Dodaj do ulubionych

Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodzić!

18.06.11, 13:51
najlepsza dieta to JP - jeść pół. a ściślej rzecz biorąc - jeść mniej, niż się spala w ciągu dnia. brew pozorom wcale nie jest taka trudna, tylko pierwsze kilka - kilkanaście dni wymaga samozaparcia, a potem żoładek się kurczy i już jest łatwiej :)
Obserwuj wątek
    • dzaga41 Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodzić! 18.06.11, 14:04
      Guzik prawda z tymi jajami i cholesterolem.To są wiadomości z lamusa panie i panowie dietetycy.
      • bravissimo999 Re: Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodz 26.06.11, 22:53
        "Francuski doktor Michel Montignac pozwala...." - pozwalał, bo już świętej pamięci... niestety. Świeć Panie ....
    • krzysztofsf Kolejny autor nie znajacy zasad Dukana. 18.06.11, 14:19
      W tamtej diecie zalecaja naprzemiennie spozywanie produktow miesnych oraz warzyw i owocow.
      Ketoze wywoluja u siebie osoby samowolnie wbrew zaleceniom przedluzajace faze bialkowa, zachwycone jej efektami odchudzajacymi w pierwszym etapie czysto miesnym.
      • e.i.t.h.e.l Re: Kolejny autor nie znajacy zasad Dukana. 18.06.11, 16:17
        W diecie Dukana owoce można, ale dopiero w 3 fazie, gdzie już utrwala się schudnięcie. Także może być tak, że będzie kilka miesięcy bez owoców najpierw.
        • krzysztofsf Re: Kolejny autor nie znajacy zasad Dukana. 18.06.11, 18:49
          e.i.t.h.e.l napisała:

          > W diecie Dukana owoce można, ale dopiero w 3 fazie, gdzie już utrwala się schud
          > nięcie. Także może być tak, że będzie kilka miesięcy bez owoców najpierw.

          Zapewne.
          Nie stosuje tej diety, totez zapoznaje sie z nia pobieznie,przegladajac odnosne forum, ale i tak lepiej niz autor artykulu, dla ktorego jest ona miechem zagryzanym miesem, a na deser wedlina.
          • e.i.t.h.e.l Re: Kolejny autor nie znajacy zasad Dukana. 18.06.11, 20:48
            problem w tym, że są ludzie, którzy zapoznają się z taką dietą jeszcze mniej niż autor artykułu. I wtedy rzeczywiście dieta może wyrządzić duże szkody. Bo ktoś słyszał, że ktoś tam schudł, ale co i jak i DLACZEGO to już mniej ważne.
            • krzysztofsf Re: Kolejny autor nie znajacy zasad Dukana. 18.06.11, 20:56
              e.i.t.h.e.l napisała:

              > problem w tym, że są ludzie, którzy zapoznają się z taką dietą jeszcze mniej ni
              > ż autor artykułu. I wtedy rzeczywiście dieta może wyrządzić duże szkody. Bo kt
              > oś słyszał, że ktoś tam schudł, ale co i jak i DLACZEGO to już mniej ważne.

              Oczywiscie.
              Czytam o tej diecie (niektore elementy mam z nia zbiezne), i widze jak duzej wiedzy o fizjologii i dietetyce i o wlasnym zdrowiu wymaga od prawidlowo korzystajacych.
              Np. bardzo istotne jest robienie badan przed jej rozpoczeciem, poniewaz moze uwypuklic juz istniejace choroby.
              A tu ludzie sie rzucaja na zasadzie - "musze latem wcisnac sie w ten kostium" i dwa miesiace na fazie pierwszej....... A potem "Schudlam, ale stracilam zdrowie".
              Jakby te dwa miesiace siedziala na sucharach i wodzie, tez by stracila zdrowie i schudla.
      • michalfront Re: Kolejny autor nie znajacy zasad Dukana. 19.06.11, 21:42
        ja na "Dukanie" w 2 miesiące zjechałem ze 105 na 89 kg, czułem się świetnie, nie czułem się głodny i nie mam efektu jo-jo (a minął ponad rok)

        fakt, że z nerkami był na początku problem ale właśnie z tego powodu o którym pisze krzysztofs - zachwycony efektem stwierdziłem że dokręcę sobie śrubę i przesadziłem... jak wróciłem ściśle do wskazań Dukana, wszystko się uspokoiło
        • michalfront Re: Kolejny autor nie znajacy zasad Dukana. 19.06.11, 21:55
          oczywiście 12 tyg a nie 2 tyg :)

          od początku października do końca grudnia, średni spadek wagi ok 4 kg na miesiąc...
    • re12nia Trzeba próbować i się odchudzać. 18.06.11, 14:45
      Sprawdziłam dietę którą dostałam od kol.z pracy.W ciagu dwóch tygodni schudłam 4 kilogramy. Co prawda w niedziele,pozwoliłam sobie na porcje lodów,a w razie głodu więcej warzyw. Całe menu to serek wiejski,ja nie lubię to jadłam 1/2 makreli wędzonej,10 dag szynki drobiowej,300 ml soku pomidorowego,2 jajka na twardo,1 jabłko ,kawa,do picia zielona i czerwona herbata i woda do 2 litrów. Brałam witaminy i żelazo.Jutro idę na Komunię trochę boję się tej masy jedzenia. Ale za słodkim jak na razie nie jestem.Jutro zobaczymy jak spisze się mój organizm.
    • krzysztofsf Re: Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodz 18.06.11, 20:09
      kiciiaa napisała:

      > najlepsza dieta to JP - jeść pół. a ściślej rzecz biorąc - jeść mniej, niż się
      > spala w ciągu dnia. brew pozorom wcale nie jest taka trudna, tylko pierwsze kil
      > ka - kilkanaście dni wymaga samozaparcia, a potem żoładek się kurczy i już jest
      > łatwiej :)

      Nie zawsze. To trzeba robic bardzo umiejetnie i obserwowac efekty.
      Czesto organizm reaguje spowolnieniem metabolizmu i zwiekszeniem robienia zapasow w postaci tluszczu, polaczonymi z "odcinaniem dostaw" dla niektorych organow - co na dluzsza mete daje negatywne konsekwencje zdrowotne.
    • teaforme Brak wiedzy piszacego 19.06.11, 03:31
      A moze to wszystkie diety, ktore zna ten autor? Brak znajomosci tematu jest coraz czestszy wsrod dzieci-ignoirantow dopuszczonych do przedstawiania swoich opinii. South Beach diet, to dla niej bez zadnego zastanowienia, oczywiscie "dieta plaz poludnia", nawet jesli w nazwie nie istnieja plaze, a plaza. Nazwa "South Beach diet" pochodzi od nazwy przedmiecia Miami, na Florydize, czesto zwanego tez "SoBe, a nie wymyslonych plaz ", to tu Arthur Agaston opracowal ta diete. Sea food, czyli jedzenie morskie, niedouczona autorka tego art. tez nazywa "owocami morza" Nie dosc, ze ignorancii piszacy w gazecie, maja tradycyjnie slaba wiedze, to jeszcze ulubionym ich zajeciem jest rozpowszechnianie glupoty i klamstewek.
      • code.red Re: Brak wiedzy piszacego 19.06.11, 09:04
        Sea food to właśnie owoce morza, a nie żadne 'jedzenie morskie', cokolwiek by to było...
        • teaforme Re: Brak wiedzy piszacego 19.06.11, 10:16
          Jak "sea food" przetlumaczone na polski sea=morze + food (jedzenie, pokarm, zywnosc) dla ciebie to owoce morza czyli "fruits of the sea" to ty jestes bez watpienia "burak morski"
          • code.red Re: Brak wiedzy piszacego 19.06.11, 10:25
            Gratuluję znajomości angielskiego, ale polecam się jednak trochę douczyć przed zamieszczaniem takich komentarzy na forum. Albo chociaż poprawnie korzystać ze słownika.
            • teaforme Re: Brak wiedzy piszacego 19.06.11, 10:43
              A co konkretnie chcesz przez to powiedziec?, ze masz racje? nie sadze!. Przepraszam jednak za niepotrzebne obrazenie ciebie, w koncu jakby nie bylo, przedstawiles tylko swoja opinie, ktora, tak sie "zlozylo" jest spojna z ta ktora krytykuje.
              • tjaryma6 Fruits of the sea nie ma czegoś takiego w 19.06.11, 14:38
                angielskim, moja droga niewiedząca o czym piszesz. To kalka prosto z włoskiego Frutti di mare (po angielsku zresztą fruit najcześciej nie mają liczby mnogiej) tu jest link do wiki en.wikipedia.org/wiki/Seafood



                domekzpiernika.blox.pl/html
                • teaforme Re: Fruits of the sea? nie!, ale, seafood tak! 20.06.11, 02:07
                  Nie wiem komu odpowiadasz, ale pozwol, ze odniose sie do tego co tu napisales. Po angielsku mowi sie na zywnosc morska "sea food" lub "seafood", ktora dokladnie znaczy to co wczesniej napisalem i odnosi sie zarazem do roslin i zwierzat morza. Artykul, i code red powyzej "uzywaja" niepoprawnego okreslenia "owoce morza" ktore nie jest tlumaczeniem "sea food" Gdyby teraz przetlumaczyc polskie okreslenie "owoce morza" wyszloby "fruits of the sea", ale rzeczywiscie w j.angielskim takie okreslenie praktycznie nie istnieje. Mylisz sie jednak do slowa "fruits"(owoce), to liczba mnoga od slowa "fruit" (owoc) i jest ocztwiscie powszechnie uzywane. Sea food, nalezaloby wiec poprawnie tlumaczyc na polski jako "morska zywnosc", "morskie jedzenie" lub w pewnym juz przetworzobym sensie "morskie potrawy". Okreslenie "owoce morza" stworzyli ignorancii z gazety i znalezli wsrod pewnej gropy forumowcow nasladowcow. Ignorancii powinni sprawdzic w encyklopedii co znaczy slowo "owoc", i odpowiedziec sobie na pytanie czy np "lobster" "shrimp" czy nawet ryba to owoce? Owoc to czesc rosliny nie zwierzecia. Wymyslanie nazw "wyssanych z palca" to specjalnosc niedouczonych ignorantow z gazety....wlasnnie nedawno film amerykanski "Hangover 2" przetlumaczyli na polski jako "Kac Vegas 2" Nie byloby w tym nic nadzwyczajnego (wymyslony tytul, a nie tlumaczenie) , no moze poza nietypowym w jezyku polskim uzyciu "v" zamiast "w" gdyby nie fakt, ze pewna "ofiara' tej ignorancji tlumaczenia, miala spor ze mna i "uparcie" probowala tlumaczyc mi, ze w j.polskim "hangover" wlsnie znaczy " kac vegas" i nie dala sie przekonac nawet jesli w angielskiej nazwie nie istnieje ani "kac" ani "Vegas"....prosta sprawa! ignorant zawsze ma racje!
                  • snajper55 Re: Fruits of the sea? nie!, ale, seafood tak! 20.06.11, 04:04
                    teaforme napisał:

                    > Okreslenie "owoce morza" stworzyli ignorancii z gazety i znalezli wsrod pewnej gropy
                    > forumowcow nasladowcow. Ignorancii powinni sprawdzic w encyklo
                    > pedii co znaczy slowo "owoc", i odpowiedziec sobie na pytanie czy np "lobster"
                    > "shrimp" czy nawet ryba to owoce? Owoc to czesc rosliny nie zwierzecia. Wymys
                    > lanie nazw "wyssanych z palca" to specjalnosc niedouczonych ignorantow z gazety

                    Przestań wypisywać brednie, ignorancie.

                    Słownik języka polskiego:

                    owoce morza «jadalne skorupiaki, małże, mięczaki»

                    sjp.pwn.pl/slownik/2497199/owoce_morza

                    S.
                  • golfstrom Zazdroszcze Ci! 26.06.11, 12:19
                    Tez bym chciala miec tyle czasu na trollowanie.
                  • golfstrom Re: Fruits of the sea? nie!, ale, seafood tak! 26.06.11, 12:47
                    Po pierwsze: kto Ci powiedzial, ze polskie "owoce morza" nie sa zaczerpniete z francuskiego?

                    Po drugie: jest taki znany utwor, ktory idzie "blogoslawiony owoc zywota Twojego". Czy sugerujesz, ze Katolicy wierza, iz Maryja byla roslina?

                    Po trzecie: seafood to nie sa rosliny
                    dictionary.cambridge.org/dictionary/british/seafood?q=seafood
                    Po trzecie: o ile rozumiem, ze niektore tlumaczenia filmow sa dziwne, to jednak doslowne tlumaczenie kazdego tytulu to jakis absurd.
              • michalfront Re: Brak wiedzy piszacego 19.06.11, 21:40
                w języku polskim odpowiednikiem "sea food" są "owoce morza" - nie zawsze dosłowne tłumaczenie jest najlepsze, ważny jest kontekst...

                zresztą nie wiem czemu ta kłotnia - dlaczego ryba nie ma być traktowana jako "owoc morza" - to czym ma być? "warzywem morza"? :) :) :)
                • teaforme Re: Brak wiedzy piszacego 20.06.11, 02:18
                  michalfront napisal
                  >
                  > zresztą nie wiem czemu ta kłotnia - dlaczego ryba nie ma być traktowana jako "o
                  > woc morza" - to czym ma być? "warzywem morza"? :) :) :)

                  Skoro ryba nie jest roslina, nie moze byc ani warzywem , ani owocem!

                  A dlaczego nie moze byc "morska ryba"? Dobrze zauwazyles, "zywnosc morska" czyli "seafood" to zarowno zwierzeta jak i rosliny, i jest bezsensem nazywac je warzywami lub owocami. zreszta nikt na swiecie tak nie robi, a przytoczone przez kogos okreslenie wloskie ma inne znaczenie od polskiego tlumaczenia. "Zywnosc morza" lub "morska zywnosc" co w tym niewlasciwego?

                  • snajper55 Re: Brak wiedzy piszacego 20.06.11, 04:06
                    teaforme napisał:

                    > michalfront napisal
                    > >
                    > > zresztą nie wiem czemu ta kłotnia - dlaczego ryba nie ma być traktowana j
                    > ako "o
                    > > woc morza" - to czym ma być? "warzywem morza"? :) :) :)
                    >
                    > Skoro ryba nie jest roslina, nie moze byc ani warzywem , ani owocem!

                    Nie owocem, tylko owocem morza. Przestań się już kompromitować, ignorancie.

                    Słownik języka polskiego:

                    owoce morza «jadalne skorupiaki, małże, mięczaki»

                    sjp.pwn.pl/slownik/2497199/owoce_morza
                    S.
                    • antycenzor.3 Re: Brak wiedzy piszacego 20.06.11, 07:53
                      'frutti di mare " , czy francuzki odpowiednik " fruits de mer " -
                      • teaforme Re: Brak wiedzy piszacego 20.06.11, 09:02
                        Antycezenzor,

                        Seafood, to rowniez jadalne rosliny morskie i glony, np seaweeds. Osmiornica nie jest zaliczana do "shellfish", tym bardziej rybie jaja czyli kawior. Francuskie, wloskie "frutti i frruts", a w spanisch "mariscos" maja inne znaczenie niz angielskie "fruits" i znacza w pierwszych dwoch wypadkach bardziej jak "dary", "pokarm", "zywnosc"....dokladnie tak samo jak w j.angielskim i polskim.
                        • antycenzor.3 Re: Brak wiedzy piszacego 21.06.11, 01:58
                          @ teaforme !!! : 1. seafood
                          • teaforme Re: Brak wiedzy piszacego 21.06.11, 09:14
                            Jak mam odpowiedziec na twoj post? Napisales wszystko to co ja powyzej, odwrociles zarzuty i dodatkowo niepotrzebnie zamieszales!. Tak! seaweed ( te jadalne, szczegolnie popularne w Japonii) to tez seafood, i tak! to nie zwierzeta, i jezeli umiarkowanie "komprehendujesz" powiniennes to znalezc w moim poprzednim poscie, ale!!! seaweed to tez nie roslina! ( wychodza tu, kolejne twoje braki z Biologii) Wystarczy sprawdzic co to jest "seafood" (pokarmy morza) w wikipedi, encyklopedii, zapytac sie madrzejszych od ciebie ( wlasnie tobie tlumaczymy) itp, lub szukac ich w sklepach w sekcjii sefood . Wlosi i Francuzi natomiast nie maja okreslenia "seafood" dlatego ich okreslenia na pokarmy morza zwykle rowna sie z tym pierwszym i jest jego synonimem! Mylisz jednak, to, co nalezy do shellfish ( Tak! shellfish to TEZ SEAFOOD!), wkladajac zwierzea i ich pochodne ( takie jak np ikra) ktore do tej grupy nie naleza. Nie udawaj tez niezorientowanego, i radze przeczytaj moj pierwszy post na temat ignoractwa, zanim powtorzysz ( moje) zarzuty w kierunku ignorantow. Nie winie ciebie, ze jestes ofiara medialnego ignoractwa, a nawet, ze masz braki wiedzy w Zoologii i Botanice (nie jestes jedynym), winie ciebie jednak, za to, ze jestes "uparty" i nie chcesz sie "uczyc" nowych rzeczy, a tych, ktorzy tobie chca pomoc, obrazasz, popierajac zarazem tych, ktorzy oglupiaja ciebie swoja klasyczna ignorancja!
                    • teaforme Re: Brak wiedzy piszacego 20.06.11, 09:11
                      snajper55 napisał:
                      >
                      > Nie owocem, tylko owocem morza.

                      Naprawde?, to szukaj jeszcze owocow rzecznych, jezorowych, stawowych i w kaluzy kolo twojej chalupki, a rowniez w szklaneczce dzis wypitego bimberku, ofiaro ignorancji!. Juz napisalem, uparci ignorancii, zawszee musza miec racje, i jestes tego "zywym dowodem"!
                      • snajper55 Re: Brak wiedzy piszacego 20.06.11, 10:32
                        teaforme napisał:

                        > snajper55 napisał:
                        > >
                        > > Nie owocem, tylko owocem morza.
                        >
                        > Naprawde?, to szukaj jeszcze owocow rzecznych, jezorowych, stawowych i w kaluzy
                        > kolo twojej chalupki, a rowniez w szklaneczce dzis wypitego bimberku, ofiaro i
                        > gnorancji!. Juz napisalem, uparci ignorancii, zawszee musza miec racje, i jeste
                        > s tego "zywym dowodem"!

                        Kłóć się ze słownikiem języka polskiego. Napisz do jego autorów, że nie ma w języku polskim określenia "owoce morza".

                        EOT, debilu.

                        S.
          • inkwizytorek007 Re: Brak wiedzy piszacego 26.06.11, 15:35
            Dajcie spokoj z ta klotnia. Teaforme ma racje. "Seafood" to nie "owoce morza", ale wszystko, co pochodzi z morza. Cytuje z linki (juz podanej) z Wiki:
            "Seafood refers to any sea animal or plant that is served as food and eaten by humans. Seafoods include seawater animals, such as fish and shellfish (including molluscs and crustaceans)."
            Wiec
    • kukok Re: Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodz 19.06.11, 09:55
      najlepsza dieta, to jeść tyle, co zawsze, ale więcej się ruszać lenie :-)

      srecenzje.blox.pl/html
    • enen4 Re: Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodz 19.06.11, 15:15
      To jedyna dieta mająca coś wspólnego z rozsądkiem:)
    • sprzeniewierzenie tylko MŻWR - reszta to żerowanie na naiwniakach 19.06.11, 19:46
      odchudzi cie tez amfetamina i inna mniej lub bardziej legalna chemia, ale posra ci zdrowie i zycie, wiec tez bez sensu, bo nie o to chodzi
    • charlie_vip Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodzić! 19.06.11, 21:18
      Od ponad 20 lat zajmuję się dietetyka kliniczną w jednej z Klinik akademickich. Celowo nie podaję , której z uwagi na presję środowiska.
      Racjonalne odchudzanie nie ma powodzenia w Polsce, ponieważ zbyt dużo jest gry interesów a nie walki o dobro pacjenta.
      Moim zdaniem do prawidłowego procesu odchudzania należy zastosować trzy elementy:
      - dieta
      - ruch
      - suplemnetacja np. NOVOSLIM
      Wspomniałam o prepracie Novoslim, poniewaz robiliśmy badania kliniczne na tym środku (ok. 50 pacjentów w róznym stadium otyłosci).
      Średni wynik ubytku wagi to ok. 4 kg/ miesięcznie. Jak na nasze krajowe warunki jest to zdecydowanie najlepszy środek wspomagający odchudzanie.
      Ale nie o reklamę tu chodzi. Presja srodowiska akademickiego nie spowodowała zablokowania szkodliwegj diety Dukana. Diety , która wyniszcza organizm i doprowadziła już do przypadków smiertelnych.
      • krzysztofsf Spamer 19.06.11, 21:35
        > Wspomniałam o prepracie Novoslim, poniewaz robiliśmy badania kliniczne na tym ś
        > rodku (ok. 50 pacjentów w róznym stadium otyłosci).

        Jaka ladna reklama..............
        • pietnacha40 Re: Spamer 19.06.11, 22:36
          vip do nicka dają za określoną liczbę umieszczonych reklam w necie czy to samozwańcze ? Ofiary śmiertelne ,taaaaa .Nie ma to jak armata .
        • snajper55 Re: Spamer 19.06.11, 23:43
          krzysztofsf napisał:

          > > Wspomniałam o prepracie Novoslim, poniewaz robiliśmy badania kliniczne na
          > tym ś
          > > rodku (ok. 50 pacjentów w róznym stadium otyłosci).
          >
          > Jaka ladna reklama..............

          To nie reklama. Wrzuć jego nick do wyszukiwarki to się przekonasz. On się nie zajmuje reklamą, on ma całkiem inne zainteresowania. ;)

          S.
          • pietnacha40 Snajper !!! ustrzeliłeś :D 20.06.11, 16:05
            ajlowju !!! :D:D:D
    • cashek01 Dania gotowe jak Profi i ograniczenie chemii... 21.06.11, 15:00
      Ja tam na nadwagę nie mogę narzekać, a uważam, że z diety nalezy konsekwentnie eliminować konserwanty i sztuczne ulepszacze smaku. Im mniej Mendelejewa, tym lepsze jedzenie. Tym zdrowsze i mniej obciążające ukł. pokarmowy:). Nawet już można dostać dania gotowe z dużo mniejszą ilością chemii, np. Profi- które ogranicza konserwanty i sztuczne barwniki ;).
      • henryk.osmy Re: Dania gotowe jak Profi i ograniczenie chemii. 21.06.11, 15:15
        A co np. z małą ilością chemii polecasz?
        • cashek01 Re: Dania gotowe jak Profi i ograniczenie chemii. 21.06.11, 15:20
          Przepyszne zupki, z całymi kawałkami mięska :). Np.
          • henryk.osmy Re: Dania gotowe jak Profi i ograniczenie chemii. 21.06.11, 17:17
            Jak to jest prawdziwe mięso, to rzeczywiście fajny pomysł. Na pewno są nie tylko zdrowsze ale i smaczniejsze niż zupy w proszku.
    • m.gawka A dieta durnia, to niby spod fartucha wypadła? 26.06.11, 13:04
      Skwareczki, smaluszek, olejek, cycuszek!
      Hot-dogi, pierogi, makaron i cyc!
      ...
      A może by dieta z golonką... i cyc!
    • toja.bogdan Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodzić! 26.06.11, 21:42
      Nie wiem jak inne tzw diety ale ja jestem na diecie optymalnej (Kwaśniewskiego) ponad 10 lat. Jeżeli tak jak autor artykułu popularność diety mierzy sie ilością artykułów w Gazecie, to faktycznie dieta optymalna zanika. Jeżeli sie czyta opinie o niej wchodząc na stronę dietetyków wychowanych na piramidzie żywieniowej to DO jest śmiertelnie niebezpieczna. Patrząc jednak z innej strony, gdyby Piramida Żywieniowa była taka dobra to nie byłoby chorych ludzi, a niestety ilość cukrzyków rośnie w zastraszającym tempie, choroby krążenia, rak i wiele innych dziesiątkują społeczeństwo. Artykuły takie jak ten tylko wprowadzają zamęt w głowach gorzej wykształconych ludzi i nic pozytywnego nie dają.

      AUTORZE !!! tego bełkotu, zróbcie akcję i poproście ludzi o materialne dowody działania diet, stan zdrowia przed i po zastosowaniu diety. Na pewno ludzie chętnie się z wami podzielą swoją wiedzą, łatwo ją będzie zweryfikować na podstawie wyników badań. I Nagroda Pulitzera jest wasza.
      ps. sami napisaliście informację że Wałęsa z diety Optymalnej zrezygnował wcześniej niż miał problemy z sercem , więc przedstawianie tego jako wina diety jest co najmniej przekłamaniem a mimo wszystko cukrzycę zdążył wyleczyć.
      • kokosz11.1 Re: Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodz 26.06.11, 23:36
        A ja jestem od 10-ciu lat na tej wedlug niektorych szkodliwej diecie dr Jana Kwsniewskiego.
        Jem zolteczka, boczus, miesko, warzywa. Popijam to wszystko smietana. Pozbylam sie zapalenia
        stawow, reumatyzmu, niedotlenienia miesnia sercowego. Ubylo mi lat conajmniej 10 lat.
        Ale kto to zrozumie - tylko ten, kto zastosuje taka diete no i przestrzega jej.
        Pozdrawiam wszystkich optymalnych.
        • kisielek-kisielek Re: Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodz 27.06.11, 00:40
          Troszkę mnie przeraża to wszystko! co jeść żeby jak najdłużej żyć/ schudnąć/ być zdrowym/nie umrzeć za wcześnie czy za późno? ;)
          Ostatnio dowiedziałam się już chyba o skrajnym podejściu - dieta alkaliczna - twierdzi, ze nawet nabiał szkodzi a jeść nalezy tak, żeby utrzymywać pH krwi 7,36 czyli unikac wszystkiego co zakwasza organizm, głównie cukru. Zostaje woda i warzywka.
          Podobno wapn z mleka sie wcale nie przyswaja i wiele innych zaskakujących, przynajmniej dla mnie, informacji.
          Słyszał ktoś o niej? Czy takie żywienie (uzaleznione od pH) rzeczywiście ma jakieś racjonalne naukowe wyjasnienie?

          (Do państwa od sea foodów - przenieście swoja dyskuje na forum dla tłumaczy ;)
    • zielonooka.szamanka Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodzić! 29.06.11, 17:22
      Prawda jest taka, że większość znanych i strasznie popularnych diet negatywnie wpływa na nasze zdrowie. Modne diety jednoskładnikowe, proteinowe... Nie wiem co w nich widzicie. Zamiast katować się i liczyć swoje kalorie radziłabym przejść na zdrowy tryb życia i stosować się do zasad diety paleolitycznej, która de facto nie jest typową dietą, lecz sposobem na zdrowe życie. Nie dość, że dzięki paleo diecie zaczniemy zdecydowanie zdrowiej się odżywiać, to przy okazji pozbędziemy się nadmiarowych kilogramów, nabierzemy energii do życia i pożegnamy się z liczeniem kalorii. Poza tym, dieta naszych przodków wymaga ruchu na świeżym powietrzu zatem i nasza kondycja się poprawi. Same plusy.
      • kisielek-kisielek Re: Ulubione diety Polaków: uważaj, mogą zaszkodz 28.12.11, 00:13
        Paleo? Wygląda ciekawie. Na czym polega?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka