Dodaj do ulubionych

Głos sprawie wizualizacji

16.05.04, 13:23
Wizualizacja stosowana w bardzo rozny sposob jest metoda stara jak swiat.
Czesto jest (bardzo nieslusznie) uwazana za metode szarlatanska i nieobecno w
oficjalnej medycynie ipsychologii. Otoz jest oebcna i to coraz szerzej.
Metody wizualizacjyne bardzo czesto ida w strone hipnozy/autohipnozy. Wszak
hipnoza terapeutyczna polega przede wszystkim na glebokiej relaksacji i
wzmozonej koncentracji - to wszystko jest niebzedne do osiagniecia dobrej
wizualizacji. Wymaga to pewnych cwiczen, ale nie tak bardzo skomplikowanych.
Jednym z nestorow polskich metod wizualizacyjnych jest pan Lech Emfazy
Stefanski. Czlowiek, ktory opracowal autorska metoda, wg ktorej prowadzil
niekiedy kursy(w jednym znich sam mialem okazje uczestniczyc). Jesli chodzi
o skutecznosc metody w walce z zabuzreniami dotyczacymi psychiki, moge ja
potwierdzic na podstawie wlasnej praktyki. Niestety nie mialem okazji
stosowac jej zbyt czesto i raczej w dolegliwosciach nie uznawanych za zbyt
ciezkie, ale z zawsze wykazywala sie duza skutecznoscia. Nawiasem mowiac,
nawet te niebyt ciezkie dolegliwosci, jak uporczywe bole psychogenne, czy
ciezsze jak nerwica wegetatywna stanowia problem znacznie bardziej powazny
dla akzdego, kogo bezposrednio dotycza.
Nie ejst prawda, jakoby metoda byla szarlatanska i opierala sie jedynie na
opisach okultystow, magow itp. Istnieje szereg badan dowodzacyh, ze juz sam
relaks, jeszcze bardziej zas wizualizacja wlasnie, podnosi odpornosc
organizmu mierzona np. liczba limfocytow. We wspolczesnej medycynie nikt
powazny nie wpada juz na pomysl negowania znaczenia stanu psychiki dla
leczenia chorob somatycznych, w tym takze najciezszych i najtrudniejszych jak
choroby nowotworowe. Nie twierdze, ze wizualizacja jest lekiem na cale zlo i
wystarczajacym srodkiem na nowotwor, jednak jest lekiem na niektore zlo i
bardzo dobrym wspomozeniem walki z innym. Wazne jest, aby nie spodziewac sie
efektow po pierwszej sesji i cwiczyc wytrwale. ZAnacznie lepiej, jesli mozna
cwiczyc pod kierunkiem specjalisty. Doskonal, jesli trening wizualizacji jest
polaczony z technikami, ktore ja wspomagaja. Np. z uzykoterapia, zwlaszcza
przy uzyciu nagran zawierajacych dudnienia binauralne, ktore doskonale
wspomagaja treningi wizualizacji i sa same w sobie korzystne w wielu
zabuzreniach. Po ich sluchaniu takze podnosi sie poziom limfocytow
(bardziejniz po wysluchani Mozarta). Jesli chodzi o publiakcje stricte
naukowe, w tej chwili nie mam zadnego spisu tytulo, ale jesli sa
zainteresowani, we wtorek wklepie kilka namiarow i tytulow.
Przy okazji zapraszam na strone www.psychlab.webpark.pl Co prawda nie ma tam
wzmianki o wizualizacji, ale jest dzial posweicony dudnieniom binauralnym,
zas jesli idzie o wizualizacjie, nosimy sie z zamiarem stworzenia takiego
dzialu i stworzenia nagrań do samodzielnego cwiczenia.
Pozdrawiam
Bigda
Obserwuj wątek
    • vecka Re: Głos sprawie wizualizacji 16.05.04, 17:20
      Witaj,

      dokladnie to samo chce wytlumaczyc niektorym nawet i lekarzom na tym forum...
      Idzie opornie...Tak jak napisales, ze medycyna juz od jakiegos czasu dobrze
      wie, ze stan psychiczny ma bardzo duzy wplyw na zdrowie oraz zachorowalnosc...
      Niestety co niekorzy tak jak sie uczyli kilkanscie lat temtu tak nadal
      twierdza, zamiast zaczac sie doksztalcac w tym na bieząco...Mam na mysli
      Dokiego..
      Z calym szacunkiem Doki dla Twojej wiedzy i umietnosci, ale naprawde, medycyna
      idzie do przodu....
      Pozdrawiam wszytkich.
      • Gość: bigda Re: Głos sprawie wizualizacji IP: *.udn.pl 16.05.04, 17:57
        Amen
      • Gość: siedem tłumaczenie nie ma sensu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 12:33
        facet przebija sobie twarz szpikulcem grubosc 0,5 cm [po czym wyciaga i nie
        zostaje slad] na co naukowiec mowi ze to dlatego ze szpikulec był tak ostry iz
        przeszeł miedzy komorkami

        5040
        :(
    • Gość: bigda Re: Głos sprawie wizualizacji IP: *.udn.pl 16.05.04, 18:00
      Tak nawiasme mówiąc, ja też nie wierzę w leczenia nowotworów wizualizacją, co
      nie zmniejsza skuteczności tej metody jako pomocniczej w licznych schorzeniach
      i głównej w innych (głównie psychicznych - niektórych).
      • vecka Re: Głos sprawie wizualizacji 16.05.04, 19:19
        Witaj Gigda,

        cos ci Bigda powiem jeszcze apropo tych nowotworow...Wiem, ze na pewno taka
        wizualizacja nie odniesie zawsze w raku efektow, a beda tylko jednostki, ktore
        dzieki niej moglyby wyjsc z tego.
        Zaczelam sie bardziej interesowac ta metoda w wymiarze raka, po tym jak moja
        mama po ciezkiej operacji, gdzie jej wycieli prawie pol brzucha i po 8 kurasach
        chemii dostala nawrtu choroby.
        POjechala jak to jezdzila co 3 miesiace zawsze na rutynowe badania, czyli USG i
        markery nowotworowe( juz po operacji i 8 chemiach).
        Lekarz radiolog stwierdzil na USG wodobrzusze, w dodatku markery podskoczyly
        znacznie ponad norme. Obie bylysmy zalamane, bo poprzednim razem takze sie
        zaczelo od wody w brzuchu i dobrze wiedzialysmy co to moze znaczyc,zwlaszcza,
        ze markery bardzo skoczyly do gory.
        Mama dostala skierowanie na za tydzien do tegoz osrodka onkologicznego na
        bipsje cienkoiglowa tegoz plynu. Szykowali sie do opracji i podania nastepnych
        chemii.
        Pierwsze dwa dni bylam rownie zalamana jak moja mama. POtem jednak zebralam
        sie, podnioslam mame na duchu przypadkiem mojego znaminia, ktore mi zniknelo w
        jedna noc, a ktore bylo do wyciecia i przekonalam ja, ze skoro ja sie tego
        pozbylam, to ona tez w ten sam sposob moze walczyc z rakiem.
        Mama byla nastawiona do takich rzeczy sceptycznie, ale z drugiej strony sama
        widziala jak mi zniknelo w jedna noc znamie wielkosci pzanokacia.
        Przeprowadzilam z nia krotki "kurs wizuliacji", narysowałam obrazki, na ktorych
        limfocyty T pozeraja komorki nowotworowe i te obrazki porozwieszalam po calym
        domu, nawet w ubikacji i lazience.
        Mama dzielnie cwiczyla wizuliacje i patrzyla sie na obrazki...
        Za tydzien pojechala na biopsje i okazlo sie, ze jej nie zrobia, bo ten sam
        lekarz stwiedzil, ze teraz nie widzi tej wody , ktora widzial tydzien temu.
        W zwiazku z tym, ze sytuacja byla nienormalna troche, wyslano ja raz jeszcze
        na markery...Okazalo sie, ze spadly duzo ponizej normy...
        Odeslali do domu i kazali za 2 miesiace wrocic na USG i markery...
        Obrazki w domu wisza caly czas, mama sie na nie patrzy i wciaz wyboraza sobie
        limfocty T zżeraja te komorki rakowe...Jak na razie efekt sie utrzymuje...
        Tak na marginesie, nie wierzylam do konca, ze to mojej mamie pomoze, ale nie
        pokazywalm tego i staralam sie ja przekoanc za wszelka cene, ze moze sie w ten
        spsob pozbyc tych komorek rakowych. Uwierzyla w to, bo widziala sama jak mnie
        zniknelo znamie w jedna noc...
        Doki powie, ze to zbieg oklicznosci i pomylki, ktore sie zdarzaja..
        Nie wiem, byc moze...
        Choc zaznaczam, ze na onkolinku czytalm o podobnym przypadku. Kobieta w stanie
        koncowym z przerzutami nie zostala przyjeta juz nawet do szpitala.
        Syn znalazl dla niej inny szpital, gdzie rozmowe z ta chora kobieta
        przeprowadzila pani ordynator. Nie wiadomo co jej powiedziala, ale ta chora
        kobieta wyszla bardzo zadowolona,w bardzo dobrym nastroju...
        W trzy miesiace potem rak zniknal, wszelkie przerzuty sie rozplynely.BYly one
        wczesniej potwierdzone histopatologicznie.Podejrzewam, ze ta pani ordynator
        miala niesamowity dar przekonywania i podnoszenia ludzi na duchu i to jej ta
        kobieta zawdziecza wyzdrwienie.
        Ciezko powiedziec jaki efekt by miala wizualiacja w walce z rakiem na szersza
        skale,bo nikt takich badan konkretnie nie prowadzi, ale wiadomo juz od dawna,
        ze istanieje duzy zwiazek psyche z cialem i ze psyche w procesie wyzdowienia ma
        duze znaczenie.
        Pmomyslalam sobie, ze skoro udalo mi sie przekonac moja mame, to moze moglabym
        zaczac i przekonywac innych ludzi i im pomagac w ten sposob.
        Dlaczego by nie sprobowac tego typu metody z dziecmi na oddzialach
        onkologicznych wspomagajaco...Dzieci sa tym bardziej na takie metody podatne,
        bo maja wieksza wyobraznie.., nie do konca rozrozniaja co jest rzeczywistoscia
        a co fikcja i to by mozna doskonale wykorztywac u nich w procesie leczenia i
        wspomagania medycyny konwencjonalnej.
        Pozdrawiam seredecznie.
        • Gość: Majka Re: Głos sprawie wizualizacji IP: *.wroclaw.mm.pl 16.05.04, 19:37
          Witaj Vecka!
          Przebrnęłam przez Twoja "rozmowę" z Dokim...ufff
          Piszesz tu:
          > Dzieci sa tym bardziej na takie metody podatne,
          > bo maja wieksza wyobraznie..

          A mi sie wydaje, że u dzieci sporo nowotworów leczy sie "łatwiej" dlatego
          własnie, ze One nie mają tak rozwiniętej wyobraźni jak dorośli...
          Człowiek dorosły wie jakie moga byc konsekwencje raka i juz na wstępie może się
          zablokować, przestraszyć, zwątpić, pogrązyć w negatywnym mysleniu....I to
          wszystko zakłóca proces walki z chorobą.
          Natomiast dzieci nie są świadome swojej choroby, jej rokowania w potocznym
          mniemaniu.... I to pozwala im częściej chorobe pokonać. Bo pewnie i takie są
          ciężkie przypadki gdzie i mocno optymistyczne podejście, wszelkie wizualizacje
          i cały ogrom chemii z promieniowaniem włącznie nie da rady..
          A Twojej Mamie życzę oczywiście wiele sił i zdrowia.
          • vecka Witaj Maja... 16.05.04, 19:45
            Masz absolutna racje...Dzieci nie sa swiadome do konca smierci oraz tego, co je
            czeka i brak tego strachu powoduje, ze nie maja one tak negatywnego nasawienia
            do leczenia i nie sa tak zalamane sytuacja, co pomaga w leczeniu.
            W zwiazku z tym, ze sa one jakby nieswiadome tego, ze moga umrzec i nie boja
            sie, nie zalamuja sie, to maja lepsze efkty w leczeniu.
            W zawiazku z tym takze, dzieci tak samo chetnie jak ogladaja bajki i sie w
            jakis sposob z nimi np. identyfikuja..( ja jako dziecko ogladajac bajke "Wilk i
            zajac" ze strachu chowalam sie pod poduszke... albo np. balam sie strusia
            maskotki, ktorego dostalam pod choinke),tak samo moga sie one w latwiejszy
            sposob zidentyfikowac z postaciami np. z obrazow wizualizacyjnych, przez co
            mozg latwiej je "załapie" i wykona.Dzieci sa po prostu bardziej naiwne, dlatego
            mozna nimi lepiej kierowac w takiej kwestii..
            • Gość: wrozka Re: Witaj Maja.. czyli.bigda ma chyba racje IP: *.arcor-ip.net 16.05.04, 20:27
              W chorobach psychicznych stosowanie terapi dodatkowych czyli paramedycznych (?)
              bywa bardzo ryzykowne - a choroby psychiczne czesto bywaja utajone. W cudowne
              uzdrowienia nie wierze ale dobrze jest miec nadzieje. Czytam Wrozke.
              • bigda o skutrecznosci wizualizacji 16.05.04, 21:27
                1) Nie miałem na myśli chorób psychicznych rozumianych jako psychozy
                (najczęściej tak się rozumie to okreslenie). W tym przypadku stosowanie
                wizualziacji mogłoby mieć być może negatywny skutek. Miałem na myśli zaburzenia
                psychiczne, a do takich można zaliczyć nerwice, depresje, bóle psychogenne,
                itp. etc. W takich przypadkach podstawową formą terapii są techniki
                psychoterapeutyczne (może nie zawsze w przypadku depresji, tę endogenną trzeba
                leczyć farmaceutykami z reguły). Do takich technik zalicza się m.in. hipnozę,
                wizualizację, itp. Czy są to techniki paramedyczne? W pewnym sensie. Stosowane
                obok lub zamiast technik strcte medycznych w sytuacjach, w których stosowanie
                klasycznego leczenia nie jest możliwe lub z wyboru, są paramedyzcne. Jednak w
                przypadkach takich jak nerwica, podstawową terapią jest włąśnie psychoterapia,
                zaś leczenia farmakologiczne ma to znaczenie pomocnicze w niektóych tylko
                przypadkach . W tej sytuacji farmakoterapia jest postępowaniem - para-
                psychologicznym (bez nieodpowiednich skojarzen proszę; nie mam tu na myśli
                parapsychologii).
                Jeśli idzie o stosowanie wizualizacji w onkologii... nie jestem onkologiem, nie
                wiem. Ale czy mając przed sobą człowieka, który ma wg wszelkich wskazań
                powiedzmy 80% szans an wyleczenia klasycznymi metodami poleciłabyś mu
                wizualizację - metodę, która być może czasem wykazuje się wyjatkowymi efektami,
                ale jest niezbadana zaś uwarunkowania jej skuteczności nie są znane? Podjęłabyś
                się takiej odpowiedzialności Vecka? Ja bym się bał. Problem tkwi w tym, że o
                ile można wyobrazić sobie teorię tłumaczącą skuteczność wizualiazcji w walce z
                nerwicą, potem zaś taką teorię sprawdzać, o tyle trudniej chyba o podobne
                postępowanie w przypadku onkologii. Owszem, wiadomo o wpływie pewnych technik
                relaksacyjnych na poziom limfocytów, sprawność ukłądu immunologicznego, etc.
                Ale stąd daleka jeszcze droga do kompletnej teorii możliwej do zastosowania w
                praktyce. Poza tym znane są wyjątkowe prypadki, o czym wspomniał Doki,
                samoistnej remisji nowotworów, nawet tych złośliwych i w skrajnych stadiach.
                Być może Twoja Mama (z calegho serca życzę jej zdrowia) to właśnie samoistna
                remisja, która nie ma nic wspólnego z wizualizacją. Chciałbym wierzyć, że jest
                inaczej, bo oznaczałoby to możliwość zastosowania owej metody w przyszłości.
                Jednak nie można mieć tu żadnejpewności, zaś współwystąpienie w czasie takich
                okoliczności jak remisja i wizualizacja staje się faktem naukowym dopiero
                wtedy, gdy mamy do czynienia z duż liczbą takich przypadków. Oczywiście trudno
                znaleźć przeciwwskazania (poza wyjątkami) do stosowania takiej terapii obok
                metod klasycznych.
                Wiara czyni cuda, niebzadane są głębie ludzkiej psychiki. Znane jest zabuzrenie
                psychiczne o nazwie zespół zwielokrotnionej osobowości (osobowość wieloraka).
                Polega ono na tym, że w jednej osobie występują przynajmiej dwie kompletne
                osobowości, z których każda na jakiś czas przejmuje panowanie nad osobą. Druga
                z osobowości nie pamięta z reguły niczego, co działo się pod władaniem
                pierwszej. Nie znam takich przypadków soobiście, ale słyszałem,że jeślijedna z
                osobowości, jest osobowością człowieka chorego somatyznie (dajmy na to na
                cukrzycę), to podczas jej dominacji występują wszystkie objawy cukrzycy. W tym
                czasie może dojść do śmierci z powodu tej choroby. Podczas władania drugiej
                (zmiana może się dokonać bardzo szybko), wszelkie objawy znikają - nie ma
                cukrzycy. Jak wspomniałem, nie znam takich przypadków i jedynie o nich
                słyszałem, ale jeśli tak, świadczy to o tym, że psychika ma wielką włądzę nad
                organizmem.
                Pozdrawiam, ze specjalnymi życzeniami zdrowia dla Ciebie, Mamy i wszystkich
                dyskutantów ;) Bigda
                • vecka Re: o skutrecznosci wizualizacji 16.05.04, 22:46
                  Witaj,

                  nikogo nie namawiam do stosowania wizaulizacji zamiast chemii, ale mowie o niej
                  jako metodzie obok, wspomagajacej powrot chorego do zdrowia..
                  Jednak jestem zdania, ze jezeli stan chorego na raka jest tak beznadziejny, ze
                  lekarze juz go nie chca przyjac na oddzial i wysylaja do domu na spokojna
                  smierc , to stosowanie wizualicji na pewno nie szaszkodzi, a moze tylko pomoc...
                  Dopoki czlowiek jest przytomny, moza z nim tej ,metody probowac...

                  Doki napisal, ze czasem istnieje samoistna remisja raka? W zadnym wypadku tak
                  DOki nie napisal...To byl komentarz apropo homeopatii, ze czasem sie jakies
                  choroby samoitsnie cofaja i ze to niekoenicznie ta homeopatia pomaga...,
                  natomiast jesli chodzi o raka, to DOki twierdzi, ze jest to niemozliwe, bo jest
                  to jak napisał "choroba smiertelna" i tak samo napisal, ze moje znamie, ktore
                  mialam na stopie, czarne, wypukle, bardzo brzydkie i szybko sie powiekszajace,
                  ktore mi za pomoca wizulaicji zniknelo na pewno nie bylo rakiem, bo rak
                  jest "choroba smiertelna", niewyleczalna...i gdyby to byl rak, to na pewno by
                  nie zniknelo.Tak wlasnie napisal DOki, ze jesli chodzi o raka, to NIE MA
                  wyjatkow, z czym sie absolutnie nie zgadzam.

                  Pozdrawiam serdecznie....:)
                  • Gość: bigda Re: o skutrecznosci wizualizacji IP: *.udn.pl 16.05.04, 23:46
                    No dobrze, moze nie napisal, moze u kogos innego to zobaczylem. W kazdym rzaie
                    jestem za Toba i za wizualizacja i za zdrowieniem ze wszystkich chorob. Nie
                    mniej chetnie przyjrzalbym sie probie zbadania zjawiska, choc pewnie nie
                    wszystko da sie zbadac. Wiara gry przenosi, a Tobie sie udalo. Wiec jeszcze arz
                    gratuluje ;)
                    • vecka Re: o skutrecznosci wizualizacji 17.05.04, 10:03
                      Witaj Bigda,

                      oczywiscie, ze wiara gory przenosi i ze czlowiek ma w sobie wiele nieodkrytych
                      pokladow, o ktorych medycyna nie zawsze wie, bo nie zdolala ich do konca
                      zbadac, ale to, ze nie umiemy jeszcze niekorych rzeczy zbadc, nie znaczy, ze
                      mamy sie na nie zamykac i stac w miejscu...
                      Apropo, slyszales Bigda, ze w Gdansku jest osrodek na NFZ, ktory zajmuje sie
                      wspieraniem ludzi chorych na raka wlsnie metoda medytacji, wizualiacji oraz
                      roznych tego typu psychoterapii?
                      Podobny osrodek ma poswtac w Bygdoszczy, ale ten w BYdgoszczy jest na razie w
                      trakcie przygotowan ze wzgledu na brak funduszow. W BYgdgoszczy sa leczone juz
                      tam w ten sposob ososby , ktore sie zakwalifikuja wedlug wybranych kryteriow do
                      tegoz leczenia...
                      Pozdrawiam serdecznie...
                      • vecka Na Akadem.Medycznej w Gansku ucza sie o wizuliacji 17.05.04, 11:43


                        Witam,

                        podaje strone, gdzie jest zamieszczony rozklad symopzjum lekarzy z Akdemii
                        Medycznej, gdzie to lekarze ucza sie o metodzie dr. Simontona, ktory byl
                        prekursorem metody wizualizacji...
                        Dzis sie o tym lekarze ucza i nie sa to szarlatnskie metody, tylko metody,
                        ktorych ucza sie bynajmniej lekarze w Akademii Medycznej w Gdansku.


                        Czerwiec

                        Nr kursu: 1-750-2004
                        Temat kursu: Problemy psychologiczne, socjalne i etyczne w opiece paliatywnej
                        Charakter kursu: Kurs specjalizacyjny
                        Termin: 24 - 27 czerwca 2004
                        Organizator kursu:
                        Akademia Medyczna w Gdańsku
                        Zakład Medycyny Paliatywnej
                        ul. Dębinki 2, 80-211 Gdańsk
                        tel. 0-58/ 341-27-11, 0-604-720-058

                        Kierownik naukowy kursu:
                        Prof. dr hab. med. Krystyna de Walden- Gałuszko

                        Wycinek rozkladu szkolenia dla lekarzy:

                        "12.45 - 13.30 Sesja satelitarna

                        13.30 - 14.30 Przerwa obiadowa
                        14.30 - 15.00 Janusz Meder "Problemy rodzin pacjentów z chorobą nowotworową"
                        15.30 - 16.00 Mariusz Wirga "Terapia pacjentów onkologicznych metodą
                        Simontona"
                        15.30 - 15.45 Przerwa na kawę

                        15.45 - 18.00 Sesja plenarna II.
                        1. Iwona Nawara, Maria Marczak-Ziętkiewicz,
                        Mateusz Tylko:
                        Metoda Simontona w onkologii - doświadczenia własne
                        2. Zygfryd Juczyński:
                        Znaczenie informowania "
                        www.ptpo.org.pl/konf.htm


                        Pozdrawiam
    • vecka Re: Głos sprawie wizualizacji 17.05.04, 18:22

      • Gość: bigda Re: Głos sprawie wizualizacji IP: *.udn.pl 18.05.04, 02:12
        Nie zajmowalem si enigdy nowotworami, ale mialem kiedys stycznosc z prof.
        Mederem (a propos kursu).
        Natomiast jesli chodzi o finansowanie przez NFZ owych metod, to wcale mnie to
        nie dziwi. Osrodki zdrowia psychicznego sa finansowane przez NFZ - kwestia
        podpisania kontraktu, zaś metodami, jakimi pracuje osrodek, czy poszczegolni
        jeego pracownicy nikogo w NFZ nie interesuja - w ogole niewiele ich interesuje.
        Metody wizualizacyjne moga byc nawet czesciej obecne w takich osrodkach, bo
        daje sie je smailo stoswac w sesjach grupowych - a za te NFZ nieco lepiej
        placi. Stawki NFZ dla psychologow sa smieszne. Dla psychiatrow lepsze, tym
        abrdziej, ze psychiatra moze sie ograniczyc do wypisania recepty i na ogol tak
        czyni, wiec jego konktrakt jest wielokrotnie wiekszy. W kazdym razie nie jest
        wcale prawda, ze sa to techniki tak calkiem nieobecne. Sam je niekiedy stosuje.
        • moniorek1 Re: Głos sprawie wizualizacji 18.05.04, 02:29
          Metoda ,o ktorej sie tu rozpisujecie to metoda silvy. Mozna jej uzywac nie
          tylko do samoleczenia ,ale w wielu innych celach. Stosuje to w miare potrzeb
          juz od ponad 4 lat. Jesli kogos interesuje ta tematyka to niech kupi sobie
          ksiazke Jose Silvy "Samokontrola umyslu metoda Silvy".
          • vecka Re: Głos sprawie wizualizacji 18.05.04, 11:57
            Witam,

            jest post osrodka Aquarius w tej chwili, tam wlasnie lecza min. wizualiazacja i
            tam wlasnie jest dziewczyna, ktora dzieki wizualizacji sie pozbyla 15 cm-trowej
            torbieli jajnika.
            Zachecam do skorzystania z ich osrodka oraz tego co proponują.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=12733271

            Pozdrawiam.
            • wiertar Silva 18.05.04, 20:11
              Nie zupelnie. Nie każda wizualizacja jest metoda Silvy. Tzw. metoda Silvy to
              jakis wariant jej zastosowania. Kurs Doskonalenia Umysło Stefańskiego jest
              podobny do Silvy, ale nieco inny, śmiem twierdzić,że udoskonalony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka