Dodaj do ulubionych

artur & doki

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 08:05
teraz ze mnie porechotajcie gdy mowie o mafii medycznej

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2502714.html?skad=rss&wv=0000
5040
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki czy w tych saniach jedzie z nami lekarz? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.01.05, 11:08
      Prosze bardzo: buhahahahahahahahahahaha!

      Usmieje sie z Ciebie jeszcze bardziej, poczekaj.

      Po pierwsze i najwazniejsze: jaka mafia medyczna? Co ta garstka urzednikow ma
      wspolnego z medycyna? Chyba tylko tyle, ze nadzoruja budzet opieki zdrowotnej.
      Tylko tyle. Masz jednak do czynienia z urzednikami (mafia urzednicza, jesli
      wolisz, ale nie medyczna). Zaden normalny lekarz nie uzna NFZ-owskich
      urzednikow za swoja reprezentacje, swoich stronnikow czy tez reprezentantow, a
      juz na pewno nie za pomocnikow. Ogolnie mowiac, KAZDY urzednik to wrzod na
      dupie, ktory tylko przeszkadza- i tu widac to az nadto wyraznie.
      Otworz swoj egzemplarz "Paragrafu 22" i przypomnij sobie co zwykl mawiac ojciec
      majora Majora: "Bog dal nam, dobrym farmerom, dwie rece do zgarniania. Gdyby
      Bog nie chcial, zebysmy zgarniali, nie dalby nam rak." "Amen"- mowili znajomi
      ojca majora Majora i kiwali aprobujaco glowami. To jest tez myslenie
      urzednicze. Po to czlowiek zniza sie do bycia urzednikiem, zeby zgarniac, a
      jezeli wykonuje jakies statutowe obowiazki, to raczej przez nieuwage niz z
      poczucia tego obowiazku.

      Tu od razu uwaga dla urzednikow, ktorzy "poczuli sie urazeni": widze dwie
      mozliwosci. Albo to hipokryzja i nie chcecie sie przyznac, ze chodzi o
      zgarnianie, albo kariera urzednicza nie jest dla Was, bo jestescie za
      inteligentni. Inne mozliwosci, jak np zainteresowanie taka kariera odrzucam
      jako naiwnosc niegodna doroslego czlowieka. Ostatni, malutki powod, to bycie
      urzednikiem z koniecznosci, poniewaz jednak wieczne tlumaczenie sie
      koniecznoscia to oportunizm, a bywa ze tez tchorzostwo i/lub lenistwo, to nie
      bede tego dalej rozwijal.
      Poza tym istnieja urzedy uzyteczne: konkretnie mam na mysli wladze sadownicza i
      urzedy konsularne- i w zasadzie tylko te.

      Po drugie, nie rozumiem dlaczego to takie oburzajace jesli dzieje sie w NFZ, a
      nie ma oburzenia, jesli podobne imprezy urzadza dobry doktor Kulczyk chociazby.
      Chce przez to powiedziec, ze tego typu imprezy sa inherentna czescia
      sprawowania wladzy i kontaktow na wyzszym szczeblu. Nawet wiecej- po to ludzie
      pchaja sie do polityki i wladzy, zeby z tego korzystac.

      Kontraktow handlowych nie zawieraja miedzy soba serwery firm, ale zywi ludzie i
      interakcje rozrywkowe sa norma wsrod wierchuszki. Nawet w zeznaniu podatkowym
      mojej jednoosobowej firemki jest pozycha "relatiegeschenken", czyli wydatki na
      upominki dla kolegow czy wspolpracownikow z okazji moich urodzin, nowego roku,
      otwarcia nowej praktyki itp. I to mozna odliczyc od podatku. Kazdy ma jakies
      wydatki na reprezentacje, reklame i marketing. To jest normalne. Moge sobie
      wyobrazic, ze budzet miedzynarodowej korporacji na te rzeczy jest znacznie
      wiekszyu niz moj. Granica z korupcja jest tu bardzo plynna. Siedem sie oburzyl,
      bo mowimy o decydentach, ktorzy maja w swojej pieczy publiczne pieniadze i tu
      dochodze do punktu kolejnego.

      Siedem i inni: sami jestescie sobie winni. To nie ja glosowalem na partie
      popierajace etatyzm, rozszerzenie uprawnien aparatu urzedniczego. To nie ja
      uwazam wciaz, ze "panstwo powinno" zrobic to czy tamto. Daliscie panstwu
      wladze, a teraz zdziwienie, ze panstwo (czyli urzedasy) z tej wladzy
      korzystaja? Naiwni, mysleliscie, ze urzednicy zadowola sie pensyjkami? Tu sie
      dopiero z Ciebie usmialem.

      Zaproponuj moze jakies rozwiazanie. Albo nie, uprzedze Cie. Zadne "ustawy
      antykorupcyjne" tu niczego nie zdzialaja, z powodow wylozonych powyzej. Po
      prostu firmy beda ostrozniejsze, ale mechanizm nie zniknie. Jedynym radykalnym
      rozwiazaniem jest ograniczenie wladzy urzednikow- likwidacja (fizyczna moze
      nie, chociaz?...) urzednikow razem z ich biurkami i komputerami i przekazanie
      tych kompetencji z powrotem samym zainteresowanym. Mowiac prosciej:
      prywatyzacja, prywatyzacja, prywatyzacja. Najlepsze, co panstwo moze zrobic dla
      obywatela to odpieprzyc sie od niego raz na zawsze.

      Juz dawno temu pisalem (kto ciekawy, niechaj szuka w archiwum), ze "lapowki"
      dawane przez pacjentow to pikus w porownaniu z tym, co wyczyniaja firmy
      farmaceutyczne. I prosze- wychodzi szydlo z worka. Z tym ze odbiorcami korzysci
      wcale nie sa ci, ktorzy pracuja z pacjentami, o nie.

      Zreszta latwo "korumpowaniu" lekarzy przez firmy zapobiec. Wystarczy dac
      lekarzom godziwie zarobic, to nie polaszcza sie na "prezenty" od repow. Jak
      najprosciej dac lekarzom godziwie zarobic? Powtorze: prywatyzowac,
      prywatyzowac, prywatyzowac.

      Po raz kolejny Gazeta probuje wywolac burze w szklance wody. Takie demagogiczne
      teksty to ich specjalnosc.
      • Gość: siedem Re: czy w tych saniach jedzie z nami lekarz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 11:23
        > Po pierwsze i najwazniejsze: jaka mafia medyczna? Co ta garstka urzednikow ma
        > wspolnego z medycyna?

        mafizi z koncernu farmaceutycznego ma 2mln pln na promocje jednego [zreszta jak
        zwykle gó.. wartego leku]. uwierz mi ze gdyby ten szjet leczyl nie trzeba by
        korumpowac urzednikow.

        5040

        to nie jest burza w szklance wody to jest poczatek konca twojej medycyny od
        podstaw stworzonej w aptece. w kapitalizmie nalezy jak najwiecej sprzedac bez
        wzgledu na koszta. zacznij ze w koncu nazywac pacjenta klientem, sciagnij
        rozowe okulary a swiat w koncu wyda ci sie logicznym.


      • Gość: siedem Re: czy w tych saniach jedzie z nami lekarz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 11:32
        > Po drugie, nie rozumiem dlaczego to takie oburzajace jesli dzieje sie w NFZ,
        a
        > nie ma oburzenia, jesli podobne imprezy urzadza dobry doktor Kulczyk
        chociazby.

        jak chcesz o polityce to wpadnij na FA. poza tym to nie dzieje sie tylko w NFZ
        a na całym swiecie. włoska osmirnica onkologiczna i 5000 oskarzonych. generyki
        dla AIDS w RPA i tysiace tysiecy innych przykladów maluja niespecjalny obraz
        tej twojej medycyny [a tfu]

        5040
      • Gość: w cyrku 77A Re: czy w tych saniach jedzie z nami lekarz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 16:11
        Gazeta ujawnia fakty, skoro padają nazwiska to są na to dokumenty. Czy to są
        lekarze czy urzednicy to nie ma różnicy - są przekręty! Siedem skierował
        szyderczy śmiech do lekarzy mieszkających poza krajem bo zdaje sobie sprawę że
        żaden lekarz należący do korporacji lekarskiej w Polsce nie ma prawa zabrać
        głosu w takiej sprawie i to jest przykrywka przekrętów. Nie wiem jak w Belgii,
        Francji czy Kanadzie ale jak wiecie w Polsce lekarze są :- prowadzący praktykę
        lek, Lekarze tzw biznesmani, lekarze decydenci na różnych szczeblach
        administracji, lekarze ministrowie. I wlasnie zdarza się lekarze karierowicze
        pojmując przysięgę korporacyjną jako mandat swojego swoistego imunitetu forsują
        korupcjogenne prawo, przepisy nie rozdzielające urzedniczo- biznesowych
        zależności. Polska reforma zdrowia jako finansową podwalinę przejrzystości
        łatwą możliwośc kontrolowania obiegu pieniądza miała w zapisie etapowe /BŁĄD/
        wprowadzanie mechanizmów tej konteroli - kody procedur leczn, kody leków, kody
        recept i najważniejsze: pieniądze miały iśc za pacjęntem. Czy to
        przypadek /korporacja/ że kody recept weszły co najmniej z 2letnim opóznieniem.
        A wymieniony ost. element w ogóle nie został wprowadzony. Co wiecej w reformie
        Lapińskiego w ogóle nie było takiego zapisu, dletego to m.in. było0 powodem
        odrzucenia przez Trybunał - ustawa nie umożliwia kontroli przeplywu środków
        finansowych!!! Co więcej człowiek ktory wprowadził w Śląskiej KCH czipy /karty
        pacjenta/ został przez Lapińskiego ukarany, bo system drastycznie ograniczał
        przekręty!!!! Korporacyjne przyzwolenie dla przekrętów - co jest najbardziej
        tragiczne dla nas dotyczy oczywiscie jak wspomniał Doki - nie tylko doktorów
        medycyny. Chociaż część forumowiczów nie odróżnia mnie od gościa Siedem ja
        ponownie podkreślam że nie używam określenia mafia medyczna i nie neguję
        medycyny jako nauki. jedynie przedstawiam punkt widzenia zwyklego
        forumowicza /chyba nikomu nie szkodząc/ na zjawisko istnienia życia nie do
        końca zgadzając się z akademickim rozumieniem istoty białka jako tworu
        przemiany fizykochemicznej regulowanej tylko produktami firm farmaceutycznych.
    • Gość: Artur Re: artur & doki IP: *.ss.shawcable.net 20.01.05, 16:23
      Nie wiem dlaczego ten watek jest m.in. do mnie adresowany. Nigdy nie bylem na takim 'turystycznym' wyjezdzie ani nigdy nie otrzymalem drogiego prezentu of firmy farmaceutycznej.
      Zdarzaly sie jakies dlugopisy, notesiki, kilka razy jakis skromny posilek lub kawa.

      Nie wiem, moze w Polsce jest inaczej.
      • Gość: Artur Re: artur & doki IP: *.ss.shawcable.net 20.01.05, 16:51
        A, i jeszcze zapomniale, ze raz dostalem od firmy farmaceutycznej kalkulator.
        Ale okazalo sie, ze byl zepsuty.
        Jakies tam specyficzne specjalnosci lekarskie byc moze sa rozpieszczane.
    • Gość: Doki mafia? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 20.01.05, 18:13
      Jeszcze raz sprzeciwiam sie okresleniu "mafia". Firmy farmaceutyczne to sa
      korporacje, ktore sa nastawione na zysk, bo tego oczekuja akcjonariusze. W tej
      branzy panuje ostra konkurencja. I gra sie ostro.

      > mafizi z koncernu farmaceutycznego ma 2mln pln na promocje jednego [zreszta jak
      > zwykle gó.. wartego leku]

      No i co z tego? To tak duzo? Do kazdej placowki trzeba dojechac, poswiecic czas,
      miec jakies materialy... Poza tym mylisz znowu dwie sprawy. Co innego promocja
      wsrod lekarzy, co innego wcisniecie na liste refundacyjna. Z ta ostatnia sprawo
      lekarze nie maja nic wspolnego.

      > uwierz mi ze gdyby ten szjet leczyl nie trzeba by korumpowac urzednikow

      Nie uwierze. Wiem lepiej. Nie chodzi o korumpowanie urzednikow, ale jesli
      chcesz, zeby lek sie sprzedal, to musisz lekarzom o nim powiedziec. Jesli nie
      dowiedza sie, to nie przepisza, a Ty nie sprzedasz.

      > to nie jest burza w szklance wody to jest poczatek konca twojej medycyny

      MOJEJ medycyny???

      > zacznij ze w koncu nazywac pacjenta klientem

      Mowy nie ma. Ja klientow nie mam i miec nie bede.

      > sciagnij rozowe okulary a swiat w koncu wyda ci sie logicznym.

      Alez dla mnie to JEST logiczne, a Ty sie czepiasz, jakas mafia, jakies spiski
      itp. Co i raz obrazasz sie na fakty. Tak naprawde to czasami przestaje rozumiec
      o co Ci chodzi i co wlasciwie proponujesz...

      Ja z repami rozmawiam tylko dlatego, ze koledzy prosza, zebym nie robil bydla
      przepedzajac ich. Ale nie oblowilem sie, o nie. I bardzo dobrze, nie potrzebuje.
    • Gość: Artur [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 18:29
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka