fran7
19.05.17, 11:00
Na wstępie napiszę, że jestem tu nowy i generalnie do tej pory nie miałem większych problemów ze zdrowiem. Ostatnio niestety trochę się to zmieniło a może to ja sobie coś wmawiam. Przechodząc do meritum: od ok. 1,5 roku zmagam się z nawracającym zapaleniem zatok, ostatnio mam wrażenie że stan ten zrobił się przewlekły tzn. nie mogę dojść do siebie od ok. 1,5 miesiąca. Objawy klasyczne tj. niedrożny nos, problem z nabraniem powietrza, wrażenie nieoddychania pełną piersią, rozbicie, ból u nasady nosa, bóle w skroni, uczucie zmęcznie, niewysypiania się, brak energii i chęci do życia, ściekanie wydzieliny do gardła, uczucie dyskomfortu w szyi. Z problemem tym udało się obecnie częściowo uporać tzn. zastosowałem płukanie zatok fiksinem, roztworem z soli fiz. i wody utlenionej oraz wyciągu z żyworódki, jest lepiej choć to nie koniec kuracji zapewne. W między czasie (ostatnie kilka miesięcy) miałem dużo stresów głównie natury rodzinnej (żona i mama nie przypadły sobie do gustu chyba...cóż, życie), egzystencja w ciągłym biegu, brak relaxu, odpoczynku, świeżego powietrza i ćwiczeń (poza Ewą Ch. :) Mam wrażenie, że przez to jestem bardziej spięty, drażliwy, nerwowy itd. Zastanawiam się czy nie jest to jakaś choroba neurologiczna (od tych zatok) atakująca centralny układ nerwowy (borelioza, zapalenie opon) lub inne paskudztwo. Powodem takich podejrzeń jest to, że odczuwam ostatnio słabość w nogach, mrowienia, punktowe drżenia okresowe parestezje które nie są bolesne ale dokuczliwe. Słabość ta objawia się tym, że nie ma raczej problemów z chodzeniem ale idąc nie do końca czuje pewnie. Lekarz laryngolog powiedział żebym nie żartował gdy spytałem czy nie widzi żadnych objawów oponowych... 'jest pan na innej planecie' - odrzekł. Sporo czasu spędzam za biurkiem przed komputerem, do tego doszły poważniejsze problemy ze snem (mam mniej więcej od 1,5 miesiąca, ostatnio się nasiliły) kilka nieprzespanych nocy, średnia z ostatniego tygodnia/dwóch to pięć/sześć godzin i nadwrażliwość na niespodziewane, głośniejsze boźdźce słuchowe (typu upadek przedmiotu na podłogę). Do tego dochodzi uczucie niepokoju w sercu i problemy z zaśnięciem bo wydaje mi się, że bije ciut za mocno. Dodam, że objawy nasilają się gdy jestem zdenerwowany, myślę o tym zbyt długo i zastanawiam się czy nie jest to jakaś nerwica lub zwykła hipochondria...