Dodaj do ulubionych

ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???????

IP: *.wroclaw.mm.pl 05.09.04, 20:08
Witam!
Właśnie przechodzę coś takiego i dostaję świara!!!!!
Lekarz z dyżurnej przychodni skierował mnie dziś do szpitala. Ból trwa drugą
dobę i mam tem 38. Na Izbie Przyjęć dostałam No-spę w zastrzykku. Doktor z
Izby Przyjęć kazał przeczekać w domu i pójść jutro do przychodni. A ja już
nie mogę. Nie pomaga ani no-spa ani rumianek. Co robić????
Obserwuj wątek
    • libressa Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? 05.09.04, 20:20
      jeszcze raz isc do szpitala, to nie przejdzie, jeszcze cos innego
      rozkurczajcego i przeciwbolowego.Pozbyłam sie 18 lat temu "woreczka", zniosłąm
      tylko 6 ataków.
      Jesli nie chcesz miec problemow z trzustka zrób z nim porzadek!!!
      Powodzenia
      ---
      Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
      • Gość: Majka Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? IP: *.wroclaw.mm.pl 06.09.04, 12:44
        Lekarz w przychodni zlecił usg brzucha i badania krwi, ale wyniki popołudniu.
        Zlecił mi trzy leki rozkurczające równocześnie: BUSCOPAN, NO-SPA FORTE i
        SPASMOPHEN duplex. Zażyłam trzy godziny temu i nic. Dalej booooli.
        Mam czekać. W razie pogorszenia (wymioty, wzrost temp) to ostry dyżur
        chirurgiczny i skalpel. Powiedział, że po tych lekach powinno przejść po 2-3
        dniach. Ale jak mam to wytrzymać???
        Czy można zjeść chociażby sucharka? Bo mam nudności i nie wiem czy z głodu czy
        od tych kamieni..
        • libressa Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? 06.09.04, 17:23
          ...powiem Ci tak,ze ataki miałam ostre bardzo,ale trzymały mnie kilka godzin, a
          nie dni, tak jak pisałam było ich 6 i zdecydowałm sie na operacje.
          Wspołczuje Ci bardzo, bo jeszcze pamietam jaki to ból.
          Jedzenie przypominam sobie tylko to,ze w trakcie ataku miałam ogromna ochote na
          zjedzenie czegos co mogło by mnie "dobic" np. sliwki, grzybki marynowane...
          Chyba lekarz wie co mowi moze chce,żeby ten 'ostry stan" ustąpił i wtedy
          operować. Sprobuj tego suchara.
          Pozdrawiam
          Libressa
          ---
          Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
    • Gość: zuzka Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? IP: 217.173.203.* 06.09.04, 18:28
      Spróbuj nie powstrzymywać mdłości i nawet sprowokuj wymioty.Mi tylko to
      pomagało. A teraz już go wycięłam i mam spokój.Czego i Tobie życzę.Pzdr
      • Gość: tekisk Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.09.04, 21:10
        co za bezduszni lekarze .......
        Każą Ci czekać kilka dni !? Wiem co to za ból . Kiedy miałam ostatni atak
        przed operacją , też nic nie pomagało , ani tabletki , ani zastrzyki ani zioła .
        Pomogła kroplówka , którą otrzymałam w szpitalu . Lekarze uspokoili ból ,
        zrobiono mi badania i wycięto woreczek pełen kamieni .
        Nie zwlekaj długo . Idź ponownie do lekarza .
    • Gość: Asia Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.04, 21:39
    • Gość: Asia Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.09.04, 21:47
      Cześć.Nie czekaj aż ci przejdzie bo to raczej jest niemożliwe a przynajmniej jak
      przejdzie to na krotko i od nowa.Ja byłam w podobnej sytuacji czekałam od ataku
      do ataku że gdyby nie szybka interwencja lekarzy na chirurgii to pewnie dzisiaj
      nie pisałabym do Ciebie.Nie wiesz jakiej wielkości masz kamienie i istnieje
      ryzyko ,ze ktoryś z nich zaczopuje przewod żółciowy wtedy nie jest odprowadzana
      żółć i wowczas wytwarza sie stan zapalny który powoduje ataki bo pęcherzk jest
      pEłny żółci.Radzę ci wal na chirurgię i po kłopocie.Zyczę ci powodzenia.Trzymaj
      się.Daj znać jak ci poszło.
      • Gość: Majka Jak mi poszło??? IP: *.wroclaw.mm.pl 01.10.04, 21:55
        Gość portalu: Asia napisał(a):

        > Radzę ci wal na chirurgię i po kłopocie.Zyczę ci powodzenia.Trzymaj
        > się.Daj znać jak ci poszło.


        Przeleżałam w jednym szpitalu od pon do piątku, po czym wypuścili mnie abym
        zapisała się na planową laparoskopię. Grzecznie tego samego dnia poszłam do
        chirurga. Doktor nie miał żadnych wątpliwości, że wymagam pomocy na ostrym
        dyżurze i w ten sam piątek w nocy trafiłam do innego, dyzurnego szpitala.
        W poniedziałek byłam już na stole operacyjnym ale anestezjolog nie zgodziła sie
        na znieczulenie, ponieważ wydawało się Jej że mam Basedowa (wyniki z ubiegłego
        roku nie wystarczyły) i trafiłam z powrotem na oddział.
        Nastepnego dnia powiedziano mi, ze moge zapisać sie na planową laparoskopię!
        termin 3 listopada.
        Przez 12 dni głodowania dostałam anemii (hemoglobina 9,3).
        I chyba nerwicy, bo bałam sie w dalszym ciągu wziąć cokolwiek do ust. Poza tym
        obsesyjnie zaczynałam dzień od sprawdzenia który szpital ma dziś dyżurną
        chirurgię!!
        Jakoś udało mi się zapisać na 4 października w innym szpitalu. Tak więc chyba w
        poniedziałek będę już lżejsza o ten worek kamieni:)
        Pozdrawiam!
        • yoosh Re: Jak mi poszło??? 01.10.04, 22:14
          Na pewno poczujesz dużą ulgę po usunięciu woreczka.Zycie z czymś takim to jak z
          bombą zegarową-nie wiadomo kiedy wybuchnie-rozumiem twoje sprawdzanie dyżurów
          szpitali.Po operacji przez kilka miesiecy dietka i inne(spokojniejsze)
          życie.Zreszta ja nigdy tłusto nie jadłam,a też zrobił mi się piasek w
          woreczku,kóry tak mi podrażnił sćianki woreczka,że po 1 ataku od razu
          zdecydowałam się na laparoskpię.
          Ten okres przed zabiegiem przezywałam jak ty-prawie zero jedzenia i stres.
          Chociaz nerwy sa niewskazane,bo to pogarsza sprawe,ale wiadomo..

          Ja do operacji odliczałam dni i godziny,tak bardzo bałam się następnego ataku i
          chciałam się go pozbyć jak najszybciej.

          Będzie wszystko OK :-))
          Odezwij się,jak będziesz po operacji.
          Pozdr. yoosh
    • Gość: krtek_ach_jo Re: ATAK WORECZKA ŻÓŁCIOWEG -jak to wytrzymać???? IP: 80.55.181.* 07.09.04, 00:33
      Mój ojciec też miał kamienie na woreczku, jest już kilka lat po zabiegu. Wiem,
      że w pewnym stopniu pomaga położenie się na prawym (chyba) boku. W czasie
      ataków bólu należy bezwzględnie przestrzegać odpowiedniej diety.
    • Gość: Majka Bez jajek i czekolady ! ! ! To ważne ! ! ! IP: *.wroclaw.mm.pl 01.10.04, 23:28
      to bardzo ważna dla tych, którym przytrafi sie taki atak.
      Otóż pani doktor z karetki stwierdziła, ze to boli mnie wrzód, chociaż nigdy
      żadnych wrzodów nie miałam stwierdzonych. Za to mówiłam, o pęcherzyku z
      kamieniami.
      I pani dr doradziła, zebym zjadła coś lekkiego, ponieważ wrzód żołądka boli "na
      głodniaka". Cos lekkiego np dwa jajka na miękko!!!!!

      W szpitalu dowiedziałam się, że czekolada i żółtko jajka to najwięksi wrogowie
      w ataku kamicy!!
      Kiedyś gdy nie było usg to własnie podając żółtko lub czekoladę diagnozowano
      czy ból jest od żołądka czy od woreczka (wtedy następowało znaczne zaostrzenie
      bólu).
      I tak zjadając (posłusznie) to jajeczko po kilku godzinach oprócz koszmarnego
      bólu dostałam temperatury..

      • Gość: nikitka5 Re: Bez jajek i czekolady ! ! ! To ważne ! ! ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.10.04, 11:00
        Ja miałam operację 26 czerwca i przyznam, że jeszcze teraz mam pewne
        dolegliwości bólowe, mdłości, czy czasem biegunkę... ale to nic w porównainu do
        poprzednich ataków !! Ja również codziennie sprawdzałam dyżury chirurgiczne i
        jeździłam po kilka razy ... zobaczysz po operacji poczujesz się lepiej !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka