nerdgeek
23.04.16, 14:39
Witam.
Cierpię na pogłębiające się parestezje, mój lekarz rodzinny ma mnie już dość bo tyle razy go odwiedzałem, byłem na spotkaniu u neurologa, psychiatry oraz specjalisty od chorób zakaźnych.
Cierpię na schizofrenię, od 12 lat przyjmuję 20mg olanzapiny na dobę.
W maju 2015 (czyli około rok temu) ugryzł mnie kot w prawą dłoń i od tego, jakiś czas później zacząłem odczuwać te parestezje. Obejmują one głównie prawą rękę oraz ramię ale sporadycznie pojawiają się także na innych częściach ciała, bardzo rzadko ale jednak.
Neurolog powiedział, że 99% parestezji spowodowana jest nerwicami a 1% to inne choroby, skierował na tomograf komputerowy, powiedział też, że raczej nie powinienem łączyć tych odczuć z ugryzieniem kota, specjalista od chorób zakaźnych zapytany o wściekliznę powiedział, że w Polsce wścieklizny nie ma i nie mam się tym przejmować czy szczepić (faktycznie w mojej okolicy nie ma doniesień o chorych na wściekliznę zwierzętach). Psychiatra stwierdził, że ten neuroleptyk który biorę nie powoduje takich zaburzeń.
Proszę Was kochani o jakieś mądre słowa, zamęcza mnie to już.