Dodaj do ulubionych

studenci w szpitalu

IP: 212.160.172.* 18.02.05, 08:08
Piszę w imieniu znajomej, która niedługo idzie do szpitala, niestety sprzęt
jest tylko w klinicznym, natomiast ona nie chce być badana przez studentów.
Wczesnie chodziła wielokrotnie i słyszała/widziała zachowania studentów
medycyny - żarty z pacjentów na korytarzu, czy kpiące uśmieszki podczas
wywiadu, gdy pacjent powiedział coś -w ich mniemaniu - niedorzecznego. Wiem,
iż w statusie szpitala jest zapis o tym, ale gdzieś kiedyś ktoś pisał na
forum o innych przepisach, na które można się powołać, aby lekarz nie robił
problemów. Czy ktoś wie jaki to przepis? Pytam konkretnie o przepisy- bez
wywodów, iż studenci muszą się gdzieś uczyć itd..-primo niech nauczą się
etyki,secudno, większość osób zgadza się na badania, więc się nauczą.
Obserwuj wątek
    • Gość: elle Re: studenci w szpitalu IP: *.ynet.pl / 213.241.34.* 18.02.05, 08:38
      moze przyda sie lektura Karty Praw Pacjenta?
      • malenstwo123 Re: studenci w szpitalu 18.02.05, 08:53
        pacjent ma prawo odmówić ale przy studentach profesor czy doktor dokładniej
        przebada bo jest to "przykład medyczny" na którym grupka studentów musi jak
        najwięcej sie dowiedziec. Nie trzeba znac przepisów, jesli sie zapytaja trzeba
        wyrazic badz nie zgode.Jesli zas nie zapytaja samemu trzeba im o tym powiedziec
        i nie bedzie problemu. Studenci nie sa tacy zli, nie wymagajcie od nich cudow.
        Młodosc ma swoje prawa, i tak wiele wymagaja sie od studentow medycyny...wiecej
        niz od innych studentow. Maja 6 lat zeby nauczyc sie byc lekarzami to mało i
        dużo. A te smiechy na korytarzu to tez sposób odskoczni, odstresowania
        sie...chyba by zwariowali gdyby ciagle byli poważni...oczywiscie smiechy na
        korytarzu o pacjencie sa nie na miejscu...ale to tez trzeba im wybaczyc w koncu
        sa to jeszcze "dzieci"
        • Gość: paranoja(((( Re: studenci w szpitalu IP: *.local4.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 09:18
          jak uważsz ze " studenci medycyney - podchodzący z kpiną do chorego
          to "dzieci"..to niech wróca do przeczkola ..Gdzie moze naucza sie sznowania
          czlowowieka tym bardziej chorego((( i kultury bycia .Która zreszta wynosi sie z
          domu ..prananoja te twoje wywody..tez bym sie nie dał zbadać "
          zesrtresowanyma "Dzieciom" studentom
          (((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
          • malenstwo123 Re: studenci w szpitalu 18.02.05, 09:26
            Przepraszam ale chyba zle mnie zrozumiałes ! Chodziło mi ze studentow nie
            mozna tak surowo oceniac... musza sie w koncu tego nauczyc...jesli nie wyniesli
            tego z domu...w koncu nie wszyscy studenci sie wysmiewaja!!!ale trzeba dac im
            szanse bo jak ich sie odizoluje od pacjentow to na kim maja sie uczyc tej
            kultury...na nieboszczykach czy moze na plastikowych fantomach... Pozdrawiam
            wszystkich
            • malenstwo123 Re: studenci w szpitalu 18.02.05, 09:35
              "do paranoja" ataki na forum sa nie na miejscu własnie pokazałes swoja kulture
              a wymagasz cudow od innych ! Miłego dnia :) :) :)
              • Gość: ewellina Re: studenci w szpitalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 12:16
                witam ja odzilam w szpitalu klienicznym, ale zanim urodzilam przelezalam
                naoddziale 2 miesiace. nidgy sie nie zdazylo aby tabun studentow uczestniczyl w
                moich badaniach.
                po pierwsze - lekarz zawsze powinien cie zapytac, czy wyrazasz zgode na
                obecnosc studentow. jesli nie zpyta to sanma powiedz, ze nie chcesz, aby
                studenci brali udzial w badaniu.

                w badaniu ginekologicznym zaden student nigdy nie bral udzial, natomiast nie
                mialam nic przeciwko zeby przypatrywali sie usg plodu, czy punkcji plodu -
                niesty, musilam to przejsc. ale przed zabiegiem lekarz pytal, czy moga wejsc.

                moja coreczka tez lezala w szpitalu klienicznym, na 3 oddzialach. tylko na
                jednym miala stycznosc ze studentami. lekarka zapytala czy wyrazam zgode
                (dodala, ze musze wyrazic, bo to szpital kliniczny - wiec ja sprostowalam, ze
                wiem, ze nie musze, ale nie mam nic przeciwko) i tutaj tez byli bardzo
                sympatyczni i taktowni. a poniewaz mala b. zle reagowal na wszyskie obce osoby,
                to badla ja jedna osoba a inne sie przypatrywaly.

                a to wszystko w Poznaniu
                • nth Re: studenci w szpitalu 19.02.05, 02:14
                  Do kolezanki, ktora zapoczatkowala watek:

                  Oczywiscie, ze mozesz nie wyrazic zgody...
                  ale nie miej pozniej pretensji do lekarzy, ze sa niedoksztalceni, skoro nie
                  maja warunkow ku temu. Sam wielokrotnie widzialem "przypadki", ktore
                  zaprzeczaly temu, co mozna znalezc we wszelkiego rodzaju podrecznikach.
                  Praktyka jest najwazniejsza.
                  • Gość: Boras Re: studenci w szpitalu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 19:39
                    " i tak wiele wymagaja sie od studentow medycyny...wiecej
                    niz od innych studentow."
                    Zalosne jest to co tu przeczytalem. JAkbym nie mial z tym nic wspolnego to moze bym uwierzyl. Do wiadomosci piszacego te slowa: od IV roku w zasadzie studia medyczne to relaks. A to, ze czasem trzeba zdac ciezki egzamin- coz, nie brakuje ich na innych kierunkach.
                    A prawda jest taka, ze "przyszli lekarze" zachowuja sie dziwnie. Miedzy innymi zle odnosza sie do swoich kolegow fizjoterapeutow, ktorzy tez sa na praktykach, uwazajac, ze sami sa w jakis sposob lepsi.
                    Jesli wybiera sie taki zawod a nie inny to po to aby sluzyc ludziom- ale oni chyba tego nie rozumieja. Ale jesli ktos jest na etapie obrzucania sie preparatami....No coz...
                    • Gość: Patryk Re: studenci w szpitalu IP: *.oc.oc.cox.net 25.02.05, 20:08
                      Jedno mnie zafrapowalo:

                      > Jesli wybiera sie taki zawod a nie inny to po to aby sluzyc ludziom- ale oni ch
                      > yba tego nie rozumieja.

                      Zawod to sie chyba wybiera by zarabiac na zycie.Mniej lub wiecej,latwiej lub
                      trudniej-ale by zarabiac.
                      Jak ktos chce "sluzyc ludziom" to sobie wybiera zajecie
                      sluzacego,lokaja,chaeuffer,housekeeper-nieprawdaz? Albo sklada sluby i przyjmuje
                      swiecenia kaplanskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka