100mg iv. działa dokładnie przez sześć godzin i ani chwili krócej,
* są złe, prawdopodobnie są gdzieś daleko w kasetce i trzeba po nie iść, pewnie daleko,
* a morfina prawdopodobnie jest jeszcze bardziej szkodliwa

Natomiast metamizol (pyralgina) jest:
* bezpieczna w każdej dawce ( 4 x 2,5g iv.),
* ma działanie wprost proporcjonalne do dawki - dlatego właśnie podaje się 4 x 2,5g,
* ale 4 x 2,5g = 10g, a maksymalna dawka dobowa dla metamizolu w Polsce wg danych z rejestracji wynosi 5 gramów! Odwaga? Brawura wynikająca z niewiedzy i postępowania rutynowego? Chęć pomocy za wszelką cenę? Na szczęście moja wątroba i szpik tę pomoc wytrzymały.

Leżąc w łóżku człowiek traci poczucie co faktycznie jest bólem Według definicji "Ból jest to nieprzyjemne doznanie zmysłowe i emocjonalne związane z aktualnie występującym lub potencjalnym uszkodzeniem tkanek, albo opisywane w kategoriach takiego uszkodzenia". A ból bywa bezwzględny i obiektywny szczególnie, gdy jest źle leczony. Odwiedzająca mnie żona zauważała, że po podaniu dolarganu (niestety w bolusach co 6 godzin - a podręcznikowy czas działania wynosi 2-4 godziny, w rzeczywistości bliżej 2-3 godzin) robiłem się spokojniejszy, odzyskiwałem kolory i zaczynałem lepiej oddychać. A więc podróżowałem w klasyczny sposób pomiędzy bólem, który oceniłbym w skali VAS na 8-9, a sedacją i snem. O PCA lub innej bardziej skutecznej formie podaży mogłem sobie pomarzyć. Tak na marginesie, nie monitorowano u mnie równowagi kwasowo zasadowej ani prostej saturacji. Wracając do kwestii analgezji - nie pomagały dzwonki co 5 minut, nie dało się doprosić konsultacji anestezjologicznej (w końcu kiedyś przyszedł anestezjolog, ale w skuteczności leczenia nic to nie zmieniło), wreszcie drugiego wieczoru podłączono mi butelkę z placebo - z wielkim napisem MORFINA. A może była tam morfina, tyle że w dawkach homeopatycznych? W tym momencie zaznaczyła się korzyść bycia lekarzem i bycia anestezjologiem. Wiedząc, że trzeba się ruszać, że trzeba oddychać, że ból niesie szereg niekorzystnych reakcji patofizjologicznych - mogłem o siebie zadbać: o przyrząd do rehabilitacji oddechowej typu balonik na sondzie grzecznie poprosiłem, do pewnej aktywności starałem się jakoś zmotywować, a leki przeciwbólowe w końcu, po wezwaniu pomocy, po prostu miałem (istnieje na szczęście coś takiego jak apteki otwarte i recepty)... Wreszcie miałem poczucie bezpieczeństwa i choć jedną w miarę przespaną noc. Szczególnie fajne jest we wspomnieniach nabieranie morfiny do strzykawki o trzeciej w nocy przy pomocy 1,25 ręki i przy świetle ekranika telefonu komórkowego. Ale jaka ulga, gdy wreszcie można swobodnie wciągnąć powietrze do płuc! I jaka satysfakcja, że jest
Obserwuj wątek
    • ldmochowski Re: My, lekarze 10.06.11, 14:57
      CD -
      I jaka satysfakcja, że jest się niezależnym!
      W sumie jestem mięczakiem - kolega ortopeda po poważnym zabiegu artroskopowym powiedział "już tydzień nie śpię - kolano boli, najgorsze są noce". A młody kolega anestezjolog (tuż po specjalizacji) stwierdził, że też nie dałby więcej opioidów (tj. 100 mg dolarganu iv. co 6 godzin dla faceta 85 kg) z obawy przed depresją ośrodka oddechowego.
      Tak więc, dysponując prywatną apteczką, doświadczeniem i minimalną niezbędną sprawnością manualną, mogłem sam sobie kontrolować analgezję bez narażania szpiku na kolejne dawki pyralginy, którą, jak już wspomniałem, "można dawać bez ograniczeń". Wiązało się to może z jakimś ryzykiem, ale korzyści były od niego większe.
      Potem była kolejna podróż - profesjonalna, na twardych noszach, ale z dobrym zabezpieczeniem analgetycznym i kolejny oddział, tym razem tylko na kilka godzin, w oczekiwaniu na stabilizację kręgosłupa.
      Adekwatnego leczenia bólu bez własnego udziału doczekałem się dopiero dwa dni później na Oddziale Intensywnej Terapii, gdzie trafiłem po drugim zabiegu z niewydolnością oddechową (stłuczenie płuca, ARDS, wysięk w opłucnej), która cicho i niespostrzeżenie (dzięki brakowi monitorowania) rozwijała się na oddziale ortopedii. I wtedy, przy prawidłowej podaży mieszanki NLPZ z tramalem, szybko udało się odstawić opioidy.

      Koreczki i spirytus
      Czy pobyt na OIOM-ie można witać z ulgą? Można! Wiadomo, że tam pacjent traktowany jest całościowo, a nie jako ręka do naprawienia, kręgosłup do naprawienia, płuco do naprawienia. Nie wszystko jednak nawet tam wygląda tak różowo.
      Na OIOM-ie żyją całe szczepy doskonale szkolonych bakterii szpitalnych, a nawyki aseptyczne personelu pozostawiają wiele do życzenia. Mimo znanego faktu, że żadnych koreczków do kaniuli nie wolno po odkręceniu używać ponownie, wielokrotnie doświadczałem tego procederu na samym sobie.
      Korek położony gdziekolwiek wędrował ponownie na wkłucie. Pół biedy, jeśli podczas wlewu był nakręcony na boczne wejście wkłucia - wtedy jako osoba świadoma zagrożenia mogłem go odkręcić, po czym odrzucić daleko, daleko I tu znowu wychodziła moja przewaga nad "zwykłym nicniewiedzącym chorym".
      A gdybym zwrócił uwagę? Trochę strach - jako osoba wtrącająca się mogę być narażony na szykany, a czy warto? Raz jeden usłyszałem, że mam up charakter, i starczy. A może po prostu brak asertywności, nie starczyło odwagi? W końcu chodziło o moje własne życie. Doświadczenie podpowiada, że czasem na posocznicę można umrzeć
      Czemu do rozważań wlepiłem umowny spirytus? Ano dlatego, że skóra przed wkłuciem dezynfekowana jest zawsze, tzw. linia żylna sporadycznie, najczęściej jak ktoś patrzy na ręce, a kaniula w żyle obwodowej przed podaniem leku nigdy! Czyżby bakterie na niej nie rosły? Nie mogły dostać się do niej z owego położonego byle gdzie koreczka? Komu brak tu wyobraźni - czy tylko pielęgniarkom, czy także lekarzom? A może brak podstawowej wiedzy? Może lubimy niechlujstwo i powikłania?
      Wiemy, że kilkadziesiąt procent powikłań septycznych leczenia szpitalnego to posocznice odcewnikowe, mniej ludzi wie, że kaniula obwodowa ma też kontakt z krwią, że stanowi drogę zakażenia, chyba prawie nikt nie wie, że wszelkie połączenia linii żylnych przed manipulacjami stają się jałowe dopiero po odkażeniu. Na marginesie: koszt leczenia posocznicy odcewnikowej w USA to ok. 25 tys $. Czy u nas to dużo mniej? Czy stać nas na to w imię pielęgnowania niechlujstwa?

      Żywienie, jedzenie i inne przygody po przeniesieniu z OIT
      Opuszczenie OIOM-u wiązało się z przejściem do świata samodzielności. Wylądowałem na normalnej sali i cierpliwie czekałem na lekarza Nie doczekałem się. Jedyna osoba z personelu, która się pojawiła, podsunęła do podpisania niewypełnioną ankietę z wywiadem epidemiologicznym.
      Na pewno sama wiedziała, czy w ostatnim pół roku miałem rwane zęby, robione zastrzyki etc. Podpisałem in blanco bez skrupułów, w tym wypadku chodziło przecież o zabezpieczenie szpitala przed ewentualnym odszkodowaniem z tytułu WZW, a więc to nie mój interes czy podchodzą do zabezpieczenia samego siebie poważnie, zawsze można wytknąć fałszowanie dokumentacji - tej pani naprawdę nic nie interesowało.
      Po 6 godzinach od ostatniej dawki ketonalu czy tramalu zadzwoniłem do kolegi na mój macierzysty oddział z prośbą o leki w tabletkach; była to słuszna decyzja - tego dnia zapomniano o mnie, może to normalna procedura dla pacjentów przekazywanych z OIOM-u, a może tak postąpiono, bo jestem lekarzem? Dziś przeczytałem wypis, który z Oddziału Intensywnej Terapii został wydany przy moim przekazaniu: " kontynuacja antybiotykoterapii: taclar, tazocin", włączony trzy doby wcześniej z powodu narastania wykładników zapalenia. Jego odstawienie polegało na tym, że po prostu nikt nie zauważył, że jakiś antybiotyk był używany. Wypis z poprzedniego oddziału nie interesował nikogo - przedłużenie profilaktyki przeciwzakrzepowej załatwiłem przez konsultanta rehabilitacji: "nie uważa pani doktor, że warto by jeszcze pociągnąć tę Fraxi? no, to niech pani wpisze to w swojej konsultacji, ja nie chcę się wtrącać." I mniej więcej w taki sposób ustawiłem leczenie. Leczenie bólu regulowałem sam (dowiedziałem się, że tramal szybko uzależnia, musiałem go kupić i trzymać w stoliczku, żeby nie stresować lekarza prowadzącego).
      Truizmem jest mówienie, że osoby niesprawne, niedołężne, unieruchomione w łóżku nie mają szans na odpowiednie odżywianie w szpitalu. Często nienaruszone posiłki wracają prosto ze stolika do wiadra na odpadki.
      Kolacja pierwszego dnia po powrocie z OIOM-u, kiedy moja sprawność dorównywała sprawności żółwia przewróconego na plecy, wylądowała na stoliku daleko poza zasięgiem rąk. Kiedy po jakimś czasie pielęgniarz, sanitariusz albo może ktoś przebrany za sanitariusza spytał, czy nie będę jadł kolacji, nie było mnie stać na nic innego niż niezbyt uprzejme poinformowanie go, że brak mu wyobraźni (no cóż, eufemizm było tak: "a jak to sobie k pan wyobrażasz, jak mam sięgnąć po cokolwiek?"). Kolacja za karę wylądowała w odpadkach, pan sanitariusz, pielęgniarz (albo ktoś przebrany) na korytarzu usiłował dowiedzieć się "co to za frajer tam leży", wieczorna sielanka mogła trwać dalej.
      O kolację poprosiłem telefonicznie pielęgniarki z mojego oddziału. Przyniosły cały talerz pyszności i pomogły się umyć. Ja na drugi dzień miałem "wewnętrzną wymówkę" przeciw mierzeniu temperatury o 6 rano - może bym i nie protestował, ale używany był dla wszystkich ten sam elektroniczny termometr do pomiaru w przewodzie słuchowym i jakoś nie przemawiało do mnie symboliczne przetarcie go chyba suchym gazikiem między kolejnymi chorymi.
      Wracając do tematu żywienia: czy ktoś potrafi wyjaśnić, dlaczego wszystkie zupy są szare? Dlaczego śniadanie podawane jest o 9.00, obiad o 12.30, a kolacja o 17.00? Jakie jest znaczenie terapeutyczne tak uzyskanej "przerwy metabolicznej" - 16 godzin bez posiłku! A może inaczej: jak sobie z tym radzić? Ja jadłem rano po obowiązkowej pobudce koło szóstej owoce, w południe czasem (raczej często) dojadałem Nutridrinkami, a wieczorem spożywałem co wpadło w rękę. I czy tak naprawdę z ręką na sercu ktokolwiek jest w stanie powiedzieć, jaki jest skład i jakie ma znaczenie terapeutyczne kuchenna "dieta lekkostrawna wysokobiałkowa". Czy chodzi tu tylko o elegancki wpis w kartę zleceń, który można wykonać bez zaglądania do książek i wysilania szarych komórek?
      Koledzy lekarze, pomyślcie o tym, że kiedy któryś z Was lub ktoś z Waszych bliskich znajdzie się na moim miejscu. Może nie będzie miał tyle szczęścia co ja, i po cichu wykrwawi się na Izbie Przyjęć w trakcie wstępnej diagnostyki, może zejdzie z tego świata z powodu zakażenia szpitalnego wynikającego z niechlujstwa? Może zostanie kaleką, bo pojedzie za późno trzęsącą się karetką do innego szpitala na badanie MRI, choć pracownia będzie na miejscu, może z powodu bólu będzie miał niedodmę, zapalenie płuc, zostanie zaintubowany, będzie wentylowany można by dalej dywagować. Czytam teraz książkę inneg
      • ldmochowski Re: My, lekarze 10.06.11, 15:00
        Czytam teraz książkę innego lekarza, który znalazł się w podobnej sytuacji w latach sześćdziesiątych i konstatuję, że w rytuałach szpitalnych niewiele się zmieniło. Życzę samych sukcesów i dużo wyobraźni na przyszłość.
        Źle nikomu nie życzę, ale jednak każdy lekarz powinien co jakiś czas być zwykłym pacjentem.



        Morfeusz - to dla Ciebie!
        • st.lucas Panie Kolego... 10.06.11, 22:03
          przede wszystkim: wspolczuje!
          I zycze dalszego, pomyslnego powrotu do zdrowia.

          ldmochowski napisał:

          > Czytam teraz książkę innego lekarza, który znalazł się w podobnej sytuacji w la
          > tach sześćdziesiątych i konstatuję, że w rytuałach szpitalnych niewiele się zmi
          > eniło. Życzę samych sukcesów i dużo wyobraźni na przyszłość.
          > Źle nikomu nie życzę, ale jednak każdy lekarz powinien co jakiś czas być zwykły
          > m pacjentem.

          Jezeli moglbym cos jednak zasugerowac, to nie powinien Pan na ogolnie dostepnym
          forum pisac podobynch rzeczy. Rozumiem szok, chorobe, lekture...
          Ale istnieja fora tylko dla lekarzy - skoro do lekarzy Pan Kolega sie zwraca.

          Nie jest rzecza wlasciwa i dobra, azeby plebs posiadajacy umiejetnosc czytania,
          bez nalezytej umiejetnosci rozumienia czytanego tekstu, wyciagal z niego
          niewlasciwe i szkodliwe wnioski.

          Pozdrawiam.
          • lizka_0 Re: Panie Kolego... 10.06.11, 22:33
            st.lucas napisał:

            > Nie jest rzecza wlasciwa i dobra, azeby plebs posiadajacy umiejetnosc czytania,
            > bez nalezytej umiejetnosci rozumienia czytanego tekstu, wyciagal z niego
            > niewlasciwe i szkodliwe wnioski.
            >

            Kolego, nie zyjemy w sredniowieczu, to 21 wiek!

            Im mniejszy rozum tym wieksza zarozumialosc ( Ezop)
          • fionka21 Re: Panie Kolego... 11.06.11, 15:44
            >>Nie jest rzecza wlasciwa i dobra, azeby plebs posiadajacy umiejetnosc czytania,
            bez nalezytej umiejetnosci rozumienia czytanego tekstu, wyciagal z niego
            niewlasciwe i szkodliwe wnioski. <<

            Wstyd, panie kolego!
          • ldmochowski Re: Panie Kolego... 12.06.11, 17:07
            Człowieku:
            1. Czego się obawiasz? Przecież wg. Ciebie "plebs bez nalezytej umiejetnosci rozumienia" niczego nie zrozumie z tego tekstu, nie wyciągnie wniosków? Więc o co ten strach?
            2. Nie zwracaj się do mnie per "Pan Kolega"! Osoba o tak niskim poziomie moralnym i etycznym nie jest godna zwracać się do mnie "kolego"!
            • 0.9_procent Re: Panie Kolego... 12.06.11, 22:15
              ldmochowski napisał:

              >
              > Osoba o tak niskim poziomie moraln
              > ym i etycznym nie jest godna zwracać się do mnie "kolego"!
              >


              Znalazł się moralista od siedmiu boleści. Kopiujący cudzy tekst sprzed 4 lat jako własny.
              • practicant Re: Panie Kolego... 12.06.11, 22:42
                0.9_procent napisał:

                > ldmochowski napisał:
                >
                > >
                > > Osoba o tak niskim poziomie moraln
                > > ym i etycznym nie jest godna zwracać się do mnie "kolego"!
                > >

                >
                > Znalazł się moralista od siedmiu boleści. Kopiujący cudzy tekst sprzed 4 lat j
                > ako własny.

                Nie znałem tego tekstu.Fakt-pisemko szanownej izby zwykle zaraz po dotarciu do mojego domu kończyło jako rozpałka do kominka,może dlatego.Tylko...brzmi jakoś tak bajkowo,płaczliwie i patetycznie.Widać-z redakcją tekstu jest jak z tłumaczeniem.Albo prawdziwe,albo...piękne.
                • 0.9_procent Re: Panie Kolego... 12.06.11, 22:45
                  To poczytaj felietony Krystyny Knypl. Naprawdę warto.
                  • practicant Re: Panie Kolego... 12.06.11, 22:51
                    0.9_procent napisał:

                    > To poczytaj felietony Krystyny Knypl. Naprawdę warto.

                    Poszukam w necie.Choć, z założenia jestem nastawiony raczej nieprzychylnie do wszystkiego,co ma coś wspólnego ze szkolną gazetką...;)
                    • radeberger Re: Panie Kolego... 12.06.11, 23:29
                      Autorka jest w praktycznie każdym wydaniu Gazety Lekarskiej - i na K24 jest również dosyć aktywnym użytkownikiem.

                      Osobiście nie podobają mi się jej metody (zbyt łagodne na mój gust) - ale zdecydowanie warto przeczytać co pisze.
                • szlachcic Re: Panie Kolego... 14.06.11, 18:13
                  > Nie znałem tego tekstu.Fakt-pisemko szanownej izby zwykle zaraz po dotarciu do
                  > mojego domu kończyło jako rozpałka do kominka,może dlatego

                  jak na koncu kazdego pisemka jest napisane
                  " top secret - po przeczytaniu niezwlacznie zniszczyc" to uczyniles prawidlowo
            • practicant Prowokacja. 12.06.11, 22:36
              "(...)nasunęło mi pytania, na które może powinniśmy my, lekarze, poznać odpowiedź.(...) "

              "(...)I wtedy, przy prawidłowej podaży mieszanki NLPZ z tramalem, szybko udało się odstawić opioidy.(...)"

              Tramadol jest opioidem.Słabym,na samym początku drugiego szczebla drabiny analgetycznej-ale opioidem.

              Aha,jesteś lekarzem.A ja KRÓLEM SZWEDZKIM.

              A takich haczyków w tekście jest znacznie więcej.Swoimi płaczliwymi żalami możesz nabrać co najwyżej ten naiwny,żądny sensacji plebs.Ale nikogo, kto ma jakiekolwiek pojęcie o zawodzie.
              • lizka_0 Re: Prowokacja. 12.06.11, 23:08
                practicant napisał:
                > Swoimi płaczliwymi żalami może
                > sz nabrać co najwyżej ten naiwny,żądny sensacji plebs.Ale nikogo, kto ma jakiek
                > olwiek pojęcie o zawodzie.

                Od razu wiedzialam, ze practicant i st.lukas to jeden i ten sam bufon , dziwnym zbiegiem okolicznosci jeden i drugi mieszka w Niemczech. Nie wiem, jak ktos z taka pogarda do ludzi moze wykonywac zawod lekarza :/

                practicant napisał:

                > Przeczytałaś,nic nie zrozumiałaś.St.lucas ma rację.W każdym punkcie.
                >

                Jakie to zalosne, ze musisz sam siebie popierac pod innym nikiem :(
                • practicant Re: Prowokacja. 12.06.11, 23:19
                  lizka_0 napisała:

                  > Od razu wiedzialam, ze practicant i st.lukas to jeden i ten sam
                  > bufon , dziwnym zbiegiem okolicznosci jeden i drugi mieszka w Niemczech
                  > . Nie wiem, jak ktos z taka pogarda do ludzi moze wykonywac zawod lekarza :/
                  >
                  > practicant napisał:
                  >
                  > > Przeczytałaś,nic nie zrozumiałaś.St.lucas ma rację.W każdym punkcie.
                  > >
                  >
                  > Jakie to zalosne, ze musisz sam siebie popierac pod innym nikiem :(

                  Nic o mnie nie wiesz.Ale śmiesz od razu oceniać.

                  Ps.Porównaj IP,z którego pisze St.Lucas i z którego ja piszę.Albo właśnie nas obraziłaś,albo posiadłem/posiedliśmy moc przebywania w jednej chwili w dwóch miejscach oddalonych o kilkaset km.
              • minniemouse Re: Prowokacja. 12.06.11, 23:17
                "(...)I wtedy, przy prawidłowej podaży mieszanki NLPZ z tramalem, szybko udało się odstawić opioidy.(...)"

                Tramadol jest opioidem.Słabym,na samym początku drugiego szczebla drabiny analgetycznej-ale opioidem.


                no to co ze ze opioidem? wlasnie ze to bardzo rozsadny pomysl. z opioidow nalezy wychodzic stoponiowo.
                to wlasnie raczej ty nie masz pojecia o odzwyczajaniu sie od tego typu lekow.
                a jeszcze w polaczeniu z zwyklymi NLPZ - bardzo dobrze!

                Minnie.
                • practicant Strata czasu... 12.06.11, 23:33
                  Strata czasu.Nie ma co tłumaczyć,wszyscy wiedzą swoje.Tak mi się przypomina opowieść o Stańczyku,który miał znaleźć w Krakowie 100 lekarzy-a znalazł 1000,włącznie z radcą,drugim uczestnikiem zakładu...Ot,Polska.
          • szlachcic Re: Panie Kolego... 14.06.11, 18:10
            > Jezeli moglbym cos jednak zasugerowac, to nie powinien Pan na ogolnie dostepnym
            > forum pisac podobynch rzeczy.

            popieram st.lucasa
            o lekarzeach tylko dobrze!!!
            Jak mozna inaczej, przeciez to krysztalowi ludzie
        • 0.9_procent Deja vu ? 12.06.11, 22:12
          Tak mi się wydaje, że gdzieś już to czytałem...
          www.nil.org.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2007/n200702/n20070212
          Jak się cytuje cudze teksty, to wypadałoby podać źródło, patafianie.
          Taki z ciebie lekarz jak ze mnie astronauta.
          • loraphenus nie deja vu a chamstwo 12.06.11, 22:36
            żeby podszywać się w ten spośób. Zwykłe kompleksy i cheć w wirtualu poczucia się kimś lepszym niż się jest.
    • nunia01 Re: My, lekarze 11.06.11, 20:05
      Bardzo dziękuję lekarzowi za prawdziwy wpis.

      Lekarze bywają pacjentami - jednak są często pacjentami swoich kolegów, mają do pomocy pielęgniarki z zaprzyjaźnionego oddziału czy też kierowników pracowni obrazowej i w związku z powyższym nieczęsto mają okazje doświadczyć szpitalnej rzeczywistości. Ponadto mają wiedzę, która pomaga im podejmować decyzje w sytuacji kiedy o nich zapomniano albo kiedy nie są informowani o stanie, rokowaniach czy możliwościach leczenia.

      Przeciętny pacjent dostaje w tyłek jeszcze na jednej rzeczy - jest przestraszony i nie myśli racjonalnie. Widziałam dorosłe, wykształcone kobiety, które kompletnie 'głupiały' podczas obchodu lekarskiego i nie zadawały pytań ani nie reagowały na nieprawdziwe informacje, które otrzymywały. Po prostu nie rozumiały co się do nich mówi.

      Dla mojego ojca właściwe leczenie bólu udało się uzyskać po 10 dniach. I dopiero później udało się ustabilizować jego stan odnośnie schorzenia podstawowego. Ja dostałam leki przeciwbólowe od 'mojego' onkologa, a nie od anestezjologa z oddziału. I też zostały mi one łaskawie podane przez pielęgniarkę z niezbyt przyjemnymi komentarzami. Leczenie przeciwzakrzepowe też organizowałam sobie sama - a lekarzem nie jestem. Jestem tylko głupim nie rozumiejącym rzeczywistości pacjentem (przynajmniej wg niektórych lekarzy plączących się po forum).

      Jeszcze raz dziękuję za prawdziwy wpis.
      • minniemouse Re: My, lekarze 12.06.11, 02:44
        Nie jest rzecza wlasciwa i dobra, azeby plebs posiadajacy umiejetnosc czytania,
        bez nalezytej umiejetnosci rozumienia czytanego tekstu, wyciagal z niego
        niewlasciwe i szkodliwe wnioski.


        plebs??
        sam jestes plebs. i to wzdety.
        to ze nie zrozumiales co autor napisal, jeszcze nie znaczy ze nie zrozumialam ja.
        ja zrozumialam bardzo dobrze, lacznie z wyciaganiem wnioskow. odpowiednich.

        ot i cala prawda o sluzbie zdrowia. dlaczego tak sie dzieje? bo wszyscy sa bezkarni, od ordynatora poczawszy poprzez salowa, na palaczu skonczywszy.

        nie bez powodu w USA sadza sie na lewo i prawo.
        najgorzej jest gdy system jest fundowany przez rzad.
        w Kanadzie jest podobnie, i jest taki sam syf jak nie gorszy.

        korki od kaniuli sie walaja welokrotnie uzyte? no pewnie bo ten kto tak robi to debil majacy wszystko w d...e, ot i cala prawda.
        ale jakby musial za to zaplacic niezla kare albo wyleciec z pracy o, to by juz uwazal.

        Doskonaly wpis, autorowi serdecznie wspolczuje doswiadczenia.

        re: pyralgina. rozumiem ze wpis byl gryzaca ironia,
        niemniej jednak jak w tym kraju ten lek jeszcze jest w obiegu w ogole???
        w Kanadzie juz 30 lat temu byl wycofany jako zbyt toksyczny!
        co za paranoja...

        a z tym strachem przed uzaleznieniem.. tez co za sredniowieczne.
        co innego brac na bol, co innego rekreacyjnie. zalosne teorie...


        Minnie
        • practicant Re: My, lekarze 12.06.11, 22:11
          Przeczytałaś,nic nie zrozumiałaś.St.lucas ma rację.W każdym punkcie.

          Ps.Metamizol jest stosowany na całym świecie,również u mnie,w Niemczech.Zapewne chodzi Ci o niestosowaną od wielu lat fenacetynę. Agranulocytoza w przypadku metamizolu to poniżej 0,01%-wg.literatury i niemieckiego rote liste /odpowiednik pharmindexu/-pojedyncze zameldowane przypadki...
          • 0.9_procent Re: My, lekarze 12.06.11, 22:29
            Practicant. Weź pod uwagę, że autorem oryginalnego tekstu nie jest jakiś tam ldmochowski.
            Autor (M.S.) podaje się za anestezjologa i choć nie figuruje w rejestrze lekarzy, teks zdaje się to potwierdzać. Typowo anestezjologiczne poczucie, że wszyscy poza anestezjologami to głupki nie znające się na ‘prawdziwej medycynie’. Tekst trzeba ‘podzielić przez 5’.
            Pozdrawiam.
            • loraphenus ale anestezjolodzy 12.06.11, 22:34
              tonami metamizol dają i nic się nie dzieję.

              a i ograniczenia swoje znają.
              • 0.9_procent Re: ale anestezjolodzy 12.06.11, 22:40
                Ja sam dawałem metamizol tonami, bo to jest świetny lek przeciwbólowy. W połączeniu z tramalem nie ma nic lepszego.
                O moich dialogach z anestezjologami nie będę się rozwodził na publicznym forum, ale wierz mi miałbym co opowiadać.
                • loraphenus Re: ale anestezjolodzy 12.06.11, 22:47
                  0.9_procent napisał:
                  anestezjolodzy jak i operatorzy - różni ludzie, mieszanki temperamentów.

                  ja znam takiego copilnuje swoich parowników a w operatywę się nie wtrąca. wychodzi z założenia, że on zajmuję się znieczuleniem i opieką postop., siedząc na tzw. zaszmaciu podczas operacji -a Ci, w kierunku kaudalnym od zaszmacia wiedzą lepiej od niego co wyciąć, zresekować, zespolić.

                  nikt nikomu w kompetwencje nie wchodzi. Często zabiegowcy bezstresowo przychodzą - sprawdzają swe ostre brzuchy zoperowane etc. - i oni pytają - znieczulimy teraz, bo trzeba re-laparotomie...

                  i skoro trzeba - to trzeba - no problem.

                  tyle.

                  Jeden i drugi chce dobrze, wystarczy się dogadać.
                  • 0.9_procent Re: ale anestezjolodzy 12.06.11, 22:52
                    loraphenus napisał:

                    > Jeden i drugi chce dobrze, wystarczy się dogadać.

                    Złote słowa.
            • practicant Re: My, lekarze 12.06.11, 22:46
              Właśnie.Podaje się.Szczerze mówiąc,średnio wierzę w prawdziwość tekstu.Może jego elementy są na podstawie prawdziwej historii-ale momentami bardziej mi przypomina bajeczkę z 1000 i jednej nocy-ot,choćby przez zabawne "nieścisłości" merytoryczne...
              • 0.9_procent Re: My, lekarze 12.06.11, 22:55
                Jest zupełnie prawdopodobne, że jest to mocno fabularyzowana relacja, oparta ‘na motywach’.
          • minniemouse Re: My, lekarze 12.06.11, 23:10
            > Przeczytałaś,nic nie zrozumiałaś.St.lucas ma rację.W każdym punkcie.
            >
            > Ps.Metamizol jest stosowany na całym świecie,również u mnie,w Niemczech.Zapewne
            > chodzi Ci o niestosowaną od wielu lat fenacetynę.


            rzeczywscie, troszke sie pomylilam, ups - w Polsce jest nadal stosowane tyle toksycznych lekow ze nie sposob zapamietac.. ale oj, zdaje sie ze i metamizol i fenacetyna sa toksyczne
            i wycofane, wiec w koncu pomylki nie zrobilam!

            Metamizole was banned in Sweden in 1974, and in the United States in 1977.
            en.wikipedia.org/wiki/Metamizole
            Metamizole is currently banned in the United States, Canada, Sweden, Japan, Australia, and several other countries.
            www.wisegeek.com/what-is-metamizole.htm
            Metamizole (pyralgin) jest obecnie zakazany w .......

            nawet lepiej to brzmi.


            oj.

            Rzeczywscie, dobrze jestes poinformowany. ups.

            Minnie
            • conveyor Re: My, lekarze 12.06.11, 23:23
              No i co z tego ze metamizol jest banned w Sweden i USA? W tym samym artykule na wikipedii sa cytaty z badan nad szkodliwoscia metamizolu w porownaniu z innymi NLPZ. Moze tez zacytujesz?
            • practicant Bzdury. 12.06.11, 23:30
              "This potentially fatal condition is a possible side effect not only of metamizole, but also of several other drugs, including other NSAIDs, such as naproxen, and the commonly prescribed anti-psychotic drug clozapine."

              ...cóż za obszerna wiedza...gwoli ścisłości,wszystkie nplzty mogą powodować agranulocytozę.Ktoś mądrzejszy ode mnie zakazał stosowania tego w kilku krajach-powodów nie znam,w Europie stosuje się to masowo.Praktycznie,u każdego chorego,nie tylko w moim szpitalu.Nie widziałem,żeby jakoś każdy kolejny rozwijał agranulocytozę.Szczerze mówiąc-mimo tak szerokiego zastosowania,nie widziałem jeszcze ani jednego przypadku agranulocytozy związanej ze stosowaniem metamizolu,czy jakiegokolwiek innego nlpztu.Może dlatego,że to komplikacja występująca wedle literatury poniżej 0,01%-cytuję "pojedyncze przypadki"...


              > rzeczywscie, troszke sie pomylilam, ups - w Polsce jest nadal stosowane tyle to
              > ksycznych lekow ze nie sposob zapamietac.. ale oj, zdaje sie ze i metamizol i f
              > enacetyna sa toksyczne
              > i wycofane, wiec w koncu pomylki nie zrobilam!

              1)Każdy lek jest trucizną.Nie wiesz nawet,o czym mówisz-czemu się wymądrzasz...?

              2)Metamizol jest zakazany w stanach i kilku innych krajach-wedle strony internetowej nie stanowiącej wiarygodnego źródła.Czego jestem za to pewien na podstawie poważnych źródeł-jest stosowany na terenie praktycznie całej europy w ilościach przemysłowych.

              Ponownie zadam pytanie:czemu się wymądrzasz...?
              • minniemouse Re: Bzdury. 13.06.11, 00:03
                2)Metamizol jest zakazany w stanach i kilku innych krajach-wedle strony internetowej nie stanowiącej wiarygodnego źródła.Czego jestem za to pewien na podstawie poważnych źródeł-jest stosowany na terenie praktycznie całej europy w ilościach przemysłowych.

                Ponownie zadam pytanie:czemu się wymądrzasz...?


                a czemu ty??
                bo ja akurat wiki moge poprzec praktyka, jako ze mieszkam a North Am. i wiem na pewno ze
                ani fenacet. ani pyralginy to nie uswiadczysz bo wycofana.
                po drugie, podalam nie tylko zrodlo Wiki.
                jak jestes juz na wstepie taki bystry, to jakiez trafne musza byc twoje wszelkie inne 'glebokie' analizy...



                Minnie
                • practicant Re: Bzdury. 13.06.11, 00:25
                  minniemouse napisała:

                  > a czemu ty??
                  > bo ja akurat wiki moge poprzec praktyka, jako ze mieszkam a North Am. i wiem n
                  > a pewno ze
                  > ani fenacet. ani pyralginy to nie uswiadczysz bo wycofana.
                  > po drugie, podalam nie tylko zrodlo Wiki.
                  > jak jestes juz na wstepie taki bystry, to jakiez trafne musza byc twoje wszelki
                  > e inne 'glebokie' analizy...

                  Ehhh,kolejna sprzątaczka kibli w McDonaldzie myśli,że jest czymś więcej...

                  Pierwsza publikacja z brzegu,po wpisaniu w pubmed hasła "agranulocytosis,metamizol"

                  www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15580488
                  " the attributable incidence was 0.56 (0.4-0.8) cases per million inhabitants and per year"

                  ...to już chyba łatwiej o niepokalane poczęcie.

                  Artykuł pochodzi z European Journal of Clinical Pharmacology, więc wikipedię i inne cuda-niewidy odrobinę przebija...
                  • minniemouse Re: Bzdury. 13.06.11, 02:13
                    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15580488
                    " the attributable incidence was 0.56 (0.4-0.8) cases per million inhabitants and per year"

                    ...to już chyba łatwiej o niepokalane poczęcie.
                    ndt.oxfordjournals.org/content/19/10/2683.full
                    bardzo watpie aby wziecie szesc razy tyle paracet spowodowalo zaraz takie renal failure i poronienie.


                    tiaaa, zblaznilismy sie niedouczeniem na temat stosowalnosci pyralginy na swiecie

                    to teraz probujemy odwrocic uwage od wlasnych brakow poprzez ponizanie innych, co?
                    uprzejmie informuje ze akurat nie sprzatam kibli w McDonaldzie ani nigdzie, nawet we wlasnym domu mam pania co przychodzi i mi je sprzata.


                    O ile zgonu z powodu metamizolu nie widziałem w swej karierze nigdy to zgonów po paracetamolu już kilkanaście, w tym samobójcze przedawkowania i hepatitis fulminans.

                    Wyppwiedz sie moze dokladniej, bo jak na razie tak napisac moze kazdy (o smierci od parac.)
                    smierc z powodu przedawkowania moze nastapic z praktycznie kazdego lekarstwa, nie tylko paracetamolu.
                    Pracetamol jest jednym z najbezpiecziejszych lekow p/bolowych.
                    nie ma takiego bez skutkow ubocznych, np. NLPZ z kolei bardzo niszcza zoladek i mozna sie wykrwawic.
                    stosowanie, zwlaszcza na pusty zoladek, aspiryny, ibuprofenu, naproksenu to prosta droga do wrzodow zoladka.

                    wracajac do zgonow z powodu paracetamolu - zwracam uwage ze zgony notowane w USA wynikly z powodu rzadkiej alergii na ten lek, zazycia go z alkoholem ktory mocno wzmacnia dzialanie tego leku na nerki, oraz w jednym przypadku byla to afera zwiazan z zatruciem
                    serii opakowan w celu zarobienia na akcjach, oraz przedawkowania.

                    Ponadto, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy ze paracetamol jest jedym ze skladnikow wielu lekarstwach, np Solpadeine na migrene, Coldrex na przeziebienie, nalyka sie tego, potem jeszcze wezmie sam paracetamol no bo glowa jeszcze troche boli, i w rezultacie nawet nie wie ze przekroczylo sie jednorazowa dawke 1000mg. a dobowej juz nie mowie.

                    a potem sie to nazywa ze paracetamol jest szkodliwy.

                    Minnie
                    • minniemouse Re: Bzdury. 13.06.11, 02:41
                      a zreszta, moze by tak wrocic do rzeczy,

                      autor wyrazil zyczenie aby stosowac zamiast pyralginy opiody, konkretnie morfine
                      i ma najzupelnieszja racje
                      jest nie tylko o wiele skutczniejsza poza tym bezpieczniejsza.
                      o ile nie masz padaczki, astmy albo powiekszonej prostaty lub alergii na opiaty.
                      no ewentualnie jeszcze mozna indywidualnie nie metabolizowac pewnych opiatow poprzez
                      "osobisty" specyficzny system eznymatyczny czy jego raczej brak
                      (np CYPIID6 metabolizer pomaga metabolizowac wlasnie tramal, kodeine, ktos kto go ma go malo albo wcale, nie bedzie zadowolony z Tramalu i lekow z kodeina).

                      jako migrenik wiem jaka paranoje maja polscy lekarze na pukcie narkotycznych lekow przeciwbolowych.
                      nie daj boze byc migrenikiem w Polsce. to juz lepiej sie pochlastac w kolysce.

                      a tu- ciezka trauma, i ..pyralgin.
                      nosz sredniowiecze.

                      Minnie
                      • loraphenus lol nr 2 13.06.11, 03:41
                        w wikipedii zapewne nie napisano, że opiaty powodują depresję ośrodka oddechowegio i nie można ich brać tak bez ograniczeń.

                        suonko, boska jesteś, a alergia na morfinę - cóż.

                        mam alergię -ale na ludzką głupotę i nawet antihistaminica mi nie pomogą z dexamethasonem.
                        • minniemouse Re: lol nr 2 13.06.11, 09:33
                          w wikipedii zapewne nie napisano, że opiaty powodują depresję ośrodka oddechowegio i nie można ich brać tak bez ograniczeń.


                          a czy ja mowie zeby stosowac bez ograniczen?

                          przewaznie na traume w wyniku wypadku trafiaja osoby nie przyzwyczajone do morfiny,
                          zatem nie zaczynaja od dawek grozacymi natychmiastowa depresja, to raz- dwa
                          morfine dlatego podaje sie STOPNIOWO aby do tejze depresji nie dopuscic
                          organizm widzisz jakis taki glupi jest ze dostosowuje sie jakos glupio dziwnie szybko,
                          dawki mozna wiec stopniowo zwiekszac, calkiem bezpiecznie.

                          I aktualnie, morfina jest pierwszym wyborem dla ludzi majacych problemy z oddychaniem
                          w przypadku np. chorob serca i pluc bo wlasnie ULATWIA ODDYCHANIE.


                          no właśnie to robisz, mylisz paracetamol z metamizolem i nawet poprawnie nie potrafisz sieprzypieprzyć do czegoś, co zacytowano.

                          ja bardzo dobrze wiem co robie natomiast ty najwyrazniej nie umiesz ani czytac ze zrozumieniem ani myslec.
                          wcale nie myle metamizolu z paracetamolem, wiem tez bardzo dobrze ktory link jest do czego i po co.

                          Wlasnie zwracam uwage ze nawet jesli ktos podaje link o szkodliwosci metamizolu ze niby
                          "to tak rzadko sie zdarza ze niepokalane poczecie juz czesciej sie trafia",
                          to ja w odpowiedzi na to przytoczylam link w ktorym pisze z kolei jak za to bardzo metamizol jest szkodliwy
                          i wysuwam sugestie ze z kolei wziecie podobnej dawki paracetamolu przynajmniej az takimi skutkami nie grozi.


                          A stosowanie NSAIDS po posiłku już oczywiście żadnego ryzyka nie przynosi. LOL.


                          a za to czytanie ze zrozumieniem bardzo pomaga LOL bo napisalam wyraznie:
                          stosowanie, zwlaszcza na pusty zoladek,


                          Tym bardziej więlkie LOL. Bo w kazdej książce dotyczącej farmakologii czy toksykologii jest co innego napisane.


                          bzdura totalna, i jesli ty jestes lekarzem albo farmaceuta albo nawet salowym
                          to ja jestem chinska ksiezniczka.

                          to sa rzeczy ogolnie wiadome, a o tym zeby nie pic alkoholu gdy sie bierze paracetamol a juz szczegolnie nie popijac go alkoholem ostrzega kazdy farmaceuta, lekarz, pielegniarka, ulotka
                          itd

                          Na przyszłość -jak spróbujesz sieczegoś przyczepic to przeczytaj artykuł cytowany. Tam było o metamizolu nie o paracetamolu, ale jak przeczytasz, to się nie zbłażnisz i nie zrobisz z siebie idiotki.

                          proponuje zastosowac to do siebie.
                          ze smiechu sie nie turlam bo zawsze jestem zniesmaczona jak musze dystkutowac z kims komu sie wydaje ze jest bardzo madry a nie jest.

                          no i slucham, kiedy dostane KONKRETY na pytanie


                          O ile zgonu z powodu metamizolu nie widziałem w swej karierze nigdy to zgonów po paracetamolu już kilkanaście, w tym samobójcze przedawkowania i hepatitis fulminans.

                          Wyppwiedz sie moze dokladniej o twoich doswiadczeniach o smierci od paracetamolu

                          jaka dawka, jakie okolicznosci, czy byla alergia, czy byla jakas wada genetyczna powodujaca wyjatkowa wrazliwosc na ten lek, czy byla niewykryta choorba nerek lub watroby itp itd...


                          no slucham????????????????????????????

                          Minnie
                          • practicant Rece opadają... 13.06.11, 12:48
                            ...wymieszałaś wszystko,co się tylko dało...

                            "Metamizol niebezpieczny,paracetamol najlepszy,a ibuprofen zły"

                            Po pierwsze,metamizol jest dużo mocniejszy od obu,po drugie paracetamol powoduje wiele dużo bardziej niebezpiecznych powikłań i to częściej,po trzecie ibuprofen jest NAJBEZPIECZNIEJSZYM z NPLZtów,do tego stopnia,że w przeciwieństwie do paracetamolu-można go dawać u dzieci.


                            "Stosowanie morfiny w pierwszym rzucie-bzdura,że aż boli"

                            Egrh,ja pierdziele,Ty jesteś naprawdę bezczelna.Skoro tak lubisz wikipedię,sprawdź sobie co to drabina analgetyczna i czemu NIE DAJE sie morfiny na start...

                            > zatem nie zaczynaja od dawek grozacymi natychmiastowa depresja, to raz- dwa
                            > morfine dlatego podaje sie STOPNIOWO aby do tejze depresji nie dopuscic
                            > organizm widzisz jakis taki glupi jest ze dostosowuje sie jakos glupio dziwni
                            > e szybko,
                            > dawki mozna wiec stopniowo zwiekszac, calkiem bezpiecznie.

                            A to jest kolejna bzdura,nie ma czegoś takiego jak "dam powoli,dostosuje się,to nie będzie supresji ośr.oddechowego".

                            > I aktualnie, morfina jest pierwszym wyborem dla ludzi majacych problemy z oddyc
                            > haniem
                            > w przypadku np. chorob serca i pluc bo wlasnie ULATWIA ODDYCHANIE.

                            ...morfina jest w schemacie MONA w przypadku zawału serca,a nie "chorób serca i płuc".Czy ktokolwiek z nas twierdził,że nie ma żadnych wskazań do morfiny...?Bredzisz jak potłuczony Kazio,jak mawiał mój nauczyciel chemii...

                            > ja bardzo dobrze wiem co robie natomiast ty najwyrazniej nie umiesz ani czytac
                            > ze zrozumieniem ani myslec.

                            taaaa,właśnie widzę...

                            Nie wiem,jak loraphenus,ale ja pasuję.Ty po prostu "wiesz lepiej". I nieważne,że my obaj uczyliśmy się tego przez szereg lat-Ty wiesz lepiej,masz wikipedię,nawet jezeli co chwile rzucisz bzdure,od ktorej az boli.Naprawde,nie wiem skad takie poklady glupoty u polakow-u niemcow tego nie obserwuje,serio...
                            • loraphenus Re: Rece opadają... 13.06.11, 13:31
                              practicant napisał:

                              > Nie wiem,jak loraphenus,ale ja pasuję.Ty po prostu "wiesz lepiej". I nieważne,ż

                              ale ja też olewam. Bo z koniem kopać się nie warto, ani to przyjemne, ani rozwijające.

                              a dydaktyki prowadzić nie będę tutaj ani wysłuchiwął bzdur o alergiach na morfinę, mam o wiele ciekawsze zajęcia. bo widzisz, już wczoraj w nocy odkryłem że ktoś kto nie ma pojęcia o podstawach - dlaczego hepatitis fulminans, dlaczego daje się coś zawierającego grupy tiolowe jako donor równoważników redukcyjnych, no wiesz practicant - o czym i z kim tu rozmawiać ?

                              niech sobie sama ze sobą dyskutuje o alergiach na morfinę.
                              • minniemouse Re: Rece opadają... 14.06.11, 04:21
                                po czym poznac ze gadamy z jednym trollem w dwoch osobach?

                                po tym ze ma ten sam syntax, i ze rzuca haslo na ktore potem nie ma dowodow mimo wielokrotnego upominania o nie,
                                tutaj wlasnie niezbity przyklad o to
                                "O ile zgonu z powodu metamizolu nie widziałem w swej karierze nigdy to zgonów po paracetamolu już kilkanaście, w tym samobójcze przedawkowania i hepatitis fulminans"

                                dowodu jak do tej pory ani widu ani slychu, ale to bylo z gory do przewidzenia
                                jakoz ze i tak to jest bajka wyssana z palca. "kariera"?? buahahaha!


                                ani wysłuchiwął bzdur o alergiach na morfi
                                > nę,


                                O?? to to zdaniem pana "doktora Trolla" alergia na morfine nie istnieje??

                                Po pierwsze,metamizol jest dużo mocniejszy od obu,po drugie paracetamol powoduje wiele dużo bardziej niebezpiecznych powikłań i to częściej,po trzecie ibuprofen jest NAJBEZPIECZNIEJSZYM z NPLZtów,do tego stopnia,że w przeciwieństwie do paracetamolu-można go dawać u dzieci.

                                Po pierwsze, dlaczego dyskutujesz jak najwyrazniej nie nadazasz za tokiem dyskusji.

                                dyskusja nie toczy sie przeciez ani o metamizolu, ani o paracetamolu ani o ibuprofenie.
                                to wyskoczylo tylko tak przy okazji, przez ciebie, bo uparcie drazysz ten temat.
                                dyskusja toczy sie o tym, ze nie zastosowano morfiny na bol a pyralgin u autora watku.
                                jak masz problemy z rozumieniem sensu dyskusji to po co dyskutujesz?

                                Drabina analgetyczna.
                                trollu, komus z wypadku z polamanymi konczynami, rozerwana powieka, byc moze peknieta czaszka itp nie zaczyna sie od podawania aspiryny.

                                Po prostu w kraju gdzie taki pospolity lek jak Tramal traktowany jest jako hardcore,
                                a o
                                oxycodone, oxycontion, Dilaudid, Dilaudid Contin, Vicodin, Vicoprofen, MS Contin, Darvocet,
                                Kadian, Avinza, Demerol, lizaki Fentanyl, Nucynta, Duragesic, Butrans, itp nawet nikt nie slyszal,
                                oczywscie ze na samo slowo "morfina"
                                blady strach pada i pot na czolo wystepuje lekarzom i nie maja pojecia jak to bezpiecznie i skutecznie stosowac.
                                to moze juz faktycznie niech podaja ten metamizol, szkoda tylko ze na tym cierpia pacjenci..

                                Z "waszych" nieudolnych wypowiedzi widac ze "tacy" z "was" "lekarze" jak z koziej d..y traba.

                                Po drugie, paracetamol tez podaje sie dzieciom, i to czesciej niz ibuprofen, dlatego ze jest bezpieczniejszy na zoladek i w ogole przewod pokarmowy i nerki, i nie powoduje zagrozenia syndromem Reye'a..

                                no chyba ze jeszcze mamy do czynienia z jakims stanem zapalnym, wtedy rzeczywscie wiecej sensu ma ibuprofen jako ze ma dobre dzialanie p/zapalne podczas gdy paracet. juz tak nie.
                                ale ogolnie czesciej w przypadku bolu i goraczki podaje sie PARACETAMOL.


                                daruj juz sobie to szafowanie 'madrymi slowami' w tych twoich dwoch wcieleniach,
                                bo i tak widac ze za bystry nie jestes.

                                Minnie
                                • practicant Bzdury,bzdury,bzdury... 14.06.11, 16:59
                                  Dawno sie tak nie usmialem:)

                                  Anyway,nie chce mi sie tlumaczyc,jak zabawnie brzmi wszystko,co wypocilas.

                                  A jak porownasz IP,to okaze sie,ze dziwnym trafem mieszkamy z loraphenusem w dwoch roznych landach niemiec,w oddaleniu kilkuset km,sherlocku...
                                  • minniemouse Re: Bzdury,bzdury,bzdury... 15.06.11, 02:03
                                    A jak porownasz IP,to okaze sie,ze dziwnym trafem mieszkamy z loraphenusem w dwoch roznych landach niemiec,w oddaleniu kilkuset km,sherlocku...

                                    noooo, bo dwa rozne IP akurat swiadcza o dwoch roznych landach, tiaaa...
                                    i rzeczywscie nie da sie pisac z dwoch roznych komputerow na raz,
                                    nie, nie.....


                                    Minnie
                                    • izabella9.0 Re: Bzdury,bzdury,bzdury... 15.06.11, 09:40
                                      Mogłabym się zapytać kim jesteś z zawodu?
                        • radeberger Re: lol nr 2 13.06.11, 16:23
                          Zapisałem sobie na photobucket dla takich dyskutantów jak ona:

                          humour.200ok.com.au/img/bigcupofshutthefuckup.jpg
                          Polecam :-)
                    • loraphenus lol. Po prostu. 13.06.11, 03:39
                      minniemouse napisała:

                      > www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15580488
                      > " the attributable incidence was 0.56 (0.4-0.8) cases per million inhabitants a
                      > nd per year"
                      >
                      > ...to już chyba łatwiej o niepokalane poczęcie.
                      > ndt.oxfordjournals.org/content/19/10/2683.full
                      > bardzo watpie aby wziecie szesc razy tyle paracet spowodowalo zaraz takie renal
                      > failure i poronienie.


                      > tiaaa, zblaznilismy sie niedouczeniem na temat stosowalnosci pyralginy na swiec
                      > ie

                      Ktoś inny sietutaj błażni non-stop. W artykule który przedmówca cytował - jest mowa o metamizolu. Najwidoczniej dla Ciebie metamizol i acetaminofen to to samo. No cóż.




                      > to teraz probujemy odwrocic uwage od wlasnych brakow poprzez ponizanie innych,
                      > co?

                      no właśnie to robisz, mylisz paracetamol z metamizolem i nawet poprawnie nie potrafisz sieprzypieprzyć do czegoś, co zacytowano.
                      >
                      >
                      > O ile zgonu z powodu metamizolu nie widziałem w swej karierze nigdy to zgonó
                      > w po paracetamolu już kilkanaście, w tym samobójcze przedawkowania i hepatitis
                      > fulminans.

                      >
                      > Wyppwiedz sie moze dokladniej, bo jak na razie tak napisac moze kazdy (o smier
                      > ci od parac.)
                      > smierc z powodu przedawkowania moze nastapic z praktycznie kazdego lekarstwa,
                      > nie tylko paracetamolu.
                      > Pracetamol jest jednym z najbezpiecziejszych lekow p/bolowych.
                      > nie ma takiego bez skutkow ubocznych, np. NLPZ z kolei bardzo niszcza zoladek
                      > i mozna sie wykrwawic.

                      Ale truizmy. masło maslane -ale już lepszy ów bełkot niż pomyłki powyżej.

                      > stosowanie, zwlaszcza na pusty zoladek, aspiryny, ibuprofenu, naproksenu to pro
                      > sta droga do wrzodow zoladka.

                      A stosowanie NSAIDS po posiłku już oczywiście żadnego ryzyka nie przynosi. LOL.
                      >
                      > wracajac do zgonow z powodu paracetamolu - zwracam uwage ze zgony notowane w US
                      > A wynikly z powodu rzadkiej alergii na ten lek, zazycia go z alkoholem ktory mo
                      > cno wzmacnia dzialanie tego leku na nerki, oraz w jednym przypadku byla to afer
                      > a zwiazan z zatruciem
                      > serii opakowan w celu zarobienia na akcjach, oraz przedawkowania.

                      Tym bardziej więlkie LOL. Bo w kazdej książce dotyczącej farmakologii czy toksykologii jest co innego napisane.


                      >
                      > Ponadto, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy ze paracetamol jest jedym ze skladn
                      > ikow wielu lekarstwach, np Solpadeine na migrene, Coldrex na przeziebienie, nal
                      > yka sie tego, potem jeszcze wezmie sam paracetamol no bo glowa jeszcze troche b
                      > oli, i w rezultacie nawet nie wie ze przekroczylo sie jednorazowa dawke 1000mg
                      > . a dobowej juz nie mowie.

                      truizmów cześć dalsza. LOL.

                      >
                      > a potem sie to nazywa ze paracetamol jest szkodliwy.

                      oj jakbys tak posiadła umiejętność czytania ze zrozumieniem.

                      Ale nie posiadłaś, więc nie pogadamy suonko. Życzę Ig-Nobla z dziedziny farmakolgoii i toksykologii.

                      Pozdrawiam Serdecznie turlajac się ze śmiechu.

                      Na przyszłość -jak spróbujesz sieczegoś przyczepic to przeczytaj artykuł cytowany. Tam było o metamizolu nie o paracetamolu, ale jak przeczytasz, to się nie zbłażnisz i nie zrobisz z siebie idiotki.
              • loraphenus nie sprzeczaj się. 13.06.11, 00:27
                niektórzy wiedzą najwyrażniej lepiej.

                pyralginę (metamizol) ochoczo wycofywano bo firmy farmaceutyczne oskarżały ją o wywoływanie agranulocytozy i pancytopenii, niekiedy do stanów zagrożenia życia włącznie. Dzięki wycofaniu w niektórych krajach metamizolu odsadzanego od czci i wiary o skutki hematologiczne - mamy paracetamol ( acetaminofen) wywołujący hepatitis fulminans. O ile zgonu z powodu metamizolu nie widziałem w swej karierze nigdy to zgonów po paracetamolu już kilkanaście, w tym samobójcze przedawkowania i hepatitis fulminans.

                Metamizol (Novalgin) ma się w Niemczech dobrze od dziesiątek lat i wycofany nie będzie. Podaję go codziennie tonami -zdarzają się pokrzywki, rumienie, uwalnianie histaminy, duszność, wymioty, -pancytopenii czy granulocytozy nie widziałem. Rutynowo postoperacyjnie dajemy dorosłym 2,5g Novalgin/100ml 0,9% NaCl i nic z reguły się nie dzieję.

                Owszem, w warunkach Szwecji czy Norwegii należało by się zastanowić, czy warto tak dawać jak w Niemczech- oni mają w populacji nordyckiej inny genotyp i reagują bardziej, zdarzały się przęłomy aplastyczne i zgony. Zreszta wiele badań dowodzi że populacja nordycka jest bardziej wrażliwa na mtamizol, ale - jak wspominasz - statystyka, statystyka.

                Widziałem zgon po loperamidzie w wyniku porazenia ośrodka oddechowego, no i co z tego, czy trzeba krucjatę szykowac ? Laremidu kupisz w PL tonę i .. no i...

                a przedmówczyni ma częsciowo rację. Amerykanie poprzez FDA dmuchają na zimne. NP. Sevofluran nie wolno w USA stosować do zabiegu dłuższego niż 90 minut ze względu na teoretyczne powstawanie Compound B w reakcji z wapnem z pochłaniacz aoddechowego. Europejskie badania dowodzą że to bzdura wyssana z paklca, bo stężenia są tak nikłe a czas ekspozycji znikomy -ale zakazali. Ich sprawa. Firmy sprzedające desfluran cieszą się bardzo.

                nie nasz problem z marketingiem i sprzedażą. Nowe zawsze musi być lepsze, triale można kupić, fenacetyna była rakotwórcza i powodowała methemoglobinemie, ale - acetaminofen jako pochodna też robi sobie pochodną - N-acetylo-4-benzochinonoiminy, która także ma ciekawe właściwości. Co z tego - zakazać ?

                wracamy do punktu wyjścia.
                • practicant Ha,a teraz zagadka;) 13.06.11, 02:06
                  A teraz zagadka-jak to wszystko przetłumaczyć komuś,kto uważa,że dobry lek to taki,który nie ma ŻADNYCH działań niepożądanych,a taki który powoduje komplikacje,nawet jeżeli zdarzają się one 1 na 10 000 000 przypadków należy zakazać...;)
            • zawsze-soffie Re: My, lekarze 14.06.11, 11:28
              "Boska dyskusja" :DDD Błagam o jeszcze...
    • easyblue Re: My, lekarze 12.06.11, 21:23
      Ból bólowi nie równy.
      Takie samo schorzenie moze boleć inaczej.
      Pierwszy poród i "tableteczka by poszło". Ból krótkotrwaly ale... nie do opisania...
      Kolonoskopia. Ból gorszy niż pierwszy poród. I komentarze: niech pani nie przesadza, tak nie moze boleć. Dwa podejścia, za każdym razem tak samo. Ani razu nie zaproponowano znieczulenia. O znieczuleniu dowiedzialam się z... forum.
      Mąz po wypadku - popękana cała czaszka - strona twarzowa, pęknięty oczodół, wykręcona ręka.
      Ból tak potworny, że non stop jęczał. Leczenie p/bólowe? Niby trochę, bo przecież... jeszcze się uzależni. A nie wiadomo nawet było, czy przeżyje...
      Ale i tak jest lepiej niż parę lat temu. Świadomosc leczenia bólu pacjentów onkologicznych jest spora. Kobiety też bez problemów mogą rodzić pod znieczuleniem. Idzie ku lepszemu, choć trochę za wolno.
      Nie wiem, od czego trzeba by zacząć, bo to zmienić, by zmiany szły szybko. Może po prostu trzeba być... odważnym?
    • spector1 Re: My, lekarze 06.08.11, 15:12
      ldmochowski napisał:

      "> My, lekarze
      > Moja Corolla spotkała się z TIR-em....."

      Koles, twoj wirtualny wypadek to jedna wielka sciema.
      Nawet klamac nie potrafisz a mimo to na twoj ochlap rzucili sie lekarze na poziomie practicanta.
      Zaczynajac od poczatku : troche wiecej szczegolow prosze. Dachowales ? Przezyles czolowke?

      Jak doszlo do wypadku: pchales sie na 3go? Czy zdazyles przestraszyc sie? Opisz dokladnie kilkusekundowy lot przed big buum - pol strony opisu wystarczy. Latwo bedzie ocenic czy twoja narracja jest prawdziwa.

      Od strony medycznej : skompromitowales sie w wielu miejscach, usilujac sprzedac zwykle klamstwa.

      Spector

    • lafiorek Ten post to plagiat 07.08.11, 23:32
      Wcześniej już ktoś to napisał, ale podam link jeszcze raz, bo widzę, że ciągle sa nowe wpisy: www.nil.org.pl/xml/nil/gazeta/numery/n2007/n200702/n20070212

      A sam ldmochowski przedstawia się w innych postach jako informatyk (chociaż pewnie też splagiatował):forum.gazeta.pl/forum/w,904,121903223,121905000,Re_Prawnicze_dno_.html

      Karmicie trolla, innymi słowy :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka